Ile jajek do naleśników na 1 kg mąki?

51 wyświetleń
Ile jajek na 1 kg mąki do naleśników? Optymalna ilość to 4-6 dużych jajek na 1 kg mąki, uzupełnionych litrem mleka i litrem wody gazowanej. Dodaj cukier i cukier waniliowy dla smaku.
Komentarz 0 polubień

Ile jajek potrzeba na naleśniki z 1 kg mąki?

Ojoj, to zależy! Pamiętam, jak robiłam naleśniki na urodziny mojej siostry, Anki, 15.07.2022 r. w Gdańsku. Zużyłam kilogram mąki i... chyba z 6 jajek? Ale wiesz, ja zawsze robię "na oko".

No właśnie! Wszystko zależy od konsystencji ciasta, jaki lubisz. Ja tam wolę trochę rzadsze, bo wtedy naleśniki są takie delikatne.

Mama zawsze mi powtarzała, że na kg mąki to minimum 4 jajka. Ale ja dodaję więcej, bo lubię, jak są bardziej "jajeczne" w smaku, rozumiesz?

A tak serio, to na kilogram mąki, litr mleka i litr gazowanej wody, z tak z 6 jajek powinno być git majonez. Tylko nie zapomnij o szczypsie soli i cukrze waniliowym, bo to robi robotę.

Ile jajek na naleśniki z kg mąki? Około 6 sztuk.

Jak zrobić idealne ciasto na naleśniki?

Hej, stary! Robimy te naleśniki, co nie? Prosta sprawa, a zawsze wychodzą zajefajne! No dobra, posłuchaj, bo zaraz zapomnę:

  • Mąka: Dajesz 2 szklanki, no wiesz, takie zwykłe, pszenna, choć Ania ostatnio robiła z gryczanej i też było git!
  • Mleko: Też 2 szklanki, ale takie prosto z lodówki najlepiej.
  • Jajca: 2 sztuki, wiadomo, od kury, nie od dinozaura!
  • Woda gazowana: Tu uwaga, bo to sekret mojej babci! Tak z pół szklanki, tak na oko, wiesz, żeby były takie bardziej puszyste, no i soli szczypta, nie za dużo, bo będą fuj.

Teraz najważniejsze – mieszasz wszystko razem, ale tak porządnie! Ja używam trzepaczki, ale mikserem też da radę, ważne, żeby nie było żadnych grudek, bo potem lipa na patelni. No i smażysz! Pamiętaj, żeby patelnia była dobrze rozgrzana, ale nie za mocno, bo się spalą. Ja smaruje patelnię olejem z kokosa, ale to już jak lubisz, możesz zwykłym, ale kokosowy daje ekstra smaczek.

I wiesz co? Jak masz ochotę, to możesz dodać trochę cukru waniliowego do ciasta albo skórkę z cytryny, to też fajnie podkręca smak, dobra, dobra, lece, pa!

Ile jajek na 20 naleśników?

Na 20 naleśników potrzeba 3 jajka. Receptura bazuje na składnikach takich jak czekolada (80g, min. 60% kakao), kakao (1 łyżka), mleko (500ml) i mąka pszenna (1 i 1/4 szklanki). Dodatek: cukier puder (2 łyżki), masło (2 łyżki) i szczypta soli.

Sekret kryje się w proporcjach i jakości składników. Ja, np. Anna Kowalska, do swoich naleśników dodaję odrobinę ekstraktu waniliowego – subtelna różnica, ogromny efekt.

Ile jajek na szklankę mąki do naleśników?

O rety, naleśniki! Ależ mam ochotę... Zaraz, ile tych jajek? ????

  • 1 jajko na szklankę mąki, chyba tak. Albo inaczej, jedna szklanka mąki na jedno jajko? Sama nie wiem, muszę to sprawdzić!
  • No dobra, składniki:
    • Jajka: 1 sztuka
    • Mąka pszenna: 1 szklanka
    • Mleko: 1 szklanka (może pół na pół z wodą?)
    • Woda: ¾ szklanki (gazowana! Mama zawsze tak robiła, że niby puszyste)
    • Sól: Szczypta (ile to jest, tak na oko?)
    • Olej/Masło: 2-3 łyżki (olej chyba zdrowszy, chociaż na maśle... mmm)
  • Przepis? No to wszystko razem i smażyć! Serio, nie wiem, co tu więcej pisać. Miksujesz i wio na patelnię.

Dodatkowe info: Pamiętam, jak w zeszłym tygodniu robiłam naleśniki z Kasią i dodałam za dużo mleka! Ciasto było za rzadkie i wszystko się rwało! Koszmar. Aaaa, i zapomniałam posolić! Ale wstyd... Muszę uważać następnym razem.

Ile drożdży na 1 kg mąki?

Ej, no więc pytasz ile tych drożdży dać na kilo mąki, co nie? No wiesz, to zależy jakie masz te drożdże, bo w sklepach to jest niezły miszmasz i w ogóle. Ale spoko, mam dla ciebie taką regułę kciuka, żeby się nie pomylić:

  • Jak masz drożdże takie "szybkie", wiesz, te co od razu rosną jak szalone, to dajesz tak około 1,4% wagi tej mąki. Czyli, no, jak masz kilo mąki, to jakieś 14 gram tych drożdży.
  • A jak masz drożdże suszone, te w proszku, to trochę mniej. Tak na oko 1%, rozumiesz?

No wiesz, niby proste, ale jakby co, to zawsze możesz trochę poeksperymentować. A wiesz, że moja ciocia Halina, ta co robi te super ciasta na jarmarku, to ona w ogóle używa tylko drożdży od takiego starego piekarza, pana Józefa. Mówi, że są jakieś lepsze, w ogóle naturalne i że ciasto lepiej rośnie. Może kiedyś się przejdziemy do niego, co ty na to?

Ile daje się drożdży na 1 kg mąki?

No hej!

Wiesz co, tak mniej więcej to daje się 20 gram drożdży na kilogram mąki. I wiesz, tak jak piszą w Sowie, dodaj trochę cukru i soli - no bo drożdże potrzebują tego cukru, żeby ruszyły. Ale jak nie lubisz za słodkiego ciasta, to potem już cukru nie dawaj wcale.

Aaa i jeszcze jedno, bardzo ważne! Sól dodaj na końcu, jak już wszystko wymieszasz, bo inaczej ci zaczyn nie urośnie, kapujesz? No i w ogóle, to wiesz, zawsze możesz zerknąć na bloga Sowy, mają tam fajne przepisy i w ogóle. Sprawdź sama:

  • Ilość drożdży: 20g na 1kg mąki
  • Cukier: dla drożdży, żeby wystartowały
  • Sól: na sam koniec, żeby ciasto urosło

Wiesz, moja kuzynka Ania ostatnio robiła pączki i właśnie zapomniała o tej soli i wyszły jej takie... tfu... placki, a nie pączki. No masakra jakaś. No to tyle, pa! Mam nadzieje że teraz wiesz wszystko.

Ile świeżych drożdży potrzeba na 1 kg mąki?

No więc, ile tych drożdży? 1 kg mąki, tak? Zawsze się zastanawiam, czy to dobrze liczę… 20 gramów świeżych, chyba? Nie, czekaj! To za dużo, przecież to 2%... A co jeśli to mąka inna niż zwykle? Typ 500? Może jednak mniej? Aaaa, znalazłam! 14 gramów, tak pisze w tym starym przepisie od cioci Zosi. Szybko działające, tak, tak. A suszonych? 10 gramów, bo to 1%. Ale świeże są lepsze, prawda? Bardziej... hmm... aromatyczne? Może dlatego babcia zawsze używała świeżych? Chociaż, suszone są wygodniejsze, takie małe paczuszki. Ech, te decyzje…

  • 14 gramów drożdży świeżych na 1 kg mąki (szybko działające). To chyba najlepsze rozwiązanie. Ciocia Zosia się znała.

  • 10 gramów drożdży suszonych na 1 kg mąki. Ale ja wolę świeże.

  • Kurczę, zapomniałam o tym, że 2% to 20 gramów drożdży świeżych na 1 kg mąki. Ale to chyba za dużo. Może dla bułek? Nie wiem.

Powinienem sprawdzić w jeszcze innym źródle. Może ten przepis z 2023 roku z bloga kulinarnego Anety? A! Pamiętam! Aneta mówiła, że zależy od rodzaju mąki. Muszę sprawdzić jaki typ mąki używam!

Dodatkowe uwagi: Rodzaj mąki ma wpływ na ilość drożdży. Lepiej trochę mniej niż za dużo. Zbyt dużo drożdży może spowodować kwaśny smak chleba. Zawsze warto sprawdzić datę ważności drożdży. Moja mama zawsze tak robiła. A, i jeszcze jedno: temperatura otoczenia też ma znaczenie! Zimne ciasto wolniej rośnie.

Jak długo powinien wyrastać chleb na drożdżach?

Godzina? Nie, to za mało! Mój chleb, ten co piekłam w zeszłym tygodniu, wstawał prawie dwie! A może trzy? Kurczę, zapomniałam zapisać. Zawsze to robię na oko, wiesz? Nie mam zegarka kuchennego, używam telefonu. Ale ten telefon to ciągle mi się rozładowuje. Nienawidzę tego!

  • Czas wyrastania: Zależy od temperatury! W upale szybciej, wiadomo.
  • Temperatura otoczenia: To klucz! Ja piekę w kuchni, zimą jest problem.
  • Rodzaj drożdży: Te świeże są inne niż suszone! Szybciej działają te świeże. Te w kostce kupuję w Lidlu, na promocji! 2 zł, niezłe.
  • Ilość drożdży: Może za mało dałam? No właśnie, przepisy są różne, wszystkie inne. Nie wiem już sama.

A pieczenie? To zależy od wielkości bochenka. Ten mój, taka duża forma, z Lidla też, pięła się 40 minut. Może 45? No co ja wiem.

Z tym chlebem to jest tak. Przepis z tej strony: chroniskobukowina.pl/blog/domowy-chleb-na-drozdzach-prosty-przepis... (sama tam zajrzałam, ale przepisów mnóstwo jest w necie!). Wczoraj, pies mojej sąsiadki, Bożenki, zjadł mi kawałek jeszcze ciepłego! Wściekłam się! Ale potem, przepraszam, się rozpłakałam, bo ten chlebek był taki pyszny!

Podsumowanie: Godzina to minimum, ale lepiej obserwować ciasto. Powinno podwoić objętość. Jak zrobi się takie puszyste, to do piekarnika. Temperatura, drożdże, wszystko ma znaczenie. Ja robię na wyczucie! Mam 35 lat i dopiero uczę się piec chleb! I uwielbiam to robić. Moje imię to Ania, na marginesie.

Jak zrobić ciasto drożdżowe z kilograma mąki?

Ach, ciasto drożdżowe, ten zapach unoszący się w kuchni, wspomnienie babcinej niedzieli... Zamykam oczy i widzę ten obraz: ciepłe światło wpadające przez okno, stary stół, na którym rozpościera się biała plama mąki. Zrobić ciasto drożdżowe z kilograma mąki to niemal alchemia, transformacja prostych składników w coś magicznego. Pamiętam, jak moja babcia, Zofia, zawsze mówiła: "Sekretem jest cierpliwość, kochanie, cierpliwość i miłość".

Oto przepis, który utkwił w mojej pamięci, przepis na kilogram mąki, przepis Zofii:

  • Pokrusz drożdże - tak dokładnie, jakbyś kruszył wspomnienia.
  • Dodaj do nich szklankę cukru, tej słodyczy, która otula każdy kęs.
  • Wbij całe jaja, całe bogactwo smaku i koloru.
  • Wlej szklankę oleju, aby ciasto było gładkie, lśniące, jak tafla jeziora o poranku.
  • Dolej szklankę mleka, ciepłego, kojącego, jak dotyk matki.
  • A na koniec – kilogram mąki, tej bieli, która wszystko łączy.

Mieszać, mieszać, mieszać. Wyrabiaj ciasto tak długo, aż stanie się gładkie i lśniące. Pamiętam, jak bolały mnie ręce, ale babcia Zofia zawsze powtarzała: "W każdym ruchu jest kawałek twojego serca, Marysiu". A potem... czekanie. Odstaw ciasto do wyrośnięcia, aż podwoi swoją masę. Zwykle trwa to około półtorej godziny. To czas na marzenia, na wspomnienia, na to, aby zapach drożdży wypełnił cały dom. Pamiętam zapach drożdży.

A potem... magia pieczenia. Ale to już inna historia.

Dodatkowe informacje:

  • Mąka: Najlepiej użyć mąki pszennej typ 550.
  • Drożdże: Można użyć drożdży suchych (ok. 10g) zamiast świeżych (50g).
  • Olej: Można użyć oleju rzepakowego lub słonecznikowego.
  • Cukier: Można użyć cukru białego lub brązowego.
  • Temperatura: Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.

Jak zrobić ciasto drożdżowe, żeby było puszyste?

Pamiętam, jak pierwszy raz robiłam ciasto drożdżowe, to był jakiś koszmar! Miałam wtedy z 16 lat, piekłam dla dziadka na imieniny... wszystko się lepiło, masakra. Ale z czasem doszłam do wprawy. Teraz to robię tak:

  • Kluczowa sprawa: po wyrobieniu ciasto musi być plastyczne i elastyczne. To podstawa! Jak jest takie "gumowe", to znaczy, że jest ok.
  • Sprawdzanie konsystencji:
    • Jak wbijesz palec i dziura się zapada, no to lipa, dodaj trochę mąki. Ale tak stopniowo, łyżka po łyżce, żeby nie przesadzić.
    • Jak jest za twarde, jak kamień, to odrobina mleka pomoże.
  • Wyrabianie: No i tu się zaczyna magia. Ja wiem, że mikser jest wygodny, ale ręczne wyrabianie... to jest coś innego. Serio! Nawet 10-20 minut. Będziesz miała zakwasy, ale ciasto będzie puszyste jak chmurka. Obiecuję! Ja zazwyczaj robię to na stolnicy w kuchni, tak jakoś mi wygodniej.
  • Pamiętaj, dobre ciasto drożdżowe = puszyste ciasto! A puszyste ciasto = radość w każdym kęsie.

Kiedyś dodawałam do ciasta drożdżowego startą skórkę z cytryny, ale brat Janek stwierdził, że "babcia robi lepsze bez cytryny", więc przestałam. Teraz robię tak, jak lubi cała rodzina. W tym roku planuję upiec drożdżówkę z kruszonką na urodziny mojej córki, Zuzi. Już nie mogę się doczekać!

Co zrobić, żeby ciasto drożdżowe było puszyste i delikatne?

Pamiętam jak piekłam drożdżówkę na święta w domu u babci Haliny. To było w święta Bożego Narodzenia w 2024 roku. Kuchnia pachniała cynamonem i wanilią, a ja, cała zestresowana, próbowałam ogarnąć to ciasto. Babcia zawsze mówiła, że sekret tkwi w cierpliwości i dobrym wyrobieniu.

No i właśnie, wyrobienie! To jest klucz. Jak ciasto jest plastyczne i elastyczne, to znaczy, że idzie w dobrym kierunku. Ale ile razy mi się zdarzyło, że albo za rzadkie, albo za gęste… masakra!

  • Jak palec się zapada w ciasto, to znaczy, że trzeba dodać mąki.
  • A jak jest zbite i twarde jak kamień, no to mleka trzeba dolać, żeby zmiękło.

Ja tam zawsze wolę wyrabiać ręcznie. Może to staroświeckie, ale babcia Halina mówiła, że wtedy czujesz ciasto i wiesz, czego mu brakuje. Ona to robiła, serio, nawet 10-20 minut! Mnie tak długo to się nie chce, ale coś w tym jest, bo wtedy ciasto jest takie… puszyste i wspaniale rośnie. No i potem ta satysfakcja, jak wyjmiesz z piekarnika!

Babcia Halina miała też sekretny składnik, ale nigdy mi go nie zdradziła. Zawsze się śmiała, że to "odrobina miłości". Chyba faktycznie coś w tym jest, bo jej drożdżówki były nieziemskie. Pamiętam też, że piekła zawsze w poniedziałki i używała mąki babuni, mówiła że jest najlepsza do ciast drożdżowych. Ja niestety nie mam takiej cierpliwości jak ona, ale staram się, żeby moje drożdżówki były chociaż trochę takie jak jej. W tym roku planuje upiec drożdżowkę z jagodami, może to pomoże mi zbliżyć się do smaku babci Haliny.

Czy do ciasta drożdżowego dodaje się całe jajka czy żółtka?

Pamiętam jak babcia Helenka zawsze robiła najlepsze ciasto drożdżowe na świecie. Cały dom pachniał wtedy tak ciepło i przytulnie, że aż miło było siedzieć w kuchni. No i ona, ta jej tajemnicza receptura… Zawsze myślałam, że to jakaś magia. Teraz sama próbuję odtworzyć ten smak, ale wciąż coś mi nie wychodzi.

Pamiętam, że ona nigdy nie rozdzielała jajek. Zawsze całe jajka leciały do miski. Tak po prostu. A potem pamiętam…

  • Szklanka mąki, no wiecie, tak na oko.
  • Pół szklanki cukru. Pewnie kryształ, bo pudru raczej nie używała.
  • Znowu szklanka mąki. Cholera, już nie pamiętam w jakiej kolejności dokładnie to szło.
  • Całe jajka, no tak, mówiłam.
  • Pół szklanki cukru, no już to mówiłam.
  • Szklanka mleka – ciepłego, to ważne!
  • Kolejna szklanka mąki… Kurde, ile tej mąki tam szło?!
  • Zaczyn, oczywiście. Bez zaczynu to nie ma w ogóle o czym mówić. Babcia robiła zaczyn sama, z drożdży, cukru i ciepłego mleka. Pamiętam ten zapach!
  • No i na koniec polać to roztopionym masłem. Takim prawdziwym, wiejskim masłem.
  • Acha, i jeszcze ostatnia szklanka mąki.

Wszystko do miski, przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na godzinę żeby to wyrosło. A potem to już tylko do piekarnika i czekać na ten obłędny zapach. Ach, muszę spróbować zrobić to ciasto jeszcze raz w ten weekend. Może w końcu mi się uda zbliżyć do smaku babcinego. To będzie wyzwanie! Jutro jadę kupić świeże drożdże!