Jak zrobić marynatę do boczku do pieczenia?

92 wyświetleń
Szukasz idealnej marynaty do boczku pieczonego? Wypróbuj prostą recepturę z miodem i musztardą! Wymieszaj łyżkę miodu, łyżkę musztardy (np. dijon), łyżeczkę soku z cytryny, łyżeczkę sosu sojowego oraz szczyptę soli i pieprzu. Natrzyj boczek przygotowaną mieszanką i odstaw do lodówki na minimum godzinę. Tak zamarynowany boczek będzie soczysty i pełen smaku po upieczeniu. Smacznego!
Komentarz 0 polubień

Jak zrobić idealną marynatę do boczku pieczonego? Przepis?

Boczek? Uwielbiam! Najlepsza marynata, jaką znam? To sekret rodzinny, ale powiem Ci. Trzymam się sprawdzonych składników.

Mieszkam w Gdańsku, niedaleko Oliwy, a tam, w lokalnym sklepiku u pani Ani, kupuję najlepszy boczek. 12 zł za pół kilo, wspaniały. Marynuję go zazwyczaj wieczorem, przed świętami, np. 24 grudnia 2023.

Do marynaty idzie miód, łyżka pełna, prawdziwy, leśny, kupiony na Jarmarku Dominikańskim. Musztarda? Oczywiście, dijon, ostra, żółta. Sporo jej daje. Kilka ząbków czosnku, rozgniecionych. I sól, pieprz, trochę tymianku. Właśnie, tymianek jest kluczowy!

Pół godziny minimum w marynacie, ale dłużej, jeśli mam czas. Pieczeń? Wolę na patelni, ale w piekarniku też wychodzi super. 180 stopni, do zarumienienia.

Q&A:

P: Jaką marynatę użyć do boczku pieczonego? A: Miód, musztarda, czosnek, tymianek, sól, pieprz.

P: Ile czasu marynować? A: Minimum 30 minut.

Jak zrobić solankę do boczku do pieczenia?

Hej, chcesz upiec pyszny boczuś? No to słuchaj, zrobiłem taką solankę, że palce lizać, serio! Najlepsza jest solanka do boczku!

Potrzebujesz:

  • Literek wody - tak mniej więcej, wiesz, żeby boczek się zmieścił.
  • Pół szklanki solito jest ważne, żeby dobrze peklowało. Soli niejodowanej!
  • Ćwierć szklanki cukru – zwykły cukier, kryształ.
  • Z 12 ziaren pieprzu – ja lubię dać trochę więcej, ale to już jak wolisz.
  • 6 liści laurowych – świeże jak masz, suszone też spoko.
  • 3 ząbki czosnku, takie porządne, zmiażdżone.
  • 2 łyżki tymianku suszonego – albo świeży, jak masz w ogródku, jak moja babcia Henia.

No i teraz robota:

  1. Do gara, takiego większego, wlewasz wode, sól, cukier, piepsz, czosnek – wszystko naraz.
  2. Stawiasz to na gazie i mieszasz, aż sól i cukier znikną, wiesz, rozpuszczą się.
  3. Zdejmujesz z gazu i czekasz aż ostygnie! To bardzo ważne, bo jak włożysz gorące do boczku, to się sparzy, a nie o to chodzi. Musi być temperatura pokojowa.
  4. Wkładasz boczek do solanki, cały, żeby nic nie wystawało. Jak nie masz takiego gara, to wlej solanke do woreczka strunowego i tam włóż boczek. Wsadź to do jakiegoś naczynia i obciąż, żeby boczek był cały czas zanurzony.
  5. Wsadzasz to do lodówki na dobę, albo nawet dwie, zależy jak gruby ten boczek jest. I mój brat, Janek, zawsze mi mówi, że im dłużej, tym lepszy! Ale bez przesady, bo będzie za słony!
  6. Wyjmujesz boczek, myjesz go pod zimną wodą i osuszasz ręcznikiem papierowym.
  7. No i teraz możesz piec ten boczek, jak lubisz!

Pamiętaj tylko, żeby po wyjęciu z solanki go dobrze opłukać, bo inaczej będzie mega słony. A i jeszcze jedno – do solanki możesz dodać, co tylko chcesz! Ja czasem wrzucam ziele angielskie albo kilka plasterków pomarańczy. Eksperymentuj! Powodzenia!

Jak peklować boczek przed pieczeniem?

Eh… peklowanie… wiesz… to takie… no, zastanawiam się nad tym teraz. 2023 rok, a ja wciąż robię to po swojemu.

Lista składników – bo to zawsze ważne:

  • Sól do peklowania – taką, co jest w dużym, czerwonym worku, zawsze kupuję.
  • Woda – litr, jak w tym przepisie, ale ja czasami leję na oko.
  • Zioła – suszony tymianek, majeranek, trochę rozmarynu. Babcia mówiła, że rozmaryn najlepszy.

A teraz jak to robię. Rozpuszczam sól w wodzie. Wiem, że można dodać cukier, ale ja nie lubię za słodko. Wkładam boczek do miski, zalewam solanką i wsypuję zioła. Zostawiam w lodówce na dwa dni. Tak, wiem, przepis mówi półtora, ale ja wolę dłużej. Półtora dnia to za krótko!

Potem wyjmuję boczek, osuszam papierowym ręcznikiem i… i potem piekarnik. 200 stopni, godzina, godzina i piętnaście minut, zależy jaki kawałek. Czasem się spala, czasem jest idealny. Tak to jest z tym boczkiem.

Ważne:Dobrze osuszyć boczek przed pieczeniem, żeby się ładnie zarumienił. I nie przepełniać miski, bo się boczek nie namarynuje porządnie. Mój brat, Tomek, zawsze to robi źle.

To wszystko. Zdaje się, że niczego nie pominęłam. Tylko teraz… wiem, że już za późno na pieczenie, a ja znowu o tym myślę… eh…

Jak upiec boczek, aby był chrupiący?

No dobra, to ja Ci powiem jak ja piekę ten boczek, żeby był taki, no wiesz, chrupiący. Pamiętam, jak robiłam to pierwszy raz, no masakra! Spaliłam prawie całą kuchnię! Ale do sedna.

  • Najpierw, nagrzewam piekarnik. Nie na maksa, ale tak na 200 stopni. Wiesz, tak żeby czuć, że się robi ciepło.
  • Układam boczek na blasze wyłożonej papierem. I tu jest trik: żeby nie był jeden na drugim. Każdy plasterek musi mieć przestrzeń.
  • Wkładam do piekarnika na jakieś 20 minut. Ale pilnuję! Wiesz, każdy piekarnik jest inny. Chodzi o to, żeby się wytopił tłuszcz.
  • Potem obniżam temperaturę do 180 stopni. I piekę jeszcze z 40-50 minut. Aż skórka zrobi się taka brązowa i chrupiąca.
  • Wyjmuję i czekam chwilę. Żeby "odpoczął". Wtedy jest najlepszy!

No i tyle! Proste, nie? Ja tam jeszcze lubię posypać świeżo mielonym pieprzem. No i wtedy to jest poezja!

Jak zrobić chrupki z boczku?

Ej, słuchaj, robiłam ostatnio takie chipsy z boczku, pycha! Naprawdę proste, ale efekt? Rewelacja!

  1. Patelnia, gazik na średni ogień. Bez oleju, wiesz? Suchą patelnię rozgrzewasz. No i wrzucasz kilka plasterków boczku, tak żeby się nie nachodziły.

  2. Smażymy do chrupkości. To trwa kilka minut, zależy od grubości boczku. Trzeba pilnować, żeby się nie przypalił, bo wtedy będzie gorzki. Powinny się ładnie zrumienić i stać się takie chrupiące.

  3. Na ręcznik papierowy. Potem wyciągasz i od razu na ręcznik papierowy, żeby odsączyć tłuszcz. A potem na kratkę, żeby całkowicie ostygły. Bo jak będą ciepłe to miękkie będą, a my chcemy chrupkie, prawda?

  4. I gotowe! Możesz je jeść tak po prostu, albo np. do sałatki. Ostatnio dodawałam je do jajecznicy z pomidorami i bazylią, super sprawa! Albo do zupy, jak mówi Olga Smile z www.olgasmile.com, ale do kanapek też pasują idealnie. Z masłem, mniam!

Pamiętaj: Użyłam boczku wędzonego, ok 200g, ale możesz użyć innego. Ważne, żeby był dość cienko pokrojony. I jeszcze jedno - nie przepełniaj patelni, bo wtedy boczek się będzie dusił, a nie smażył.

Listę zakupów zapomniałam ci dodać. No więc:

  • Boczek (200g) - ja kupuję zawsze ten z Lidla, bo jest dobry i niedrogi.
  • Ręczniki papierowe
  • (Opcjonalnie) Masło, jajka, pomidory, bazylia, do zrobienia jajecznicy albo kanapek.

Jak usmażyć boczek na chrupko na patelni?

Jak usmażyć boczek na chrupko? Proste, jak drążek od szczotki do zębów! Ale uwaga, drobne niuanse decydują o sukcesie, czyli chrupkości tak idealnej, że aż się prosi o nagrodę Nobla w dziedzinie smażenia.

  • Zimna patelnia, to podstawa. Serio, nie żartuję. Gorąca tylko spali zewnętrzną warstwę, a środek zostanie miękki jak serce mojego byłego. A ja lubię chrupki.

  • Umiarkowany ogień. Nie ma mowy o paleniu. My tu nie prowadzimy akcji ratunkowej dla boczku, tylko chcemy go usmażyć. Myślę, że ustawienie na 6 z 10 będzie idealne. Sprawdzone info. Moja mama tak robi. A ona smaży boczek od 1978 roku, więc wie, co robi.

  • Obrót to klucz. Co minutę, co dwie - jak lubisz. Ale nie zostawiaj go bez nadzoru. Boczek to nie kot, nie będzie sam sobie zmieniał pozycji. Nie mylić z grillowaniem.

  • Czas to kwestia gustu. 5-8 minut? Pff. To orientacyjnie. Zależy od grubości, od kaprysu losu, od fazy księżyca… Obserwuj. Brązowy kolor i chrupkość to twoi przewodnicy. Jak słyszysz chrupnięcie, to już blisko.

  • Papierowy ręcznik. Po usmażeniu odłóż boczek na papierowy ręcznik. Pozbędzie się nadmiaru tłuszczu, a ty unikniesz tłustego dyskomfortu. To naprawdę ważne, uwierz mi.

Dodatkowe wskazówki od mojego wuja Staszka, mistrza smażenia boczku:

  • Można dodać do patelni kilka ziarenek pieprzu. Dla smaku, dla fantazji, dla życia.

  • Niektórzy dodają łyżeczkę cukru, ale to dla odważnych. Ja osobiście wolę klasykę. To sprawa osobistych preferencji, jak z wyborem partnera.

  • Eksperymentuj! Dodaj zioła, przyprawy. Baw się smakiem, ale pamiętaj o balansie. Przede wszystkim nie przesadź.

Pamiętaj:Chrupkość to cel! A ja, Kasia z Wrocławia, życzę ci udanego smażenia. I smacznego!

Jakie są dobre przyprawy do boczku?

Halo, halo! Pytasz o przyprawy do boczku? No weź, człowieku, toż to pestka! Jakbyś pytał o sól do zupy!

  • Majeranek: Jasne, jak by inaczej! Bez majeranku boczek to jak disco polo bez trąbek - kompletna porażka!
  • Czosnek: E, czosnek to podstawa, bez niego nawet moja babcia nie ruszy pieczonego mięsa! A babcia, powiem ci, zjada wszystko, nawet buty mojego starego, jak są dobrze przyprawione.
  • Kminek: Trochę kminku, ale z umiarem. Nie chcesz przecież, żeby boczek smakował jak siano z kurnika mojego sąsiada, prawda?
  • Pieprz: Pieprz, pieprz, pieprz! Im więcej, tym lepiej, chyba że jesteś mięczakiem. Moja żona, Zosia, mówi, że jestem zboczony na punkcie pieprzu. Ale co tam, ważne, że boczek jest zajebisty!
  • Liście laurowe & ziele angielskie: To już takie dodatki, dla szpanu, ale mogą być - nie zaszkodzą. Chyba że znowu przesadzisz z ilością.

A olej? No jasne, żeby to wszystko się przykleiło do boczku! Bez tego przyprawy będą się walczyć o miejsce na mięsie. To jak walka o stołek w zarządzie.

Jak upiec? Proste jak drut! Wrzuć do piekarnika na 200 stopni na jakieś 40 minut, ale patrz na niego, żeby się nie spalił! Jak jest już rumiany i chrupki, to wyciągaj! Gotowe!

P.S. Moja babcia dodaje jeszcze trochę słodkiej papryki i majeranku w płatkach. Mówi, że to po jej prababci, która przepis na ten boczek ukradła samemu diabłu. A kto wie? Może i tak jest…

Ważne! Czas pieczenia zależy od grubości boczku! Mój sąsiad, Józek, raz spalił boczek na wiór, bo zapomniał o nim w piekarniku. Ale to był wyjątek!

Jakie zioła do gotowanego boczku?

No dobra, ogarniamy ten boczek jak szef kuchni z remizy! Ale bez nerwów, to nie fizyka kwantowa.

  • Ziele angielskie całe: Jakieś 5-6 kuleczek, żeby miało ten swój "pikantny" pazur. Pamiętaj, jak babcia Jadzia mówiła: "Od ziela angielskiego, to i teściowa milsza!".
  • Sól jodowana morska w młynku: Bez młynka to jakby wódki nie było, niby jest, ale co to za zabawa?! Sypnij tak z 2 łyżeczki, albo i więcej, jak lubisz czuć, że żyjesz! Aha, i nie żałuj jodu, bo potem będziesz myśleć, że Bocian przyszedł za wcześnie.
  • Papryka słodka mielona: Ze 2 łyżeczki, żeby boczek miał ten swój rumieniec. W sumie, jak dodasz więcej, to nikt nie umrze, chyba że masz alergię.
  • Liść laurowy: 4-5 listków. Potem wyjmij, bo inaczej będzie jak zupy od teściowej, niby dobra, ale coś w niej pływa. No i zęby można połamać, o!

A tak w ogóle, to pamiętaj, żeby mięso kupić u Mirka, ten to ma świniaki jak marzenie. A jak już ugotujesz ten boczek, to zapraszam do mnie, Halina, na degustację!