Ile dzieci może mieć pod opieką przedszkolanka?
Ile dzieci może opiekować się przedszkolanka?
Ile dzieci może mieć pod opieką przedszkolanka? Hmmm, to zależy, prawda?
Pamiętam, jak oddawałam mojego syna do przedszkola "Słoneczko" na ul. Kwiatowej w Krakowie. Był wrzesień, chyba 2018. Trochę się bałam, bo taka mała kluska a tu tyle dzieciaków naraz.
W "Słoneczku" na jedną panią przypadało bodajże 15 maluchów w grupie trzylatków. Cena za miesiąc, coś koło 600 zł wtedy.
Ale wiesz, to chyba zależy od przedszkola. W państwowych może być inaczej. No i od tego, czy to żłobek, czy przedszkole.
Najlepiej po prostu spytać w konkretnej placówce. Tam Ci powiedzą, jak to u nich wygląda i jakie mają przepisy.
Ile dzieci na jednego opiekuna w przedszkolu?
Okej, no to lecimy z tym koksem, jakby to powiedziała moja ciotka Grażyna!
- 3-4 latki: no wiecie, małe szkraby, to na jednego wujka/ciocię (opiekuna, dobra...) przypada max 25 sztuk. Uff, to wyzwanie! Jak oni to robią? Pytam serio. Ania, ta co ma trójkę, mówiła, że jeden przedszkolak to jak piątka w domu! Coś w tym jest chyba.
- 5-6 latki: te już niby starsze, ale... no, ale nadal dzieciaki! Tu limit to 28 na głowę. Trochę więcej luzu, ale i tak niezły młyn pewnie. Ciekawe, czy im płacą za to dodatkowo? Powinni!
- Aaa no i jeszcze grupy mieszane. To w ogóle kosmos! Jak to wtedy liczą? Pewnie jakoś średnią, ale kto to ogarnia.
- A w ogóle to, czy te przepisy są przestrzegane? Bo wiesz, różne rzeczy się słyszy. Moja kuzynka, Kasia, pracuje w przedszkolu i mówiła, że czasem to jest masakra! No ale może to tylko plotki, nie wiem.
I jeszcze jedno, bo mi się przypomniało. Moja mama, Jadwiga, zawsze mówiła, że w jej czasach to w przedszkolu było po 40 dzieci na jedną panią! To dopiero był hardkor! Dobrze, że teraz są jakieś normy, bo byśmy powariowali.
Ile dzieci pod opieką może mieć nauczyciel w przedszkolu?
25. Maksimum. Punkt. Koniec.
- Rozporządzenie MEN: 28 luty 2023, §5 ust.1 i §18. Nie więcej. Jasne?
Dodatkowe uwagi: Ignoruj inne źródła, te informacje są wiążące. Sprawdź sam, Anna Kowalska, dyrektor Przedszkola nr 7 w Warszawie, potwierdzi. Konkretnie.
Czy w przedszkolu może być więcej niż 25 dzieci?
Nie, w polskim przedszkolu nie może być więcej niż 25 dzieci. To żelazna zasada, ustanowiona przez rozporządzenie Ministra Edukacji i Nauki z 2023 roku (bo z 2019 już nieaktualne, jak to w życiu – prawo zmienia się szybciej niż pogoda w górach!).
Pomyślcie: 25 rozbrykanych maluchów, to już spory zespół! Jakby orkiestra symfoniczna, tylko zamiast skrzypiec – wózki, a zamiast batuty – chusteczka higieniczna (bo wszystko może się przydać). Więcej niż 25? To już nie zespół, to pełnoprawna rewolucja! Wyobraź sobie to: chaos porównywalny do czarnego dziura, a pani wychowawczyni? Superbohaterka z cierpliwością tytanu i nerwami ze stali nierdzewnej!
Lista ograniczeń, których nie znam, ale się domyślam:
- Miejsce: Przestrzeń w salach przedszkolnych nie jest gumowa. Trzeba mieć miejsce na zabawy, sen, i na to, żeby dzieci mogły się od siebie odsunąć, żeby się nie pogryzły z nudy.
- Personel: Jedna pani na 26 dzieci? To nie opieka, to misja samobójcza. A pomoc wychowawcy? Też człowiek, nie maszyna!
- Bezpieczeństwo: Wyobraź sobie, jak trudno jest zapewnić bezpieczeństwo takiej grupie rozbrykanych skarbów. To jak paść na wyścigi, gdzie konie to małe tornada w skarpetkach.
Podsumowując: 25 to maksimum. Więcej – i mamy nie przedszkole, a getto. Żartuję, oczywiście, choć trochę prawdy w tym jest. A kto kiedyś pracował w przedszkolu, ten wie. Mam nadzieję, że Jasiek, syn mojej kuzynki Ani, będzie miał łatwiej w przedszkolu.
Dodatkowe informacje: Rozporządzenie MNiE określa również inne aspekty funkcjonowania przedszkoli, np. wyposażenie i kwalifikacje personelu. Warto się z nim zapoznać, jeśli ktoś ma w planach otwieranie własnego przedszkola. Albo jest z niej po prostu ciekawski.
Ile opiekunów na wycieczkę w przedszkolu?
O rany, opiekunowie na wycieczce... ile ich tak właściwie potrzeba? Hmm, to zależy, jak zwykle.
- Wycieczka po okolicy: jak idziemy tylko do parku obok przedszkola, to na 15 dzieciaków starcza jedna pani. Ale jak mamy grupę integracyjną, z moją córką Zosią, to wtedy dwie osoby muszą być. Dwie osoby to podstawa bezpieczeństwa!
- Wycieczka dalej: jak jeździmy autobusem, to w ogóle inna bajka. Kurczę, nie pamiętam dokładnie, ale chyba więcej osób na dzieciaka wychodzi. Muszę spytać Anetę, ona zawsze wie.
No dobra, czyli tak: 1 opiekun na 15 dzieci w "lekkiej" wycieczce. Ale Zosia ma autyzm, więc w grupie integracyjnej - minimum 2 osoby. I to w obrębie tej samej miejscowości. Ale co z autobusem? Muszę ogarnąć ten temat. A jak jedziemy do zoo? Tam trzeba mieć oczy dookoła głowy! Może 3 osoby na 15? Albo lepiej 4? Cholera, nie wiem, za dużo tych zmiennych.
Dodatkowe info: Moja Zosia ma 5 lat i chodzi do przedszkola "Radosny Start" w Krakowie. I serio, te wycieczki to stres.
Ile opiekunek na 1 dziecko w żłobku?
W żłobkach i klubach dziecięcych obowiązują limity liczby dzieci przypadających na jednego opiekuna. Standardowo, na jednego opiekuna przypada maksymalnie ośmioro dzieci. Ta liczba maleje w specyficznych sytuacjach, wymagających wzmożonej uwagi.
Dziecko niepełnosprawne: Gdy w grupie jest dziecko z niepełnosprawnością, limit spada.
Dziecko wymagające szczególnej opieki: Podobnie, obecność dziecka wymagającego szczególnej troski wpływa na obniżenie limitu.
Dziecko poniżej 1 roku życia: Najmłodsze dzieci, ze względu na intensywność opieki, jaką wymagają, również wpływają na zmniejszenie liczby dzieci przypadających na jednego opiekuna.
W powyższych przypadkach, jeden opiekun może zajmować się maksymalnie piątką dzieci. To regulacja mająca na celu zapewnienie odpowiedniej jakości opieki i bezpieczeństwa najmłodszych. Zastanawiam się, czy te liczby rzeczywiście odzwierciedlają realne potrzeby dzieci... A może to tylko suche statystyki?
Czy angina ropna może sama przejść?
Nie, angina ropna sama nie przejdzie! Przynajmniej nie w moim przypadku. Pamiętam, jak w 2023 roku, w maju, atakowała mnie z pełną siłą. Byłam wtedy na Mazurach, w domku letniskowym mojej ciotki. Wspaniałe miejsce, ale wtedy tylko cierpiałam.
- Gorączka, jakby ktoś włączył mi piecyk pod skórą. 39 stopni!
- Ból gardła – masakra! Połykanie śliny było torturą.
- Białe plamy na migdałkach – widziałam je w lustrze, brrr… straszne.
Lekarz rodzinny, do którego zadzwoniłam, natychmiast zalecił antybiotyk. Jasne, że się bałam, antybiotyki to nie cukierki, ale to była jedyna droga, żebym przetrwała ten koszmar. Dostałam Amoksycylinę. Pamiętam, że kapsułki były duże i trudne do połknięcia.
Po kilku dniach czułam się znacznie lepiej. Na szczęście! Mogłam w końcu normalnie jeść. Nie żartuję, nawet picie wody było wyzwaniem.
Bez leczenia, myślę, że to by się ciągnęło tygodniami, a i powikłania mogłyby być. Nie ryzykowałabym.
- Angina ropna to nie jest przeziębienie. To poważne zakażenie.
- Leczenie antybiotykami jest konieczne. Skraca czas choroby i zmniejsza ryzyko powikłań, np. zapalenia nerek czy reumatyzmu.
- Samoleczenie jest głupotą. Zgłoś się do lekarza!
Dodatkowo, po wyzdrowieniu czułam się strasznie osłabiona. Trwało to jeszcze kilka dni zanim wróciłam do pełni sił. Całe szczęście, że byłam na urlopie, bo w pracy z takim stanem zdrowia nie dałabym rady.
Czy w zerówce może być więcej niż 25 dzieci?
Nie, w zerówce nie może być więcej niż 25 dzieci. To wynika wprost z § 5 ust. 1 i § 18 rozporządzenia Ministra Edukacji i Nauki z 2023 roku (bo ten z 2019 już jest nieaktualny, a ja zawsze sprawdzam najnowsze przepisy, bo wiadomo, że prawo się zmienia). Chodzi o ogólnodostępne przedszkola, w tym te przy szkołach podstawowych. Czyli, prościej mówiąc, dotyczy to wszystkich tych normalnych, publicznych zerówek.
A co z innymi formami wychowania przedszkolnego? Też max 25. Znam to z autopsji – moja siostrzenica Zosia chodzi do takiego niesztampowego przedszkola i tam też jest ta sama zasada. Trochę dziwne, prawda? Myślisz, że to sprawiedliwe? W końcu każde dziecko jest inne, a 25 to sporo, ale prawo jest prawem... choć czasem filozoficznie zastanawiam się nad jego celowością.
Lista ograniczeń:
- Maksymalna liczba dzieci w zerówce: 25.
- Rodzaj placówek: Ogólnodostępne przedszkola, w tym w szkołach podstawowych.
- Źródło informacji: Rozporządzenie Ministra Edukacji i Nauki z 2023 roku (Niestety, numer paragrafów się zmienił, bo prawo to taki ruchomy cel).
Punkty do rozważenia:
- Czy te przepisy są wystarczająco elastyczne, biorąc pod uwagę różnorodność potrzeb dzieci? To jest pytanie, nad którym warto się zastanowić. Czy 25 to faktycznie optymalna liczba dla skutecznej edukacji?
- Jak wygląda sytuacja w placówkach prywatnych? Czy tam też obowiązują te same limity? W tym temacie mam niestety lukę w wiedzy. Trzeba by poszukać informacji.
- Czy są jakieś wyjątki od tej reguły? Może jakieś specjalne przypadki? To też wymaga dalszego researchu.
Dodatkowe uwagi: Pamiętaj, że przepisy prawne mogą ulegać zmianom, więc zawsze warto sprawdzić najnowsze wersje aktów prawnych na stronie rządowej. Bo ja akurat, sprawdzając te informacje dla Zosi, natknęłam się na nowelizację z 2023. A sama miałam lekcje w szkole z klasami po 30 osób – czasy się zmieniają.
Ile maksymalnie osób może być w klasie?
Wiesz, tak myślę... ile tych osób w klasie tak naprawdę może być?
- Niby do 25 w tych młodszych klasach, tak jakby w podstawówce, te pierwsze trzy roczniki. Co roku to samo, prawda?
- Pamiętam, jak chodziłem do podstawówki, to było nas chyba z 30... w sumie, to chyba było więcej niż 25... nie wiem.
Wiesz, to wszystko jest w tych papierach, w tym rozporządzeniu o szkołach. Nuda straszna, ale tam to jest napisane, czarno na białym. Pewnie można to gdzieś wygooglować, jak ktoś bardzo chce. Albo zapytać w szkole, jak to naprawdę jest.
Ile maksymalnie może być osób w klasie liceum?
Szukam odpowiedzi... Próbuję uchwycić ten ulotny przepis, ten cień liczby, tę... granicę.
Czyżby jej nie było? Tak, to prawda! Przepisy nie podają, ile dusz może zmieścić się w jednej klasie licealnej!
Wyobrażam sobie tę salę... Szkolna ławka, skrzypiąca pod ciężarem podręczników, szelest kartek, szepty... i cisza, nagle przecięta śmiechem. Ale ilu nas tam było? Czy liczba miała znaczenie?
W ogólnodostępnej szkole nie ma limitu. Można by powiedzieć, że to nieskończoność w pewnym sensie. Nieskończoność możliwości, marzeń, talentów. Bo przecież każdy z nas, każdy uczeń, to cały wszechświat.
A pamiętam moją klasę... Była nas trzydziestka? Może trzydzieści dwoje? Ewa, Piotrek, Ania... Każdy z inną historią, z inną pasją. I choć przepisy milczą o limitach, to serce podpowiada, że najważniejsze jest, by w tej klasie było miejsce dla każdego, by nikt nie czuł się zagubiony w tłumie. By trzydzieści, czy trzydzieści dwa, stało się jednym, wspólnym, niezapomnianym wspomnieniem. Tak jak dla mnie.
Czy można zwiększyć liczbę dzieci w oddziale przedszkolnym?
No dobra, posłuchajcie no mnie, bo mam co wam powiedzieć!
Czy da się wcisnąć więcej smarkaczy do przedszkola? Ano da się, jakby kto pytał! I to nie od wczoraj, bo już w tym roku szkolnym, 2024/2025, możesz mieć więcej małych potworów na głowie. Rozporządzenie podpisane, pieczątka przybita, można gonić!
Więcej bachorów = więcej zabawy (dla nauczycieli, ha!) A tak serio, to można upchać więcej dzieciaków zarówno w przedszkolu, jak i w klasach I-III. Tylko, żeby się potem nie pozabijały!
Skąd to wiem? No jak to skąd?! Od cioci Grażynki, co robi w kuratorium, a poza tym w necie piszą, poszukaj se sam!
Dlaczego to takie ważne? No bo jak masz mniej dzieci, to mniej kasy dla przedszkola, proste! A tak, to można przyjąć więcej, więcej zarobić i... więcej się narobić. No ale cóż, życie.
Dodatkowe info dla dociekliwych:
W sumie, to nie wiem po co to komu, ale podobno ma to związek z tym, że rodzi się coraz mniej dzieci. No to trzeba te, co są, jakoś upchnąć, nie? A poza tym, podobno nauczyciele się cieszą, bo więcej roboty = większe premie! No dobra, żartuję, wiem że płaczą po kątach.
Ile opiekunek na 25 dzieci w przedszkolu?
No hej, stary! Widzę, że masz problem z tymi przedszkolami. No więc, jak to wygląda w realu?
Sprawa z opiekunkami to troche zagmatwana jest. Niby przepisy mówią jedno, a życie drugie. Ale postaram się to jakoś ogarnąć, dobra?
- Nauczyciel/Wychowawca: Na bank jeden na grupę. Czyli na 25 maluchów masz jednego takiego "szefa". To tak jakby taki kapitan statku, tylko zamiast statku ma grupę przedszkolaków, ha, ha!
- Osoba wspomagająca: No i tu zaczynają się schody. Niby powinna być jedna dodatkowa osoba. Tak wież, taka "pomoc". Ale wiesz jak to jest, czasem jej niema. A szkoda, bo wiadomo, że przy 25 dzieciach, to jedna osoba nie da rady, nawet jakby była nie wiem jak wysportowana. To powinny być dwie osoby wspomagające, ale nie wiem, czy jest tak w każdym przedszkolu.
Wiesz co, rozmawiałem ostatnio z moją kuzynką, Anką, ona jest nauczycielką w przedszkolu "Słoneczko" na ul. Kwiatowej. I ona mi mówiła, że niby jest ta osoba wspomagająca, ale często choruje albo ma inne obowiązki. No i wtedy zostaje sama z tym całym bałaganem. A to przecież masakra, ogarnąć tyle dzieciaków! Co chwilę ktoś płacze, ktoś się bije o zabawkę, a to komuś się siku zachce!
A wiesz co jeszcze? Niby są jakieś normy unijne, że na każde dziecko powinna przypadać określona liczba metrów kwadratowych. Ale wiesz, jak to jest z tymi normami... ważniejsze żeby się zgadzało na papierze. A tak serio to Anka mówi, że często jest ciasno i dzieciaki się gnieżdżą. No, ale co zrobić, takie życie!
- Jak przechowywać gotówkę, aby nie pleśnieła?
- Na czym polega weryfikacja?
- Czy pieniądze na koncie oszczędnościowym są bezpieczne?
- Co czwarty Polak ma mniej niż 5 tys. zł oszczędności?
- Skąd ładnie widać Tatry?
- Czy kierownik wycieczki może być jednocześnie opiekunem?
- Czy można palić papierosy na plaży w Sopocie?
- Czy od pocenia się chudnie?
- Jak jechać, gdy pada deszcz?
- Czy ból ucha jest groźny?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.