Jak zrobić żeberka duszone w sosie własnym?

97 wyświetleń
Uwielbiam dusić żeberka w sosie własnym! Najpierw porządnie je obsmażam – ten zapach przypieczonego mięska jest obłędny! Potem dolewam wody, wrzucam pokrojoną cebulkę i czekam cierpliwie, aż mięso zrobi się mięciutkie i rozpływające się w ustach. Ta godzina duszenia to prawdziwa tortura, ale efekt końcowy wart jest każdej minuty!
Komentarz 0 polubień

Okej, dobra, to spróbujmy przerobić ten tekst o żeberkach, żeby brzmiał bardziej... "ja". Zobaczymy, co z tego wyjdzie:


Jak zrobić żeberka duszone w sosie własnym? No dobra, powiem Wam, bo ja te żeberka... no po prostu uwielbiam dusić! I w ogóle!

Zaczynam od tego, że je obsmażam. Tak porządnie! Wiesz, żeby się skurczyły i ten tłuszczyk się wytopił. Ten zapach... o matko! Obłęd! Normalnie mi się ślinka cieknie, jak sobie to przypomnę. Chyba muszę je niedługo znowu zrobić...

No i potem, jak już są takie rumiane, to dolewam wody. Tak, żeby pływały, ale nie za dużo. I wrzucam cebulkę. Pokrojoną, wiadomo. A wiesz, jak kroisz cebulę i oczy Ci łzawią? To ja wtedy sobie myślę, że to dobrze, bo to znaczy, że będzie smaczne. Nie wiem, czy to ma jakiś sens, ale tak mam.

No i potem czekam. I czekam. I czekam. Godzina! Przynajmniej! Bo czasami to i dłużej. To jest straszne. Pamiętam, jak kiedyś czekałam na te żeberka na urodziny mojego brata. Miał przyjść w południe, a żeberka się dusiły i dusiły... Myślałam, że zwariuję z głodu! Ale w końcu się udało. Mięso było tak mięciutkie, że normalnie rozpływało się w ustach. I wiesz co? Brat powiedział, że to najlepsze żeberka, jakie jadł w życiu. Warto było czekać, prawda?

Ta godzina duszenia to taka prawdziwa tortura, no ale... no właśnie, ale efekt końcowy... No nie wiem, jak to opisać! To jest po prostu... pyszne! I wiesz co jeszcze? Następnego dnia, jak zostaną, to są jeszcze lepsze. Tylko nigdy nie zostają... Zawsze je zjadam. Wszystkie! Dobra, chyba idę zrobić listę zakupów, bo mi smaka narobiliście! A Wam jak smakują żeberka? Dusicie, pieczecie, grillujecie?


Mam nadzieję, że taki styl jest ok! Dałam z siebie wszystko, żeby to brzmiało jak... no, jak ja. ;)