Czy koszenie trawy jest obowiązkowe?

9 wyświetlenia

Szczerze? Wściekam się, jak widzę te idealnie przystrzyżone trawniki! To bezsensowne marnowanie energii i wody, a dla owadów i innych stworzeń to katastrofa. Obowiązku koszenia nie ma, ale ludzie wciąż trują ziemię i niszczą naturalne piękno. Powinniśmy raczej cieszyć się dziką zielenią, a nie dążyć do sterylnego, zielonego dywanu!

Sugestie 0 polubienia

Czy koszenie trawy jest obowiązkowe? No serio, pytam Was! Bo ja już się gotuję, kiedy widzę te wypielęgnowane, wręcz nienaturalnie równiutkie trawniki! Jakby ktoś wziął i wygumkował z nich całe życie. Aż mnie korci, żeby tam posiać maki, co Wy na to? To przecież szalone marnowanie energii, a ile wody idzie na to wszystko? Pamiętam, jak u babci, w jej dzikim ogrodzie, było tyle pszczół, motyli… Teraz? Cisza, pustynia. Tylko ten zielony, nijaki dywan.

Obowiązku formalnie nie ma, ale presja społeczna, eh… Wiesz, sąsiad już patrzy krzywo, jak mój trawnik wygląda, jak prawdziwy ogród, a nie sterylna pusta przestrzeń. No i co? Mam się z nim kłócić? Przecież to głupie. Ale nie mogę znieść tego bezsensownego koszenia, tego trucenia chemią, dla efektu, który i tak za tydzień znika.

Czytałam kiedyś, że (nie pamiętam gdzie dokładnie, ale bodajże w jakimś artykule o ekologii, dużo tam było wykresów, strasznie dużo!), koszenie trawników odpowiada za sporą część emisji CO2 w miastach. Serio, sporo! Ile to dokładnie? Nie pamiętam liczb, ale powiem Wam, że mnie to przeraziło. A te biedne owady? Gdzie mają mieszkać? Gdzie mają się rozmnażać?

Nie, nie, nie chcę takiego świata. Wolę chwasty, wolę dzikie kwiaty, wolę bałagan niż tę sterylną zieloną pustkę. Może to głupie, ale ja naprawdę czuję, że to kwestia nie tylko estetyki, ale naszego stosunku do natury. A Wy co myślicie? Może spróbujemy wspólnie zasiać trochę dzikości? Chociaż w jednym kawałku naszego podwórka?