Jak zrobić kapustę do farszu?

88 wyświetleń
Farsz z kapusty krok po kroku: gotuj kapustę we wrzątku (10-15 minut). Posiekaj cebulę, podsmaż na złoto. Odcedź kapustę, poszatkuj i dodaj do garnka. Wymieszaj z cebulą, dopraw i chwilę podsmaż. Idealny farsz gotowy!
Komentarz 0 polubień

Jak przygotować kapustę do farszu?

Ech, farsz kapuściany… Od razu mi się przypomina Wigilia u babci, 24 grudnia, Kraków. Cały dom pachniał grzybami i tą gotującą się kapustą. Babcia zawsze miała swój sposób.

Kapustę do farszu? Żadna filozofia, ale ważna sprawa! Najpierw, wrzucam ją do wrzątku. Tak z 10 minut, może ciut więcej, żeby zmiękła, ale nie rozpadła się. Nie lubię kapusty "ciamajdy".

Potem cebula. Drobniutko ją kroję, wiesz, tak "na piórka". Smażę ją na oleju, aż się zrobi taka złocista, pachnąca. Kiedyś dałam za mało cebuli i farsz był jakiś taki... bez wyrazu.

Ugotowaną kapustę odcedzam i szatkuję. Staram się w miarę drobno, ale bez przesady. Mieszam z cebulą, dodaję przyprawy. Sól, pieprz, czasem majeranek. Co tam akurat mam pod ręką.

Na koniec chwilę podsmażam na patelni. Tylko tak leciutko, żeby smaki się przegryzły. I gotowe! Idealny farsz do pierogów, krokietów albo kapuśniaczków. Mmm, już czuję ten smak. Wiesz co, chyba jutro zrobię kapuśniaczki.

Jak zrobić dobrą kapustę do pierogów?

Okej, dobra, kapusta do pierogów... Jak ja to robię? Hmm... No dobra, lecimy.

  • Najważniejsze to dobra kapusta kiszona! Bez tego ani rusz. Ja zawsze biorę od babci Krysi z targu, ona ma najlepszą. Albo sama kiszę, ale to długa robota.
  • Grzyby! Suszone borowiki to podstawa. Moczę je całą noc, żeby oddały cały aromat. A potem gotuję w tej samej wodzie, bo szkoda wylewać, prawda?
  • Cebula. Dużo cebuli! Podsmażam na maśle, aż się zeszkli, ale nie przypali! To bardzo ważne, żeby nie była gorzka.

Teraz co dalej... Aha, kapustę trzeba odcisnąć! Porządnie odcisnąć, żeby nie było za dużo wody w farszu. Potem kroję na mniejsze kawałki. Grzyby też siekam, ale nie za drobno.

No i wrzucam wszystko na patelnię. Kapusta, grzyby, cebula... Duszę, aż kapusta zmięknie i smaki się przegryzą. Przyprawy! Sól, pieprz, no i koniecznie majeranek! Bez majeranku to nie to samo. Czasem dodaję jeszcze odrobinę kminku, tak dla smaku. Albo nie, nie dodaję... Zależy od humoru.

No i to chyba wszystko... A, i jeszcze! Farsz musi ostygnąć, zanim zacznę lepić pierogi, bo inaczej ciasto się rozwali. Sprawdzone info! Więc tak to robię. A wiesz co? Ostatnio robiłam pierogi z kapustą i grzybami na Wigilię i wszyscy się zajadali! No i co, robię te pierogi z kapustą i grzybami na święta... Sama nie wiem, co tu jeszcze mogę powiedzieć.

Jak długo gotować kapustę kiszoną na farsz?

No dobra, to lecimy z tą kapustą!

Jak długo mam męczyć tę kiszoną kapustę na farsz?

  • Słuchaj no, kiszoną kapustę, to trza dusić tak z godzinkę, albo i dłużej! Zależy, czy chcesz żeby była mięciutka jak pupcia niemowlaka, czy twardsza, taka "al dente", jak to mówią te... no, kucharze z telewizji! Podlewaj ją wodą, żeby się nie przypaliła, bo będzie smród na całą wieś.
  • A cebulka? No to wiadomo, kroisz w kosteczkę małą, jak dla kurczaka i na patelnię z masłem. Tylko pilnuj, żeby się nie spaliła, bo będzie gorzka jak cholera. Jak kapusta już zmięknie, to hop na patelnię do cebuli i smażymy, aż odparuje cała woda i farsz będzie taki klejący, jakby go psem lizał! To znak, że gotowe!
  • I jeszcze jedno, jak już ten farsz zrobisz, to daj mu trochę ostygnąć, bo ci parzycho spali. Najlepiej to wsadź go do lodówki na godzinkę. No i smacznego, niech ci te pierogi wyjdą lepsze niż u mojej teściowej!

Dodatkowe info, cobyś wiedział więcej:

  • Jak kapusta kwaśna, jakby ją diabeł kisił, to możesz dodać szczyptę cukru. Ale tylko szczyptę, bo inaczej będziesz miał deser, a nie farsz.
  • A i pamiętaj, żeby kapustę dobrze odcisnąć przed smażeniem. Bo inaczej będziesz miał breję, a nie farsz.
  • Moja babcia (ś.p. Jadwiga, niech jej ziemia lekką będzie!) zawsze dodawała do farszu trochę grzybów suszonych. Mówiła, że to daje taki "sznyt". No i powiem ci, miała rację! Spróbuj kiedyś.
  • No i najważniejsze, jak już się najesz tych pierogów, to nie zapomnij popić wodą z ogórków kiszonych. To dopiero jest rarytas!

A w tym roku to Jadzia, sąsiadka zza płotu, kapustę kisiła. Ale co, taka dobra nie była. Za słona!

Czym doprawić gotowaną kapustę kiszoną?

O rany, kapusta kiszona! Przypomniało mi się, jak kiedyś u babci Wandy w Ciechocinku... To był listopad 2023, brrr! Zmarznięta na kość, wpadłam do niej, a tam... Gar kapusty kiszonej! Pamiętam ten zapach, taki... swojski.

Babcia zawsze mówiła, że sekret tkwi w doprawianiu. Ona do gotującej się kapusty wrzucała wszystko, co miała pod ręką. Ale zawsze były tam te najważniejsze rzeczy:

  • Liść laurowy - obowiązkowo, babcia mówiła, że "odświętnie pachnie"
  • Ziele angielskie - kilka kuleczek, dla "lekkiej pikanterii"
  • Pieprz - świeżo mielony, bo ten w proszku to "żadne pieprzenie!"
  • Kminek - o, to był jej konik, twierdziła, że kminek "musi być, bo inaczej kapusta będzie mdła"
  • Cebula - podsmażona na smalcu, to już w ogóle poezja. I obowiązkowo w kosteczkę pokrojona
  • Marchewka - dla słodyczy i koloru. Pamiętam, jak z nią walczyłam bo nie lubiłam ale babcia zawsze wpychała

A czasem, jak miała ochotę zaszaleć, to dorzucała boczek wędzony pokrojony w kostkę. To już był luksus! Kapusta z boczkiem smakowała jak najdroższe danie! I ja w ogóle nigdy nie lubiłam kapusty ale ta babci... palce lizać!

Co do gotowania, to babcia zawsze mówiła, że "kapusta musi się gotować, aż będzie miękka, ale nie rozciapciana!". Czyli tak... no nie wiem, z godzinę? Może dłużej, zależy od kapusty. Jak była bardzo kwaśna, to gotowała ją dłużej, żeby straciła trochę tej kwasoty. Boże, jak mi się teraz zachciało kapusty... Chyba jutro polecę po nią na rynek!

Jak doprawić gotowaną kapustę kiszoną?

No więc, pamiętam jak w 2023 roku, babcia Zosia, ta z Gdańska, uczyła mnie robić kapustę. Było to w jej domu, w kuchni pachnącej starym drewnem i przyprawami. Był październik, zimno za oknem, a w środku ciepło od pieca.

  • Kapusta: Użyłyśmy takiej z własnego ogrodu, naprawdę pyszna, kwasna w sam raz.
  • Cebulka: Babcia podsmażała ją na smalcu, aż zrobiła się złoto-brunatna. Pamiętam ten zapach!
  • Przyprawy: Liście laurowe, ziele angielskie – standard, ale babcia Zosia zawsze dodawała też kilka ziarenek pieprzu kolorowego. To był jej sekret!
  • Gotowanie: Gotowanie trwało długo, na małym ogniu. Pamiętam, jak siedziałam przy oknie i patrzyłam na deszcz, a w kuchni roznosił się ten cudowny zapach. Kapusta zrobiła się mięciutka.
  • Finał: Na samym końcu poszła duża garść majeranku i sporo pieprzu. Sól tylko odrobina, bo kapusta sama w sobie była już słona.

Efekt? Najlepsza kapusta kiszona w moim życiu! Nie da się tego opisać. Powiem tylko, że zjadłam trzy porcje. W sumie, babcia Zosia zawsze dodawała trochę swojej magii do gotowania… Nie wiem, może to był ten sekretny składnik? ;D

A, i jeszcze jedno. Zawsze używała wody, ale nie za dużo, tak żeby kapusta się w niej tylko dusiła. Nie lubię, gdy kapusta pływa w wodzie, traci wtedy smak.

Dodatkowe informacje: Babcia Zosia niestety już nie żyje. Ten przepis jest dla mnie cenny, bo przypomina mi o niej. Spróbujcie, warto!

Jak długo należy gotować kapustę?

Odpisuję tak późno... przepraszam. Nie mogłam spać, wiesz? Myślałam o wszystkim i o niczym.

  • Gotowanie kapusty... Pół godziny? Serio? Zawsze wydawało mi się to takie... długo. Mama zawsze gotowała chyba krócej.
  • Szczerze? Ja robię to tak na oko. Kroję tą białą kapuchę, wrzucam do gara. Woda musi być, no wiesz, żeby przykryła to wszystko, i jeszcze trochę.
  • Pół godziny... Może dlatego ta kapusta mojej mamy była taka lepsza? Miększa? Nie wiem. Ale pół godziny to długo, kurde!

Moja mama, wiesz, Krystyna, miała taki swój przepis na kapustę z grzybami. Używała suszonych, sama je zbierała. Zawsze mówiła, że sekretem jest długie gotowanie grzybów, zanim doda się je do kapusty. A potem, na sam koniec, łyżka śmietany. To robiło całą robotę. To były czasy, jak miałam jakieś 10 lat, rok 2013, ale pamiętam jak dziś. Może spróbuję jutro ugotować taką kapustę? Cholera, czemu nie mogę spać?

Co dodać do kapusty gotowanej?

Kurczę, kapusta… Gotowana, mówisz? No tak, gotowana. Wczoraj jadłam taką, bleee, nijaka. Coś trzeba dodać! A co? Hmmm…

Lista przypraw:

  • Listek laurowy – to oczywiste, zawsze daje!
  • Ziele angielskie – tak, ale ile? Dwie, trzy sztuki? Nie pamiętam ile dałam wczoraj…
  • Jałowiec – o, tak! To lubię. Kilka jagódek, nie przesadzać.

A może coś więcej? Słone mięso? Nie, za dużo roboty. Kiełbasa? Nie, nie pasuje mi. Może…

  • Kiełbasa - dobra, ale tylko wtedy, gdy mam ochotę na coś tłustego, ale nie dziś.

O! Wiem! Przypomniało mi się!

  • Czosnek – dużo czosnku! Zawsze ratuje nudne potrawy! I jeszcze…

A co z tym czasem gotowania? 15 minut? Za mało! Moja babcia zawsze gotowała dłużej.

  • Czas gotowania: Minimum 20 minut, a najlepiej 30. Zależy od kapusty, wiadomo.

A tak w ogóle, to ja wczoraj użyłam kapusty z ogródka cioci Haliny. Taka mała, ale jaka smaczna! Ziemia urodzajna tam mają. A, i jeszcze…

  • Marchewka - trochę marchewki zetrzeć, dla koloru, i smaku. No i witaminy. Dla zdrowia.

No i tyle. Chyba. A może jeszcze coś… Nie, chyba wystarczy. Idę sprawdzić, czy jeszcze mam jakieś przyprawy. Może jakieś pieprzowe ziarna? Aaaa, nie! Pamiętam jak w tamtym roku dodałam za dużo pieprzu do zupy, tragedia! A co tam, może jutro wypróbuję ten przepis. Dzisiaj jem kanapki. Z serem. A w środę? W środę będzie kapusta! Z dodatkami. Na pewno!

Jak doprawić gotowaną kapustę?

Gotowaną kapustę doprawiamy następująco:

  • Odcedzamy ugotowaną, miękką kapustę. Wywar wylewamy.
  • Przekładamy kapustę do garnka.
  • Dodajemy posiekaną cebulę i koperek.
  • Wlewamy oliwę z oliwek i ocet winny.
  • Doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Wszystko mieszamy.

Warto pamiętać, że smak kapusty zależy też od jej rodzaju. Biała kapusta wymaga mocniejszych przypraw niż kapusta włoska, która jest delikatniejsza. No i ocet winny można zastąpić sokiem z cytryny, jeśli ktoś woli bardziej świeży smak. To tak, jak z doborem wina do potrawy – niby proste, a tyle niuansów! Ja, np. lubię dodać odrobinę kminku – zupełnie zmienia charakter dania.

Czy kiszona kapusta jest zdrowa?

No wiesz… kiszona kapusta… siedzę tak w nocy i myślę… o tym właśnie. Zdrowa? Tak, bardzo zdrowa. Sama pamiętam, jak babcia robiła, cały dom pachniał… a teraz? Teraz sama rzadko robię, ale kupuję.

  • Przeciwutleniacze, no jasne, to czuć. Wzmacnia naczynia. To ważne, bo moja ciocia Zosia, ma problemy z ciśnieniem.

  • Siarka, o, to też pamiętam. Babcia mówiła, że dla skóry dobra. A ja mam teraz takie plamki… nie wiem, co to jest. Może właśnie z braku kiszonej kapusty?

  • Kolagen, melanina… dużo tego w niej, przeczytałam kiedyś. To dla młodości. Chociaż, co z tego, jak ja się starzeję i tak… eh…

No i wiesz… myślę sobie… może powinnam częściej jeść. Dla zdrowia, dla urody… a może i dla… dla lepszego nastroju. Bo tak siedzę i się zamartwiam…

Pamiętam, że w 2023 roku czytałam artykuł o tym, że kiszona kapusta jest bogata w witaminę C, a nawet w probiotyki. To jest ważne dla jelit. A jelita, to podstawa zdrowia. To już wiem.

Lista rzeczy, które mi się kojarzą z kiszoną kapustą:

  1. Zapach domu babci.
  2. Zdrowie.
  3. Młodość (przynajmniej teoretycznie).
  4. Trochę wspomnień, trochę nostalgii.
  5. Plamki na mojej skórze… i to mnie martwi.