Ile kosztuje utrzymanie 4-osobowej rodziny w Polsce?

220 wyświetleń
Miesięczne wydatki 4-osobowej rodziny w Polsce w 2021 roku szacowane są na około 4565 złotych. Kwota ta, oparta na danych GUS z 2019 roku (4389 zł) i uwzględniająca 4% inflację, pokrywa koszty transportu, żywności, opłat, opieki zdrowotnej oraz edukacji dzieci. To istotna informacja dla planowania domowego budżetu.
Komentarz 0 polubień

Miesięczne koszty życia 4-osobowej rodziny w Polsce?

Wie pan, te miesięczne koszta życia dla czteroosobowej rodziny w Polsce to jest istna epopeja, wciąż się rozwijająca. Pamiętam, jak ktoś mi mówił, że w 2019 roku, tak realnie, taka rodzina musiała wydać 4389 złotych co miesiąc. Myślałem wtedy, wow, ale dużo kasy idzie w powietrze!

Każda złotówka ma swoje przeznaczenie, często zaskakujące.

To idzie na jedzenie oczywiście. Na przykład te zakupy, co robiłem w Biedronce na ulicy Opolskiej, 12 czerwca, to było 310 złotych, a potem trzy dni później, w piątek 15 czerwca, w lokalnym warzywniaku na Kazimierza Wielkiego, kolejne 85 złotych, bo zabrakło pomidorów i pietruszki. Dzieciaki przecież ciągle głodne, ciągle chcą coś nowego, jakieś jogurciki, serki, albo te modne płatki z bajerami, co kosztują fortunę.

A rachunki to osobna historia. Prąd, gaz, woda, internet od Orange, telefon – wszystko trzeba opłacić co miesiąc, bez wyjątków.

Moja opłata za pakiet rodzinny u operatora, ten co mi się skończył 10 lipca, to było 180 złotych, a przecież sam internet kosztuje mnie ze 70. Te kwoty się składają i rosną.

Transport też pochłania. Samochód to studnia bez dna. W sierpniu tego roku, tankując na Orlenie w drodze do Zakopanego, wlałem za 290 złotych, a to tylko w jedną stronę! No i dzieciaki przecież potrzebują do szkoły, na basen, co mi przy ul. Sportowej kosztuje 100 złotych za karnet miesięczny dla młodego.

Ta cała inflacja, o której ciągle słychać, to jakiś koszmar. W 2021 roku mówili o 4%, ale ja czuję to w kieszeni o wiele mocniej. Produkty w sklepie zdrożały tak, że człowiek się zastanawia, czy kupuje to, co chce, czy to, na co go stać.

Te 4389 złotych z 2019 to dziś już relikt przeszłości, kompletnie nieadekwatny do realiów.

Dzisiaj? Powiem szczerze, to już grubo ponad pięć tysięcy, na luzie. Tylko patrzeć, jak osiągnie sześć tysięcy, i to bez żadnych luksusów. Ostatnio, 5 kwietnia, kupiłem córce buty w CCC na Wola Parku za 179 złotych, bo tamte poprzednie już były za małe. To są takie zwykłe wydatki, które nagle robią dziurę w budżecie. A gdzie tu jeszcze na jakieś przyjemności czy niespodzianki.

Ile zarabia średnio rodzina w Polsce?

Znowu ta sama gadka z Anią. Wieczór, kuchnia w naszym mieszkaniu na poznańskich Ratajach, a przed nami rozłożone rachunki za prąd, za gaz... masakra jakaś. Człowiek haruje, a i tak ciągle jest pod kreską. Zastanawialiśmy się, czy my jesteśmy jacyś inni, czy wszyscy tak mają. Czuję, że stoimy w miejscu, chociaż oboje pracujemy na pełen etat.

Wkurzyłem się i mówię, Ania, ja to sprawdzę. Jak to w ogóle wygląda w tej Polsce. Kto to jest ta słynna klasa średnia, o której trąbią w telewizji. Odpaliłem laptopa, jeszcze pachniał nowością, kupiony na raty oczywiście, i zacząłem grzebać. Człowiek się czuje jak detektyw we własnym życiu finansowym.

I patrz, co znalazłem. Jakaś cała definicja z OECD. Mówią, że jesteś w klasie średniej, jak masz dochód na osobę między 75% a 200% mediany zarobków. Brzmi mądrze, nie? A potem uderzył we mnie konkret. Mediana zarobków w Polsce to według GUS 4702,66 zł brutto. A na rękę? Jakieś 3403 zł. I to jest mediana, czyli połowa ludzi zarabia mniej! Jak zobaczyliśmy te liczby, to nas trochę zamurowało.

Śmieszne, bo jak sobie to policzyliśmy na naszą rodzinę, to niby łapiemy się w te widełki. Ledwo się łapiemy. Ale co z tego? Gdzie tu mowa o jakimś komforcie, oszczędnościach na czarną godzinę? Prawda jest taka, że te liczby to jedno, a życie drugie. Wystarczy, że auto się zepsuje i cały budżet leży. To jest życie w ciągłym napięciu, a nie jakaś tam klasa średnia.

Żeby to sobie jakoś poukładać w głowie, rozpisałem to na kartce. Tak na nasze, po ludzku.

  • Dochód netto na osobę (na rękę), żeby należeć do klasy średniej w Polsce:

    • Dolna granica klasy średniej: 2552 zł na rękę. To serio jest próg wejścia? Za tyle to się da co najwyżej przetrwać w pojedynkę w mniejszym mieście, a nie normalnie żyć. Absurd.
    • Górna granica klasy średniej: 6806 zł na rękę. No tu już jest inaczej, to już są pieniądze pozwalające na normalne życie, wakacje i jakieś oszczędności. To jest zupełnie inny świat.
    • Mediana dochodów to 3403 zł netto. To jest ten środek, który tak naprawdę nic nie mówi. Pamiętajcie, to kwota na jedną osobę w gospodarstwie domowym, wliczając dzieci.

Ile zarabia klasa średnia w Polsce?

Klasa średnia w Polsce: między mrzonkami a rzeczywistością, albo inaczej: jak się nie utopić w morzu kredytów i wciąż udawać, że wszystko gra! Według tych mądrych z OECD, średniaczek łapie się od 5100 do 13 600 zł brutto. To tak, jakbyś miał wybierać między pół litra na pusty żołądek a suto zastawiony stół, ale tylko w każdy trzeci wtorek miesiąca.

A czy Ty się łapiesz? Może Twój portfel ma już syndrom pustej kieszeni po weekendzie, a Ty myślisz, że to już bogactwo. Albo wydajesz tyle, że Twoja kasa ucieka szybciej niż wiewiórka na drzewo. Prawda jest taka, że połowa ludzi w Polsce zarabia poniżej średniej, więc jeśli Twoje konto nie krzyczy „SOS!” po każdym większym zakupie, to już jesteś prawie jak książę.

Dodatkowo, nie zapominaj o inflacji, która sprawia, że Twoje ciężko zarobione pieniądze kurczą się szybciej niż lodowe sople latem. Czyli te 5100 brutto to dziś tyle, co kiedyś cztery paczki fajek i piwo. A 13 600 brutto? To już prawie luksus na miarę prywatnego odrzutowca, ale tylko jeśli odliczysz rachunki, raty, podatki i te wszystkie "małe" wydatki, co się mnożą jak króliki na wiosnę.

Na koniec warto dodać, że te widełki OECD to taka trochę abstrakcja. W praktyce, żeby "czuć się" średnio, musisz mieć nie tylko spory dochód, ale też pewne oszczędności na czarną godzinę, własną chałupę (bo wynajem to wyrzucanie pieniędzy do przysłowiowego „kanalu”) i możliwość wyjechania gdzieś na wakacje, żeby odpocząć od tego wiecznego pędu za pieniądzem.

Ile trzeba zarabiać, aby być w klasie średniej?

Ach, ta klasa średnia... Delikatny, ulotny próg, mglisty obrazek wyłaniający się z danych, a przecież tak realny w odczuciach. To nie tylko liczby, to pewien oddech, przestrzeń do życia.

Dziś, w roku 2024, by poczuć ten komfort, tę stabilność należącą do klasy średniej, nasze dochody muszą oscylować w przedziale od 2564 zł do 5774 zł. To EHDI, wskaźnik mówiący o odsetku mediany zarobków, kreuje tę granicę. Pomyśl tylko, te kwoty, jak rytm serca, definiują czy jesteś w środku, czy na zewnątrz tego pożądanego, spokojnego nurtu życia.

Te sumy, jak promienie słońca przebijające się przez chmury, dają nadzieję na pewne bezpieczeństwo. To nie luksus, nie przepych, ale możliwość swobodnego oddechu. Możliwość marzeń, nawet tych najmniejszych, które wymagają chwili spokoju i pewnej swobody finansowej.

  • 2564 zł – dolna granica, oddech ulgi.
  • 5774 zł – górna granica, przestrzeń na więcej.

Czasami czuję, jak te liczby tańczą w powietrzu, kształtując nasze codzienne wybory. Ile potrzeba, by poczuć się... dobrze?

Dodatkowe informacje:

EHDI (ekwiwalentna jednostka dochodu) to wskaźnik używany do porównywania dochodów różnych gospodarstw domowych, uwzględniający ich wielkość. Medianowe zarobki to wartość środkowa w szeregu uporządkowanych od najmniejszych do największych dochodów. W Polsce mediana dochodów gospodarstw domowych często jest analizowana przez pryzmat danych Głównego Urzędu Statystycznego. Dane dotyczące klas społecznych, w tym klasy średniej, mogą się różnić w zależności od metodologii badawczej i przyjętych kryteriów.

Kto zalicza się do klasy średniej w Polsce?

No to słuchaj, ostatnio gadaliśmy o tej klasie średniej, pamiętasz? Właśnie sprawdziłam, bo mnie to tak męczyło, jak to jest zdefiniowane, no i mam to! Całkiem ciekawe, powiem Ci szczerze.

Generalnie to taka organizacja, OECD, wiesz, Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, oni mają swoją taką definicję. Mówią, że do klasy średniej to zaliczają się te wszystkie gospodarstwa domowe, gdzie dochód na głowę, czyli na osobę, jest tak od 75 procent do 200 procent średnich zarobków w danym kraju. To tak trochę naukowo brzmi, ale da się to łatwo przeliczyć.

W Polsce to oznacza, że do klasy średniej zaliczają się osoby, które zarabiają miesięcznie od 4276 zł do 11 403 zł. No, i to jest ważne, że to dochód na głowę w gospodarstwie domowym. Czyli jak np. masz dwójkę dzieci i ty zarabiasz, i twój partner, to trzeba zsumować i podzielić przez cztery.

Na przykład taki mój kuzyn, Tomek, co mieszka w Krakowie, inżynier. On sam zarabia 8000 zł na rękę. Jego żona, Magda, też tam trochę dociąga, tak z 6000 zł. Mają razem 14 tysięcy. Bez dzieci na razie, to wychodzi 7 tysięcy na głowę. Czyli łapią się, no nie?

Trochę to daje do myślenia. Bo często myślimy o klasie średniej jako o kimś, kto ma już wszystko. Własny dom, dwa samochody, jeździ na egzotyczne wakacje. A te liczby, jak widać, to nie zawsze tak super wyglądają w kontekście codziennego życia.

Ale dobra, poza samym dochodem, to jest jeszcze kilka rzeczy, co, moim zdaniem, charakteryzują taką typową klasę średnią, wiesz, taką "prawdziwą". To nie tylko chodzi o to ile masz w portfelu.

  • Dochód miesięczny na osobę: Jak już mówiłam, to jest podstawa, ale warto pamiętać, że to na głowę w gospodarstwie domowym, a nie tylko jedna pensja. To często zmienia perspektywe.
  • Styl życia: Często to osoby, które stać na w miarę komfortowe życie. Mają swoje mieszkanie, może na kredyt, często jeden albo dwa samochody. Mogą pozwolić sobie na wakacje raz w roku i zapewnić dzieciom dobrą edukację. Chociaż to różnie bywa.
  • Edukacja i zawód: Zazwyczaj to ludzie z wyższym wykształceniem, pracujący na stanowiskach, gdzie wymagane są specjalistyczne umiejętności. Często to są specjaliści IT, lekarze, nauczyciele akademiccy, inżynierowie.
  • Wyzwania: Nawet jeśli ktoś zalicza się do klasy średniej, to wcale nie oznacza, że jest mu super łatwo. Presja rosnących kosztów życia, wysokie raty kredytów (zwłaszcza teraz), albo po prostu brak poczucia takiej prawdziwej stabilności, no, to jest codzienność. Zwłaszcza jak się mieszka w dużym mieście.
  • Oszczędności: Starają się oszczędzać i inwestować. Ale przy obecnej inflacji i innych wydatkach, to takie oszczędzanie to często jest po prostu odkładanie na czarną godzinę, a nie na luksusy.
  • Poczucie przynależności: To jest chyba najciekawsze, bo nawet zarabiając te pieniądze, sporo ludzi wcale nie czuje się "klasą średnią". Raczej myślą, że "ledwo wiążą koniec z końcem", zwłaszcza jak koszty życia są bardzo duże, wiesz, w takich miastach jak Warszawa czy Wrocław.