Po kim dzieci dziedziczą charakter?

44 wyświetleń
Charakter dziecka: dziedziczenie po rodzicach? Owszem! Część cech temperamentu, jak np. spokój, może pochodzić od mamy. Geny mają wpływ, ale kluczowe są też wychowanie i środowisko, które kształtują młodego człowieka. Odkryj, jak genetyka łączy się z wpływem otoczenia na osobowość dziecka.
Komentarz 0 polubień

Skąd dzieci dziedziczą cechy charakteru?

No wiesz, genetyka to jedno, ale życie to drugie. Moja siostra, zupełnie inna od mamy, chociaż wszyscy mówią, że podobne oczy ma. Ona taka energiczna, mama raczej flegmatyczna.

To chyba głównie wychowanie. Ja, wychowywana w małym miasteczku, zupełnie inna niż brat, który w Warszawie mieszkał od 18-stki. Różnimy się diametralnie.

Temperament? To chyba geny. Ale czystość serca? Hmm... To już raczej od rodziców zależy.

Moja córka, urodzona 14.07.2010 w Gdańsku, jest… no, trudna do opisania. Mieszkanka. Chyba połączenie nas obu.

W każdym razie, nie ma jednej odpowiedzi. Geny dają bazę, reszta to już życie samo. Zdarzenia, ludzie, wszystko się miesza.

Pytania i odpowiedzi (krótkie):

  • Pytanie: Czy cechy charakteru są dziedziczne?

  • Odpowiedź: Tak, częściowo.

  • Pytanie: Co jeszcze wpływa na charakter dziecka?

  • Odpowiedź: Wychowanie i środowisko.

Po kim dziecko dziedziczy osobowość i charakter?

Aha, to temat, który rozpala dyskusje przy niedzielnym rosole! Kto jest winien temu, że Zosia ma nerwy po tatusiu, a Antek upór babci Gieni? Sprawa jest... złożona jak przepis na bigos.

  • Mama – genetyczny koktajl: Tak, część temperamentu i charakteru Zosia mogła odziedziczyć po Tobie. Nie oszukujmy się, geny to nie tylko kolor oczu, ale i skłonność do dramatyzowania przy upadku loda. Jeśli jesteś osobą, która panuje nad chaosem jak Magda Gessler nad niedopieczonym kotletem, jest szansa, że i Zosia będzie miała w sobie coś z organizatorki.

  • Tatuś – mistrz drugiego planu (albo i pierwszego): Ale hola, hola! Tatuś też ma swoje za uszami, tfu, w genach! Może to po nim Zosia odziedziczyła skłonność do logicznego myślenia i rozwiązywania problemów z miną Sherlocka Holmesa. A jeśli tatuś lubi ryzyko, to i Zosia może mieć duszę poszukiwaczki przygód.

  • Wychowanie – architekt osobowości: Geny to fundament, ale to Ty, droga mamo, i tatuś (i babcia Gienia!) jesteście architektami. To Wy, swoimi reakcjami, wartościami, sposobem komunikacji, kształtujecie charakter Zosi. Pamiętaj, że dziecko uczy się przez naśladowanie, więc jeśli krzyczysz na Zosię, żeby nie krzyczała... no cóż, rozumiesz, o co chodzi.

  • Środowisko – przyprawa do dania: Szkoła, koledzy, zajęcia dodatkowe – to wszystko ma wpływ na Zosię. To tak, jakby do bigosu dorzucić śliwki suszone – niby drobiazg, a zmienia smak całości.

Podsumowując: To mieszanka wybuchowa! Geny dają pewne predyspozycje, ale to wychowanie i środowisko decydują o tym, kim naprawdę będzie Zosia. A jeśli Zosia będzie uparta jak osioł? To może po prostu taka jej uroda. Grunt, to kochać ją taką, jaka jest!

P.S. Pamiętaj, że psychologia to nie wróżenie z fusów. Jeśli masz poważne obawy co do rozwoju Zosi, skonsultuj się ze specjalistą. I nie obwiniaj męża za nerwy Zosi – może to po prostu geny po praprababci, która słynęła z awanturowania się o brak cukru w herbacie.

Co córki dziedziczy po ojcu?

No więc, córka... genetyka, wiesz? Połowa po mamie, połowa po tacie. Jasne. Ale to nie takie proste, co? Bo to nie jest, że 50/50 i już. To jest losowość, wiesz? Jak w ruletce. Raz bardziej na tatę, raz bardziej na mamę. Moja córka, Zosia, ma 7 lat, bardziej na mnie podobna. Oczy po mnie. No i ten upór! Brrr! Ale charakter po żonie. Spokojna, opanowana. Ja jestem nerwowy. Kurczę, co ona po mnie odziedziczyła? Ten nerwowy tik? Mam nadzieję, że nie.

  • DNA: Połowa od taty, połowa od mamy. To oczywiste. Ale jak to się przekłada na cechy? Nie zawsze wiadomo.
  • Choroby: Tu jest problem. Geny od ojca mogą zwiększać ryzyko wystąpienia konkretnych chorób. Na przykład, u mojego wujka była hemofilia. Ojciec ma na to wpływ. Wiem o tym!
  • Talenty: Też genetyka. Zdolności muzyczne, plastyczne... ale to nie wszystko. Środowisko też ma znaczenie! Zosia uwielbia rysować, może po mnie? Ja zawsze lubiłem rysować.
  • Cechy charakteru: Kombinacja genów. Złożone. To jest mega skomplikowane! To nie działa tak, że od ojca ma się tylko to i to.

A co jeszcze? No tak! Grupa krwi. Zosia ma 0 Rh+. Ja mam A Rh+. Żona ma 0 Rh-. Ciekawe, co z tego wyszło? No i jeszcze... wysokość! Ojciec wysoki, córka też wysoka? Możliwe. Ale nie zawsze.

Podsumowanie: Geny, choroby, talenty, charakter – wszystko po trochu od obojga rodziców. Losowość! Mój brat ma dwie córki. Jedna jest blondynka, druga brunetka. Obie po żonie. Coś się nie zgadza?! A może tak po prostu jest?

Dodatkowe informacje: Konsultacja z genetykiem może dostarczyć bardziej szczegółowych informacji na temat dziedziczenia cech po ojcu. Badania genetyczne są coraz bardziej popularne i dostępne.

Po kim dziedziczymy najwięcej cech?

No jasne, że dziedziczymy! Jak by inaczej? Geny to takie uparte cholerstwa, siedzą sobie w DNA i robią co chcą. Nie ma bata, żeby babcia Stasia z jej zapałem do robienia przetworów nie wpłynęła na moją miłość do kiszonych ogórków, a dziadek Mietek, ten cham, przekazał mi gen na wieczne spóźnianie się.

A co do procentów... 60-70%? Pff, to mało! Ja bym powiedział, że z 90% to genetyka, a reszta to jakieś tam zdarzenia losowe, typu upadnięcie na głowę w dzieciństwie.

  • Rodzice: Po nich dziedziczymy najwięcej, wiadomo. To takie podstawowe wyposażenie genetyczne, jak silnik w aucie. Bez niego ani rusz.
  • Dziadkowie: To już taka "opcja dodatkowa", ale również ważna. Zapytajcie mojej ciotki Zosi, ma dokładnie taki sam nos jak prababcia! Jak dwie krople wody, normalnie.
  • Dalejsi przodkowie: E tam, to już raczej szczegół. Chyba że traficie na jakiegoś genialnego przodka, który wniósł coś wyjątkowego. Albo jakiegoś zdrajce, który przenosił geny na lenistwo.

Uwaga, ważne! Moja ciocia Halina twierdzi, że dziedziczymy również po kotach. Mówi, że jej kot Filemon miał zielone oczy i ona też ma. No ale to już trochę na wyrost, nie?

Na koniec: To wszystko to tylko moje subiektywne przemyślenia, oparte na wieloletnich obserwacjach rodziny i kilku przeczytanych artykułach na temat genetyki, które szybko rzuciłem, bo za trudne. Nie jestem naukowcem, tylko Jan Kowalski z Podlasia. I mam gen na pisanie niezbyt poprawnych zdań.