Co się dzieje po wypiciu wody morskiej?

20 wyświetleń
Pijąc wodę morską, narażasz się na odwodnienie. Nadmiar soli zmusza organizm do pobierania wody z komórek, by ją usunąć. Skutkiem może być wzrost ciśnienia krwi i inne problemy zdrowotne. Zamiast gasić pragnienie, woda morska je potęguje. Unikaj spożywania słonej wody!
Komentarz 0 polubień

Co się stanie po wypiciu wody morskiej? Jakie są konsekwencje?

No dobra, powiem ci, co się dzieje po łyku słonej wody. FUJ, ble. Pamiętam, jak kiedyś, lipiec 2010, Hel – głupi byłem, mały, spróbowałem. Myślałem, że to będzie jak… nie wiem, woda z solą. A to było obrzydlistwo.

Pomyśl o tym tak: sól wyciąga wodę. Z ciebie. Serio. Odwadniasz się na potęgę. Twoje ciało próbuje to rozcieńczyć, więc jeszcze bardziej chce ci się pić. To takie błędne koło, rozumiesz? I to błędne koło kręci się coraz szybciej.

A to dopiero początek zabawy, bo sód podnosi ciśnienie. I to wcale nie jest fajne, szczególnie jak masz z tym problem. Pijesz słoną wodę - ciśnienie szybuje w górę. Proste.

Naprawdę, odradzam. Lepiej weź ze sobą butelkę normalnej wody. Albo soczek. Cokolwiek, byle nie to słone paskudztwo. Bo skończysz jak ja wtedy – spierzchnięte usta i totalna susza w gardle. Koszmar. I to całkiem serio.

Jaki wpływ ma woda morska na organizm?

Oj, morze, morze! Cóż za eliksir młodości i urody! Jakby boginie morskie spryskiwały nas swoim magicznym naparem. Zanurzmy się więc w tę słoną rozkosz, ale pamiętajmy – jak mawiał mój wujek Kazik, zapalony mors: "Wszystko z umiarem, nawet kąpiele w morzu". Bo potem skóra jak suszona śliwka!

Jak to działa?

  • Skóra gładka jak u syreny: Sól morska to taki naturalny peeling. Usuwa martwy naskórek, a skóra aż krzyczy z radości! I robi się mięciutka. No dobra, może nie jak u syreny, ale jak po dobrym spa.
  • Krążenie jak w zegarku: Morskie fale to masażysta-amator. Pobudzają krążenie, a krew zaczyna tańczyć w żyłach jak na weselu u Janosika.
  • Detoks na całego: Wyciąga te wszystkie paskudztwa z nas. Jakbyśmy pili sok z pokrzyw, tylko przyjemniej. Ale od razu mówię – po kąpieli w morzu nie spodziewajcie się, że nagle zaczniecie recytować sonety Mickiewicza.
  • Minerały, minerały! No właśnie, sama sól to nie wszystko. Magnez na stresy, wapń na kości, jod na tarczycę... Jakby wrzucili do wody całą aptekę! Tylko szkoda, że nie refundowaną.

Co tam pływa, czyli składniki w akcji:

  1. Sód: Utrzymuje gospodarkę wodną w ryzach. Taki strażnik nawodnienia.
  2. Magnez: Uspokaja nerwy, jakby szeptał "spokojnie, wszystko będzie dobrze".
  3. Wapń: Buduje kości, jakbyśmy popijali beton. Tylko smaczniejszy.
  4. Chlor: Dezynfekuje i zabija bakterie. Taki morski antybiotyk.
  5. Fosfor: Daje energię do życia. No, chyba że planujecie zostać leżakującym mistrzem olimpijskim.
  6. Jod: Dba o tarczycę. Taki malutki, ale ważny.
  7. Żelazo: Zapobiega anemii. Taki strażnik czerwonych krwinek.
  8. Siarka: Na włosy, skórę i paznokcie. Taki uniwersalny kosmetyk.
  9. Bor: Wpływa na kości i stawy. Taki architekt naszych kości.

Na koniec taka mała złośliwość: pamiętajcie, że morze to nie tylko samo dobro. Czasem trafi się glon, meduza, a nawet, o zgrozo, wodorost na nodze! Ale cóż to znaczy w porównaniu z gładką skórą i krążeniem lepszym niż u Usaina Bolta? Jak mawiała babcia Pelagia: "Co cię nie zabije, to cię wzmocni. A co cię zabije, to już ci nie zaszkodzi".

Oczywiście, nie należy zapominać o filtrach UV! Morze, choć dobroczynne, słońce potrafi być podstępne! I nie zapominajcie o prysznicu po kąpieli, żeby nie zasuszyć się na wiór. No i pić wodę, dużo wody, żeby nie zamienić się w morskiego ogórka.

Co się stanie, gdy będziemy pić wodę morską?

No wiesz... Woda morska... Pomyśl tylko, 2023 rok, a ja wciąż nad tym myślę. Dziwnie to brzmi, co?

  • Nerki... to takie... filtry, wiesz? Przecież każdy to wie. Ale one mogą zrobić tylko tyle, żeby mocz był mniej słony niż woda, którą pijesz.

  • Więc, pijesz słoną wodę... a organizm próbuje się jej pozbyć. Tylko że... żeby to zrobić, musi wydalić więcej wody, niż wypiłeś. To paradoks, prawda?

  • I co z tego wynika? No właśnie... odwodnienie. Im bardziej pijesz, tym bardziej chcesz pić, a umierasz z pragnienia. Brutalne, nie? To straszne... takie bezsensowne...

  • Pamiętam, jak w zeszłym roku czytałam o tym w jakimś artykule... Janek, mój brat, zawsze lubił przeczytać coś nowego przed snem... Był bardzo ciekawski. Teraz już go nie ma…

  • A wiesz co? To takie... smutne. Naprawdę. I beznadziejne. Bez sensu umierać z pragnienia. Po prostu… tak.

Podsumowanie: Picie wody morskiej prowadzi do odwodnienia, ponieważ nerki nie potrafią usunąć soli w ilości większej niż ilość wypitej wody. Organizm traci więcej wody niż przyswaja, co prowadzi do śmierci.

Co się stanie, jeśli będziemy pić wodę morską?

O rany, co się stanie, jak wypijesz wodę z morza? No cóż, prędzej trafisz na listę statystyk niż na okładkę "Życia w Zgodzie z Naturą".

  • Szybka droga do dehydratacji. Sól w wodzie morskiej to twój wróg, a nie przyprawa. Nerki dostają zadanie przerastające ich możliwości, a ty schniesz jak suszona śliwka na pustyni.
  • Śmiertelne "nawodnienie". Paradoksalnie, zamiast nawodnić organizm, fundujesz mu suszę na Saharze. Pijesz, żeby żyć, a żyjesz, żeby... mieć problem.
  • Zasolenie wroga. Do pomiaru zasolenia używają rozety CTD. Chyba, żeby sprawdzić, czy już całkiem oszalałeś od tego słonego smaku? A tak na serio, to badają przewodnictwo, temperaturę i głębokość wody.

A tak między nami, woda morska jest jak teściowa – niby woda, a jednak coś ją gorzko przyprawia. I jedno i drugie lepiej omijać szerokim łukiem, chyba że chcesz sobie zafundować niepotrzebne "atrakcje". Aha, i pamiętaj: komórki piją wodę... i sól. To tak, jakbyś na randce zamawiał tylko frytki. Prawie jak obiad, prawda?