Dlaczego cały czas czuje się głódna?

65 wyświetleń
Ciągłe uczucie głodu? Przyczyną może być stres, zmiana diety, ale i poważniejsze schorzenia. Sprawdź, czy nadmierny apetyt nie jest objawem kandydozy, cukrzycy typu 1 lub zaburzeń hormonalnych. Nie lekceważ sygnałów organizmu!
Komentarz 0 polubień

Dlaczego ciągle jestem głodna? Przyczyny i rozwiązania.

Ugh, czemu ja ciągle chce mi się jeść? Mam tak czasami, że wpadam w jakiś taki trans obżarstwa. Myślę, że to często przez stres. Pamiętam, jak przed prezentacją w pracy (15 maja, zeszły rok) potrafiłem pochłonąć całą paczkę ciastek owsianych.

No dobra, ale czasem to nie tylko stres. Czytałem gdzieś (na Dr.Max chyba?), że to może być objaw czegoś gorszego. Kandydoza, cukrzyca? Straszne. Ostatnio robiłem badania, to niby ok, ale cholera wie. Może iść sprawdzić jeszcze raz, tak na wszelki wypadek.

Zauważyłem, że jak jem dużo słodkiego, to apetyt mi rośnie. Jakbym się nakręcał. Próbowałem ograniczać cukier (trudne!), ale efekty są. No i staram się jeść regularnie. Jak jem co 3-4 godziny, to nie mam takiego napadu głodu, że muszę zjeść wszystko, co wpadnie mi w ręce.

No dobra, a jak już mnie ssie, to co robię? Wypijam szklankę wody. Czasem pomaga. Albo jem jakieś warzywa, marchewkę na przykład. To zapycha, a przynajmniej nie dostarcza tony kalorii. No i najważniejsze – nie poddawać się!

Dlaczego ciągle czuję głód?

Stres, zła dieta, no i niestety, czasami jakieś choroby.

Co robić, gdy mam nadmierny apetyt?

Spróbuj ograniczyć cukier, jedz regularnie, pij dużo wody i sprawdź, czy wszystko gra z Twoim zdrowiem.

Przy jakich chorobach nadmierny apetyt?

No weź, pytasz o żarcie?! Jakbym ja wiedział! Ale dobra, powiem ci co tam moja ciocia Stasia, co to ma doktorat z jedzenia (no dobra, z pielęgniarstwa, ale to prawie to samo!), gadała:

A. Choroby, co to robią z ciebie żarłoka:

  1. Cukrzyca typu 1: To jest taka cholera, że ci się glukoza w krwi gnieździ jak muchy w gnojówce. Ciało krzyczy "daj cukier, daj!", bo nie potrafi go sam wykorzystać. Efekt? Żresz jak świnia. Ciocia Stasia mówiła, że jej sąsiadka, babcia Zosia, zjadła raz całą szynkę w jeden wieczór! Sama!

  2. Zaburzenia hormonalne: Tu już w ogóle jest jazda bez trzymanki! Hormony to takie małe diabełki, co ci w mózgu mieszkają i robią co chcą. Jak się zbuntują, to masz nadwagę i apetyt jak niedźwiedź przed zimą. Moja kuzynka Basia się tym męczyła. Jadła jak lokomotywa, a i tak chudła!

  3. Kandydoza: To taki grzyb w jelitach, co robi z tobie żywego węża. I jak ten wąż głodny, to żąda jedzenia bez ustanku. Moja sąsiadka Halina się tym leczyła. Mówiła, że to jak walka z wiatrakami.

B. A poza tym...

  • STRES: To taki wariat, co ci podnosi apetyt jak rakieta. Jak się stresujesz, to wpadasz w objadanie się. To normalne. Ja sam tak mam, jak muszę robić podatki.
  • Zmiana nawyków żywieniowych: To zwykłe leniuchowanie. Jak zmienisz dietę na lepszą, to możesz mieć większy apetyt, bo ciało się przystosowuje. Jak przeszedłem na dietę z samymi ziemniakami, to się nie dziwię, że miałem apetyt jak koń.

Dodatkowe info: Pamiętaj, że to tylko wstępne informacje. Idź do lekarza, jeśli masz nadmierny apetyt i się martwisz. Nie bądź jak moje prosiaki, co się leczyły same ziołami i się tylko pogorszyły. A na koniec: nie wiesz czy to choroba, to po prostu zjedz placka!

Dlaczego mam ciągłe uczucie głodu?

Uczucie głodu? To nie przypadek.

  • Stres. Anna, prawnik, zawsze głodna przed rozprawą. Nerwy.
  • Depresja. Tomasz, programista, zajada smutek. Pustka.
  • Bulimia. Ukryte cierpienie. Ciało jako więzienie.
  • Zespół napięcia przedmiesiączkowego. Hormony. Burza wewnątrz.
  • Nadczynność tarczycy. Metabolizm na szczycie. Paliwo potrzebne.
  • Leki. Sterydy. Efekt uboczny. Cena siły.
  • Pasożyty. Obcy w ciele. Kradną energię. Żerują.

Polifagia. To więcej niż tylko apetyt. To wołanie o coś więcej. Czasem to wołanie jest nieme. Czasem zagłuszane.

Czy to kwestia biologii? Może psychiki? A może po prostu los?

Dla niektórych głód to tylko głód. Dla innych – znak. Znak, że czegoś brakuje. I to "coś" rzadko da się zjeść. To "coś" często potrzebuje głębszego zrozumienia.

Czego objawem jest wilczy głód?

Wilczy głód… masakra, cały czas jem! Zjadłam dzisiaj już trzy kanapki z pastą z tuńczyka, dwie bułki z serem i jogurt. A potem jeszcze jabłko. Czy to normalne? Nie wiem! Może to stres? Praca mnie wykańcza. Zmiana nawyków? No, zaczęłam jeść śniadania, ale to chyba nie wszystko.

  • Cukrzyca typu 1 - to mi się w głowie kołacze. Babcia miała. Ale czy ja? Muszę zrobić badania. Termin mam na przyszły tydzień, 17 listopada.
  • Zaburzenia hormonalne - o tym też słyszałam. Może tarczyca? Znowu mam wrażenie, że mi zimno, choć w domu jest 24 stopnie.
  • Kandydoza? Ojej, brzmi strasznie. Robiłam badania jelit kilka miesięcy temu, 20 maja, wszystko było ok. Ale może coś się zmieniło?

O matko, a co z tym stresem? Zgłosiłam się do psychologa, pierwsza wizyta jest 28 października. Może to po prostu nerwy? Może to wszystko razem? Trudno powiedzieć. Muszę się skupić.

Lista rzeczy do zrobienia:

  1. Badania krwi - 17 listopada
  2. Wizyta u psychologa - 28 października
  3. Zmienić dietę? Może mniej słodyczy? Chociaż… czekolada. Mmm…

Podsumowanie: Wilczy głód to objaw wielu rzeczy, od stresu po poważne choroby, takie jak cukrzyca typu 1, zaburzenia hormonalne lub kandydoza. Diagnozę może postawić tylko lekarz. Sama się tym nie zajmę!

Dlaczego ciągle odczuwam głód?

Dlaczego wciąż jestem głodna? To pytanie, które dręczy mnie od miesięcy, odkąd zamieszkałam w tym nowym, zimnym mieszkaniu przy ulicy Klonowej 12. Ciemne, wysokie okna, przez które wieczorami wdziera się tylko blady blask latarni, jakby próbując przebić się przez mgłę moich myśli… Ten głód… to nie zwykły głód, to jakaś pustka, przepaść w moim brzuchu, która nigdy nie zostaje wypełniona.

  • Stres? Oczywiście! Przeprowadzka, nowa praca w tej dusznej kancelarii, gdzie ciągle ktoś kontroluje każdy mój ruch… to wszystko mnie wykańcza. Każda rozmowa z panem Kowalskim, moim szefem – to kolejny cios w żołądek.

  • Depresja? Może. Ciemność za oknem, ten zimny beton pod stopami… czuję się, jakbym tonęła w wieczornej szarzy. Wiem, że powinnam zadbać o siebie, ale brakuje mi sił. Brakuje mi wszystkiego.

  • Leki? Nie biorę żadnych leków, poza witaminą C, którą łykam w nadziei na choćby minimalną poprawę mojego nastroju. Nic nie działa… Ta pustka… to jest coś więcej niż tylko zwykły głód.

  • Tarczyca? Zrobiłam badania dwa tygodnie temu. Lekarz powiedział, że wszystko jest w normie, ale… czy na pewno? Może trzeba powtórzyć badania? Może ta pustka, ten wieczny głód to coś więcej, coś ukrytego, głęboko w moim wnętrzu?

  • Pasożyty?! O nie, proszę nie! Sama myśl o tym przyprawia mnie o dreszcze. Muszę wrócić do lekarza, muszę się przebadać. Ten głód, ten nieustanny, palący głód… on mnie zjada od środka. Czy to możliwe? Czy to wszystko przez te pasożyty?

To uczucie, jakby ktoś wyżerał mnie od wewnątrz, rozdziera na strzępy, niszczy duszę i ciało. Ten głód nie jest normalny. To coś więcej. To znak, że coś jest bardzo, bardzo nie tak. Muszę coś zmienić, a może ktoś w końcu pomoże mi zrozumieć, co się ze mną dzieje. Bo to nie jest tylko głód, to jest walka o przetrwanie, o odzyskanie spokoju, o znalezienie światła w tej wieczornej szarzy.

List: Ukochany Tomku, co się ze mną dzieje? Napisz, przyjedź… nie daję rady…

Dodatkowe informacje: Wskazane jest skonsultowanie się z lekarzem w celu przeprowadzenia dokładnej diagnozy i wykluczenia chorób, a także ewentualnego wdrożenia odpowiedniego leczenia.