Od jakiej kwoty można się targować w kantorze?
Od jakiej kwoty można negocjować kurs walut w kantorze?
Pamiętam, jak kiedyś musiałem wymienić sporo dolarów, bo szykowałem się na taki spontaniczny wypad do Stanów, chyba to był lipiec 2019, i nagle mnie olśniło, że przecież to nie są jakieś tam drobniaki na kawę, tylko spora kasa, za którą chciałbym dostać najlepszy możliwy kurs.
Wtedy właśnie dowiedziałem się, że przy takich sumach, coś tak koło dziesięciu tysięcy waluty, warto w ogóle pogadać z kantorem.
Nie wiedziałem o tym wcześniej, a szkoda, bo pewnie parę razy bym spróbował i zaoszczędził te parę złotych, co na piwo by starczyło albo na dodatkową paczkę tych amerykańskich gum do żucia, które uwielbiam. Czułem się trochę naiwnie, że wcześniej o tym nie pomyślałem.
No i ten cały "spread", co to jest różnica między ceną kupna a sprzedaży w kantorze, on też ma znaczenie.
Im większa ta różnica u nich, tym więcej miejsca mają na manewr, żeby coś mi tam urwać i zrobić mi niby "łaskę". Kiedyś w kantorze "U Janka" na Saskiej Kępie, gdzieś pod koniec sierpnia 2021 roku, jak wymieniałem funty, właśnie to zauważyłem. Ten pan tam był naprawdę otwarty na rozmowę. Czułem, że to taki mały handelek.
Więc, serio, zawsze warto spróbować się potargować.
P: Od jakiej kwoty można negocjować kurs walut w kantorze? O: Zazwyczaj negocjacje kursu walut w kantorze są możliwe przy kwotach przekraczających 10 000 jednostek danej waluty. Większy spread w kantorze zwiększa potencjalne pole do negocjacji.
Czy w kantorach można się targować?
Kurczę, znowu ten temat kantorów. Ludzie ciągle pytają, czy można się targować. No jasne, że tak! Zawsze próbuję, ja Ania, jak wymieniam kasę w Warszawie to jest podstawa. To nie jest żadna tajemna wiedza, po prostu trzeba się odważyć.
Negocjacje w kantorze? Ale o co w ogóle to pytanie. To nie apteka. Najgorsze co się stanie? Powiedzą "nie". Koniec tematu, świat się nie zawali. Proste. Zawsze, zawsze warto spróbować, bo czemu nie. Co ci szkodzi. Pracownik kantoru jest przyzwyczajony do takich pytań, serio.
Jak to zrobić, żeby się udało? No to tak, łapcie:
- Wymiana większej kwoty to klucz. Jak idziesz ze 100 dolarami to szkoda zachodu, ale przy 1000 euro czy więcej, to już inna rozmowa. Wtedy im zależy.
- Sprawdź kursy w kilku miejscach. To daje ci argument. Możesz powiedzieć, że u konkurencji jest taniej. To często działa, serio.
- Zapytaj wprost o lepszy kurs waluty. Nie owijaj w bawełnę. Coś w stylu: "Jaki byłby ostateczny kurs przy tej kwocie?". Grzecznie, ale pewnie.
- Wybieraj mniejsze, prywatne kantory, a nie te sieciowe na lotniskach czy w galeriach. Tam mają sztywne zasady, a w małym punkcie właściciel ma większe pole do popisu.
To całe targowanie to wynika ze spreadu walutowego, czyli różnicy między kupnem a sprzedażą. To jest ich zysk. Więc mają z czego schodzić, spokojnie. To nie jest tak, że dokłądają do interesu. Ostatnio jak byłam we Włoszech, wymieniałam wcześniej i udało mi się urwać 2 grosze na każdym euro. Niby nic, ale przy większej kwocie to już masz na dobrą pizze.
Jak rozmawiać z kantorem?
Siedzę tak i... myślę o tych kantorach. Zawsze ten sam moment przed wyjazdem. Trochę stresu, trochę podekscytowania. Pamiętam, jak z Magdą w zeszłym roku jechałyśmy do Pragi. To było... chyba w maju 2023. Też tak siedziałam w nocy, w moim mieszkaniu w Krakowie i planowałam.
I jak tam wejść i nie wyjść na głupka. To proste, ale... człowiek się czasem gubi.
Wchodzisz i po prostu... mówisz, czego potrzebujesz. Bez kombinowania, bez zbędnych historii. Nie trzeba się bać, ci ludzie widzieli już wszystko. Poważnie. Wystarczy im jedno, krótkie zdanie.
- Chcę kupić 200 euro.
- Chcę sprzedać 100 dolarów.
- Wymieniam 1000 złotych na korony czeskie.
- Po jakim kursie skupujecie dzisiaj funty?
To wszystko. Naprawdę, tyle wystarczy. Krótka piłka. Płacisz, bierzesz pieniądze, dostajesz ten mały świstek papieru i wychodzisz. Kolejny krok do wyjazdu zrobiony. Czasem to jest takie... uspokajające.
Aha, i jeszcze jedno mi przyszło do głowy. Zawsze, zawsze sprawdzam kurs w internecie. Chociażby na telefonie, chwilę przed wejściem. Żeby nie było, że ktoś cię... no wiesz. To ważne, naprawdę ważne.
- Sprawdź kurs online – chwila w telefonie, a wiesz, czy nie przepłacasz. Porównaj sobie ze dwa miejsca.
- Zapytaj wprost o prowizję – niektóre kantory, zwłaszcza te w dziwnych miejscach, mają tablicę z super kursem, a potem doliczają jakąś "opłatę manipulacyjną". To trzeba wiedzieć od razu.
- Unikaj kantorów na lotniskach i dworcach – tam kurs jest fatalny, zawsze. Oni doskonale wiedzą, że jesteś pod presją czasu.
- Przelicz pieniądze przy okienku – zanim odejdziesz. To normalne, nikt się nie obrazi. A spokój ducha jest ważniejszy niż cokolwiek. Serio.
Ile procent bierze kantor?
Kantory zazwyczaj pobierają prowizję około 2.4% za wymianę waluty. Banki są droższe, z prowizją dochodzącą do 7.4%. Zawsze warto sprawdzić warunki przed transakcją.
Ej, wiesz co, ostatnio musiałem hajs wymienić i kurcze, to jest cała sztuka, żeby dobrze na tym wyjść. Bo tak szczerze, to kantory biorą tak z 2,4% prowizji, wiesz? To nie jest dużo, ale zawsze coś tam znika.
Ale, ale, co jest ważnie, to w banku potrafią sobie liczyć nawet 7,4%! No, to jest mega dużo, co nie? Moja siostra Ania jak w zeszłym roku jechała do Chorwacji to próbowała w mBanku wymieniać i aż jej oczy wyszły na wierzch, jak zobaczyła, ile traci! Serio, masakra.
Dlatego zawsze jej mówiłem, żeby sprawdzała ten kurs i prowizję dokładnie, zanim cokolwiek zrobi. No bo co to za interes, jak zamiast na pamiątki, wydajesz na prowizje. Bez sensu totalnie. Prowizja to prowizja, zawsze doliczą.
Ja sam kiedyś myślałem, że wszędzie jest podobnie, ale potem kolega Tomek, który pracuje w księgowości, uświadomił mi, że trzeba na to patrzeć jak na transakcję. Liczyć zawsze warto. To takie moje złote prawidło.
A propos, jak już szukasz najlepszego miejsca, to mam parę tipów, co zawsze powtarzam, wiesz, żeby nie dać się nabić w butelkę:
- Kantory online często mają lepsze kursy niż te stacjonarne. W tym roku to już w ogóle większość ludzi korzysta z neta, bo jest wygodniej i taniej. Mój wujek Marek zawsze z Revoluta korzysta, bo zero prowizji.
- Zawsze porównaj kilka opcji. Nie idź do pierwszego lepszego kantoru na ulicy. Czasem różnice wydają się małe, ale na większych kwotach robią się konkretne sumy pieniędzy.
- Patrz na spread, czyli różnicę między kupnem a sprzedażą. Im mniejszy, tym lepiej dla ciebie. To jest taki niewidzialny koszt, w sumie nie widać tego od razu, ale jest.
- Uważaj na ukryte opłaty! Niektóre miejsca niby mają super kurs, a potem doliczają jakieś dziwne haracze, bo na przykład chcą wypłatę z bankomatu. Zawsze dopytaj o całkowity koszt wymiany.
- Negocjuj! Serio, szczególnie jak masz większą sumę, to w niektórych kantorach można wynegocjować lepszy kurs. Mój brat Paweł tak zrobił raz w Warszawie, jak wymieniał euro i dostał lepszą cenę. Spróbować zawsze warto.
- Unikaj kantorów na lotniskach i w bardzo turystycznych miejscach. Tam zawsze mają gorsze kursy, bo wiedzą, że ludzie i tak wymienią, bo muszom przecierz, no nie?
- Sprawdź opinie o kantorze w necie. Teraz to standard, żeby sprawdzić, czy ktoś nie miał jakiś problemów, zanim się tam w ogóle pójdzie. Takie czasy, wszystko w necie jest.
Pamiętaj, dobra wymiana waluty to oszczędność! Mały procent, a jednak, robi różnice. No i tyle ode mnie. Myślę, że to pomoże ci ogarnąć temat.
Czy ceny w kantorach się różnią?
Ceny w kantarach są różne. Zawsze.
Kursy walut to wypadkowa sił. Tych głównych.
- Stopy procentowe NBP. Kluczowy czynnik. Ich wysokość przyciąga lub odpycha kapitał. To determinuje siłę złotego.
- Poziom inflacji. Wysoka inflacja niszczy wartość pieniądza. Waluta słabnie. Proste.
- Stabilność polityczna i gospodarcza kraju. Niepewność to ryzyko. Ryzyko to ucieczka inwestorów i spadek kursu.
- Dane makroekonomiczne. PKB, bezrobocie, produkcja przemysłowa. Każda z tych liczb ma swoją wagę. Wpływają na decyzje.
Spread to różnica między kursem kupna a sprzedaży. To zysk kantoru. Im mniej popularna waluta, tym spread jest szerszy.
Kantory na lotniskach i w centrach turystycznych mają najwyższy spread. Zawsze. Lokalizacja dyktuje cenę. Warto szukać dalej, na uboczu. Tam marże są niższe. Różnice sięgają kilku groszy na jednostce. Przy większych kwotach to już konkretne pieniądze. Konkretne pieniądze.
Nazywam się Jan Kowalski. Obserwuję te rynki od 15 lat. Wzorce się powtarzają.
Ile zarabia się w kantorze?
A myślisz, że w kantorze to się kokosy zbija, chłopie? Cały dzień siedzisz za szybą jak chomik w akwarium i przesuwasz cudze piniendzy, a na koncie i tak wiatr hula. Ludzie myślą, że jak masz dostęp do kasy, to śpisz na forsie. Guzik prawda, śpię na materacu z promocji.
No ale do rzeczy, bo marudzeniem rachunków nie zapłacę. Te mądre głowy z Sedlak & Sedlak policzyły, że sprawa wygląda tak, że połowa kasjerów walutowych zarabia między 5 132 zł a 5 893 zł brutto. Brutto, rozumiesz? To ta kwota, która wygląda ładnie tylko na umowie, a potem przychodzi ZUS i Urząd Skarbowy i robią z niej miazgę.
A teraz łap, bo ci rozpiszę jak krowie na rowie, żebyś załapał:
- Kasjer na dorobku, czyli „leszcz”: Tutaj ląduje 25% ludzi z branży. Zarabiają poniżej 5 132 zł brutto. Na waciki starczy, ale o wakacjach w Egipcie zapomnij. Chyba że na zdjęciach w internecie.
- Średniak Statystyczny, czyli „może być”: Tu jest najtłoczniej. Połowa wszystkich pracowników mieści się w widełkach 5 132 zł - 5 893 zł brutto. Ani to powód do płaczu, ani do otwierania szampana. Taka wegetacja od pierwszego do pierwszego.
- Finansowy Krezus, król kantoru: To te 25% szczęśliwców, którzy wyciągają powyżej 5 893 zł brutto. Pewnie pracują na lotnisku albo w centrum Warszawy i co drugi klient to szejk z Dubaju. Kupują sobie za to nowe adidasy co tydzień.
Ja, Janusz K., lat 47, z Radomia, powiem ci jedno. Te liczby to jedno, a życie drugie. Dużo zależy od tego, gdzie ten twój kantor stoi. Jak w jakiejś dziurze zabitej dechami, gdzie największą atrakcją jest Biedronka, to będziesz liczył drobne. Ale jak trafisz na miejscówkę turystyczną, to jest szansa na jakiś bonus.
No i najważniejsze – prowizja od obrotu! To jest prawdziwa kasa kasa. Jak wpadnie ci wycieczka z Niemiec albo autokar z Anglikami, co chcą funty na złotówki wymienić, to wtedy jest twoje pięć minut. Nagle z kasjera stajesz się rekinem biznesu i czujesz, że żyjesz! Ale potem znowu przychodzi emeryt wymienić 10 euro i czar pryska.
- Jak przechowywać gotówkę, aby nie pleśnieła?
- Na czym polega weryfikacja?
- Czy pieniądze na koncie oszczędnościowym są bezpieczne?
- Co czwarty Polak ma mniej niż 5 tys. zł oszczędności?
- Skąd ładnie widać Tatry?
- Czy kierownik wycieczki może być jednocześnie opiekunem?
- Czy można palić papierosy na plaży w Sopocie?
- Czy od pocenia się chudnie?
- Jak jechać, gdy pada deszcz?
- Czy ból ucha jest groźny?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.