Jak zrobić domowy koncentrat bulionu warzywnego?
No dobra, koncentrat bulionu. Znacie to, prawda? Taki domowy, pachnący, lepszy niż te kostki z glutaminianem… Sama myśl o tym sprawia, że chce mi się gotować!
No więc, jak to zrobić? W sumie prościej niż się wydaje. Bierzecie warzywa – jakie tam chcecie, ja ostatnio miałam seler, marchewkę, pietruszkę, pora, taką włoszczyznę trochę wybrakowaną, bo cebuli zapomniałam kupić… No i kroicie. Nie musi być idealnie, wiadomo, potem i tak się to wszystko zmiksuje. Ale tak w miarę drobno, żeby się szybciej podsmażyło.
Sól, jasne, żeby wydobyć smak. Trochę wina, dobrego białego, nie jakiegoś tam… kwasu octowego. No, chyba że ktoś lubi, nie oceniam! I oliwa, z oliwek oczywiście, taka… no po prostu dobra oliwa. Ile? Na oko, ja tam nigdy nie mierzę. Wiecie, tak jak babcia robiła.
Podsmażacie to wszystko. Dwadzieścia pięć, trzydzieści minut, aż zrobi się taka… no pasta. Gęsta. Pamiętam, raz mi się przypaliło, bo się zagadałam z koleżanką przez telefon. Dramat! Cały dom w dymie! Dlatego lepiej pilnować, serio.
A potem blender. Ziuuuuuu… i gotowe. Gładziutkie, pachnące. Mówię wam, nic lepszego! Czasem dodaję jeszcze trochę ziół, takich suszonych, oregano, bazylia… co tam mam pod ręką.
Słyszałam, że podobno taki koncentrat można przechowywać w słoikach w lodówce nawet tydzień. Ja tam nie wiem, u mnie znika szybciej! Zupa, sos, gdziekolwiek dodacie, od razu smak jest inny. Bogatszy, pełniejszy. No po prostu… niebo w gębie! Spróbujcie, naprawdę warto. Nie pożałujecie!
- Jak przechowywać gotówkę, aby nie pleśnieła?
- Na czym polega weryfikacja?
- Czy pieniądze na koncie oszczędnościowym są bezpieczne?
- Co czwarty Polak ma mniej niż 5 tys. zł oszczędności?
- Skąd ładnie widać Tatry?
- Czy kierownik wycieczki może być jednocześnie opiekunem?
- Czy można palić papierosy na plaży w Sopocie?
- Czy od pocenia się chudnie?
- Jak jechać, gdy pada deszcz?
- Czy ból ucha jest groźny?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.