Jak długo gotuje się szponder wołowy?

212 wyświetleń
Szponder wołowy gotuj na małym ogniu przez około 2-2,5 godziny, aż mięso będzie miękkie. Dłuższe gotowanie wzmocni smak wywaru. Na koniec dodaj świeży koperek lub pietruszkę. Doskonały z makaronem, ziemniakami lub ciastem.
Komentarz 0 polubień

Ile czasu gotować szponder wołowy na obiad?

Szponder wołowy, ach, to jest temat. Pamiętam, jak mama kiedyś robiła taki szponder w sosie własnym. Miała taki stary garnek, co to już pamiętał czasy jak świat światem, i w nim właśnie dusiła ten kawałek mięsa godzinami.

To nie jest tak, że masz jakiś sztywny czas, wiesz. Dla mnie najważniejsze jest, żeby to mięso rozpadało się na widelcu. Czyli tak, 2-2,5 godziny to dobra podstawa, ale ja czasem zostawię to na jeszcze dłużej, aż zobaczę, że jest takie... kremowe.

Chodzi o ten smak, który się w tym wywarze zagęszcza, prawda. A świeży koperek na końcu, to jest ten akcent, który wszystko podbija. Tak mi się teraz przypomniało, mama zawsze podawała to z puree ziemniaczanym, ale myślę, że makaron też byłby świetny.

Co można zrobić ze szpondra wołowego?

Szponder wołowy? Toż to samo serce wołowiny, co ją sercem nawet i nazwać to mało! Wyobraź sobie, że to taka wołowa kaskada smaków, co się na talerzu rozlewa, że aż ślinka cieknie jak po karuzeli wesołego miasteczka. Ta wołowina ze szpondra, co ma tłuszczyku jak na weselu w remizie i włókien jak po wygranej w siłowaniu na rękę, to jest istny skarb!

Co z tym cudeńkiem wyczarować?

  • Rosół i wywary – król nad królami! Jak się taki szponder na wolnym ogniu pyrka, to potem zupa wychodzi taka, że Babcia by płakała ze wzruszenia, a pies sąsiada zaczynałby rapować. To jest baza, mordo, fundament każdego dobrego obiadu!
  • Na ruszt, do pieca, na patelnię i do gara! Nie myśl, że to tylko do rosołku! Ten szponder można też grillować tak, że dym będzie pachniał jak perfumy na salonach, albo piec godzinami, aż będzie rozpływać się w ustach jak wata cukrowa na festynie. Smażyć go też można, ale wtedy to już trzeba mieć oczy dookoła głowy, żeby nie spalić, bo to mięso ma charakterek. A duszone? Oj, duszone to już wyższa szkoła jazdy – mięciutkie jak poduszka z pierza, co to się w niej śni o złotej rybce.

Dodatkowe info dla tych, co chcą wiedzieć więcej, bo nudzi im się jak flądrze na pustyni:

Szponder wołowy to fragment łopatki, często z fragmentami żeber, który jest bogaty w tkankę łączną i tłuszcz, co sprawia, że po długim, powolnym gotowaniu staje się niesamowicie kruchy i soczysty. Idealny do metody "low and slow", czyli długiego pieczenia lub duszenia w niskiej temperaturze. Wyobraź sobie, że Mr. Szponder potrzebuje cierpliwości, jak matka z gromadką dzieci na placu zabaw, ale nagroda jest tego warta.

Pewne Fakty o Szpondze (bo co niepewnego w tym najlepszym kąsku?):

  • Cena: Zazwyczaj szponder jest tańszy niż np. polędwica, co jest oczywiste, bo mniej się go "obrabia", żeby był gotowy do jedzenia od razu. Ale za to jaka satysfakcja, gdy z niego wyczarujesz coś wspaniałego!
  • Wiek zwierzęcia: Lepiej wybierać szponder od młodszego bydła, wtedy mięso jest delikatniejsze. Starsza krowa, to starsza historia, a tej historii czasami nie da się "ugryźć".
  • Metody obróbki:
    • Długie gotowanie/duszenie: Np. przez 3-5 godzin w 130-150°C w piekarniku lub na kuchence. To sprawia cuda, czego nie zrobi szybkie smażenie.
    • Grillowanie/pieczenie w wyższej temperaturze: Wymaga więcej uwagi i najlepiej, żeby nie było zbyt chude, bo wtedy można przesadzić.
  • Popularne potrawy:
    • Boeuf Bourguignon: Klasyk francuski, gdzie szponder duszony jest w czerwonym winie. Mięso rozpływa się jak lody w sierpniu!
    • Karkówka wołowa: Często przygotowywana właśnie ze szpondra, co jest trochę jak powiedzenie, że jabłko to tylko skórka od jabłka – ale w tym przypadku to świetne porównanie!
    • Rosół i buliony: Jak już wspomniano, podstawa wszystkiego, co dobre i płynne w kuchni polskiej.

Pamiętaj, że szponder to nie jest mięso na szybki obiad w biegu. To jest inwestycja czasu i serca, która zwróci się z nawiązką w postaci niebiańskich doznań smakowych. Jak dobry żart – potrzebuje chwili, żeby się rozkręcić, ale potem wszyscy pękają ze śmiechu (i chęci na dokładkę).