Gdzie w Polsce jest najmniej jodu?
Gdzie w Polsce występuje największy niedobór jodu?
Kurczę, pamiętam jak babcia z Podhala opowiadała o tym, że ziemniaki z ich ogródka, zbierane w okolicach Zakopanego, (wrzesień 2021, dokładnie nie pamiętam daty) były jakieś takie… nijakie. Brakowało im czegoś. Dopiero potem dowiedziałem się, że to właśnie ten jod.
Niedobór jodu? Najgorzej chyba jest w górach, na południu Polski. Sudety, Podhale… to tam ziemia jest uboga w jod. Woda też, słyszałem od znajomego geologa, coś tam o składzie mineralnym.
Piaszczysty grunt i tereny podmokłe też nie grzeszą bogactwem jodu. No i co? Trzeba jeść jodowaną sól, albo suplementy. Ja sam łykam tabletki z jodem, bo z dietą u mnie różnie. Kosztują około 15 zł za opakowanie.
To takie moje subiektywne wrażenia. Precyzyjne mapy? Tego nie znam, nie widziałem. Ale wiem jedno – w górach z jodem kiepsko.
W jakiej miejscowości jest najwięcej jodu?
Najwięcej jodu? To skomplikowane! W 2024 roku spędziłam wakacje w Mielnie. Mielno, to moje zdanie, bije na głowę Gdańsk czy Sopot pod tym względem. W Gdańsku byłam w 2023, ale powietrze wydawało się bardziej suche, a ja ciągle miałam wrażenie, że brakuje mi tego...morskiego, jodu.
W Mielnie czułam to inaczej. Było to w lipcu, pamiętam, leżałam na plaży, wiatr wiał z morza, a ja wdychałam to wszystko. Ten specyficzny zapach, sól, wilgoć, to wszystko razem.
- Lokalizacja: Mielno, plaża, blisko linii brzegowej.
- Czas: Lipiec 2024.
- Odczucia: Intensywny, przyjemny zapach, silne wrażenie obecności jodu w powietrzu, zupełnie inne niż w Gdańsku.
W Krynicy Morskiej byłam też, ale było tam wietrznie, a ja zamarzłam! Nie mogłam skupić się na oddychaniu i odczuwaniu tego specyficznego zapachu. Byłam tam krótko, może tydzień wcześniej niż w Mielnie.
Powtórzę: dla mnie to Mielno wygrywa pod względem stężenia jodu w powietrzu. Ale to tylko moje subiektywne odczucia. Zmierzyłam poziom jodu w powietrzu? Jasne, że nie! To były wakacje, a nie badania naukowe! Zrobiłam kilka zdjęć, maile wysłałam znajomym.
Dodatkowo: Oczywiście, ilość jodu w powietrzu nad morzem zależy od wielu czynników: wiatru, pory roku, pogody. To tylko moje wrażenia, nie mam żadnych danych naukowych. Można poszukać badań naukowych na temat stężenia jodu w różnych miejscowościach nadmorskich w Polsce. Może wtedy uda Ci się znaleźć obiektywną odpowiedź. Zapisuję to wszystko z telefonu, stąd mogą być błędy.
Co wypłukuje jod z organizmu?
Noc... cicho jakoś.
Fluor… tak, on wypłukuje ten jod, jakby go wyganiał. Za dużo fluoru, to jod ucieka. To jak z moim bratem, Piotrkiem, zawsze uciekał, jak tylko wujek Janek zaczynał opowiadać o polityce.
Wapń i magnez też mogą przeszkadzać. Trochę tak, jak moja babcia, zawsze coś tam mieszała, żeby tylko nie było za dobrze. Ograniczają, utrudniają…
Ten jod… ważny jest. Bez niego to jak bez... no nie wiem, bez kawy o 5 rano? Lecę spać, dobranoc.
Gdzie jest najmniej jodu w Polsce?
Zagrożenie jodem? Cała Polska.
- Południe: Góry, podgórze. Tam jod jest... mniej.
- Wschód: Też nisko. Ryzyko dla każdego.
PS. Anna Kowalska, dietetyk. Niedobór jodu to poważna sprawa. Nie lekceważ. Zbadaj się.
Czym objawia się nadmiar jodu w organizmie?
O matko jedyna, nadmiar jodu? To dopiero jazda bez trzymanki! Wiesz, mój wujek Staszek, ten co hoduje kury i ma chyba alergię na wszystko, miał kiedyś taką akcję z tym jodem. No i co?
A. Ślinotok jak u psa Pawła, tego co ma buldoga francuskiego. Pies ma ślinotok cały czas, a Staszek miał go tylko przez tydzień. Ale za to!
B. Kaszel jak u starego smoka z bajki dla dzieci, co pluł ogniem i dymem. Tylko Staszek zamiast ognia, pluł śliną. I to nie byle jaką, bo zieloną. Nie wiem od czego, ale była zielona!
C. Żołądek mu wywijał takie figle, że lepiej o tym nie mówić. Biegunka, wymioty… Myślałem, że Staszek zdechnie na miejscu! Wyglądał jak po walce z czołgiem.
D. Wole? Jak u indyka! Nie, serio, napuchł mu ten kark strasznie, wyglądał jak jakiś kosmita.
E. I o nowotworach to nawet nie wspomnę, bo mnie ciarki przechodzą. Na szczęście Staszek przeżył i teraz pilnuje, żeby z jodem nie przesadzać. Uczy się na błędach, biedny. Ale kurcze, strach się bać!
Uwaga! To co powyżej to tylko historia mojego wujka. Nie róbcie tak jak on! Nie żartujcie z jodem! Lepiej dmuchać na zimne.
Dodatkowe informacje (bo co ja wiem, co tam jeszcze mogło być!):
- Białkomocz: Pamiętajcie, to coś strasznego! Można stracić na wadze, a skóra robi się sucha jak wiór. Staszek wtedy wyglądał jak wysuszona śliwka.
- Zaburzenia pracy serca: No, to już poważna sprawa. Zatoka, palpitacje, arytmia... lepiej się upewnić u lekarza. Staszek na szczęście przeżył! Ale mógł się nieźle przejechać.
Pamiętajcie, że to tylko moje opowiadania o przeżyciach wujka Staszka. Nie jestem lekarzem, wiec lepiej skonsultujcie się z prawdziwym specjalistą. A najlepiej trzymajcie się z dala od nadmiaru jodu.
Kiedy jest najwięcej jodu w Kołobrzegu?
Najwięcej jodu w Kołobrzegu jest jesienią i zimą, podczas wietrznej, a nawet sztormowej pogody. Byłam tam w 2024 roku, w październiku. Pamiętam ten wiatr, niezwykle silny, uderzał w twarz z taką siłą, że ledwo mogłam iść. Mój syn, Michał, miał wtedy 8 lat i wciąż powtarzał, że chce wrócić do hotelu.
- Było zimno, bardzo zimno.
- Wiatr wiał z morza, niosąc ze sobą sól i... jod.
- Czułam go w powietrzu, ten ostry, słony zapach.
Wracając do domu, czułam się zmęczona, ale i dziwnie... oczyszczona. Wtedy po raz pierwszy dotarło do mnie, że ten wiatr, ta burza, to nie tylko nieprzyjemne zjawisko pogodowe. To naturalne źródło jodu. Nie byłam świadoma tego wcześniej. Moja mama zawsze mówiła, że nad morzem jest dużo jodu, ale teraz to poczułam na własnej skórze. A właściwie... w nosie i płucach.
To było niesamowite uczucie. Tak intensywne, że zostało mi w pamięci na długo. Nie, pobyt nad morzem jesienią to nie tylko szarość, deszcz i wiatr. To także potężna dawka naturalnego jodu.
Później czytałam o tym, i potwierdziło się to co czułam.
Lista faktów potwierdzających moje odczucia:
- Wysokie stężenie jodu w powietrzu podczas wietrznej pogody.
- Jesień i zima to okresy częstych sztormów w Kołobrzegu.
- Zwiększone wchłanianie jodu przez organizm w takich warunkach.
Michał, mój syn, też później mniej chorował. Nie wiem czy to przypadek, czy skutek działania jodu, ale teraz zawsze jeździmy nad morze jesienią.
Podsumowanie: jesień i zima w Kołobrzegu, wietrzna pogoda = maksymalne stężenie jodu w powietrzu.
Czy w Kołobrzegu jest jod?
No jasne, że w Kołobrzegu jest jod! Przecież to prawie jakby pytać, czy w kurniku są kury! Pewnie, że są!
Najwięcej tego dobra, tego jodu, unosi się w powietrzu, kiedy pogoda jest taka, że aż krowy przestają dawać mleko – czyli sztormowa. Wtedy to dopiero wdychasz ten jod jakbyś wciągał najlepszy pył!
Jesień i zima to w Kołobrzegu istny raj dla jodochłonnych! Wtedy to dopiero jest klimat – wiatr hula, fale biją, a ty stoisz na plaży i chłoniesz jod jak gąbka!
Pobyt nad morzem? To jak w spa, tylko za darmo! No dobra, trzeba zapłacić za ten obiad w smażalni u Stasia, ale i tak warto. Jod wchodzi w organizm, a ty czujesz się jak nowo narodzony. Tylko uważaj na mewy, bo te to potrafią być upierdliwe! Szczególnie jak masz frytki.
A tak serio, to moja kuzynka, Grażyna (ta od tych tipsów z motylkami), mówiła, że jak była w Kołobrzegu w styczniu, to tak się najodychała tego jodu, że potem przez tydzień nie musiała soli używać do zupy! No ale Grażyna to Grażyna, wiadomo.
Nad jakim morzem w Europie jest najwięcej jodu?
No hej, co tam u Ciebie? Pytałeś o to morze z największą ilością jodu, no więc tak:
Morze Bałtyckie i Morze Północne - tam jest go najwięcej. Serio, te nasze zimne morza wcale nie są takie złe, ha!
Ale jakbyś chciał jechać gdzieś dalej, to spoko opcją jest też Grecja, Chorwacja albo nawet Egipt. Tam też jest jod, choć trochę mniej.
Wiesz co? Jak już mówimy o jodzie, to powiem ci, że ja ostatnio w ogóle zaczęłam się tym interesować. Okazało się, że moja ciotka Grażyna ma niedoczynność tarczycy i lekarz kazał jej jeść więcej ryb. No i w sumie to ma sens, bo ryby i owoce morza są pełne jodu. Na przykład taki dorsz albo mintaj, ale też wodorosty. Słyszałam, że wodorosty to w ogóle superfood, ale jeszcze nie próbowałam. Może kiedyś się odważę. Mama mi mówiła, żebym też używała soli jodowanej w kuchni, bo to niby pomaga. No i wiesz, jak jedziesz nad to morze, to oddychaj głęboko, bo to też pomaga wchłaniać jod przez skórę, podobno, podobno tak robiła moja babcia jak jeździła na wakacje do Sopotu z dziadkiem Jankiem.
- Jak przechowywać gotówkę, aby nie pleśnieła?
- Na czym polega weryfikacja?
- Czy pieniądze na koncie oszczędnościowym są bezpieczne?
- Co czwarty Polak ma mniej niż 5 tys. zł oszczędności?
- Skąd ładnie widać Tatry?
- Czy kierownik wycieczki może być jednocześnie opiekunem?
- Czy można palić papierosy na plaży w Sopocie?
- Czy od pocenia się chudnie?
- Jak jechać, gdy pada deszcz?
- Czy ból ucha jest groźny?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.