Co się dzieje, gdy samolot ląduje w oceanie?

15 wyświetleń
O rany, myśl na temat samolotu lądującego w oceanie zawsze mnie przeraża. Wyobrażam sobie ten moment uderzenia z ogromną siłą, jakby samolot wpadł na beton, a nie w wodę. Brrr! Z jednej strony, tragedia. Ale z drugiej strony, cieszę się, że istnieje szansa na przetrwanie, jeśli pilotowi uda się wylądować delikatnie i pod odpowiednim kątem. To daje iskierkę nadziei w tej strasznej wizji.
Komentarz 0 polubień

Co się dzieje, gdy samolot ląduje w oceanie? Oj, straszne, prawda? Sama myśl o tym mnie mrozi. Serio, wyobrażacie sobie ten uderzenie? Jakby walnąć czołem w ścianę, tylko że zamiast ściany – ocean. A ten huk? Ugh. Pamiętam, jak oglądałam kiedyś film katastroficzny – woda rozbryzgująca się wszędzie, metal skręcający się... koszmar!

No i ten lęk, wiesz? To takie bezsilne uczucie, wiesz? Siedzieć tam, przywiązany do siedzenia, czekając co się stanie. Czy pilot da radę? Czy uda mu się zrobić to "delikatnie"? Słyszałam kiedyś, że – i tu nie jestem pewna czy dobrze pamiętam liczby – ale podobno szansa na przeżycie jest większa niż się wydaje, jeśli lądowanie jest naprawdę, naprawdę udane. Coś tam o kącie nachylenia i prędkości mówili, jakieś tam badania... ale nawet jak to czytam, to nadal brzmi strasznie abstrakcyjnie.

Bo przecież to nie jest jak lądowanie na lotnisku, prawda? To nie jest miękki asfalt. To ocean! Zimna, przeszywająca woda. A co potem? Jak długo uda się utrzymać na wodzie? Czy ktoś zdąży na czas? Przyznam, że te myśli mnie naprawdę prześladują. Raz nawet opowiadałam o tym mojej babci, a ona powiedziała coś o "Bożej opiece". Nie wiem, może i ma rację. Ale i tak wolę nie myśleć o tym za długo. Wolisz?