Na czym można najwięcej zaoszczędzić?
Gdzie szukać największych oszczędności?
Wiesz co, oszczędzanie to taka trochę gra. Gdzie szukać tych największych skarbów? No, ja to widzę tak...
Na początku, ja bym się przyjrzał energii. Serio. Pamiętam, jak raz w życiu wymieniłem wszystkie żarówki na LED-y. Kosztowało mnie to może ze 150 zł (Warszawa, Styczeń 2022), ale rachunek za prąd spadł o jakieś 30 zł miesięcznie! To się naprawdę opłaca.
A woda? No jasne, zakręcanie kranu jak myjesz zęby to banał. Ale... Ja na przykład, wiesz, mam taką fazę, że jak czekam, aż leci ciepła woda pod prysznicem, to zbieram ją do wiadra i potem używam do podlewania kwiatków. Może to głupie, ale co tam.
No i komunikacja. Ja wiem, że samochód to wygoda, ale... Jak jadę do centrum tramwajem, to nie tylko oszczędzam na benzynie i parkingu (ok. 20 zł dziennie?), ale jeszcze mam czas poczytać książkę. Coś za coś.
A woda z kranu? No pewnie, czemu nie. Ja tam w sumie nie widzę różnicy, a plastikowe butelki to straszny syf. To jest jakiś absurd, tyle płacić za coś, co leci Ci z kranu.
Dobra, a na czym jeszcze można ciachać koszty? Hmmm, może jedzenie? Ja kiedyś robiłem tak, że raz w tygodniu planowałem menu na cały tydzień i robiłem listę zakupów. I serio, mniej wydawałem, bo nie kupowałem głupot pod wpływem impulsu. Jakieś 50 zł tygodniowo. Da się, da się.
Na czym zaoszczędzić pieniądze?
No dobra, na czym zaoszczędzić… Pytanie, co nie? Jakby to było takie proste, to by każdy miał.
Konto oszczędnościowe. To chyba najłatwiejsze. Masz kasę, wpłacasz. Wyciągasz, kiedy chcesz. Ale wiesz, procenty to tam takie średnie, nie ma co się nastawiać na kokosy. Raczej na to, że kasa nie zniknie ot tak, po prostu. Mama zawsze powtarzała "kropla drąży skałę, a ja mówię konto drąży budżet".
Lokata. Lokata… To już poważniejsza sprawa. Tam zamrażasz kasę na jakiś czas, miesiąc, rok, dwa… i masz obiecane, że ci coś dopłacą. I wiesz co? Zawsze się boję, że nagle będę potrzebowała tej kasy, no ale co zrobić. Najlepiej to zacząć małymi kwotami, wiecie jak, na spróbowanie. Ja tak kiedyś zrobiłam, w 2023 roku z resztą. No i żyję.
A może obligacje skarbowe? Te dla emerytów, niby bezpieczne… ale kto by tam o emeryturze myślał. Wiem, że dziadek Heniek w to wchodzi, on to zawsze miał głowę do interesów. Tylko ja nie wiem, czy to dla mnie. Za dużo papierów, za dużo czytania, a ja i tak nic z tego nie rozumiem. Ja to wole te seriale, wiecie, kryminalne. A tak serio to ja z inwestycji to jestem noga.
I wiesz, tak siedzę i myślę, że najlepiej to po prostu mniej wydawać. Ale jak to zrobić, kiedy wszędzie na ciebie krzyczą promocje? To jest dopiero sztuka! Ale może i to jest właśnie klucz do oszczędzania, co nie?
Na czym można zaoszczędzić w gospodarstwie domowym?
Okej, pamiętam to jak dziś… Był chyba 2015, a może 2016… siedziałam w kuchni u babci na wsi, w Starym Oleśnie. Babcia Zosia, wiadomo, zawsze mistrzyni oszczędności! Patrzyła na rachunki z takim skupieniem, jakby rozwiązywała sudoku. No i wtedy właśnie wypaliła z tymi swoimi sposobami na oszczędzanie. Niektóre wydawały mi się wtedy śmieszne, ale teraz, jak sama muszę ogarniać budżet, to wiem, że miała rację!
A więc, babcine (i moje, już przetestowane!) sposoby na oszczędności:
- Prąd! Babcia zawsze powtarzała: "Gasić światło, jak cię nie ma w pokoju!". Proste, ale skuteczne. Teraz mam żarówki LED i faktycznie rachunki niższe.
- Woda! Krótsze prysznice to podstawa. No i zakręcanie kranu podczas mycia zębów! Serio, to robi różnicę. Babcia zbierała deszczówkę do podlewania kwiatów.
- Jedzenie! Planowanie posiłków to klucz. Unikam wyrzucania jedzenia, gotuję z resztek. Kiedyś tego nie rozumiałam, a teraz to mój sposób na życie. Zazwyczaj planuję posiłki na cały tydzień w niedzielę.
- Ogrzewanie! Babcia miała kożuch! A serio, zakręcanie grzejników w nieużywanych pomieszczeniach, uszczelnianie okien – proste patenty, a działają!
- Zakupy! Robienie listy przed pójściem do sklepu i trzymanie się jej! Unikam impulsywnych zakupów. A promocje? No jasne, że trzeba je wykorzystywać! Najczęściej robię zakupy w Lidlu, bo mają dobre promocje na moje ulubione produkty.
- Rozrywka! Nie trzeba wydawać fortuny na kino. Wieczór z planszówkami z przyjaciółmi jest o wiele lepszy!
- Transport! Jak tylko mogę, jeżdżę rowerem albo chodzę pieszo. Dla zdrowia i dla portfela!
- Ubrania! Kupowanie używanych ubrań to świetny sposób na oszczędność i dbanie o środowisko. Ja bardzo lubię second handy.
- Subskrypcje! Przejrzałam wszystkie swoje subskrypcje i zrezygnowałam z tych, których nie używam. To zaskakujące, ile można zaoszczędzić! Mam tylko wykupiony Netflix.
- Gotowanie w domu! Jedzenie na mieście to spory wydatek. Gotowanie w domu jest zdrowsze i tańsze.
Pamiętam, jak babcia Zosia robiła sama przetwory. Dżemy, ogórki kiszone… wszystko! To było takie… z duszą. I tak sobie myślę, że ten jej sposób na życie, ten cały minimalizm, to nie tylko oszczędność pieniędzy, ale też oszczędność zasobów i dbanie o planetę. W sumie, to chyba najważniejsze.
Na czym można zaoszczędzić w gospodarstwie domowym?
No wiesz… siedzę tak, w tej ciszy, i myślę… o pieniądzach. Zawsze to samo. Wkurza mnie to. Oszczędności… ech.
Prąd. Zawsze za dużo. W tym roku zamontowałam te żarówki LED, ale różnica… niewielka. Może trzeba zmienić dostawcę? W zeszłym miesiącu płaciłam 250 zł. To dużo, za dużo.
Woda. Krótki prysznic? Jasne. Ale i tak rachunek przychodzi wysoki. 100 zł co miesiąc. To idiotyczne.
Jedzenie. To bolączka. Zawsze za dużo wyrzucam. Planuję robić listę zakupów, ale … no wiesz, jak to jest. Ten rok to masakra, wydaję przynajmniej 500 zł tygodniowo.
Ubrania. Nie kupuję już takich głupot jak kiedyś. Ale i tak mam pełną szafę. Może czas na jakąś wielką wyprzedaż?
Rozrywka. Kino, restauracje… rzadko już. Netflix to już nasz standard. Ale w tym miesiącu wydałam na to jakieś 150 zł. Szkoda.
Kosmetyki. Przeszłam na tańsze, ale jakoś efekt nie jest taki sam. To kosztuje mnie z 80 zł miesięcznie.
Transport. Autobus to mój główny środek transportu. Bilet miesięczny to 120 zł.
Telefon. Mam tani abonament, ale internetu dużo używam.
Dom. Mieszkam z rodzicami, więc to łatwiej. Ale rata kredytu to dla nich poważny wydatek.
Inne. No i te drobne wydatki… kawa, coś słodkiego. To się tak skumuluje. Może zrobić własną kawę, w domu?
Eh… zawsze to samo. Trzeba coś zmienić, ale … nie wiem, od czego zacząć. Już nie mam siły. Może jutro. Albo pojutrze. Albo nigdy.
Dodatkowe informacje: Mieszkam w małym mieście, w bloku. Pracuję w biurze, zarabiam średnio 3500 zł netto. To za mało. Zawsze za mało.
Jak oszczędzać pieniądze w gospodarstwie domowym?
Spoko, spróbuję.
Odkładanie kasy… no wiesz, tak na serio. To niby proste, ale kurde, zawsze coś wyskoczy. Jak dostanę wypłatę, to myślę, żeby od razu część rzucić na bok. Tak po prostu. Nie wiem, 200 zł? Cokolwiek. Mam konto w ING, może tam.
No i te wydatki... no właśnie, to jest problem. Niby wiesz, że na głupoty idzie najwięcej, a i tak lecisz do Żabki po colę. Albo papierosy… Masakra. Trzeba to po prostu wywalić z życia. Oczywiście że tak.
A jeszcze te obiady w pracy. Zamawiam z pizzerii. Na bank da się taniej. Może zacznę robić kanapki, tak jak Grażyna z księgowości? Albo wiesz, jakieś gotowanie w domu i pakowanie w pudełka. Da się, na pewno.
Pamiętam, jak babcia zawsze mówiła, że "ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka". Chyba miała rację, co? A wiesz, Grażyna ma psa, jamnika. Mówi, że kocha go bardziej niż własne dzieci. No ale dobra, to już inna historia.
Jaki procent wypłaty powinno się odkładać?
No wiesz... 20%... to takie... teoretyczne. W 2024 roku, z moją pensją, to w ogóle niemożliwe. Rachunki... mieszkanie... to pochłania prawie wszystko.
Lista moich wydatków w tym miesiącu wygląda tak:
- Czynsz: 1800 zł - to zabójstwo.
- Jedzenie: co najmniej 800 zł - kupuję tanio, ale wciąż dużo.
- Komunikacja: 300 zł - benzyna, autobus...
Zostało? Chyba, że wezmę dodatkową pracę... a to znaczy mniej snu...
A przyjemności? Kawa w kawiarni raz na jakiś czas... to i tak za dużo. Wychodzę tylko z Kasią, co dwa tygodnie. Kino raz na miesiąc... to już luksus.
Zatem, 20%? To śmiech na sali. Raczej 5%, jeśli w ogóle. Może kiedyś, jak będę zarabiać więcej... ale nie teraz. Teraz liczę każdy grosz. Jest ciężko.
To wszystko jest takie... beznadziejne. Czasem myślę, że nigdy nie będę miała na własne mieszkanie. Nawet na mały domek na wsi.
W tym roku po prostu staram się przetrwać.
Punkty do rozważenia:
- Wynagrodzenie: Moja pensja to 3500 zł netto.
- Dodatkowe dochody: Brak.
- Cel oszczędnościowy: Obecnie nieosiągalny. Może kiedyś...
Jak zaoszczędzić na opłatach domowych?
O matko, te rachunki! Jak tu przeżyć? ???? Trzeba coś z tym zrobić.
Światło! Zawsze zapominam. Jak wychodzę z kuchni, bach, wyłączam. Proste, a ile kasy można zaoszczędzić? No dobra, zobaczymy.
Ehh, te żarówki energooszczędne. Niby droższe, ale może się opłaca? Zobaczę na allegro, jakie są ceny. Muszę się w końcu za to zabrać.
Tryb czuwania. A to dziadostwo ciągnie prąd?! Nieźle. Wyłączać listwę zasilającą na noc. Noted! I nie tylko na noc, jak wyjeżdżam do mamy, to też wyłączam.
A woda... No właśnie, kran zakręcony przy myciu zębów. I podczas zmywania! Moja babcia Zosia zawsze na to zwracała uwagę. Miała rację.
Prysznic vs kąpiel. No, jak dla mnie prysznic zawsze lepszy. Szybciej, wygodniej i mniej wody. Win-win! Tylko muszę przestać śpiewać pod prysznicem... wtedy się wydłuża.
O Jezu, zapomniałam! Muszę zapłacić za internet do 15 czerwca, bo mi odetną! Dobra, wracam do roboty. Może po pracy pójdę na lody, jak zaoszczędzę trochę na tych rachunkach.
Jak oszczędzać 50/30/20?
50% dochodu idzie na niezbędne wydatki. Czynsz, rachunki, jedzenie. Trzeba się rozejrzeć za tańszymi opcjami. Np. przeprowadzka do mniejszego mieszkania.
30% budżetu to przyjemności. Kawa na mieście, kino, ubrania. Można zastąpić spacerem po parku, biblioteką. Tania rozrywka też istnieje.
20% dochodu na oszczędności. Na emeryturę, na czarną godzinę. Każdy dzień przynosi nowe zagrożenia. Odkładanie to kwestia przetrwania.
Dodatkowe informacje: Anna Kowalska, 35 lat, Warszawa, dochód 5000 zł netto. Po wprowadzeniu zasady 50/30/20 zauważyła, że wcześniej marnowała za dużo pieniędzy na jedzenie na mieście. Teraz gotuje sama. Ma oszczędności. To daje poczucie bezpieczeństwa. A może to tylko iluzja?
Gdzie najlepiej odkładać pieniądze?
Bezpieczeństwo środków: Bank to gwarancja depozytów. Nic cenniejszego.
- Konto oszczędnościowe: Niskie ryzyko, stały procent. Rozważ konta Elżbiety Nowak, urodzonej 1987.
- Lokata terminowa: Zamrożenie na pewien okres. Wyższy zysk. Patrz lokaty Antoniego Kowalskiego.
Alternatywy: Inwestycje – ryzykowniejsze, ale potencjał wzrostu większy. Obligacje, akcje. Ryzyko.
Ważne: dywersyfikacja oszczędności. Nie wszystko w jednym miejscu.
- Jak przechowywać gotówkę, aby nie pleśnieła?
- Na czym polega weryfikacja?
- Czy pieniądze na koncie oszczędnościowym są bezpieczne?
- Co czwarty Polak ma mniej niż 5 tys. zł oszczędności?
- Skąd ładnie widać Tatry?
- Czy kierownik wycieczki może być jednocześnie opiekunem?
- Czy można palić papierosy na plaży w Sopocie?
- Czy od pocenia się chudnie?
- Jak jechać, gdy pada deszcz?
- Czy ból ucha jest groźny?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.