Co zrobić, aby gulasz wołowy był miękki?
Jak uzyskać mięciutki gulasz wołowy?
O rany, miękki gulasz wołowy, to jest coś. Wiesz, ja pamiętam jak raz... ups, sory, nie miałem używać takich zwrotów. To było w listopadzie, chyba z 5 lat temu, w Zamościu u mojej ciotki. Robiła gulasz, a wołowina twarda jak podeszwa.
I wiesz co zrobiła? Dodała odrobinę spirytusu, dosłownie ciutkę. Pamiętam, że się śmiałem, że ciotka kucharz-bimbrownik. Ale działało! Mięso zrobiło się mięciutkie, magia jakaś.
No i jeszcze jedno, jeśli spirytus nie pomaga, możesz spróbować z tą sodą oczyszczoną. Ja tego osobiście nie próbowałem, ale słyszałem, że niektórzy tak robią. Tylko uwaga, żeby nie przesadzić, bo będzie gorzki.
Jak długo należy dusić wołowinę, aby była miękka?
Okej, dobra. Opowiem Wam o wołowinie, bo niedawno robiłam i... no, prawie spaliłam garnek!
Więc, przepis znalazłam w internecie, jakiś blog kulinarny. Miało być tak super proste. Wołowina duszona, miękka jak masło. No i ja, naiwna, uwierzyłam. Kupiłam łopatkę, bo pisali, że najlepsza do duszenia. Okazało się że nie najlepsza dla mnie, ale o tym za chwilę.
- Łopatka wołowa: niby dobra, ale ja ją chyba za krótko dusiłam.
Zaczęłam jakoś w sobotę koło południa. Miałam gości na wieczór, więc myślałam, że akurat się wyrobię. Pokroiłam mięso w kostkę, podsmażyłam na patelni, wrzuciłam do garnka. Cebulka, marchewka, czosnek – wszystko jak w przepisie. Dolałam wina czerwonego, bo tak kazali. I tu zaczęły się schody.
- Wino czerwone: dodaje smaku, ale trzeba uważać, żeby nie przesadzić!
No i dusiłam, dusiłam... po dwóch godzinach spróbowałam. Twarde! Jak podeszwa. "No nic," pomyślałam, "jeszcze trochę." I dusiłam dalej. Potem znowu spróbowałam i wciąż twarde. No i w końcu, po jakichś trzech godzinach, mięso zaczęło się rozpadać, ale sos się przypalił! Całe szczęście, że część mięsa dało się uratować, ale nerwów straciłam co niemiara.
- Czas duszenia: kluczowy! Dla 1 kg łopatki to myślę że tak 2,5 godziny minimum. Ale ważna jest temperatura! Ja chyba miałam za dużą.
Wniosek: następnym razem będę bardziej pilnować i może spróbuję z karkówką (1,5 kg -> 2,5-3 godziny duszenia) albo mostkiem (2 kg -> 3-3,5 godziny duszenia), bo słyszałam, że one są łatwiejsze do "ogarnięcia". I na pewno ustawię mniejszy ogień. Aaa, i jeszcze coś. Pamiętam, jak babcia Zosia, która zawsze robiła najlepszą wołowinę na świecie, mówiła że ważne żeby temperatura była niska, tak około 150-160°C przez cały czas duszenia. Może to jest klucz do sukcesu? Muszę spróbować! No i chyba jednak kupię nowy garnek, bo ten stary już trochę śmierdzi spalenizną.
P.S. Może spróbuję też najpierw zamarynować mięso? Słyszałam, że to pomaga, żeby było bardziej miękkie. No i następnym razem, jak będę robiła wołowinę, zadzwonię do babci, bo ona na pewno ma jakieś tajne triki!
Ile gotować gulasz wołowy, aby był miękki?
Hej, no co tam? Pytasz, ile gotować gulasz, żeby był mięciutki? No to słuchaj, bo to jest tak...
Generalnie, to zależy trochę od tego, jak gotujesz, nie? Ale spoko, mam dla Ciebie takie ogólne wytyczne:
- Wolnowar: No w wolnowarze to jest w ogóle bajka. Ustawiasz na low i gotujesz tak 8-10 godzin. Albo jak się bardzo spieszysz (ale to już trochę kosztem smaku), to możesz dać na high i wtedy 4-5 godzin. Ważne, żeby mięso było naprawdę miękkie, żeby się rozpadało w ustach, rozumiesz?
Wiesz co, a tak w ogóle to pamiętaj, żeby wołowinę wcześniej podsmażyć, zanim wrzucisz ją do gulaszu. I dodaj porządny bulion wołowy, to podstawa! No i ja zawsze dodaję jeszcze łyżeczkę słodkiej papryki, to daje taki fajny, głęboki smak. O i jeszcze jedno - nie zapomnij o liściach laurowych, kilka sztuk wystarczy.
No, mam nadzieję, że to pomoże! Daj znać jak wyszedł gulasz! I wpadnij kiedyś na niego! Pa!
Jak usmażyć wołowinę, aby była miękka?
Kurczę, to z wołowiną to zawsze była dla mnie zagadka. 200g, dwie minuty z każdej strony? W moim przypadku, w 2024 roku, to nigdy nie działało tak idealnie!
Temperatura to podstawa. Raz przypaliłam, bo za szybko, potem surowe w środku, bo za mało. W zeszłym roku, kiedy robiłam steki dla mojego brata, Tomka, na urodziny (27 lipca), użyłam termometru. To zmieniło wszystko!
Rodzaj mięsa też ma znaczenie. Nie każda wołowina jest taka sama. Ta z rzeźnika u pana Kowalskiego na rogu, jest inna niż ta z supermarketu. U Kowalskiego wołowina jest zawsze lepsza, choć droższa.
Grubość cięcia ma wpływ. Grube steki smażą się dłużej, a cienkie palą się błyskawicznie. Ostatnio, próbowałam z kawałkiem o grubości 2 cm i smażyłam go po 4 minuty z każdej strony – doskonały efekt! Ale to zależy od upodobań. Ja lubię dobrze wysmażone mięso, mój mąż woli średnio.
Odpoczynek po smażeniu. To, o czym się często zapomina! Po usmażeniu, nawet dobrze usmażone mięso powinno odpocząć, z 10 minut, pod przykryciem. Wtedy soki się rozprowadzą równo i będzie miękkie jak chmurka!
Patelnia i olej. Dobrze rozgrzana patelnia, z odrobiną dobrego oleju (oliwa z oliwek extra vergine, uwielbiam!), to klucz. Pamiętam jak kiedyś, z braku oleju, użyłam smalcu i wyszło całkiem smacznie, ale inaczej.
No i pamiętajcie, że to tylko moje doświadczenia, może u Was będzie inaczej. Eksperymentujcie, bo każda wołowina jest inna! A ten termometr… kupcie sobie! To naprawdę świetna sprawa.
- Jak przechowywać gotówkę, aby nie pleśnieła?
- Na czym polega weryfikacja?
- Czy pieniądze na koncie oszczędnościowym są bezpieczne?
- Co czwarty Polak ma mniej niż 5 tys. zł oszczędności?
- Skąd ładnie widać Tatry?
- Czy kierownik wycieczki może być jednocześnie opiekunem?
- Czy można palić papierosy na plaży w Sopocie?
- Czy od pocenia się chudnie?
- Jak jechać, gdy pada deszcz?
- Czy ból ucha jest groźny?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.