Jak zrobić pyszną cebulkę do pierogów?

38 wyświetleń
Pyszna cebulka do pierogów? Proste! Pokrojoną cebulę podsmaż na oleju z solą (ok. 20 min), mieszając. Miękka i zredukowana? Dodaj 2 łyżki cukru, smaż do zarumienienia. Klucz to cierpliwość i częste mieszanie. Uzyskasz idealnie smaczną, brązową cebulkę.
Komentarz 0 polubień

Jak zrobić pyszną cebulkę do pierogów?

Wiesz co, jak robię tą moją cebulkę do pierogów, to zaczynam od porządnej patelni. Nie jakiejś tam cienkiej, co się przypala od razu. Taka grubsza, to podstawa. Daje to czas cebuli na to, by się skarmelizowała, a nie spaliła.

Olej? Używam rzepakowego. Jakoś tak mi pasuje do smaku, chociaż niektórzy dają masło, no ale wtedy trzeba uważać, żeby się nie spaliło. I sól, wiadomo.

Kroję cebulę w piórka, tak wzdłuż. Wiesz, tak mi się zawsze wydaje, że wtedy lepiej smakuje. Nie wiem czemu, ale tak jest. Smażę ją powoli, na małym ogniu, tak z 20 minut, a może i dłużej. Trzeba patrzeć.

A co do brązowienia... To trik z cukrem jest spoko. Daje się go pod koniec, jak już cebula jest miękka i szklista. Tak z dwie łyżeczki, na średnią patelnię. I mieszać trzeba, żeby się równo rozpuścił. Pamiętam, jak raz przesadziłam z cukrem, to wyszła mi prawie karmelowa cebula... Dobra była, ale bardziej do naleśników niż do pierogów. Hehe.

No i to chyba tyle. Proste, a jakie pyszne. Zawsze mi się przypomina, jak babcia robiła pierogi z kapustą i grzybami i tą właśnie cebulką. To było coś.

Jak się robi tłuszcz do pierogów?

Aby przygotować tłuszcz do pierogów, czyli skwarki, potrzebujesz:

  • Boczek lub słoninę: Kupujesz surowy, najlepiej w kawałku.
  • Krojenie: Kroisz w drobną kostkę. Im mniejsze, tym szybciej się wytopi tłuszcz. Tu liczy się precyzja!

Smażenie:

  • Patelnia: Wrzuć skwarki na rozgrzaną patelnię.
  • Cierpliwość: Smaż na wolnym ogniu, aż wytopi się tłuszcz, a skwarki staną się złociste i chrupiące. Uważaj, żeby się nie przypaliły, bo zrobią się gorzkie.

Błąd, którego musisz uniknąć:

  • Zbyt wysoka temperatura: To absolutny wróg! Skwarki muszą się wytapiać powoli, inaczej się spalą, zanim oddadzą cały tłuszcz.

Przy smażeniu skwarek myślę czasem o przemijaniu – od surowego boczku do kruchego wspomnienia smaku...

Pro tip: Możesz dodać odrobinę posiekanej cebuli na patelnię pod koniec smażenia. Nada skwarkom dodatkowego aromatu.

Jak się robi skwarki do pierogów?

Kurczę, skwarki… No wiesz, to takie… rodzinne wspomnienie. Babcia robiła najlepsze. Zawsze w grudniu, przed świętami. Pamiętam ten zapach… aż się łezka w oku kręci.

A robiło się to tak:

  1. Słonina. Najpierw słonina, na dużą, suchą patelnię. Dobrze rozgrzać, żeby się ładnie wytopiła. Nie za mocno, bo się przypali. To ważne.

  2. Podgardle i boczek. Jak słonina puści tłuszcz, to wtedy podgardle. A na końcu boczek, i ten surowy, i wędzony. Mieszaj, ale delikatnie. Nie chcesz tego zmiażdżyć. Babcia zawsze mówiła, że ma być chrupkie.

  3. Uwaga na przypalenie! To najgorsze. Nawet po wyłączeniu palnika, skwarki jeszcze się podsmażają. Trzeba uważnie obserwować. Bo przypalone to już nie to samo. Pamiętam, raz się przypaliły… katastrofa. Cała praca w wodę.

Czasem dodawała jeszcze cebulę, ale to już kwestia gustu. W tym roku, na Wigilię, zrobię je sama. Mam nadzieję, że wyjdą tak dobre, jak babcine. Ech… te święta… zawsze taki smutek i radość jednocześnie.

  • Ilości? To zależy. Na oko. Babcia nigdy nie mierzyła. Zawsze wychodziło idealnie.
  • Rodzaj patelni? Żeliwna najlepsza. Trzyma ciepło.
  • Czas smażenia? To też na oko. Aż się ładnie zrumienią. Nie ma żadnych precyzyjnych przepisów. Sama czujesz, kiedy są gotowe. To sztuka. Jak malowanie obrazu.

W tym roku robię pierogi z kapustą i grzybami. Może dodam trochę suszonych śliwek. To taki mój nowy pomysł. Nie wiem czy wyjdzie, ale spróbuję. Zawsze w święta się eksperymentuje. Może będą pyszne. Może nie…

Z jakiego mięsa zrobić smalec?

Smalec, ten tłusty eliksir, powstaje zwykle z wieprzowej słoniny, chociaż niektórzy puryści używają też tłuszczu gęsi lub kaczki. Ale umówmy się, to już bardziej snobizm niż kulinaria. Zawsze śmieszyło mnie, że coś tak prostego jak smalec, potrafi wywołać taką dyskusję!

  • Słonina to podstawa. Pamiętaj, im lepsza słonina, tym lepszy smalec. To jak z winem - dobre grona, dobre wino.
  • Garniec do smalcu - niby zwykły garnek, ale jeśli wierzyć babci Jadzi, to właśnie on nadaje smalcowi tę magiczną nutę wspomnień z dzieciństwa.

Kto by pomyślał, że robienie smalcu to taka filozofia? A jednak! Dodam jeszcze, że moja kuzynka Marysia, ta od trzech rozwodów i hodowli jamników, twierdzi, że najlepszy smalec wychodzi jej, kiedy słucha Bacha. Ciekawe, czy to Bach dodaje mu smaku, czy Marysia ma po prostu szczęście. ????