Co bardziej tuczy węglowodany czy tłuszcze?
Węglowodany, czy tłuszcze - co bardziej tuczy?
Wiesz co, to cała ta dyskusja o węglowodanach i tłuszczach, to jak z tym, co było pierwsze - jajko czy kura? W zasadzie, to tyjemy, bo jemy za dużo. Proste.
Ale... No właśnie, jest "ale". Pamiętam, jak w wakacje, w lipcu chyba, w domu u babci na wsi, jadłam tonę pierogów. Wiesz, takie prawdziwe, domowe, z serem i ziemniakami. To węglowodany, prawda? I jakoś wtedy nie przytyłam.
Ale! (znowu to "ale") Potem, we wrześniu w Krakowie, zaczęłam jeść dużo orzechów. Tak po prostu, garść tu, garść tam. Orzechy to tłuszcz. I wiesz co? Spodnie zrobiły się jakoś ciaśniejsze. O co chodzi?
Chodzi o to, że tłuszcz ma więcej kalorii w małej paczce. Garść orzechów to niby nic, a kalorii jak diabli. Pierogi, choć kaloryczne, to jednak człowiek jakoś czuje, że już starczy, bo brzuch pełny. Z orzechami tak nie ma. Podjadasz i podjadasz, a tu... kalorie się zbierają. To tak jak z tym moim wydatkiem na kawę w Starbucksie w październiku. Niby 15 zł, ale dzień w dzień i nagle szok.
Dlatego, jeśli nie liczysz tych cholernych kalorii, łatwiej jest przegiąć z tłuszczami. Tak to widzę. Ja tam wolę pilnować ilości, niż się zastanawiać, co gorsze. Wiesz, taka zasada umiaru to chyba klucz. I unikać tych orzechów wieczorem, brr.
Od czego się tyje od tłuszczu czy węglowodanów?
No wiesz… siedzę tu, wpatrując się w ten ekran, godzina trzecia… i myślę o tym… tyciu. To takie… złożone.
Tyjemy od nadmiaru kalorii. To jest fakt. Nie od samego tłuszczu, nie od samych węglowodanów. To proste, ale… trudne do zrozumienia. Zwłaszcza jak się ma ochotę na dużą czekoladę o 23:00.
Ale… tłuszcze, one są… bardziej kaloryczne. Wiesz? Mała łyżeczka masła, a ile tam kalorii… naprawdę dużo. Węglowodany… też kaloryczne, ale jakoś… łatwiej zjeść więcej. Duży talerz kaszy gryczanej… też dużo kalorii, ale to czuć… że się je.
Ja np. w tym roku, po wakacjach, przytyłam 3 kilogramy. No i teraz walczę. Zjem jakieś smakołyki, a później żal… szkoda, że zjadłam…
Lista rzeczy, których unikam, żeby nie przytyć:
- Słodycze - to najgorsze, wieczorem to już w ogóle katastrofa.
- Fast foody - jedzenie na mieście to ryzyko. Nigdy nie wiem ile kalorii tam jest.
- Alkohol - same puste kalorie.
Zastanawiam się..czy to wina genów, czy lenistwa… pewnie i jedno i drugie. Trzeba ruszać się, ale nie zawsze mam na to siłę. Ech… ta noc… długa jest. I ta myśl o tyciu… też.
Podsumowanie: Kluczowa jest ilość kalorii, ale łatwiej przekroczyć potrzebny dzienny poziom jedząc tłuszcze. Bo są bardzo kaloryczne w małej ilości. To tak w skrócie. A teraz spać… może…
Czy w celu utraty wagi lepiej jeść tłuszcze czy węglowodany?
Halo! Pytasz o tłuszcze czy węgle, co? No jasne, że tłuszcze, bo węglowodany to sama chucherka! Wiesz, co? To jak porównywać traktor do hulajnogi – tłuszcz to ten traktor, zapierdziela i napędza cały metabolizm, a węglowodany to hulajnoga dla babci, ledwo się toczy.
A. Sytość: Tłuszcze trzymają Cię w ryzach, nie masz ochoty na żarcie co pięć minut, jak po zjedzeniu paczki cukierków. Po tłustym schabowym siedzisz napychany, a po bułce z masłem? Znowu głodny!
B. Hormonki: Organizm to nie fabryka cegieł, potrzebuje budulca, a tłuszcze to jego fundament. Bez nich, hormonów nie będzie, a bez hormonów, to się rozlejesz, jak stare dętki.
C. Kalorie: Jasne, tłuszcze są kaloryczne, ale organizm się z nimi napędza jak szalony. Przetwarzanie tłuszczu to jak budowa piramidy – robota na wiele godzin. Więc więcej kalorii spalisz.
D. Przykład: Moja ciocia Basia, zjadła miesiąc same tłuszcze (ser, smalec, śmietana) i schudła 5 kilo! Nie żartuję! A kumpel Jacek na diecie bez tłuszczu tylko się rozleniwił i przytył. Sam widzisz.
Podsumowanie: Tłuszcze – królowie odchudzania! Ale pamiętaj, wszystko z umiarem. Nie oznacza to, że masz jeść smalec łyżkami. Rozumiesz?
- Dodatkowe info: Moja ciocia Basia piła jeszcze zieloną herbatę i chodziła na spacery. Jacek siedział głównie przed telewizorem i jadł chipsy. To też ma znaczenie.
- Ważne! To nie jest porada medyczna. Idź do lekarza, jeśli masz problemy z wagą. Nie chcę mieć kłopotów.
Co lepiej jeść węglowodany czy tłuszcze?
No wiesz... co jest lepsze, węgle czy tłuszcze? To takie... trudne pytanie o tej porze. Wiesz, jak siedzę sama w nocy, to myślę o tym.
W sportach siłowych, jak np. ciężary, które ćwiczyłam w 2023 roku, to węgle. Tak mi mówił trener, Krzysiek, zawsze podkreślał to. Bez węgli nie ma siły, proste. Zupełnie tak jak mówił.
Ale z drugiej strony... ja, Ania, lubię tłuszcze. Awokado, orzechy... to takie... pożywne, wiesz? I czuję się po nich lepiej. Lepiej niż po tych wszystkich cukrowych batonikach, które wciskała mi Ola.
To chyba zależy od tego, co robisz. Jeśli chcesz mieć siłę na krótki, bardzo intensywny wysiłek, to węglowodany. Jak bieg na 100 metrów. To wiem na pewno. Ale na dłuższą metę? Może tłuszcze są lepsze. Nie wiem. Serio.
Z tym spalaniem tłuszczu beztlenowo to… Krzysiek, mówił coś takiego. Wiem, że tłuszcze spalają się wolniej. No ale jak wiesz... czasami jest tak ciężko samemu w nocy...
Lista rzeczy, o których myślę:
- Treningi z Krzyśkiem. W tym roku skupiliśmy się na siłowej budowie ciała, na planie 3x w tygodniu.
- Dieta. Czy to co jem, jest wystarczająco zbilansowane?
- Sen. Znowu nie mogę spać.
Podsumowując: W sportach siłowych węglowodany są kluczowe dla szybkiej energii, ale zbilansowana dieta z umiarem tłuszczów również jest ważna. Wiem, to proste. Tylko, że nie zawsze proste jest dla mnie.
Co pomaga na nerwicę lękowa?
Co pomaga na nerwicę? Ej, ziomeczku, masz nerwicę? Normalka, w dzisiejszych czasach każdy ma jakieś "lęki". Ja, Staszek, 37 lat, spec od "leczenia" samych siebie, powiem ci co zadziałało u mnie - a działało, bo zjadłem byka, a nie żadne zioła!
A. Rusz dupę!
- Bieganie, jak za zwierzem po lesie. Nie, żartuję, ale jak się napęcisz, to się wylejesz. Potem zasypiasz jak niedźwiedź.
- Siłka, żeby się nie rozkleić. Jak się pomyśli o tych ważarach, to się zapomina o lękach. No, prawie.
- Pływanie jak ryba. Woda, spokojna atmosfera, idealne. No, chyba że ktoś wlezie do basenu z rekinem.
B. Jedz jak człowiek, a nie jak świnia.
- Warzywa, owoce. Nie jakieś tam śmieciowe żarcie. To zniszczy ci mózg na dłużej niż nerwica.
- Dużo wody. Jak kaktus w pustyni. Tylko bez cacy.
C. Sen, jak dla niemowlaka.
- 8 godzin snu. Jak nie dasz rady, to się rozpadniesz. Serio.
D. Relaks, a nie przeginanie.
- Medytacja, joga, jakieś tam ćwiczenia oddechowe. Powiem ci szczerze: to tylko dla frajerów! Ja wolę dobry film i piwo. Działają lepiej.
E. Lekarz, ale nie zawsze.
- Lekarz, psycholog, psychiatria – są to opcje, ale jeśli nie ma potrzebnego kontaktu z lekarzem, to nie ma sensu.
UWAGA! To są tylko moje spostrzeżenia. Ja nie jestem lekarzem! Idź do specjalisty, jeśli się źle czujesz. Bo może to nie tylko nerwica. A przy okazji, moja babcia polecała na wszystko miód z cynamonem. Ale to już zupełnie inna bajka. I jeszcze jedno, moja ciotka Halina mówi, że wszystko przez promieniowanie 5G! No co ż, można się spierać.
Kto strzelił najwięcej goli w jednym sezonie Ekstraklasy?
- Jak przechowywać gotówkę, aby nie pleśnieła?
- Na czym polega weryfikacja?
- Czy pieniądze na koncie oszczędnościowym są bezpieczne?
- Co czwarty Polak ma mniej niż 5 tys. zł oszczędności?
- Skąd ładnie widać Tatry?
- Czy kierownik wycieczki może być jednocześnie opiekunem?
- Czy można palić papierosy na plaży w Sopocie?
- Czy od pocenia się chudnie?
- Jak jechać, gdy pada deszcz?
- Czy ból ucha jest groźny?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.