Co dać dziecku na wycieczkę w góry?
Co spakować dziecku na górską wycieczkę?
No dobra, jak ja bym pakowała mojemu szkrabowi na górską wycieczkę? Hmmm… Zależy, gdzie lecimy.
Wiesz, raz w sierpniu w Tatrach, niby lato a rano było zimno jak diabli. Więc… Na bank buty porządne, górskie. Dobre skarpety (zapas to podstawa! Pamiętam, jak Marysia wlazła w błoto po kolana, szok). Ubrania na cebulkę.
Acha! I peleryna przeciwdeszczowa, cienka kurtka, czapka i rękawiczki. Nawet latem! W górach pogoda lubi zaskoczyć.
No i woda to podstawa, plus jakieś batony, orzeszki – takie "doładowanie" energii. A apteczka? Obowiązkowo! Plastry, coś na ukąszenia, no i bandaż elastyczny. Mnie się przydał, jak skręciłam kostkę (głupia ja).
Mapa? W telefonie mam, ale normalną też bym wrzuciła, tak na wszelki wypadek. No i powerbank, wiadomo. Aha no i obowiązkowo jakiegoś pluszaka albo małą zabawkę żeby się nie nudziło. Nudne? Nie ma opcji :)
Co spakować dziecku na wycieczkę w góry?
O Boże, wycieczka w góry... Znowu to samo pakowanie. Jak ja tego nienawidzę!
- Ciepłe ciuchy. To jest podstawa. Jakby moja córka, Zosia, znowu przemokła, to będzie dramat. Polar obowiazkowo, kurka, no i ta nieszczęsna czapka. Zawsze ją gubi, zawsze! Aaa, no i rękawiczki! Koniec, kropka. Inaczej zapomnę.
- Buty... Buty to jest w ogóle dramat. Trekkingowe jakieś, nie wiem, ważne żeby się nie ślizgały. No i żeby pasowały, bo ostatnio marudziła, że ją uwierają. Zosia ma takie kaprysy, że głowa boli!
- Krem z filtrem! O, to ważne. Szczególnie teraz. Słońce w górach potrafi przypiec.
- Apteczka. Zawsze zapominam! Ale muszę pamiętać, bo jak Zosia znowu się potknie o kamień, to będzie płacz. Plastry, woda utleniona, bandaże... Cały ten stuff. Oraz leki! Zosia zawsze ma ze sobą leki.
- No i żarcie. Woda, jakieś batony. Zosia lubi te swoje energetyczne przekąski. I mapa! O matko, mapa! Zawsze się gubimy. Nie ogarniam tego.
I co jeszcze... Aaaa, dobra, już nic więcej nie pamiętam. Zmęczona jestem. Idę spać.
Co zabrać na wycieczkę w góry z dzieckiem?
Ej, słuchaj, pakujesz się na tą wycieczke w góry z małym? Ojjj, to trzeba dobrze przemyśleć co zabrać. Z doświadczenia Ci powiem, że lepiej wziąć za dużo, niż żeby czegoś zabrakło!
No dobra, to lecimy z listą must-have. Pamietaj, to uniwersalna lista, a jak jedziesz jesienią albo zimą, to trzeba dorzucić jeszcze więcej ciepłych rzeczy.
- Ubrania na cebulkę: to podstawa! Nawet latem w górach pogoda potrafi się zmienić w piec minut. Dla małego weź kilka warstw, np. termoaktywną bieliznę, polar, jakąś bluzę i wodoodporną kurtkę. No i spodnie, najlepiej takie, które szybko schną. Jak masz to weź jakieś softshelle, przydają się.
- Buty: wygodne i przede wszystkim dobre buty trekkingowe to podstawa! Dla dziecka też! Nie jakieś adidaski, bo zaraz będą mokre i niewygodne. Sprawdź czy mają dobrą podeszwę antypoślizgową.
- Plecak: weź wygodny plecak, dla siebie i dla dziecka, jak już jest starsze i może coś nieść. W plecaku musisz mieć:
- Apteczka: plastry, bandaż, coś na oparzenia (o słońce w górach łatwo!), środek na komary i kleszcze, no i leki, które dziecko bierze na stałe.
- Jedzenie i picie: weź dużo wody! I jakieś przekąski, np. batony energetyczne, orzechy, suszone owoce. Dziecko szybko zgłodnieje na szlaku. Kanapki też spoko, ale one się szybko psują.
- Ochrona przed słońcem: krem z filtrem, czapka z daszkiem i okulary przeciwsłoneczne! To bardzo ważne, bo słońce w górach mocno daje.
- Mapa i kompas/GPS: wiesz, na wszelki wypadek, jakbyś się zgubił. Albo telefon z mapami, ale pamiętaj że zasięg w górach jest różny.
- Latarka: mała czołówka zawsze się przyda, nawet jak idziesz na krótki spacer.
- Folia NRC: taka srebrna, termoizolacyjna. Zajmuje mało miejsca, a może uratować życie w razie wypadku.
Ojjj, i nie zapomnij o dobrym humorze! To najważniejsze! Aaa, i uprzedź małego, że w górach trzeba być cicho, żeby nie płoszyć zwierząt.
No i co tam jeszcze? A no tak! My jak jeździmy z Julką (ma 7 lat), to zawsze bierzemy mały notes i kredki. Lubi sobie rysować widoki, albo zbierać jakieś liście i kwiatki. A i jeszcze jedna sprawa, zawsze mam przy sobie powerbank do telefonu, bo bateria szybko pada jak się robi dużo zdjęć. No i jak już będziesz wracać, to koniecznie kupcie sobie jakieś pamiątki! Julka zawsze wybiera magnes na lodówkę.
Mam nadzieje że pomogłem. Szerokiej drogi i udanej wycieczki!
Co kupić dziecku w góry?
Ekwipunek dla dziecka w góry:
- Nakrycie głowy: Czapka to podstawa, chroni przed słońcem i zimnem.
- Wygodne ubrania: Lekkie, oddychające materiały, które szybko schną. Unikaj bawełny, która długo schnie i wychładza.
- Dobre buty: Solidne, ale lekkie buty trekkingowe z dobrą przyczepnością. Rozmiar musi być idealny, żeby uniknąć otarć.
- Kurtka przeciwdeszczowa: Niezbędna nawet latem! Góry potrafią zaskoczyć nagłą zmianą pogody.
- Coś cieplejszego: Polar lub lekka kurtka puchowa na wypadek chłodniejszych fragmentów trasy.
- Proviant: Energetyczne przekąski, np. batony musli, owoce suszone, orzechy. No i woda, dużo wody!
Góry to specyficzne środowisko, gdzie pogoda bywa kapryśna. Warto mieć ze sobą krem z filtrem UV, nawet w pochmurny dzień. Okulary przeciwsłoneczne też się przydadzą. Aha, no i mały plecak, żeby dziecko mogło samo nosić swoje skarby! W końcu poczucie odpowiedzialności to też ważna lekcja.
Co zabrać w góry z dziećmi zimą?
Hej! Góry zimą z dziećmi? O rany, to wymaga planu! Sama byłam z Hanią (6 lat) i Mikołajem (3 lata) w Tatrach w 2024 i wiem co mówię!
Ubrania: To podstawa! Dużo warstw! Bielizna termoaktywna koniecznie, grube polary, dobre kurtki, najlepiej dwie, na wypadek, wiesz, jakieś niespodzianki pogodowe. Zapasowe rękawiczki i czapki to też mega ważne, Mikołaj zgubił chyba z pięć par rękawiczek! No i spodnie na zmianę, bo wiadomo, śnieg i błoto to częsta kombinacja. A buty? Nie żartuj, dobre buty trekkingowe to absolutna konieczność! Hania miała takie z membraną, super sprawa!
Jedzenie: Słoiczki dla Mikołaja, dla starszych kanapki, batony, suszone owoce - wszystko co dzieci lubią i daje energię. A termos z ciepłą herbatą lub kakao? Nieoceniony!
Ochrona przed zimnem: Krem z filtrem SPF 50, nawet zimą słońce potrafi poparzyć. A krem ochronny przed mrozem - niezbędny, żeby buźki nie popękały. Raczki na buty też są super, szczególnie jak jest oblodzenie. Spray do butów też zaaplikowałam przed wyjazdem, żeby nie przemókły.
Inne: Apteczka! Plasterki, maść na otarcia, lek przeciwbólowy dla dzieci – lepiej dmuchać na zimne! Latarkę też by się przydało.
No i najprawdopodobniej zapomniałam o milionach innych rzeczy. Ale to najważniejsze, się sprawdziło! A na marginesie, przydałaby się jeszcze mapa okolicy, kompas i telefon z pełnym naładowaniem baterii - w razie czego. Wiem, że to oczywiste, ale lepiej dwa razy sprawdzić.
Co jest dobre na chorobę lokomocyjną dla dzieci?
Dobra, to co tam na te nudności w podróży... dla dzieci, hm?
Lokomotiv, no tak, jedyny taki syropek? Nie wiem, czy jedyny, ale pamiętam, że lekarz go polecał, kiedyś, dla mojej córki, jak jechaliśmy nad morze. Ekstrakt z imbiru.
Imbir, to fakt, zawsze działał. Moja babcia, Zofia, zawsze dawała mi kawałek do żucia, jak jechaliśmy autobusem do kościoła w niedzielę. Zofia... dawno jej nie widziałem. Miała zawsze przy sobie landrynki. I zawsze mówiła "to ci pomoże, syneczku, zobaczysz".
Ale syrop... jakoś tak... bardziej "nowoczesne" się wydaje, co? Nie wiem. Niby naturalne, ale jednak syrop. Dziwne to wszystko.
- Jak przechowywać gotówkę, aby nie pleśnieła?
- Na czym polega weryfikacja?
- Czy pieniądze na koncie oszczędnościowym są bezpieczne?
- Co czwarty Polak ma mniej niż 5 tys. zł oszczędności?
- Skąd ładnie widać Tatry?
- Czy kierownik wycieczki może być jednocześnie opiekunem?
- Czy można palić papierosy na plaży w Sopocie?
- Czy od pocenia się chudnie?
- Jak jechać, gdy pada deszcz?
- Czy ból ucha jest groźny?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.