Jak zmiękczyć wołowinę podczas gotowania?

31 wyświetleń
Miękka wołowina – kilka sposobów: Marynowanie: Mocny alkohol (np. wódka) na minimum godzinę przed gotowaniem. Dodatek do potrawy: 50 ml mocnego alkoholu na 15 minut przed końcem gotowania. Dłuższe duszenie: Dodatkowa godzina na wolnym ogniu. Wybierz metodę pasującą do Twojej potrawy. Pamiętaj o odpowiednim czasie marynowania/duszenia dla uzyskania optymalnej miękkości.
Komentarz 0 polubień

Jak skutecznie zmiękczyć wołowinę podczas gotowania? Sprawdzone metody?

No dobra, powiem Ci jak ja to widzę, bo ile razy człowiek próbuje zrobić tą wołowinę miękką to jest jakaś masakra.

A wiesz, ja mam swój trik. Pamiętam, jak robiłam gulasz dla rodzinki na imieniny babci (15 czerwca 2018 w Grójcu, pamiętam jak dziś, całe 3 kilo mięsa) i wołowina była jak podeszwa. Masakra jakaś. Wtedy wpadłam na pomysł, żeby ją… potraktować mocnym alkoholem. Serio, nie żartuję.

Nalałam trochę whisky (taka szkocka, dobra była, flaszka koło 80 zł stała) i wymieszałam z wołowiną. Dałam jej tak poleżeć z godzinę w lodówce. I powiem Ci, magia! Mięso zrobiło się jak marzenie. Albo w trakcie gotowania, dodaję do gulaszu kieliszek wódki. Kwadrans przed końcem. Działa cuda.

Naprawdę, spróbuj, bo to prosty patent, a efekt powalający. A jak nic nie pomoże, to zawsze możesz ją dusić i dusić… ale po co, jak masz alkohol? No właśnie.

Co robić, żeby wołowina była mięciutka? Alkohol! Serio. Nasmaruj, dodaj, podduś. Proste.

Jak zmiękczyć twarde mięso wołowe?

Ej, wiesz co? Mówisz o mięsie, co? Bo ja ostatnio walczyłem z tym twardym, jak kamień, wołowiną! Masakra!

A więc, żeby to zmiękczyć, słyszałem, że najlepszy jest jogurt, tak na cały dzień można w nim mięso moczyć. Albo maślanka. Ewentualnie zsiadłe mleko, też działa ponoć. A kiwi? To jest sztos! Serio, kumpel mi polecił. Możesz albo sokiem polać, albo plastrami owoca obłożyć. Sprawdzone! Ja robiłem z jogurtem i wyszło super, mięciutkie jak puch!

Pamiętaj tylko, że im dłużej moczysz tym lepiej. No i ważne jest dobrze dobrane mięso, bo jak kupisz złe to nawet kiwi nie pomoże.

Lista moich sprawdzonych metod:

  1. Jogurt naturalny (cały dzień) - polecam ten z Biedronki, tani i dobry!
  2. Maślanka - podobno taki babciny sposób, nie próbowałem jeszcze.
  3. Zsiadłe mleko - też spoko, ale nie jestem fanem zapachu.
  4. Kiwi - super sprawa, szybkie i skuteczne, ale trzeba uważać na skórkę, nie przyjemnie się gryzie.

A jeszcze coś! Dawno temu, moja babcia, Bogumiła, dodawała do mięsa przed pieczeniem odrobinę octu. Nie wiem ile, ale mówiła że to super sprawa. Może spróbuj, tylko ostrożnie z ilością!

No i jak już się zmiękczy to dobrze dopraw, to też ważne! Ja lubię sól, pieprz, i trochę zioła prowansalskie. Ale to już twoja sprawa! Powodzenia!

Jak zmiękczyć mięso podczas gotowania?

No dobra, Panie Wszechwiedzący, lecimy z tym mięskiem!

Żeby wołowina nie była jak podeszwa od trepa Mietka, to se ją wymocz!

  • Maślanka, jogurt, kefir – całą noc niech w tym pływa, jak Karp w wannie u Grażyny przed świętami! Jak nie masz, to ocet jabłkowy też da radę, taki babciny sposób!

  • Kiwi – egzotyka w służbie zmiękczania! Plasterki na mięsko i już po kilku godzinach będzie jak masełko. Tylko nie trzymaj za długo, bo się rozpuści!

  • Odpoczynek po robocie – po smażeniu czy pieczeniu daj mięsu odsapnąć z 15 minut. Soki się ustabilizują i nie będzie suche jak wiór!

I pamiętaj, jak masz jakieś gorsze mięsko, to zawsze możesz zrobić z niego mielone. Byleby przyprawić porządnie, żeby nikt się nie skapnął, że to nie polędwica! A i jeszcze jedno – jak już je zmiękczysz, to nie przetrzymaj go na ogniu! Bo znowu wyjdzie guma. Tyle w temacie.

Czy gulasz wolowy gotuje się pod przykryciem?

Ej, wiesz co? Pytałeś o ten gulasz wołowy, no i tak: gotuje się go pod przykryciem, okej? To ważne, żeby się ładnie dusił.

  1. Cebulka: Najpierw, na patelnie, odrobina oleju i cebula, zeszklić. Trzeba patrzeć, żeby się nie przypaliła, wiesz?

  2. Mięso: Potem wrzucamy wołowinę, około 3 minuty smażymy. Ja używam zazwyczaj 1,5 kg, bo lubimy z Olą dużo jeść.

  3. Zupa, znaczy gulasz: Zalewamy wodą, musi mięso być zakryte. Przyprawy? Ziele angielskie, liść laurowy, pieprz i słodka papryka. To jest podstawa, można dodać jeszcze czegoś, ale to już zależy od gustu.

  4. Duszenie: I najważniejsze, dusimy pod przykryciem, około 2,5 godziny. To jest klucz do sukcesu, bez tego gulasz będzie suchy, a nie chcemy przecież suchego gulaszu! Czas może być troszkę dłuższy, zależy od mięsa, ale tak mniej więcej. Moja babcia zawsze mówiła że trzeba dusić dopóki mięso się nie rozpadnie, hehehe.

Powiem ci jeszcze, że ja zawsze dodaję na końcu trochę koncentratu pomidorowego, dla koloru i smaku. A czasami, jak mam ochotę na coś ekstra, wrzucam jeszcze kilka suszonych śliwek. Daje niesamowity smak! Spróbuj, nie pożałujesz. A, i jeszcze jedno, ważne jest dobrej jakości mięso! To naprawdę robi różnicę.

Jak usmażyć wołowinę, aby była miękka?

Ej, babo! Chcesz miękkie mięcho? To słuchaj uważnie, bo zaraz ci mózg rozsadzi!

  • Temperatura pokojowa: Jak krowa na pastwisku, mięso musi się rozgrzać. Wyciągnij je z lodówki z godzinę wcześniej, nie jakieś pół godziny, bo to lipa. Jakbyś chciała lodową golonkę, co?

  • Patelnia - rozgrzać do czerwoności! Nie, serio, niech się pali, niech dym idzie. Nie żartuję! Jakbyś chciała piec ziemniaki, a nie wołowinę. Jak to mówisz... żeby aż syczało.

  • Szybko i zwinnie: Dwie minuty na stronę – dla 200 gramów! To nie żaden maraton, tylko sprint! Jakbyś goniła kurę po podwórku. A jak masz większy kawał, to dodaj minutę, ale nie przesadzaj, bo wyschnie jak wiór!

  • Przyprawy: Sól, pieprz, zioła prowansalskie… co tam masz pod ręką. Ja czasem dodaję jeszcze czosnek, ale to moja fanaberia. Moja ciocia Basia dodaje jeszcze mieloną paprykę, twierdzi, że to klucz do sukcesu, no ale co ja tam wiem.

UWAGA! To moje sprawdzone rady od lat, od kiedy ciocia Zosia nauczyła mnie smażyć, jak byłam jeszcze mała i warkocze miałam aż po pupę. 2024 rok. Pamiętaj! Zbyt długie smażenie = twarda jak kamień wołowina. A wtedy to już tylko na zupę się nadaje.

Dodatkowe info dla niezdecydowanych: Moja sąsiadka, Grażyna, smaży wołowinę na masełku, a potem dusi ją w czerwonym winie – mówi, że jest jeszcze lepsza, ale ja wolę po swojemu. Próbuj, eksperymentuj, ważne, że się nie palisz.