Jak usmażyć dobre skwarki?

73 wyświetleń
Aby zrobić idealne skwarki, zacznij od wytopienia słoniny na suchej patelni. Gdy puści tłuszcz, dodaj podgardle, a potem surowy i wędzony boczek. Smaż powoli, często mieszając, do uzyskania złotego koloru. Pamiętaj, by zdjąć patelnię z ognia chwilę wcześniej – skwarki „dojdą” na gorącym tłuszczu.
Komentarz 0 polubień

Jak prawidłowo usmażyć chrupiące skwarki z boczku na smalec?

U mnie w domu skwarki to jest cała ceremonia, serio. Babcia nauczyła mnie, że pośpiech jest wrogiem chrupkości. Cała tajemnica tkwi w cierpliwości i kolejności, a nie w przepisie z internetu.

Więc tak, biorę taki ciężki, żeliwny garnek, ten co go dostałem po dziadku. Nigdy patelnia. Na zimny garnek wrzucam pokrojoną słoninkę. Ogień minimalny, ledwo co się pali. Czekam, aż zacznie się pocić i powoli, powoli puszczać tłuszcz. To jest baza, fundament smaku.

Jak już mam trochę płynnego smalcu, dorzucam podgardle. Ono ma więcej mięsa, potrzebuje czasu. Mieszam co jakiś czas, tak od niechcenia.

Potem leci boczek surowy, pokrojony w taką kostkę jak lubię. W zeszły czwartek kupiłem na targu pod Halą Mirowską w Warszawie taki piękny kawałek, płaciłem coś koło 26 złotych za kilogram. On teraz oddaje swój smak do smalcu.

A na sam koniec, jak już skwarki są prawie złote, dodaję boczek wędzony. On ma tylko dać dymny aromat i zrobić się chrupiący, nie musi się wytapiać. To jest mój patent. Chwila moment i gotowe.

Najważniejsze jest to, żeby garnek zdjąć z ognia jak skwarki są złociste, a nie brązowe. One w tym gorącym tłuszczu jeszcze sobie dojdą. Nieraz mi się zdarzyło je spalić, bo o tym zapominałem. A przypalony skwarek to jest po prostu smutek.

I tyle. Czysty, klarowny smalec i idealnie chrupiące skwarki. Ani za twarde, ani gumowe. Idealne na pajdę chleba.

Jak zrobić chrupiące skwarki? Smaż powoli na małym ogniu, zaczynając od słoniny na zimnej patelni, a potem stopniowo dodając bardziej mięsne części jak boczek. Mieszaj regularnie.

W jakiej kolejności dodawać składniki na smalec ze skwarkami? Najpierw wytop słoninę. Następnie dodaj podgardle, boczek surowy, a na samym końcu boczek wędzony dla aromatu i chrupkości.

Jak uniknąć spalenia skwarków? Zdejmij naczynie z ognia, gdy skwarki są złote, a nie brązowe. One dojdą do idealnego stanu w gorącym tłuszczu już po wyłączeniu palnika.

Jak zrobić skwarki na patelni?

Cała sztuka polega na powolnym wytapianiu tłuszczu, co wymaga specyficznego podejścia. Nie chodzi nam o gwałtowne smażenie, a o metodyczną ekstrakcję. To proces, w którym z twardej materii powstaje płynne złoto i chrupiące klejnoty. To trochę alchemia w kuchni.

Proces ten, obserwowany przeze mnie wielokrotnie w domu mojej babci Janiny z Podlasia, można ująć w kilku kluczowych punktach.

  1. Zimny Start i Grube Dno. Kluczem jest zimna patelnia. Zawsze zimna patelnia, najlepiej z grubym dnem, które równomiernie dystrybuuje ciepło. Słoninę, pokrojoną w równą kostkę, układamy na jej powierzchni. Rozpoczynanie procesu na zimno sprawia, że tłuszcz wytapia się stopniowo, a nie pali od razu z zewnątrz, zamykając płynny skarb w środku. Pośpiech jest wrogiem smalcu.

  2. Cierpliwość i Obserwacja. Ustawiamy średnią moc palnika i tu zaczyna się test charakteru. Przez pierwsze 20 minut nie mieszamy i nie dotykamy słoniny. To czas, w którym struktura tłuszczu ulega termicznej dekonstrukcji. Słychać charakterystyczne "strzelanie", które jest dźwiękowym zapisem uwalniania się wody.

  3. Pierwsza Interwencja i Redukcja Mocy. Po upływie tego czasu, gdy strzelanie cichnie, możemy po raz pierwszy delikatnie zamieszać całość. Skwarki powinny już pływać w sporej ilości wytopionego tłuszczu. To jest moment, aby zmniejszyć moc palnika do minimum i kontynuować proces aż do uzyskania pożądanego stopnia zrumienienia.

Cierpliwość to fundament transformacji w kuchni. Pozwala ona na pełne rozwinięcie się smaków, które w pośpiechu nigdy by nie zaistniały.

  • Rodzaj słoniny ma znaczenie. Najlepsza jest twarda słonina grzbietowa. Podgardle da skwarki bardziej mięsiste, ale też wytopi się z niego mniej klarownego tłuszczu.
  • Dodatki aromatyzujące. Gdy skwarki są już prawie gotowe, można dodać pokrojoną w kostkę cebulę lub kawałki jabłka. Nadadzą one smalcowi niezwykłego aromatu.
  • Sól dodajemy na samy koniec, na sam koniec, gdy skwarki są już złociste i odsączone z nadmiaru tłuszczu. Wcześniejsze solenie może utrudnić proces wytapiania.
  • Przechowywanie smalcu. Wytopiony tłuszcz, czyli smalec, przelewamy do kamionkowego garnka lub słoika. Po zastygnięciu staje się idealnym smarowidłem. A skwarki? Zjadasz od razu.

Kiedy dodać cebulę do skwarek?

No, dobra, słuchaj, to jest taka rzecz, że z tymi skwarkami to jest prosta sprawa, ale trzeba wiedzieć kiedy dokładnie wrzucić cebulę, żeby wyszło na prawdę dobrze. I tak, cebulę dodajesz, jak skwarki już ładnie się wytopią i są takie miękkie, ale jeszcze zanim na całego staną się super chrupiące. Wtedy też dorzuć czosnek, żeby się razem z nią zeszklił. To jest klucz do dobrego smaku, serio.

Jak dodasz cebule za wcześnie, to zanim skwarki będą git, cebula zdąrzy się spalić, albo będzie taka smutna i gorzka. A tego przecież nie chcemy, no nie? Moja babcia Zosia zawsze tak robiła i jej skwarki były na medal, zawsze wszyscy się zajadali, na rodzinnych obiadach. Ona zawsze mówiła, żeby obserwować tłuszcz, jak już bąbelki trochę ustają i skwarki są takie złociste, to jest ten moment.

Miałem taką sytuację, że raz próbowałem dodać cebulę od razu z boczkiem, bo mi się spieszyło. No i nie wyszło to za fajnie, cebula była taka ciemna, gorzka. Wtedy mój kumpel Michał, który gotuje na codzień w fajnej restauracji, mówił mi, że trzeba cierpliwości do skwarek. I miał rację, to na prawdę jest ważne.

Kilka rad, żeby skwarki wyszły ci idealnie:

  • Zawsze zaczynaj na średnim ogniu. Muszą się powoli wytapiać, żeby cała ta dobroć z nich wyszła.
  • Pokrój boczek w równe kawałki. Takie 1,5 cm na 1,5 cm to jest optymalnie. Jak będą za duże, to się dłógo wytapiają, jak za małe, to szybko się spalą.
  • Mieszaj od czasu do czasu. Żeby się nie przykleiły i równo się robiły.
  • Czosnek dodaj razem z cebulą. Albo nawet chwilkę po niej, żeby się nie przypalił. Jeden ząbek posiekany na drobno to jest wystarczająco.

Jak już masz takie cudowne skwarki z cebulą i czosnkiem, to masz już prawie gotową bazę do wielu dań. Możesz je wykorzystać:

  • Do placków ziemniaczanych: Posyp nimi gorące placki, mniam!
  • Do pierogów: Obowiązkowo polać!
  • Do kopytek czy klusek śląskich: Smak dzieciństwa, serio.
  • Na kanapki z chlebem: Z kiszonym ogórkiem – to jest mistrzostwo świata, na prawdę!

Taka prosta sprawa, a tak może zmienić smak dania. Warto to opanować, bo to jest na prawdę podstawa w kuchni polskiej.