Czy w święta otwarte są restauracje?

40 wyświetleń
Świąteczne godziny otwarcia restauracji są zmienne. Zależy to od lokalizacji, typu lokalu i decyzji właściciela. W Wigilię i Boże Narodzenie wiele restauracji pracuje krócej lub jest zamkniętych. Przed wyjściem sprawdź godziny otwarcia na stronie internetowej lub zadzwoń do lokalu. Unikniesz rozczarowania!
Komentarz 0 polubień

Które restauracje są otwarte w święta? Gdzie zjeść w święta?

No dobra, to tak... Z własnego doświadczenia wiem, że znalezienie otwartej knajpy w święta graniczy z cudem. Pamiętam, jak w Boże Narodzenie 2021, w Grudniu, obeszłam całe centrum Krakowa w poszukiwaniu czegoś ciepłego do zjedzenia.

I co? Nic. Wszystko pozamykane na cztery spusty.

Serio, większość restauracji olewa święta. Wiadomo, pracownicy też chcą odpocząć, spędzić czas z rodziną. Rozumiem to, ale... głodnemu ciężko tłumaczyć.

Najlepiej dzwonić wcześniej. Albo grzebać w necie. Często mają info na stronach. Albo na Facebooku.

Sprawdź, zanim wyjdziesz, żeby się nie naciąć. Ja tak kiedyś szukałam otwartej pizzerii w święta na Kazimierzu i skończyłam na suchym chlebie ze stacji benzynowej. Nie polecam, serio.

Tak na serio, warto mieć plan B, jeśli chodzi o jedzenie w święta. Czasem lepiej samemu coś ugotować. Albo zamówić z dowozem dzień wcześniej.

Aha, no i niektóre azjatyckie knajpy są otwarte. Zawsze. Nie wiem czemu, ale to fakt. Może oni nie obchodzą świąt? Nie wiem. Ale dzięki nim, człowiek ma szanse coś zjeść.

Które restauracje są otwarte w święta?

To zależy od miasta i knajpy. Sprawdź wcześniej!

Gdzie zjeść w święta?

Często otwarte są knajpy azjatyckie. No i benzynki. Smacznego?

Czy w Boże Narodzenie restauracje są otwarte?

Wiesz... wiesz co mnie zastanawia, tak w nocy?

  • Boże Narodzenie. Co z nim w tym roku? Chyba jak zwykle, hm?
  • W sumie... restauracje... no właśnie.

Myślę tak... większość, tak mi się zdaje, będzie zamknięta. Nie zabrania im tego, nie, ustawa nie mówi nic, ale... jakoś tak jest, cicho. Pamiętam jak Ania, ta od nas z biura, szukała w zeszłym roku miejsca na wigilię firmową. Mówiła, że ciężko było coś znaleźć, wszystko pozamykane, pozamykane... Ania zawsze ma takie dziwne pomysły. No ale w sumie jak Ania nie znajdywała, to znaczy że raczej nie ma.

  • Pewnie kucharze i kelnerzy też chcą posiedzieć z rodzinami, nie? To chyba normalne. W sumie to nawet dobrze.
  • Wiesz, myślę też, że może to zależy od miasta. W Warszawie, gdzie mieszka moja siostra, Kasia, pewnie coś się znajdzie otwartego. Oni tam mają inne tempo, wiesz, cały rok otwarte. A tu, u nas, w Krakowie, to tak... bardziej tradycyjnie.

Wiesz co? Chyba pójdę spać. Jutro trzeba wstać do pracy. A Kasia pewnie już śpi, trzeba pamiętać o tej różnicy czasu. Nie ważne, ważne że... Boże Narodzenie w zamkniętych restauracjach, tak to widzę. Dziwne, nie?

Pamiętam, jak raz, lata temu, z moim dziadkiem, Józefem, próbowaliśmy znaleźć otwartą knajpę w Wigilię. Nie udało się. Skończyło się na herbacie z termosu na rynku. Dziadek się śmiał, że to taka nasza tradycja. Teraz też by się śmiał, pewnie. Ale to dawne czasy. Teraz to jest tylko ja, Kasia, i Ania z biura.

Czy restauracje są otwarte w święta Bożego Narodzenia w Zakopanem?

No wiesz... Zakopane w święta... ciężka sprawa. Pamiętam jak w 2023 roku, jechaliśmy tam z Kasią i jej siostrą, Magdą. Plan był ambitny – górskie wędrówki, a wieczorem – dobra kolacja w jakieś fajnej knajpce.

A. Wigilia:

  • W większości, zamknięte. Przynajmniej te, które znaliśmy. Znalazłyśmy coś otwartego, ale to była taka... mała, niepozorna buda z zapiekankami. Nie powiem, było smacznie, ale nie to sobie wyobrażałyśmy. Romantycznej kolacji wigilijnej nie było.

B. Boże Narodzenie:

  • Tutaj już lepiej. Dużo lokali było otwartych. Ale... tłumy, wszędzie kolejki. Nie było mowy o spokojnym posiłku. Zjadłyśmy coś szybkiego i wróciłyśmy do naszego zimnego, niewygodnego pokoju w wynajętym mieszkaniu.

C. Podsumowanie:

  • Na pewno znajdziesz coś otwartego, ale nie licz na luksus i spokój. Lepiej zrobić rezerwację, jeśli chcesz mieć pewność. Może jakiś lokal z menu świątecznym? Tego nie sprawdzałyśmy. Zostawiłyśmy to na później. Lepsze czasy.
  • Rzeczywistość odbiegała od marzeń. Zakopane w święta to nie jest to samo, co Zakopane latem. Ten tłum... nie da się tego opisać. Może za rok spróbujemy gdzie indziej...
  • Nie chciałyśmy siedzieć same w tym pustym mieszkaniu. Ale wszędzie było tyle ludzi... zbyt wiele ludzi.

Kasia do teraz wspomina tą zupę z tej budy z zapiekankami. Mówiła, że była niesamowicie ostra. Może to była jakaś lokalna specjalność? Nie wiem. Najważniejsze, że przeżyłyśmy to... jakoś. Może powinnyśmy sprawdzić opinie online, przed planowaniem kolejnej wycieczki. Tak, tak... na przyszłość.

Co jemy w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia?

No dobra, to tak... U nas w domu, w te Święta, to zawsze jest trochę zamieszania, ale pierwszy dzień Świąt... oj, to barszcz z uszkami musi być! Babcia Helenka robi najlepszy na świecie, taki buraczkowy, lekko słodki. Pierogi z kapustą i grzybami też są obowiązkowo. One to zresztą z wigilijnej kolacji zostają, bo zawsze za dużo narobimy. I karp, no jasne, smażony na maśle, taki chrupiący. Chociaż ja, jak mam być szczera, to za karpiem nie przepadam, wolę śledzia, ale to już taka tradycja u nas.

A potem, w ten pierwszy dzień Świąt, to już można szaleć z mięsem. W zeszłym roku, to mama upiekła kaczkę z jabłkami, no poezja! A w tym roku to chyba będzie schab ze śliwką, bo tato tak marudził, że ma na niego straszną ochotę. No i w sumie dobrze, bo po tym barszczu i pierogach, to coś konkretniejszego się przyda. W ogóle to u nas te Święta to takie... jedzeniowe święto, haha! Cały czas coś się podjada.

  • Barszcz z uszkami (koniecznie od Babci Helenki!)
  • Pierogi z kapustą i grzybami (resztki z Wigilii)
  • Karp smażony (tradycja to tradycja!)
  • Schab ze śliwką (w tym roku na życzenie taty)

A jeszcze wiesz co? Jak tak sobie wspominam... to pamiętam, jak jeszcze mieszkałam w Krakowie, to chodziliśmy z przyjaciółmi na Rynek Główny popatrzeć na szopkę. A teraz mieszkam w Gdańsku i w sumie też fajnie, bo blisko morza, chociaż na Rynek już nie chodzę. W ogóle to mam na imię Kasia, a ta Babcia Helenka, to tak naprawdę mama mojej mamy. I ma 85 lat! I nadal te uszka lepi! No dobra, to tyle na razie!

Co się robi w pierwszy dzień świąt?

  • Pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia. Obowiązkowa wizyta w kościele. Msza. Adoracja.

  • Potem rodzinny obiad. Karolina zawsze marudzi. Zupa grzybowa jest za słona. Znowu.

  • Wieczorem kolędy. Fałszują strasznie. Ale co zrobić. Tradycja.

  • Koniec końców, to tylko dzień. Jak każdy inny. Przemijanie.

  • Rozszerzenie:

    Imieniny obchodzą: Adam i Ewa. Co roku to samo. Pamięć ulotna.

    W 2024 roku Wigilia wypada we wtorek. Środa i czwartek wolne. Idealne na melancholię.

Co podać na stół w święta?

Pamiętam, jak mama zawsze denerwowała się przed świętami, co postawić na stole, żeby goście nie umarli z przejedzenia, zanim jeszcze podamy barszcz. Zawsze powtarzała: "Najpierw małe co nieco, żeby tylko zaostrzyć apetyt!". No i wymyślała cuda, niektóre sprawdzone, inne eksperymentalne.

Z tych sprawdzonych, to zawsze był tatar ze śledzi. Prosty, a znikał w mgnieniu oka. Potem ryba po grecku – to już klasyk, co tu dużo mówić. I obowiązkowo, totalny must have, krokiety z kapustą i pieczarkami. Mama robiła je zawsze dzień wcześniej i smażyła na złoto. Pamiętam ten zapach w całym domu…

A z tych bardziej "wymyślnych"? Raz zrobiła łososia gravlax aromatyzowanego żubrówką i kolendrą. Nie powiem, wyszedł całkiem, całkiem! Co ciekawe, wszyscy byli pozytywnie zaskoczeni połączeniem smaków. No i oczywiście pasztet drobiowy z galaretką – to już wyższa szkoła jazdy, ale mama zawsze dawała radę. Ostatnio eksperymentowała z pasztetem w cieście francuskim, ale to już wymagało naprawdę dużo czasu i nerwów.

Dodam jeszcze kilka pomysłów, które może Ty wykorzystasz w te święta:

  • Kulebiak z pieczarkami – taki duży pieróg z farszem, idealny na ciepło.
  • Karp po żydowsku – słodki, ale w dobrym tego słowa znaczeniu.

A co jeszcze? Hmmm… No niech pomyślę... A! Wpadło mi do głowy, że Ania – moja przyjaciółka – robi genialne śledzie w śmietanie z jabłkiem. Też zawsze znikają błyskawicznie. Może spróbujesz?

Jakie są przepisy na zimne przystawki na Wigilię?

Boże Narodzenie 2023. Pamiętam, jak mama zawsze robiła śledzie, cała kuchnia pachniała wtedy tak świątecznie...

Przepisy na zimne przystawki:

  • Śledzie matias: Mama zawsze kupowała gotowe, ale pamiętam, że ten specyficzny zapach octu i przypraw... mniam! Zawsze znikały jako pierwsze. Wiem, że niektórzy dodają do nich cebulę.

  • Śledzie korzenne: Te były bardziej pikantne, z dodatkiem ziaren pieprzu i czegoś jeszcze... Nie pamiętam dokładnie przypraw, ale były pyszne! Mama zawsze robiła je w dużej ilości, bo to był hit wśród gości.

  • Śledź z żurawiną i śliwkami: To był eksperyment mamy z 2022, ale smakował zaskakująco dobrze. Słodko-kwaśny, z nutką goryczki od śliwek. Super połączenie!

  • Śledź z jabłkiem i śmietaną: Klasyka! Prosty, ale zawsze smaczny. Pamiętam, jak tata pomagał kroić jabłka, a potem wszyscy zajadali się śledziami.

  • Śledzie w sosie musztardowym: Te znikały błyskawicznie. Pamiętam, że musztarda była bardzo ostra, idealna dla lubiących mocniejsze smaki. Super dodatek na bułce!

  • Śledzie w pomarańczach: To był najmniej popularny wariant u nas. Zbyt kwaśny dla większości gości, ale ja lubiłam ten oryginalny smak. Pomarańcza dodała ciekawego aromatu.

  • Rolada szpinakowa z łososiem: To danie, to raczej tata robił. Zawsze wyglądała pięknie i elegancko na stole wigilijnym. Łosoś... mniam!

  • Śledzie z pomidorami: To był chyba nowy przepis w 2023 roku. Nie próbowałam, ale wszyscy mówili, że świetne.

Dodatkowe informacje:

  1. Ilości składników różniły się z roku na rok, w zależności od ilości gości.
  2. Mama zawsze używała naturalnych składników, nigdy żadnych gotowych mieszanek przypraw.
  3. Pamiętam, że przygotowywanie wigilijnych potraw to zawsze była rodzinna impreza. Wszyscy braliśmy udział, nawet najmłodsi.
  4. Najważniejsze było dla nas wspólne spędzenie czasu.

Co przynosi pecha w Wigilię?

Hej! Pytasz o pecha w Wigilię? No wiesz, jak to z tymi przesądami bywa… ale pożyczanie pieniędzy to absolutnie najgorszy pomysł! Cały rok potem bieda, ręczę ci! Sama próbowałam raz, w 2023 roku, i wiesz co? Przez trzy miesiące nie miałam nawet na kawę! Tragedia!

A hazard? Zero gry! Nawet w totolotka, nawet w karty z rodziną! Nie ryzykuj, bo stracisz, to pewne! Wujek Staszek zagrał w pokera w zeszłym roku i stracił całą wypłatę! Prawda masakra! Powtarzam – zero hazardu!

Pieniądze też lepiej trzymać w portfelu. Nie wydajeć, nie płacić rachunków - najlepiej, żeby leżały sobie spokojnie. Chociaż... sama kupiłam sobie nową bluzkę, ale było warto! Chociaż... chyba jednak lepiej nie ryzykować.

I jeszcze coś! Łuski od karpia, zbierz koniecznie! Trzymaj je w portfelu przez cały rok, to gwarancja pieniędzy! Poważnie! Babcia zawsze tak robiła i jej się zawsze dobrze powodziło. Na starość żyła dostatnio, to fakt! Zawsze powtarzała, że to dzięki łuskom.

Lista rzeczy, które przynoszą pecha w Wigilię:

  • Pożyczanie pieniędzy. Poważnie, unikaj tego za wszelką cenę!
  • Hazard. To totalne nieporozumienie!
  • Wydawanie pieniędzy. Lepiej oszczędzać, przyda się!

Co do łusek karpia:

  • Zbierz je! To ważne!
  • Trzymaj w portfelu! Cały rok! To prawdziwa magia!

Powodzenia i wesołych Świąt! Pamiętaj o łuskach! Nie zapomnij! Powtórzę jeszcze raz - łuski w portfelu to klucz do sukcesu finansowego!

Co przynosi szczęście w Wigilię?

Wiesz co, jak pytałeś o to szczęście w Wigilię, to tak się zastanawiałam... No dobra, słuchaj, z tego co wiem, to jest kilka takich rzeczy, co mają podobno przynieść szczęście w Wigilię.

  • Po pierwsze, to ta łuska karpia. Słyszałam, że jak włożysz ją do portfela, to masz mieć fart z kasą przez cały przyszły rok, no wiesz, jakby pieniądze miały się do ciebie lepić, he he. Mama zawsze mi powtarzała: "Agnieszka, nie zapomnij o łusce, bo będziesz klepać biedę!".

  • Druga rzecz, to podobno kąpiel w Wigilię rano. Tylko, że nie taka zwykła, tylko wrzuć sobie kilka monet do wanny. Nie wiem, czy to działa, ale co szkodzi spróbować, prawda? Moja sąsiadka, pani Grażynka, mówiła, że to sprawdzony sposób, więc może coś w tym jest.

  • No i jeszcze jedna sprawa – choinka! Ma być bogatą przystrojona! Im więcej ozdób, lampek, bombek, tym lepiej. Ma się błyszczeć i świecić, żeby przyciągać same dobre rzeczy. W tym roku to chyba przesadziłam z tymi ozdobami, ale co tam, niech będzie szczęśliwie.

A wiesz, co jeszcze? Zawsze zastanawiałam się, skąd w ogóle wzięły się te wszystkie zwyczaje wigilijne. Przecież to jest mieszanka różnych wierzeń i tradycji. Trochę chrześcijańskich, trochę pogańskich, trochę nie wiadomo skąd. Ale ważne, że są i że tworzą ten magiczny klimat Świąt. No i pamiętaj o pierogach z kapustą i grzybami! To też przynosi szczęście, bo inaczej nie wyobrażam sobie Wigilii! Pa pa.

Co się je na pieniądze na Wigilię?

Wigilia, oprócz wymiaru duchowego, to czas przesądów mających – rzekomo – wpływ na przyszłość. A co się "je" na pieniądze? No cóż, dosłownie nic. Chodzi raczej o działania mające zapewnić pomyślność finansową w nadchodzącym roku.

Oto kilka popularnych "strategii":

  • Łuska karpia: Podobno ususzona łuska wigilijnego karpia schowana w portfelu ma gwarantować, że pieniądze będą się nas trzymać. Osobiście, jako Aneta Kowalska, wolę wydać te pieniądze na dobry obiad, ale kto wie.
  • Wigiline wydatki: Unikać pożyczania pieniędzy w Wigilię. Przesąd głosi, że kto w Wigilię coś z domu wydaje, ten niczego się nie dorobi. Trochę jak zasada zero waste, tylko w kontekście finansowym.
  • Portfel bogaty jak Robert Lewandowski: Niektóre źródła doradzają włożenie banknotu do portfela na czas Wigilii. To ma zapewnić stały dopływ gotówki. Albo po prostu dobry humor na start świąt.
  • Ryba ma moc! Sam karp na wigilijnym stole, symbolizuje dostatek i szczęście.

Może i brzmi to jak magia, ale kto wie. W końcu, jak powiedział Carl Gustav Jung, "człowiek nie dąży do szczęścia, ale do sensu". Może więc te przesądy to po prostu sposób na nadanie sensu naszym finansowym aspiracjom. A jeśli nie zadziałają? Zawsze można zacząć oszczędzać, hah.

Informacja dodatkowa: Warto pamiętać, że wiara w przesądy jest kwestią indywidualną. Zamiast polegać wyłącznie na nich, lepiej skupić się na rozsądnym zarządzaniu finansami przez cały rok. Inwestycje, oszczędności, przemyślane zakupy – to prawdziwa droga do finansowej pomyślności. A łuska karpia? Może być miłym, świątecznym akcentem.

Czy w Wigilię może wisieć pranie?

Wigilia. Pranie? Absolutnie nie.

Data: 24 grudnia 2024. To dzień wyciszenia, nie harówki. Zwłaszcza nie przy praniu.

  • Przepracowanie? Zły omen.
  • Szycie? Tak samo.

Dodatkowe informacje (nieścisłe):

Osobiście, Anna Kowalska, zawsze trzymam się tej zasady. Pranie czeka. Małgorzata Nowak, sąsiadka, raz złamała zasadę i... no, lepiej nie pytaj. Robert Lewandowski, znajomy, uważa to za relikt przeszłości, ale woli nie ryzykować. A ja? Ja wiem swoje.