Jak zrobić golonkę, żeby była miękka?

47 wyświetleń
Miękka golonka? Klucz to powolne gotowanie! Użyj dużego garnka. Golonkę zalej zimną wodą, dodaj sól, liść laurowy, ziele angielskie i pieprz. Zagotuj, następnie zmniejsz ogień do minimum. Gotuj powoli, aż mięso będzie miękkie (ok. 2-3h, w zależności od wielkości). Cierpliwość się opłaci!
Komentarz 0 polubień

Jak uzyskać miękką golonkę? Sekrety idealnego mięsa!

Uch, golonka... Pamiętam, jak babcia robiła ją na Boże Narodzenie, 25 grudnia w kuchni, zapach unosił się w całym domu. Taka mięciutka, że aż sama odchodziła od kości. To był prawdziwy majstersztyk. Jak uzyskać ten efekt? Sekrety są proste, ale ważne.

Golonka musi się długo gotować, to podstawa. Żadnego pośpiechu! Ja gotuję minimum 3 godziny, czasem i 4.

Ważne są też przyprawy. Liść laurowy, ziele angielskie, pieprz... To podstawa. Ale ja dodaję jeszcze majeranek, dużo majeranku. To nadaje golonce takiego "tego czegoś". Wiesz, takiego domowego ciepła.

Sól, rzecz jasna, ale pamiętaj, żeby nie przesadzić. Lepiej dosolić później, niż zepsuć całe danie. Raz tak zrobiłem i... ech, szkoda gadać.

Aaa, i ważna sprawa: golonkę zalewamy zimną wodą. To podobno sprawia, że mięso jest bardziej kruche. Nie wiem, czy to prawda, ale babcia tak robiła, więc i ja tak robię.

Potem już tylko cierpliwość. Gotujemy na małym ogniu, żeby tylko delikatnie "pyrkało". I czekamy, aż golonka będzie tak miękka, że widelec będzie wchodził jak w masło. Spróbuj, nie pożałujesz. Koszt jednej golonki w moim mieście ok. 15 zł.

Jak zrobić dobrą golonkę gotowaną?

Golonka? Proste.

  1. Mycie: Dokładne. Opalanie, jeśli potrzeba. Brutalna szczerość.

  2. Garnek: Woda – całkowicie przykrywa. 2024 – rok krytyczny dla golonki.

  3. Przyprawy: Sól. Liście laurowe. Ziele angielskie. Pieprz. Nic więcej. Nie jestem fanem eksperymentów.

  4. Gotowanie: 2-3 godziny. Miękkie? Sprawdzam. Koniec.

Dane osobowe: Anna Kowalska. Numer telefonu: 601-234-567.

Dodatkowe informacje:

  • Temperatura wody: 90°C, nie więcej. Unikać wrzucania zimnej golonki do wrzątku. To błąd. Powtórzę, błąd!
  • Czas gotowania zależny od wielkości golonki. Kontrola!
  • Po ugotowaniu, można piec w piwie. Ale to już inna historia. Nie moja.

Jak upiec golonkę po ugotowaniu?

Jak upiec golonkę po ugotowaniu? No, wiecie, ja tak robię:

  • 2024.07.26, niedziela, leniwe popołudnie. Ugotowałam golonkę, taka z marketu przy ulicy Długiej, 2 kg, w sumie trochę za mała, ale co tam. Woda z dodatkiem liścia laurowego, ziela angielskiego, i soli oczywiście. Gotuję zawsze długo, z 3 godziny.

  • Potem, ta część jest najważniejsza – wyjmuję to mięso z garnka, ostrożnie, żeby się nie poparzyć, i wrzucam do naczynia żaroodpornego, tego, co dostałam w prezencie od cioci Haliny na święta, piękne, ceramiczne.

  • Piekarnik nastawiam na 220 stopni, bo chcę, żeby ta skórka była chrupiąca. I piekę, no z 15 minut, ale pilnuję żeby się nie przypaliło. To lubię, ten zapach, już wtedy czuć, że niedługo będzie obiad.

  • Przyprawy? To zależy od humoru. Czasem tylko sól i pieprz, czasami dodaję jeszcze słodką paprykę, lubię ten smak. Ale ważne, żeby nie przesadzić.

  • Pamiętajcie: przed pieczeniem warto delikatnie osuszyć golonkę ręcznikiem papierowym. To pomaga w uzyskaniu chrupiącej skórki. A i jeszcze – jak lubię – pod koniec pieczenia, jak już prawie gotowe, polewam sosem z piekarnika – pycha!

  • A, i jeszcze jedno. Mój mąż, Tomek, uważa, że najlepsza jest z chrzanem. Ja wolę z kapustą zasmażaną, ale każdy ma swój gust, nie? No i oczywiście – ziemniaki! Ziemniaki obowiązkowo! W tym roku uprawialiśmy je sami na działce, super smak!

Podsumowanie: Ugotowaną golonkę przekładam do naczynia żaroodpornego i piekę w 220 stopniach przez 15 minut, aż skórka będzie rumiana. Przed pieczeniem można oprószyć przyprawami. Proste, smaczne, i szybkie.

Do jakiej wody wkładamy golonki?

Golonka do zimnej wody. Koniec.

  • Oczyszczenie: Dokładne. Mycie.
  • Garnek: Duży. Zimna woda. Zagotowanie.
  • Szumowiny: Usunięcie łyżką cedzakową.
  • Przyprawy: Warzywa. Liście laurowe. Ziele angielskie. Sól. Pieprz. Sól peklująca. Różowy kolor.

Dane osobowe: Anna Kowalska, 2024-10-27, przepis babci. Użyto soli peklującej firmy X, 250g.

Do jakiej wody wrzucać golonkę?

No dobra, golonko... Co za rarytas! Ale żeby nie wyszło jak podeszwa, trzeba się trzymać zasad. A zasady są proste jak drut:

  • Goloneczka hop do zimnej wody! Zimna woda, to podstawa! Tak żeby jej nie było widać, cała ma się schować, bidulka. Inaczej będzie jak zupa z kapusty po weselu – nijaka.
  • Ogień, ale nie jak u kowala! Mały ogień, pyrkać ma, nie bulgotać jak wściekły czajnik. Cierpliwości, to podstawa, jak u chirurga.
  • Przyprawy, czyli co dusza zapragnie! Jak się woda podgotuje (taka lekko ciepła ma być), to walimy tam sól (ze dwie łyżki stołowe), ziele angielskie (z 5 kulek), pieprz czarny (też z 5 kulek) i liście laurowe (z 3). Bez przypraw to jak baba bez chłopa – smutno i pusto.

I co? I już! Teraz tylko czekać, aż goloneczka zmięknie jak masło. Zależy od golonki, ale tak z 2-3 godzinki to minimum. Potem tylko chrzanik, musztarda i ogórek kiszony – i można się obżerać! Smacznego, grubasie! A potem na rower, bo dupa urośnie jak u Kardashianki!

Aha, ważna sprawa! Jak masz golonkę z promocji, to lepiej ją najpierw wymoczyć z godzinę w wodzie z octem (pół szklanki na litr wody). Wyciągnie to z niej te wszystkie "ulepszacze" i inne paskudztwa. Bo te z marketu to wiadomo, co tam pakują! Potem normalnie gotujesz jak wyżej.

A jak chcesz zaszaleć, to do gotującej się golonki możesz dodać trochę piwa (jasnego!). Daje fajny aromat i smak. Ale to już dla koneserów, co to w życiu nie jedno golonko zjedli. I pamiętaj! Nie przesadzaj z tym piwem, bo jeszcze Ci golonka ucieknie z garnka!

Jaka wodą do peklowania golonki?

Jaka woda do peklowania golonki? No jasne, że zimna! Jakbyś chciał wrzątkiem zalać biedną golonkę, to by się chyba zeskładała jak zgniłe jabłko! 1,5 litra zimnej wody, takiej z kranu, żadnej tam butelkowanej, oszczędzajmy, co?

A co do przypraw:

  • Czosnek – przez praskę, nie jakieś tam krojenie nożem jak dla frajera! Babcia Zofia zawsze tak robiła, a babcia Zofia wiedziała co dobre.
  • Liście laurowe – nie żałuj, garść wrzuć, niech pachnie jak w najlepszej restauracji. Albo i lepiej, bo tam pewnie jakieś chemikalia dają.
  • Ziele angielskie – kilka ziarenek, nie przesadzajmy, bo będzie gorzko jak przeklęta teściowa.
  • Cukier – łyżeczka, nie pełna, nie chcemy golonki jak cukierkowy lizak.
  • Sól peklowana i sól kuchenna – proporcje? Nie wiem, ja na oko wszystko robię, jak Bóg dał. Zawsze wychodzi pyszne!

Ważne! Golonkę przed wrzuceniem do solanki trzeba porządnie umyć. Tak, żeby świnki się nie obraziły.

Dodatkowe info, bo jestem dobry: Peklowanie trwa około 3-5 dni w lodówce. Im dłużej, tym lepiej, ale po 5 dniach to już nie golonka, a kamień! A potem pieczenie, najlepiej w piekarniku w 180 stopniach przez 2 godziny. Przepis mojej cioci Haliny, sprawdzony w boju, a ciocia Halina, to kobieta o stalowych nerwach i żelaznym żołądku. Potrafiła przeżyć wszystko!

P.S. Moja sąsiadka, pani Jadzia, dodaje jeszcze ziarenka pieprzu. Mówi, że dodaje pikanterii. Ale ja nie lubię ostrego, więc ja się trzymam klasyki.