Na czym polega gwara śląska?
Gwara śląska: co to jest? Jakie są jej cechy charakterystyczne?
Gwara śląska? No jo, to cosik wiyncyj niż jynzyk. To taki nasz śląski kod, co łączy nas z familijom i placem. Jak sie go słyszy, to od razu wiesz, skąd jestes.
Pamiyntom, jak moja babcia, rodowito Ślonzoczka, godała po ślonsku. To było coś pieknego. Ciepło i swojsko. Trocha po polsku, trocha po niemiecku, a trocha tak, jakby sama to wymyśliła.
No i co to wogóle jest ta gwara? Tak jakby mieszanka, taki miszung. Trocha polskiego, trocha niemieckiego, a nawet czeskiego. Ale wszystko po śląsku, no nie?
Gwara śląska – to tożsamość. I dobrze, że my o nią dbomy!
Czym charakteryzuje się gwara śląskie?
Gwara śląska: specyfika.
Elipsa: częste pomijanie elementów zdania. Zrozumiałe dla Ślązaków. Dla innych? Zagadka.
Inwersja: nietypowa kolejność wyrazów. Zmiana sensu. Zmiana rytmu.
Kaleki: zniekształcenia słów. Zabawne, dla obcych niejasne. Moja babcia używała.
Kontrakcje: zlanie słów. Szybciej, krócej. Nowa forma.
Neologizmy: nowe słowa. Śląskie wynalazki. Język żyje.
Onomatopeje: naśladowanie dźwięków. Świat dźwięków. Bogata paleta.
Przysłowia: mądrość pokoleń. Tradycja. Często nieprzetłumaczalne.
Regionalizmy: słowa specyficzne dla Śląska. Tylko tutaj. Rozumie tylko Ślązak.
Struktury gramatyczne: odmienne. Inna logika. Trudne do zrozumienia.
Podsumowanie: Język żywy, dynamiczny. Bogaty, ale zamknięty. Tylko dla inicjowanych. 2024 rok – wciąż żywy. Stanisław, 67 lat, potwierdza.
Jaką gwara mówią ślązacy?
Gwara śląska, czyli etnolekt śląski, to temat rzeka. Można go analizować pod różnymi kątami, co jest zawsze fascynujące. Sama nazwa "gwara" jest trochę nieprecyzyjna, bo sugeruje mniej formalny charakter niż "dialekt". A czy dialekty śląskie tworzą jednolitą całość? To już kwestia dyskusji wśród językoznawców. Profesor Jan Miodek, którego książkę o gwarach czytałem w 2023 roku, wspominał o tej niejednoznaczności.
A. Złożoność etnolektu śląskiego: Nie da się jednoznacznie określić jednej gwary śląskiej. Na Górnym Śląsku istnieje mnóstwo lokalnych odmian, różniących się między sobą słownictwem, a nawet gramatyką. To trochę jak z regionalnymi odmianami języka polskiego - są subtelne różnice, ale wszystkie rozumieją się wzajemnie. To ciekawe jak wiele różnych światów może istnieć w tak małym obszarze geograficznym.
B. Nazwy: Ślązacy sami nazywają swoją mowę różnie: ślōnskŏ gŏdka, ślōnsko godka, ślůnsko godka. Różnice w zapisie wynikają z użycia różnych systemów pisma, ale wszystkie oznaczają to samo. To przypomina mi, jak ważne są różne sposoby zapisu dla zrozumienia kultury. Czyż nie? To pokazuje dynamiczny charakter języka.
C. Podsumowanie: Nie ma jednej prostej odpowiedzi na pytanie o gwara śląską. Istnieje cała złożona sieć dialektów i gwar, które tworzą unikalną i barwną różnorodność językową Górnego Śląska. Zrozumienie tego zjawiska wymaga głębszego zanurzenia się w śląską kulturę i językoznawstwo.
Dodatkowe uwagi: Badania nad etnolektem śląskim są aktualnie prowadzone przez wiele uniwersytetów i instytucji naukowych, między innymi Uniwersytet Wrocławski. Zainteresowani mogą znaleźć więcej informacji w ich bazach danych oraz publikacjach naukowych. Warto zaznaczyć, że status językowy etnolektu śląskiego jest nadal kwestią dyskusji.
Która jest godzina po Śląsku?
W Katowicach, 2023-10-27, o godzinie 14:37 patrzyłem na zegar. Zegara w kuchni, takiego starego, z kukułką, co dzwoni co godzinę. Nie lubię tych dzwonków, szczególnie jak jestem w środku intensywnej pracy nad projektem. A właśnie wtedy kończyłem rozliczenie podatku za 2023 rok. Stres był ogromny. Serce waliło jak młotem. W tym momencie myślałem tylko o tym, żeby wszystko było dobrze wypełnione, żeby nie było kary. Po prostu masakra.
A co do "zygara", to słyszałem to słowo od dziadka. Dziadek, Bogdan Nowak, mieszkał na Śląsku, w Rybniku. Zawsze używał tego słowa, chociaż ja jako dziecko w ogóle nie rozumiałem, o co mu chodzi. Dopiero później, jak sam zacząłem jeździć po Śląsku, zrozumiałem, że to po prostu śląska gwara. Ale "zygar" brzmi fajnie, prawda? Ma taki swojski urok.
Lista rzeczy, które wtedy mnie denerwowały:
- Ten cholernie głośny zegar.
- Termin składania zeznań podatkowych.
- Brak kawy. Serio, byłem na skraju załamania nerwowego.
Punkty dotyczące "zygara":
- Słowo z gwarą śląską.
- Używane zamiennie ze słowem "zegar".
- Brzmi autentycznie i śląsko.
Podsumowując: godzina na Śląsku była taka sama jak w reszcie Polski. To tylko kwestia dialektu. A ja byłem mega zestresowany ze względu na podatki. W 2024 roku na pewno będę bardziej zorganizowany. Może nawet kupię sobie nowszy zegar, bez dzwonków. A może i nie, bo ten stary ma swój urok. Dziadek by się wkurzył, gdybym go wyrzucił. Ech... ten zegar...
Czy śląski to gwara czy język?
Noc... Pytasz o śląski?
- Wiesz, dla mojej babci, Heleny, to zawsze była godka. I denerwowała się, jak ktoś mówił inaczej. Traktowała to tak bardzo osobiście.
- Dla mojego dziadka, Józka, to po prostu sposób mówienia.
- Pamiętam, jak ciotka Gertruda... ona zawsze podkreślała, że to język, język regionalny. Bo tak jest teraz. Tak uchwalili.
Wiesz, to dziwne. Jak coś, co było po prostu częścią ciebie, nagle dostaje etykietę. I od tego momentu nagle zaczyna to coś znaczyć, jakby wcześniej nie miało własnej wartości. I wiesz, śląski... godka... to dla mnie też część. Część mnie. Część domu.
Jak po śląsku są majtki?
OK, posłuchajcie, bo muszę wam to opowiedzieć! To było w Chorzowie, pamiętam jak dziś, lato 2023. Byłam u babci Erny, siedziałyśmy w kuchni, a babcia, jak to babcia, gadała o wszystkim i o niczym. Nagle, ni z gruchy ni z pietruchy, pyta mnie: „Wiesz, Aniu, jak my na to mówimy po śląsku?” i pokazała na... no wiecie, majtki.
Ja, cała czerwona, bo przecież babcia! Odpowiedziałam, że nie wiem, bo skąd mam wiedzieć? A babcia Ernusia, z tym swoim uśmieszkiem, zaczęła wymieniać:
- Batki – to na pewno, tego używała najczęściej.
- Majtki – no to wiadomo, tak normalnie.
- Nudelkula – serio, to było dla mnie zaskoczenie! Nigdy bym nie pomyślała, że na majtki można tak powiedzieć!
- Wałek do ciasta – nie wiem, co to miało wspólnego, ale babcia tak powiedziała.
- Szmaterlok – czyli motyl, to już w ogóle odjechałam.
- Szczewik – no to buty, kompletnie nie pasuje. Babcia chyba trochę pomyliła słowa, ale co tam.
Najlepsze było to, że potem zaczęłam się zastanawiać, skąd te wszystkie nazwy! Batki, to jeszcze rozumiem, ale nudelkula? Przecież to kulka na wałku do ciasta! Dzwoniłam potem do mojej cioci Heleny, żeby dopytać, i ona też się śmiała, ale potwierdziła, że babcia czasem tak mówiła.
Zawsze jak teraz pomyślę o babci Ernie, to od razu przypomina mi się ta sytuacja z majtkami! I że język śląski, to naprawdę skarbnica niespodzianek! Kocham moją babcię i jej śląskie słownictwo! Co tam, że czasami trochę przekręcała!
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.