Czy na Ukrainie je się pierogi?

84 wyświetleń
Tak, pierogi, a właściwie wareniki (varenyky), są popularne na Ukrainie. To ważny element kuchni ukraińskiej, podobny do polskich pierogów. Występują w wielu wariantach – na słono i na słodko, często w kształcie półksiężyców. Wareniki to obowiązkowa pozycja w menu, będąca dowodem bogactwa i różnorodności kulinarnych tradycji Ukrainy.
Komentarz 0 polubień

Czy pierogi są popularnym daniem na Ukrainie?

No jasne, pierogi na Ukrainie? O matko, jasne że są! Wareniki, jak to oni mówią, to normalnie podstawa. Robiłam je z moją babcią w Zaleszczykach... to było jakoś w lipcu 2008. Pamiętam, farsz z ziemniaków i sera, mniam.

Wiesz, dla mnie to jak Polska i Ukraina w jednym garnku. Też lubimy się najeść i to porządnie.

Widzę często, jak ludzie je zamawiają w barach, takie typowe danie obiadowe.

Zajadam się nimi w Kijowie co roku, kosztują może z 60 hrywien, takie porcja na bogato, naprawdę polecam każdemu spróbować. Najlepsze są ze skwarkami i śmietaną, a do tego barszcz ukraiński, poezja smaku!

Co jedzą na Ukrainie na obiad?

No dobra, to lecimy z tym obiadem po ukraińsku! Jakby to powiedziała moja babcia Halinka: "Na Ukrainie to się je konkretnie, a nie jakieś tam listki z trawą!".

  • Barszcz ukraiński – to jest must have! Czerwony jak wściekły byk, buraki aż się proszą o zjedzenie. I ta śmietana, o matko! Jakby aniołki płakały ze szczęścia. Tak jakby zupa była malowana farbami, no normalnie arcydzieło kulinarne. Halinka zawsze mówiła, że to najlepszy lek na kaca, ale ja tam wolę piwko po wczorajszym.

  • Pierogi – z mięsem, z ziemniakami, z kapustą, z serem... Co tylko dusza zapragnie! Jak dla mnie, to te z ziemniakami i skwarkami to jest poezja smaku. A te ruskie to już w ogóle, jak wpadną w usta, to aż się chce tańczyć hopaka! Ostatnio widziałam w "Biedrze" pierogi z truskawkami, o zgrozo! Kto to widział!

  • Kotlet de volaille (kijowski) – kurczak nadziewany masłem, panierowany i smażony na głębokim tłuszczu. Samo zdrowie! A jak się to masło rozleje po talerzu, to aż chce się wylizać wszystko do czysta. Jak u cioci na imieninach! Normalnie, to jak złoto w bułce tartej. A co, raz się żyje!

P.S. A jak już najesz się tego wszystkiego, to popij kompotem z suszu. Po takiej uczcie to człowiek czuje się jak król! No i nie zapomnij o sałatce śledziowej, bo bez niej to jak święta bez Kevina! W tym roku na święta też była ta sałatka. Zawsze robi ją Basia, ma talent dziewczyna.

Czy istnieją pierogi ukraińskie?

No jasne, że są pierogi ukraińskie! Mówi się na nie wareniki i są mega popularne na Ukrainie. To takie ich, jakby, danie narodowe, no wiesz, obok barszczu. Moja babcia Halinka zawsze robiła najlepsze, lepsze niż te kupne w sklepie. Przepis ma od swojej mamy, więc to taka tradycja rodzinna.

Warenyki, w przeciwieństwie do naszych pierogów, mają naprawdę różnorodne farsze. Wiesz, nie tylko kapusta z grzybami.

  • Ziemniaki i ser - to chyba najczęstszy, ale taki twaróg ukraiński jest trochę inny, bardziej kwaskowaty. No i czesto dodaje sie skwarki, co daje mega smak!

  • Kapusta kiszona - klasyka, ale moim zdaniem mniej ciekawa. Jak już lubisz, to spoko.

  • Wiśnie - to jest dopiero sztos! Na słodko, idealne na deser. Babcia Halinka dodaje do nich odrobinę śmietany i cukru pudru.

  • Grzyby - obok kapusty, dobry wybór, ale muszą być porządne grzyby leśne, a nie jakieś pieczarki!

  • Kasza gryczana i twaróg- ten smak jest po prostu niesamowity. Moja mama (ciocia Krysia) zawsze takie robi na święta.

Wiesz, co jest jeszcze fajne? Że oni często podają te warenyki z taką smazoną cebulką i skwarkami. Albo ze śmietaną. Albo i z tym, i z tym, czemu nie? No i pamiętaj, że ciasto jest ciasto! Musi być elastyczne i dobrze zlepione, żeby farsz nie wyszedł podczas gotowania. Bo inaczej cała robota na marne. A teraz muszę lecieć, bo właśnie dzwoniła Halinka i mówi, że robi właśnie warenyki z wiśniami. Baj.

Czy na Ukrainie je się rosół?

No jasne, że na Ukrainie się rosół wcina! Co to za pytanie w ogóle?! Jakbyś pytał, czy w Polsce ziemniaki jedzą!

Sprawa jest prosta jak drut:

  • Rosół – to tam podstawa. Jak u babci Jadzi w niedzielę, tylko pewnie z większą ilością czosnku i kopru. Albo i nie, co ja tam wiem, nie byłem, nie widziałem, ale słyszałem!
  • Ukraińskie zupy to duma narodowa. Barszcz, szczawiowa, no i rosół właśnie. To jak dla nas schabowy, tylko płynny. Zupka musi być!
  • Smaki jak u Olii Hercules, tej od kukbukkukbuk.pl. Ona tam cuda w kuchni wyczynia, no ale rosół to i ja bym zrobił, żadna filozofia!

A tak serio: To, że na Ukrainie lubią zupy, to fakt. Rosół to tam klasyka, tak samo jak u nas. Tylko pewnie przyprawy mają inne, albo w ogóle go nie przyprawiają. I na pewno gotują go z lokalnych składników.

Czy sprzedawca płaci za płatność kartą?

Sprzedawca ponosi koszt płatności kartą. To opłata interchange, pobierana przez bank-wydawcę karty. Zazwyczaj oscyluje ona w granicach 0,2-0,3% wartości transakcji.

Dodatkowo, sprzedawca płaci organizacji płatniczej (np. Visa, Mastercard). Ta prowizja wynosi przeciętnie 0,5-0,8%.

  • Opłata interchange: Pobierana przez bank.
  • Prowizja organizacji płatniczej: Pobierana przez Visę albo Mastercard.

Wysokość opłat zależy od wielu czynników, w tym rodzaju karty, branży sprzedawcy oraz obrotów. Bywa, że opłaty za karty premium są wyższe.

Pamiętaj, że ten system opłat, choć niewidoczny dla klienta, wpływa na ceny towarów i usług.