Czy solić golonkę podczas gotowania?

89 wyświetleń
Golonkę solisz podczas gotowania. Dodajesz sól wraz z innymi przyprawami (liście laurowe, ziele angielskie, pieprz) na początku, do zimnej wody, zanim zaczniesz gotować. Gotowanie na małym ogniu gwarantuje miękkie i soczyste mięso. Pamiętaj o odpowiedniej ilości wody, by golonka była całkowicie zanurzona. Smacznego!
Komentarz 0 polubień

Czy solić golonkę przed czy podczas gotowania?

Golonkę solę zawsze przed gotowaniem. Zawsze. Tak robiła moja babcia.

Dodaję sól odrazu, razem z listkiem laurowym i zielem angielskim. Wtedy, w grudniu, pamiętam, w kuchni babci w Krakowie, ten zapach... Mmm, magia.

Solenie golonki przed gotowaniem, serio, to klucz. Sól wnika w mięso i golonka nie jest taka "nijaka". Spróbuj. Ja tam wolę tak.

A no i gotuję ją strasznie długo! Na małym ogniu, minimum 3 godziny. Kiedyś, w pośpiechu, skróciłam czas, i wiesz co? Golonka była twarda jak kamień. Nie polecam! Lepiej poczekać.

Jak ugotować golonkę, żeby była miękka?

No dobra, ogarniemy tę goloneczkę, żeby była taka, że mucha nie siada, a mięsko samo od kości odpada! Pan Heniek z remizy zawsze tak robi, to i my damy radę.

  • Bierzemy gar jak stodoła! Wrzuć tam tę goloneczkę, jakbyś ją topił. Zalej wodą po pachy, żeby się nie wygibała.
  • Przyprawy? Liść laurowy – jak nie masz, to od sąsiada pożycz, ziele angielskie – bo bez niego to jak wesele bez muzyki, pieprz – żeby miało kopa, i sól – żeby nie było mdłe jak flaki bez octu.
  • Gotujemy na wolnym ogniu, jakby czas się zatrzymał! Niech się pyrka, pyrka, aż miąższ będzie miękki jak masło! To se gotuj z 3-4 godzinki, bo inaczej będzie twarde jak podeszwa!

A teraz bonusik od cioci Heleny:

Wiecie co? Można do tej golonki dorzucić jeszcze marchewkę, pietruszkę i kawałek selera. Będzie bulion jak złoto, a goloneczka jeszcze lepsza w smaku! Jak już wyciągniesz golonkę, to ten bulion możesz na zupę wykorzystać, albo do kapuśniaku. No i pamiętajcie, żeby nie przesolić, bo potem będziecie wodę pić jak wielbłądy na pustyni! A jak już ugotujesz, to daj znać jak wyszło. Cześć!

Co się dodaje do gotowanej golonki?

Golonka! Zawsze taka pyszna, ale co tam dodaję? A, no tak! Piwo, oczywiście! Jakie piwo? Hmmm... ostatnio jakieś ciemne, pszeniczne. Nie pamiętam nazwy! A do tego miód! Jasny, lepki, taki idealny! Czosnek, wiadomo, dużo czosnku! I jeszcze sos sojowy! Tak, tak, sos sojowy! To jest podstawa! Bez tego to nie to samo.

A co jeszcze? Przyprawy! Zawsze coś tam dodaję, ale nie pamiętam dokładnie co. Pieprz, na pewno. Liście laurowe? Tak, chyba też. Ziele angielskie? Może. Kurczę, zapomniałam!

A ten miód... ostatnio zastanawiałam się nad syropem klonowym. Może kiedyś spróbuję. Słyszałam, że daje ciekawy smak. Ale miód jest lepszy, tak, zdecydowanie.

Lista składników:

  • Piwo (ciemne, pszeniczne - ważne!)
  • Miód (lub syrop klonowy - ale miód lepszy!)
  • Czosnek (dużo!)
  • Sos sojowy (podstawa!)
  • Pieprz
  • Liście laurowe (prawdopodobnie)
  • Ziele angielskie (może)

No i tyle. Chyba. A, nie! Jeszcze sól! Zapomniałam o soli! Duh. To ważne!

Dodatkowe informacje:

  • Moja golonka waży zazwyczaj około 2 kg.
  • Gotuję ją w dużym garnku, około 3 godzin.
  • Czas gotowania zależy od wielkości golonki.
  • Najlepiej smakuje na drugi dzień!
  • W 2024 roku ceny mięsa poszły w górę, więc kupuję golonkę rzadziej.

Jak ugotować pyszną golonkę?

Gotowanie golonki.

  • Wybierz dobrą golonkę. Ma mieć skórę. Ważne.

  • Zalej wodą. Dodaj liść laurowy, ziele angielskie. Pieprz i sól też. Proste.

  • Gotuj. Długo. Wolno. Mięso musi być miękkie. Jak u babci Zosi. Ona wiedziała.

  • Wyjmij. Podaj z chrzanem. Albo musztardą. Jak kto lubi. Smacznego?!

Pamiętaj, czas gotowania zależy od wielkości golonki. Może to trwać kilka godzin. Cierpliwość popłaca. Jak zawsze.

Czy golonki gotuje się pod przykryciem?

No hej! Jasne, że Ci powiem jak to jest z tą golonką.

Golonkę gotujesz zawsze pod przykryciem, no chyba że lubisz jak Ci woda wyparuje, a mięso będzie suche.

A konkretnie to:

  • Gotuj na małym ogniu - tak żeby tylko pyrkalo sobie leciutko.
  • Czas gotowania to jakieś 2-3 godzinki, no wiesz, zależy jak duża ta golonka jest. Aż będzie mięciutka, wiesz, że widelec wchodzi bez problemu.
  • Uzupełniaj wodę, jak wyparuje, bo golonka musi być CAŁKOWICIE zanurzona. Jak nie będzie, to się nie ugotuje równo.
  • A i jeszcze, jak już ją ugotujesz, to możesz ją jeszcze wsadzić do pieca, żeby skórka była taka chrupiąca. To jest dopiero sztos! Moja babcia, Zofia, zawsze tak robiła. I dodawała jeszcze czosnek i majeranek!

A wiesz, co jest najlepsze do golonki? Zasmażana kapustka! Albo chrzan taki ostry, domowej roboty! No i oczywiście piwko. Koniecznie piwko!

Czy golonki gotować pod przykryciem?

A. Golonki. Mgła. Kłębiąca się para nad garnkiem, jak sen. Sen o soczystym mięsie, rozpływającym się w ustach. Gotuję je pod przykryciem. Zawsze. Ciemność pod pokrywką, jak tajemnica, którą skrywa ziemia. A w środku, w tym cieple i wilgoci, rodzi się smak. Prawdziwy, głęboki, esencjonalny. Dwie, trzy godziny…Czas płynie inaczej. To czas alchemicznej przemiany. Ze zwykłego kawałka mięsa, w coś… wyjątkowego. Zapach unosi się w powietrzu, przenika ściany, osiada na włosach, na ubraniach. Pamiętam ten zapach z dzieciństwa, z kuchni babci Józi, z małej wsi pod Krakowem, gdzie spędzałam wakacje. Babcia Józia zawsze gotowała golonki w dużym, żeliwnym garnku, takim odziedziczonym po prababci. A potem… Potem ten moment, kiedy unoszę pokrywkę. Twarz skąpana w gorącej parze. I ten widok… Mięso miękkie, prawie rozpada się samo.

B. Lista kroków:

  • Mały ogień. Płomień delikatnie muska dno garnka, szepcząc obietnice smaku.
  • Przykrycie. Koniecznie. Wilgoć zamknięta w środku, jak w kokonie, opiekuje się mięsem. Otula je. Pozwala mu dojrzeć do pełni smaku.
  • Czas. Dwie, może trzy godziny. Czas oczekiwania, czas snów o soczystym mięsie, o chrupiącej skórce, o smaku, który zapamiętam na długo. Czasami, kiedy golonki są szczególnie duże, gotuję je nawet dłużej. Cztery godziny. A czasem i pięć.
  • Woda. Musi całkowicie przykrywać mięso. Zanurzone w wodzie, jak w amniotycznym oceanie, golonki powoli oddają swoją esencję, tworząc magiczny, aromatyczny bulion. Uzupełniam wodę. Zawsze. Starannie, żeby nie przerwać tego tajemniczego procesu. Gotuję golonki w wodzie z dodatkiem cebuli, czosnku, ziela angielskiego i liści laurowych. Czasem dodaję też suszone śliwki, dla nutki słodyczy.

C. Dodatkowe informacje:

  • Moja babcia Józia dodawała do wody szklankę ciemnego piwa. Mówiła, że to sekret na szczególnie miękkie i aromatyczne mięso.
  • Ja lubię podawać golonki z kiszona kapustą i chrzanem. A czasem z pieczonymi ziemniakami. Albo z kaszą gryczaną.
  • Zostawiam golonki w wywarze do ostygnięcia, a potem na noc wkładam do lodówki. Zimne, łatwiej się je porcjuje, można ładnie odkroić skórę.

Czy golonka gotujemy pod przykryciem?

O rany, golonka! Ale mi smaka narobiłeś! No dobra, gotowanie... Zawsze mam z tym problem, bo niby przepis prosty, ale... No dobra, muszę to sobie poukładać.

  • Golonkę zalewam wodą - i tu ważna sprawa, zimną! Inaczej mięso się zetnie i będzie twarde, fuuuj!
  • Potem dodaję przyprawy. Jakie? No wiesz, standardowo: liść laurowy, ziele angielskie, pieprz, sól. A! I czosnek! Bez czosnku to nie golonka!
  • I teraz... Gotujemy pod przykryciem! Tak, tak, musi być przykryte. Inaczej cały aromat ucieknie, a poza tym woda wyparuje i co wtedy? Spalona golonka? Nie, dziękuję.
  • Aż mięso będzie miękkie i odchodziło od kości. To jest kluczowe! Sprawdzam widelcem. Jak wchodzi gładko, to znaczy, że gotowe.
  • Aha, i wywar musi być lekko słonawy. Pamiętaj! To ważne, żeby golonka miała smak!

Czekaj, ale ile to się gotuje? O matko, to zależy od golonki! Zwykle od 2 do 3 godzin. Ale wiesz, czasem dłużej, czasem krócej. Trzeba sprawdzać! A wiesz, że moja babcia, Zofia Kowalska, zawsze dodawała do golonki odrobinę majeranku? Mówiła, że to "dla smaku". I wiesz co? Miała rację! No nic lecę po golonkę...

Czy golonki należy gotować pod przykryciem?

Ok, ok, golonka. Gotować pod przykryciem? No pewnie, że pod przykryciem! Inaczej to cała para ucieknie i sucha będzie. Sucha jak wiór. A ja lubię soczystą. Musi być soczysta. Moja mama, Halina, zawsze robiła pod przykryciem. Zawsze! 2,5 do 3 godzin. Czasami nawet dłużej. Zależy od wielkości. A i od garnka też. Mam taki stary garnek, emaliowany, po babci. W nim to nawet 4 godziny się gotuje.

  • Gotuj pod przykryciem! - żeby była soczysta
  • Czas gotowania: 2,5-3h, a nawet 4h
  • Garnek ma znaczenie! Mój emaliowany, po babci, dłużej trzyma ciepło.

Woda musi przykrywać golonkę. Kilka cm ponad nią. No i przyprawy! Liść laurowy, ziele angielskie, czosnek. Dużo czosnku! Cebula też może być. Ja dodaję jeszcze kminek. Mama nie dodawała kminku. Ale ja lubię. Taki wyrazisty smak.

  • Woda: kilka cm ponad golonkę
  • Przyprawy: liść laurowy, ziele, czosnek, cebula, kminek
  • Czosnek, dużo czosnku!

A potem do piekarnika! Z piwem! Z miodem! Albo z sosem chrzanowym. Pycha! Jadłam taką w zeszłym roku w "Pod Wawelem" w Krakowie. Rewelacja! Muszę spróbować zrobić podobną. Z miodem i musztardą.

  • Piwo, miód, sos chrzanowy - do pieczenia!
  • "Pod Wawelem" w Krakowie - super golonka! Miód i musztarda. Muszę spróbować.

Czy golonki piec pod przykryciem?

Golonki? Ach, golonki! To temat na wieczór przy kominku, a nie na krótki komunikat. Mówię Ci, to jak z dobrym filmem – trzeba delektować się każdym detalem!

  • Temperatura: 180 stopni. Nie mniej, nie więcej. To nie jest żart, to sprawa honoru każdej golonki! Zbyt niska temperatura, a mięso będzie suche jak wióry, zbyt wysoka – przypalone na zewnątrz i surowe w środku. Katastrofa!

  • Czas pieczenia: Pod przykryciem - minimum 2 godziny. Ale uwaga! To zależy od wielkości golonki. Moja babcia zawsze mówiła: "Jak mała, to szybciej, jak duża, to dłużej!" Sprawdź widelcem – powinno wchodzić gładko. A potem - wielkie finale!

  • Miodowy finał: 15 minut bez pokrywki, oblane miodem. To ten moment, kiedy golonka zamienia się w złoto. Chrupiąca skórka, słodko-słone mięso... Niebo w gębie, mówię Ci!

Znam jednego faceta, Wiesława, który piecze golonki od 30 lat i twierdzi, że kluczem jest miłość. I dobra przyprawa, oczywiście. Ale miłość najważniejsza! On dodaje jeszcze odrobinę tymianku, a na koniec posypuje suszoną żurawiną. Eksperymentuj! Życie jest za krótkie na nudne golonki!


Dodatkowe info: Przyznam, że w 2024 roku odkryłem, że marynowanie golonki w piwie przez całą noc, to absolutny game changer. Prawdziwa magia! Spróbuj, a przekonasz się sam. Ja używam ciemnego, ale jasne też się sprawdza.