Dlaczego obwody maleją, a waga stoi?

39 wyświetleń
Zmniejszanie obwodów ciała przy stałej wadze to skutek wzrostu masy mięśniowej. Mięśnie są gęstsze niż tkanka tłuszczowa, zajmują mniej miejsca, a więc obwody maleją, mimo niezmienionej wagi. Koncentruj się na wizualnych efektach i pomiarach obwodów, a nie tylko na wadze. Waga to tylko liczba, liczy się wygląd i samopoczucie.
Komentarz 0 polubień

Dlaczego waga stoi, mimo spadku obwodów?

Ej, no właśnie! Dlaczego ta waga wredna stoi jak zaklęta? Obwody lecą w dół, ciuchy luźniejsze, a ona nic? To wkurza, co nie?

Wiesz, mi kiedyś trener wytłumaczył, że to mięśnie. Cholera, rosną te bestie! A mięśnie ważą więcej niż tłuszcz, więc waga niby stoi, ale ciało zmienia się na lepsze. Pamiętam, jak kupiłem dżinsy w Zarze 3 lata temu, rozmiar 34. Teraz ledwo mieszczę się w 36. Jakimś cudem waga nadal pokazuje 75kg... Coś tu nie gra!

No i słuchaj, waga to taka... hmm, mało istotna sprawa. Liczy się to, jak się czujesz, jak wyglądasz. Jeśli widzisz, że idzie ku lepszemu, to olej wagę! Serio.

Kiedyś, w maju, chyba 2017, byłem na redukcji i waga stanęła w miejscu. Ale! W lustrze widziałem sześciopak, którego wcześniej nie było. Wtedy zrozumiałem, że waga to tylko liczba. A życie jest zbyt krótkie, by się nią przejmować.

Dlaczego centymetry spadają, a waga stoi?

Czemu centymetry lecą w dół, a waga stoi jak zaklęta? To tak, jakby organizm grał z nami w szachy i zrobił roszadę!

  • Mięśnie zamiast tłuszczu: Wyobraź sobie, że zamieniasz pluszowego misia (tłuszcz) na żelazną sztangę (mięśnie). Waga niby ta sama, ale w lustrze widzisz zupełnie inną bajkę. Mięśnie są cięższe i bardziej zbite od tłuszczu, więc ciało robi się szczuplejsze, ale waga uparcie stoi w miejscu. To tak, jakby twój wewnętrzny architekt przeprowadzał remont, ale bez twojej wiedzy.

  • Woda, woda, woda: Pamiętasz, jak po dobrym treningu czujesz się lżejszy? To woda! Ale następnego dnia waga wraca, bo organizm "doładowuje baterie". Nawodnienie wpływa na obwody, więc możesz mieć dzień "chudszy" i dzień "pulchniejszy". To trochę jak z pogodą – zmienna jest!

  • Trening czyni mistrza (i rzeźbiarza): Ciężary podnoszone na siłowni to jak dłuto w rękach artysty. Modelują sylwetkę, nawet jeśli waga się nie zmienia. To tak, jakby rzeźbiarz odłupywał zbędne kawałki marmuru, tworząc arcydzieło, ale kamień nadal waży tyle samo.

Mała rada od cioci Jadzi: Nie wierz ślepo wadze! Zamiast tego, zrób zdjęcia "przed i po", mierz regularnie obwody i obserwuj, jak ubrania zaczynają lepiej leżeć. A jak już się wściekniesz na tę wagę, to ją... zignoruj! Pamiętaj, najważniejsze, że czujesz się dobrze we własnej skórze. Jak mawia moja wnuczka, Andżelika: "Waga to tylko liczba, babciu! Liczy się glow up!"

Co jest ważniejsze: waga czy obwód?

No dobra, to było tak... Pamiętam jak w zeszłym roku, konkretnie w czerwcu, zaczęłam bardziej ogarniać ten temat odchudzania. No i wiadomo, pierwsza myśl - waga! Codziennie rano stawałam na wadze w mojej łazience (tej z brzydkimi płytkami w kwiatki!), i wpadałam w panikę, gdy tylko zobaczyłam 0.2 kg więcej!

Potem pogadałam z moją koleżanką, Anką. Anka to mózg operacji "fit", zawsze wiedziała co i jak. No i ona mi wtedy otworzyła oczy. Powiedziała coś w stylu: "Dziewczyno, waga to ściema! Liczą się obwody!".

I wiesz co? Miała rację! Zaczęłam się mierzyć - talia, biodra, uda, ramiona. I nagle zobaczyłam, że mimo, że waga stoi w miejscu (albo nawet leci ciut do góry!), to centymetry lecą w dół! To było mega motywujące! Czyli mięśnie się budują, tłuszcz spada, no magia po prostu! Od tamtej pory waga jest gdzieś tam daleko, mniej mnie obchodzi.

A w ogóle to Anka mi jeszcze pokazała fajną tabelkę:

  • Obwody: Pokazują zmiany w kompozycji ciała, czyli czy tracisz tłuszcz, a budujesz mięśnie.
  • Waga: Tylko masa ciała, nie mówi nic o Twojej sylwetce. Może się zmieniać od nawodnienia, jedzenia, cyklu...

No i powiem Ci, od tamtej pory to mierzenie obwodów stało się moim ulubionym momentem w tygodniu! Dużo większa radość niż patrzenie na te cyferki na wadze! A żeby nie było tak różowo to dodam, że Anka jest instruktorką fitness w Fitness Klub "Energia" na ulicy Zielonej 12 w Poznaniu. Jakby ktoś chciał się porządnie za siebie wziąć.

OBWODY! One mówią prawdę. Waga to oszustwo.

Dlaczego podczas odchudzania waga staje?

Dlaczego waga stoi w miejscu, choć jem sałatę i płaczę po kątach? Otóż, moja droga Janeczko, waga to kapryśna bestia, a nie termometr, który pokazuje spadek kilogramów wprost proporcjonalnie do ilości wypitych naparów z pokrzywy.

  • Adaptacja metaboliczna: Twój organizm, widząc, że raczysz go tylko liśćmi, myśli: "Oho, idą ciężkie czasy! Trzeba oszczędzać energię!" I zaczyna palić mniej kalorii niż wcześniej. Sprytne, prawda? Jak chomik, który chowa jedzenie na czarną godzinę.
  • Zatrzymanie wody: Podczas diety spalasz glikogen, a on lubi trzymać się wody jak pijany płotu. Kiedy go tracisz, woda może się uwolnić i... voilà, waga stoi w miejscu.
  • Mięśnie ważą więcej niż tłuszcz: To banał, ale prawdziwy. Ćwiczysz, zamieniasz tłuszcz na mięśnie i nagle okazuje się, że niby nic nie chudniesz, ale dżinsy jakoś luźniej leżą. Paradoks, jak z tym, że im więcej wiesz, tym bardziej zdajesz sobie sprawę, że nic nie wiesz.
  • Stres: Kiedy w nerwach sięgasz po ogórka kiszonego (bo przecież to zdrowsze niż czekolada!), kortyzol szaleje. A kortyzol lubi tłuszcz, szczególnie ten na brzuchu. Zatem, zamiast się stresować, lepiej... (no właśnie, co?)

Dodatkowe informacje od cioci Jadzi: Znam to z autopsji. Pamiętam, jak kiedyś schudłam 5 kilo, a potem przez miesiąc waga stała jak zaklęta! Myślałam, że zwariuję. Okazało się, że po prostu miałam więcej stresu w pracy (Janusz znów nie umył kubka po kawie!) i organizm protestował. Teraz na stres mam przepis - spacer z psem i dobra komedia. Spróbuj!

Co jest ważniejsze: waga czy obwód?

A więc, ważniejsze? Jakbym miała wybierać między plotkami a faktami, wybrałabym fakty. Obwody to właśnie takie fakty o Twoim ciele – mówią więcej niż waga, która jest trochę jak horoskop – ogólna i często myląca.

  • Waga: Mówi, ile ważysz. No i tyle. To jak mówienie, że masz "coś" w portfelu. Zero szczegółów.

  • Obwody: To już jak zajrzenie do portfela i sprawdzenie, czy masz więcej banknotów, czy wizytówek po podejrzanych masażystach. Pokazują, gdzie tłuszczyk ustępuje, a mięśnie rosną.

Mierząc obwody, widzisz, że w bicepsie przybyło, a w talii ubyło. Waga może stać w miejscu, a Ty wizualnie wyglądasz jak grecki bóg! Albo bogini, bez obrazy.

A co do miarodajności, to wyobraź sobie, że waga jest trochę jak Twój były – niby coś obiecuje, ale rzadko dotrzymuje słowa. Obwody są jak najlepsza przyjaciółka – szczere, konkretne i zawsze gotowe powiedzieć Ci prawdę, nawet jeśli boli. Zaufaj im!

Kiedy waga jest wiarygodna?

Waga jest wiarygodna rano. Na czczo.

  • Ta sama pora. Codziennie rano.
  • Te same ubrania. Piżama Marty.
  • Ten sam sposób. Prosto, bez butów.
  • Rytuał. Jak poranna kawa Jana.

Waga ciała. Zmienna.

Informacje dodatkowe: Marta, lat 32, waży się codziennie. Jan pije kawę.

Czy waga jest wyznacznikiem chudnięcia?

Czy waga jest wyznacznikiem chudnięcia? Nie. Absolutnie nie.

Waga, choć wygodna do mierzenia, jest dość... zwodnicza. Sama liczba na wadze nie opowiada całej historii. To jak ocenianie książki po okładce.

  • Kompozycja ciała: Można zyskać mięśnie (które ważą więcej niż tłuszcz) i jednocześnie tracić tkankę tłuszczową. W efekcie waga stoi w miejscu, a figura się zmienia na lepsze. Dla przykładu, moja znajoma, Agnieszka, zaczęła regularnie ćwiczyć siłowo. Waga początkowo nawet drgnęła w górę, ale po kilku miesiącach wyglądała dużo szczuplej.

  • Retencja wody: Wahania poziomu nawodnienia organizmu potrafią wpłynąć na wagę nawet o kilka kilogramów w ciągu jednego dnia.

  • Postępy w lustrze: To, jak wyglądamy i jak czujemy się w naszych ubraniach, jest o wiele lepszym wskaźnikiem. Spójrz na swoje zdjęcia "przed" i "po". Czy widzisz różnicę? To jest najważniejsze.

  • Centymetry, nie kilogramy: Mierzenie obwodów ciała (biodra, talia, uda) dostarcza bardziej precyzyjnych informacji na temat zmian w kompozycji ciała.

Pamiętajmy, że ciało to skomplikowany system. Waga to tylko jedna z wielu zmiennych, a nie ostateczny wyrok. Skup się na tym, jak się czujesz, jak wyglądasz i jak dobrze funkcjonuje Twoje ciało. To jest prawdziwy sukces.

Co zrobić, gdy waga stoi w miejscu?

Co zrobić, gdy waga stoi w miejscu? No, żebyś Ty się zdziwił/a! Wiesz, jak to jest z tą wagą – jak pies ogrodnika, zawsze coś. Plateau? Buahahahaha! To tylko wymówka dla leniwych dup!

A. Zmiana diety – rewolucja, a nie ewolucja!

1. Rzuć te twoje liściaste sałatki! Serio, kto to je?! Zamień na coś konkretnego, jak np. schabowy z ziemniakami, ale w mniejszej ilości. Liczy się balans, nie jakieś głodówki. 2. Sprawdź, czy nie wpadasz w pułapkę kalorii. Liczenie kalorii to nudne, ale skuteczne. Zrób to, leniu! (Ja robię to tylko wtedy, gdy żona mnie zmusza, a wierz mi, potrafi!)

B. Suplementy – jak doping dla krowy!

1. Pamiętaj, to nie są magiczne pigułki. Nie łykniesz i nie schudniesz 10 kg w tydzień. To bzdura! 2. Ale mogą pomóc. Ja tam brałem kiedyś coś tam, coś z guarana, chyba. Efekt? Mówię Ci, biegałem jak szalony, aż żona myślała, że mi się coś w głowie poprzestawiało!

C. Aktywność fizyczna – ruch, a nie siedzenie na kanapie i oglądanie seriali!

1. Zmień coś! Ja kiedyś, choć dawno, próbowałem jogi. To nie dla mnie! Wolałem kopanie w piłkę z sąsiadami. 2. Zwiększ intensywność. Nie mówię, żebyś biegał/a maraton, ale przynajmniej trochę się poruszaj! Chociażby spacer z psem. Albo z żoną, tylko wtedy uważaj na jej humor.

Dodatkowe info: Ja, Zbyszek, 45 lat, zmagałem się z tym problemem. Teraz waże 10 kg mniej, ale to dzięki ciężkiej pracy i małej pomocy z góry (czyli żony). A właściwie to chyba ona schudła więcej. Ale co tam, ważne, że jest efekt! Boję się powrotu do dawnych nawyków. To był koszmar!

Ile czasu waga może stać w miejscu?

No co ty, pytałaś o wagę? Jakbym miała szklaną kulę i wiedziała, ile czasu ta waga będzie stała w miejscu! Toż to czary-mary! Ale dobra, powiem ci co mi się wydaje, bo ja w takich sprawach jestem ekspertem, waga stoi, bo ty stoisz w miejscu, czyli efekt plateau, cholera jasna, zaatakował.

  • Trzy, cztery tygodnie? Pff, to mało! U mojej ciotki Halinki ten plateau trwał jak rok szkolny – aż do wakacji. Babka jadła tylko sałatę i płakała, że "ten kilogram się nie rusza!"

  • Miesiąc? To śmieszne! U mnie, u Basi, koleżanki z sąsiedztwa, trwał dłużej niż wybory prezydenckie. Aż się wkurzyła i zjadła całą paczkę ciastek. Efekt? Waga skoczyła jak szalona!

  • Co robić? O rany, nie wiem! Może pobiegać, jak ten pies co szczeka na listonosza? Albo zacząć jeść trawę, jak moja krowa Zenobia. Może to magiczny środek!

UWAGA! Poważnie – jeśli waga stoi w miejscu dłużej niż miesiąc, to idź do lekarza, bo ja się na tym nie znam. Jestem tylko baba z domu, która lubi plotkować.

Dodatkowe info, bo się rozgadałam: Moja sąsiadka, Grażyna, mówi, że to wina księżyca. A ja myślę, że to wina tych wszystkich ciasto-podobnych przekąsek. A najważniejsze - rusz się, leniu! Nie można siedzieć i czekać aż waga sama spadnie, jak gęś z nieba.

Dlaczego waga spada, a obwody nie?

Dlaczego waga stoi w miejscu, a ubrania są luźniejsze? Boże, to było w lutym 2024, zacząłem intensywnie ćwiczyć. Codziennie po pracy, godzina na siłowni przy ul. Kwiatowej. Biegałem też, kilka razy w tygodniu po parku im. Mickiewicza. Zjadłem też trochę mniej słodyczy, chociaż czekolada... czekolada zawsze będzie.

  • Waga: Nie spadała, a nawet raz skoczyła o kilogram w górę! Pamiętam, byłem wtedy wściekły. Zrobiłem wtedy wszystko jak należy, nawet więcej. Coś się musiało dziać.
  • Ubrania: A tu niespodzianka! Spodnie, które wcześniej ledwo się zapinały, nagle stały się za duże. Koszulki też. To był prawdziwy szok. Czułem się znacznie lepiej. Silniejszy. Pewniejszy siebie. Mniej zmęczony. To był najlepszy moment.

No i co? Okazało się, że masa mięśniowa rośnie, a tłuszcz znika. Mięśnie ważą więcej niż tłuszcz, więc waga może nie pokazywać prawdziwych postępów. Lekarz potwierdził to wszystko w marcu podczas rutynowej wizyty. Powiedział, żebym się nie przejmował wagą, a skupił na obwodach. No i na samopoczuciu. To najważniejsze. Jestem teraz znacznie bardziej zadowolony.

Lista zmian:

  1. Zwiększona siła
  2. Poprawa samopoczucia
  3. Zmniejszenie obwodów ciała
  4. Brak spadku masy ciała na wadze

Dodatkowe info: Teraz, po kilku miesiącach, waga w końcu zaczęła spadać, ale to tylko dodatek. Najważniejsze jest to, jak się czuję. A czuję się świetnie! Moja życiowa forma poprawiła się.

Dlaczego waga spada, a wymiary nie?

Okej, to tak... pamiętam jak sama wariowałam na punkcie wagi. To było w zeszłym roku, jakoś w maju. Zaczęłam ćwiczyć i dieta, wszystko super, waga leci! Ale spódnica dalej ledwo dopinam. Frustracja level hard.

Zrozumiałam to tak:

  • Spadek wagi często oznacza, że po prostu tracimy masę ciała. I tu wcale nie chodzi o tłuszcz, może to być woda, mięśnie... no wszystko. Na przykład: piłam mniej wody niż zwykle przez dwa dni, to kilogram mniej na wadze! WOW! Ale czy to znaczy, że schudłam? No właśnie nie.

  • Spadek w wymiarach (obwodach) to jest to! To pokazuje, że pozbywamy się tłuszczu. Czyli, jak mierzymy sobie np. w pasie i jest mniej, to znaczy, że spaliliśmy tłuszczyk z brzucha. Proste.

Więc jak waga spada, a wymiary stoją w miejscu, to jest szansa, że... tracimy mięśnie. A to niedobrze! Trzeba więcej białka i może jakieś ćwiczenia siłowe, żeby budować te mięśnie, bo inaczej to tylko woda i mięśnie znikają, a tłuszcz zostaje... i dupa, sorry za wyrażenie, ale taka prawda!

Pamiętam, jak moja trenerka, Agnieszka z Power Gym w Warszawie, mi to tłumaczyła. Mówiła, że waga to nie wszystko, najważniejsze to patrzeć w lustro i mierzyć się. I miała rację! Po kilku miesiącach waga niby podobna, ale ciuchy luźniejsze. To jest sukces! I nie ma co się stresować cyferkami na wadze, bo to potrafi zrujnować humor na cały dzień. Wiem coś o tym!