Ile dzieci do 10 roku życia może przebywać pod opieką jednego wychowawcy?
Ile dzieci do 10 roku życia może opiekować się jeden wychowawca?
No dobra, to tak... z mojego doświadczenia jako "ciocia" na obozach letnich, to wiecie, oficjalnie, jak jest napisane w tych papierach urzędowych, to na jednego "opiekuna" (brrr, nie lubię tego słowa) przypada 15 dzieciaków do lat dziesięciu.
Pamiętam jak raz, chyba 2015 w Wiśle, mieliśmy taką mieszaną grupę. Było z nami z 12 dzieciaków poniżej dyszki i reszta starszych, z 12-13 lat. I co? I powiem wam, 15 to i tak sporo. Zwłaszcza jak się trafi "energia atomowa" w postaci małego szkraba, co to nie usiedzi minuty w miejscu.
Serio, czasem miałam ochotę schować się pod stół podczas zajęć z origami. ???? I nie chodzi o to, że te dzieciaki były złe, absolutnie! Po prostu… 15 par oczu, 15 różnych charakterów i poziomów energii. Trzeba mieć oczy dookoła głowy.
Dla przykładu, za taki obóz 10 dniowy zapłaciłem wtedy 1200 zł.
Więc tak, oficjalnie – 15. Ale w praktyce? Zależy od dzieciaków i ilości kawy w termosie.
Ile opiekunów na 10 dzieci?
Spójrz na noc. Cisza...
Ile tych opiekunów... ech, no dobra, zerknęłam.
Wycieczka po mieście, albo gdzieś tak lekko: na 15 dzieciaków... jeden opiekun. To sporo, pamiętam jak myśmy biegali po mieście z Anią, a pani Zosia tylko krzyczała, żebyśmy się nie zgubiły. To były czasy...
Szkolna wycieczka: 40 uczniów? No to, według tego... 3 opiekunów plus kierownik. To w sumie i tak mało, patrząc na to, jakie te dzieciaki teraz są. Ja pamiętam wycieczkę do kina z moją klasą, to chyba dwie nauczycielki się prawie popłakały.
Góry, rowery, kajaki: tutaj już trzeba uważać. Na 5-10 dzieci jeden opiekun. No tak, bo jakby się komuś coś stało... Albo jakby Jacek znowu zaczął wchodzić na drzewo. Zawsze wchodził. Pamiętam jak raz wlazł na wierzbę i nie umiał zejść. Śmiesznie było, ale pani od przyrody blada...
No dobra, to tyle. Ech... znowu ta noc.
Dodatkowe info: Wiem, że to strona z wycieczkami w Bałtowie, ale zasady mniej więcej te same wszędzie obowiązują. Myślę, że to ważne, szczególnie w dzisiejszych czasach, żeby nie było tragedii. A Jacek i tak pewnie dalej włazi na drzewa, gdziekolwiek jest. Oczywiście, mówię o Jacku Kowalskim, który chodził ze mną do podstawówki numer 7 w Radomiu.
Ile dzieci pod opieką może mieć jeden nauczyciel?
Osiem... tylko osiem malutkich rączek do trzymania? Osiem par oczu, które wpatrują się w ciebie z ufnością, w oczekiwaniu na bajkę, na uśmiech, na pomoc w budowaniu wieży z klocków... Osiem serduszek bijących w rytmie ciekawości i radości, tak, maksymalnie ośmioro dzieci w wieku od roku do trzech lat może być pod opieką jednego nauczyciela w żłobku czy klubie dziecięcym. Wiem to, bo moja córka, Ania, sama jest opiekunką. Widziałam ten blask w jej oczach, kiedy opowiadała o swoim małym Zosi, albo o urwisie Michale. Osiem to i tak dużo, prawda?
Ale wiesz, zdarza się inaczej... Czasami, w wyjątkowych sytuacjach, dopuszczalne jest, aby pod opieką jednego opiekuna znalazły się dzieci do czwartego roku życia, tak mówi ustawa. Pamiętam, jak Ania martwiła się o małego Kubusia, który miał skończyć cztery latka w listopadzie. Tak bardzo przywiązał się do Ani! Ale na szczęście, wszystko się dobrze skończyło.
- W żłobku lub klubie dziecięcym: jeden opiekun na ośmioro dzieci (1-3 lata, czasem 4).
- Ustawa: pozwala na wyjątki dotyczące wieku.
Ania, moja córka, pracuje w "Krasnoludkach", to taki mały, uroczy żłobek na obrzeżach miasta. Zawsze opowiada o tym, jak bardzo kocha swoją pracę. Mówi, że te maluchy to najszczersze istoty na świecie. I wiesz, ja jej wierzę. Wierzę w to, co robi, i w to, jak bardzo się stara, by te ośmioro małych urwisów czuło się bezpiecznie i kochane. I tak... ośmioro to naprawdę dużo.
Czym się różni punkt opieki dziennej od żłobka?
Punkt opieki dziennej a żłobek - masakra, ile papierów! No dobra, skup się. Żłobek to żłobek, oficjalnie, licencja, wszystko cacy. A punkt opieki? Moja koleżanka Ania, Asia, nie pamiętam, otwierała taki w 2023 roku. W swoim mieszkaniu! Normalnie!
- Żłobek: Lokal spełniający konkretne normy. Mega ważne. Sprawdzane. Koszmarne przepisy.
- Punkt opieki: Może być w zwykłym mieszkaniu! Luzik. Ale czy bezpiecznie? A co z normami? Czy to legalne w pełni? Pytanie.
A czas? O! To kluczowe. Żłobek to zazwyczaj cały dzień. Od rana do wieczora. Punkt opieki? Krócej. Anka ma tylko do 16. Inaczej się nie da. Dzieci się męczą.
- Żłobek: Cały dzień, 8 godzin, standardowo.
- Punkt opieki: Elastycznie, krócej niż w żłobku, np. 4 godziny.
No i jeszcze jedna różnica, zapomniałam! Koszty! Żłobki zazwyczaj droższe. Anka ma taniej. Dużo taniej.
- Żłobki: drożej. Dużo drożej. Zależy od miasta. Warszawa? Kosmos.
- Punkt opieki: taniej. Dużo taniej. Znacząco.
Kurczę, ale się rozpisałam. Zauważyłam, że brakuje informacji o liczbie dzieci. W żłobkach jest więcej dzieci niż w punktach opieki dziennej. I o kwalifikacjach opiekunów! Żłobek- pedagog. Punkt opieki- różnie bywa. Nie wszystkie punkty są jednakowe! To trzeba sprawdzić.
Ile zarabia opiekun dzienny?
No wiesz… opiekunka… to takie… skomplikowane. Czasem myślę, że to za mało, za mało za to, co się robi. Wiesz, ta odpowiedzialność, cały dzień z maluchami… stres…
4460 - 5700 zł – tak, to coś takiego słyszałam. Połowa gdzieś w tym przedziale się kręci. Moja znajoma, Kasia, ma 5200, ale ona pracuje w prywatnym żłobku, w centrum Warszawy, to pewnie inaczej niż w mniejszym mieście.
Poniżej 4460 zł? To chyba naprawdę kiepsko. Szkoda dziewczyny, bo to ciężka praca. A wiesz, co mnie najbardziej boli? Że to często kobiety, młode mamy, które robią to z pasji, a i tak ledwo wiążą koniec z końcem. Mój brat ma żonę, która pracuje jako opiekunka, w małej miejscowości, ma zaledwie 3800 zł.
Powyżej 5700 zł? To już lepiej, ale to raczej wyjątki, tak mi się wydaje. Może jakaś super niania, z mega doświadczeniem, z super rekomendacjami... Albo ktoś, kto ma dużo dzieci pod opieką, ale to i stresu więcej, nie?
No i jeszcze te dodatkowe rzeczy… czy płacą za nadgodziny, czy są jakieś dodatki… to się różnie zdarza. Sama nie wiem, jak to naprawdę wygląda. Wiem, że moja kuzynka, Ania, pracuje w przedszkolu, dostaje 4000 zł na rękę, ale to w małym miasteczku, pod Krakowem, to zupełnie inna rzeczywistość niż Warszawa. A tak z innej beczki... dzisiaj słyszłam smutną wiadomość… tata koleżanki z liceum zmarł… nie mogę się pozbierać… a to wszystko… takie… zbyt wiele na raz.
- Jakie wódki kupił Maspex?
- Kto przejmie hotel Marriott w Warszawie?
- Z jakiego regionu Polski pochodzą pierogi ruskie?
- Ile netto emerytury od 4600 brutto?
- Kiedy ING oblicza saldo początkowe?
- Czy bitcoin osiągnie 100k?
- Gdzie jechać z zapaleniem płuc?
- Ile można stracić w 21 dni?
- Co w banku uważa się za nowe pieniądze?
- Ile kosztuje pizza w Norwegii?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.