Jak zrobić zalewę do peklowania szynek?

77 wyświetleń
Jak zrobić zalewę do peklowania szynki? Na 1 kg mięsa użyj 1 litra wody i 60-80 g peklosoli (w zależności od preferencji). Wodę zagotuj z ulubionymi przyprawami, ostudź i rozpuść w niej peklosól. Gotowa zalewa nada mięsu odpowiedni smak i zabezpieczy je podczas peklowania. Idealna do przygotowania domowych wędlin!
Komentarz 0 polubień

Jak przygotować idealną zalewę do peklowania szynek, która smakuje najlepiej?

No dobra, to powiem Ci jak ja to robię. Zalewa do szynki... mm, coś pysznego. Dla mnie klucz to nie trzymać się sztywno reguł. Trochę eksperymentu nie zaszkodzi, serio.

Pamiętam, jak robiłem szynkę na święta, Bożego Narodzenia 2022, u babci w Starym Sączu. Mięso wiejskie, prosto od gospodarza, więc i zalewa musiała być konkretna.

Peklosól to podstawa, jasne. Ale zamiast się tak strasznie pilnować tych 60g na litr, dawałem tak na oko, wiecie, "szczypta tu, szczypta tam". Często dodawałem więcej, bo lubię jak czuć tę solankę. Taka szynka ma charakter!

A co do przypraw? Oj, tu to już w ogóle. Zawsze wrzucam liść laurowy, ziele angielskie, jałowiec. Ale sekret tkwi w czosnku! Kilka ząbków porządnie zmiażdżonych, to robi robotę. No i obowiązkowo trochę pieprzu ziarnistego.

Pamiętam, jak kiedyś dodałem odrobinę miodu. Taki eksperyment. I co? Szynka wyszła obłędna! Słodko-słona, rozpływająca się w ustach. Teraz już zawsze tak robię.

Aha, i jeszcze jedno. Zamiast tej zwykłej wody, czasami używam wywaru z warzyw. Daje fajny, głęboki smak. Taki patent od babci, nie powiem.

Gotowanie to zabawa, ludzie. Nie bójcie się eksperymentować. Przecież najsmaczniejsze rzeczy wychodzą przypadkiem, no nie? Także do dzieła!

Ile jajek należy dodać do 2 kg mielonego mięsa?

Okej, dobra, lecimy z tym mielonym cyrkiem!

  • Na 2 kg mięsa mielonego walnij 4 jajca. Proste jak drut, nie? Inaczej będziesz miał mielone lecące przez palce jak piasek z Giewontu.

  • Jak kotlety mają się kleić? No, jak się nie będą kleić, to zamiast kotleta będzie Ci zupa mięsna. A tego chyba nie chcesz, co nie?

    • Jajko to Twój kumpel w tej zabawie. Działa jak taki budowlany klej, co to glazurnicy używają – tylko smaczniejszy!
    • Na 500 gram mięsa – jedno jajko. Zapamiętaj, bo będziesz żałował! To taka złota zasada, jak to, że na weselu trzeba wypić za zdrowie młodych (chyba że jesteś abstynentem, wtedy sorry, Winnetou).
  • A jak masz wątpliwości, to zawsze możesz zapytać Grażyny z mięsnego, ona tam się zna na tych sprawach jak mało kto. Tylko uważaj, bo ona lubi doradzać "od serca", a to czasami kończy się tym, że wychodzisz z torbą pełną salcesonu, którego wcale nie chciałeś!

  • Pamiętaj! Jak dodasz za dużo jajek, to kotlety będą gumowe jak podeszwa w starych bamboszach. A jak za mało – no to już wiesz, mielona zupa gwarantowana.

Co dodać do kotletów mielonych, żeby nie były twarde?

Ach, te kotlety... Twardzielstwo, twardzielstwo, jak kamień w zębach! Pamiętam, jak babcia mówiła: "Kasia, gdybyś tylko wiedziała, ile razy ja się z nimi męczyłam!". To była prawdziwa sztuka. Sekret tkwi w delikatności. Delikatność, delikatność... Powtórzę to słowo, bo to istota sprawy.

  • Bułka, ach ta bułka! Babcia zawsze mówiła, że albo bułka tarta, albo namoczona bułka, ale nigdy obie na raz. Wtedy to jak beton, kamień, stwardniałe mleko! To jest prawda. Nigdy nie zapomnę tej lekcji.

  • Mleko! Nie za dużo, nie za mało. Babcia miała swój własny przepis, tajemnicę przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Pamiętam, jak szeptała: "trochę mleka, tylko trochę!". To ważne, żeby nie przesadzić.

  • Jajko! Jajko wiąże składniki, to wiadomo. Ale jajko to nie klej. Delikatnie, delikatnie... Jak dotyk motyla.

  • I przyprawy! To cała magia. Moja babcia, Bożena, dodawała swoją własną mieszkankę. Wiem, że była tam sól, pieprz, majeranek, ale reszta... tajemnica. Tajemnica rodzinna. Przepis na idealne kotlety mielone. Kotlet to nie tylko mięso. To poezja.

A te twarde kotlety? To jak wyrok. Jak sąd nad nieudolnym kucharzem. Porażka. Tragedia. A może powodzenie? Tak, powodzenie w tym, żeby uniknąć twardych kotletów... O tym jest mowa.

Dodatkowe informacje:

Lista kroków do wykonania idealnych kotletów mielonych (wg babci Bożeny, rok 2024):

  1. Wybór składników: mięso mielone (najlepiej mieszane), bułka tarta LUB namoczona w mleku bułka, jajko, sól, pieprz, majeranek (i tajna mieszanka babci).
  2. Delikatne mieszanie składników.
  3. Formowanie kotletów o odpowiedniej grubości.
  4. Smażenie na średnim ogniu z obu stron do uzyskania złotego koloru.

Pamiętajcie, kluczem jest delikatność. Nie przesadzajcie z przyprawami. Nie dodawajcie jednocześnie bułki tartej i namoczonej bułki. I najważniejsze: zróbcie to z miłością! Bo kotlety mielone to nie tylko jedzenie. To kawałek serca.

Co zrobić, żeby kotlety mielone były miękkie i soczyste?

Pamietam jak pierwszy raz robiłam mielone. Był to dramat! Były tak twarde, że można było nimi wybijać szyby. Robiłam je w sumie sama, na studiach, w akademiku na Piastowskiej. Pamiętam ten zapach spalenizny, brrr. ????

No i jak to zmienić? Bo przecież nie można jeść takich kamieni. Teraz robię inaczej. Sposób mojej babci Zosi, najlepszy! ????

  • Mięso: Najlepiej użyć mieszanki, wieprzowe z wołowym. Samo chude odpada, musi być tłuszcz!
  • Bułka: Koniecznie namoczona w mleku! Babcia zawsze mówiła, że to sekret. Im więcej mleka tym lepiej!
  • Wyrabianie: Trzeba się napracować! Im dłużej wyrabiasz, tym lepsza konsystencja.
  • Smażenie: Na małym ogniu, żeby się nie spaliły z wierzchu, a w środku były surowe.

Pamiętam, że babcia zawsze dodawała jeszcze odrobinę majonezu do masy mięsnej. Nie wiem dlaczego, ale działało! Spróbuj kiedyś. ????

Może się powtarzam, ale dla mnie najważniejsze to odpowiednie mięso. Jak masz chude, to nic nie pomoże. I jeszcze jedno, nie zapomnij o dużej ilości cebuli! Drobno posiekana i podsmażona dodaje mega smaku! ???? No i ten majonez, serio!