Jak długo trzeba mieć umowę o pracę, żeby dostać kredyt?

37 wyświetleń
Minimum rok nieprzerwanej pracy to standardowy wymóg banków przy udzielaniu kredytów. Decydująca jest jednak historia zatrudnienia i branża. Praca sezonowa może utrudnić uzyskanie kredytu ze względu na potencjalne wahania dochodów. Ostateczna decyzja zależy od indywidualnej oceny zdolności kredytowej przez bank.
Komentarz 0 polubień

Jak długo trwała umowa o pracę wpływa na kredyt?

Oj, no dobra, patrzcie jak to widzę z mojej perspektywy. Jak staram się o kredyt, to wiadomo, bank chce wiedzieć, czy mam robotę. I nie wystarczy im, że wczoraj podpisałem umowę.

Ktoś mi kiedyś powiedział, że minimum to rok. Nie wiem, czy to prawda, ale jak ja brałem kredyt na to moje maleńkie mieszkanko w Krakowie, w maju 2018, to patrzyli na moje papiery z pracy jak sroka w gnat.

No i wiesz, wiadomo, jak pracujesz w turystyce, to zimą lipa. Bank o tym wie. Więc jak masz knajpę nad morzem i starasz się o kredyt w listopadzie, to mogą kręcić nosem. I mają rację.

Czy po 3 miesiącach pracy dostanę kredyt?

No wiesz... trzy miesiące... to trochę mało. Sama myślę o kredycie, odkładam na wkład własny na mały domek na wsi, marzenie... ale 2024 rok jest trudny, co? Inflacja, ceny... ech.

  • Umowa o pracę na czas nieokreślony: Tak, po trzech miesiącach, to możliwe. Banki patrzą na regularność dochodów. Moja koleżanka, Kasia, dostała kredyt na remont po czterech miesiącach pracy w firmie kurierskiej. To był marzec, pamiętam, bo była wtedy u mnie na kawie.

  • Umowa zlecenie: To inna bajka. Dwanaście miesięcy to minimum, a i tak banki sprawdzają wszystko pod lupą. Wujek Staszek próbował w maju i odrzucili mu wniosek. Mówił, że to przez brak historii kredytowej, no i ta umowa zlecenie...

Wiesz, sama miałam kiedyś problem z kredytem. Długi okres oczekiwania na decyzję, nerwy... strasznie to wszystko wyczerpujące. Teraz odkładam oszczędności, bo wolałabym mieć pewność, żeby później nie martwić się o spłaty. Bo wiesz, spłaty to stres. Ja w ogóle jestem mega przewrażliwiona.

Podsumowując: Praca na umowę o pracę - szansa większa. Umowa zlecenie - trudniej. Lepiej mieć dłuższy staż. Wszystko zależy też od banku, od tego ile zarabiasz, od historii kredytowej… od tylu rzeczy, że sama już się gubię.

Dodatkowo: warto sprawdzić swoją zdolność kredytową online, przed złożeniem wniosku. To trochę oszczędzi czasu. I nerwów. Też kiedyś myślałam, że to bzdura, ale potem dowiedziałam się, że to ułatwia sprawę. Po prostu.

Czy dostanę kredyt, jeśli mam umowę na rok?

Dobra, to było tak... Pamiętam jak dziś, był lipiec 2023, upał straszny. Siedziałem w klimatyzowanym banku, niby oddział PKO BP, ale jakoś tak... inaczej. Chciałem wziąć kredyt na remont, no bo przecież jak to tak mieszkać w tej ruderze. Umowa o pracę na rok, świeżo co przedłużona, pensja niby ok, ale wiadomo, ZUS, podatki... Z panią w okienku rozmawiałem, taka miła, uśmiechnięta, ale widziałem po oczach, że to będzie ciężki temat.

Powiedziała wprost: "Panie Pawle, umowa na rok to trochę mało stabilne dla nas". No i się zaczęło... Pytania, papiery, zaświadczenia... normalnie jakbym na księżyc chciał lecieć, a nie tylko mieszkanie wyremontować!

  • Umowa na rok to słaba karta - to usłyszałem chyba z pięć razy.
  • Zarobki, no niby nie najgorsze, ale mogłyby być lepsze - no pewnie, zawsze mogłyby!
  • Historia kredytowa... tutaj akurat miałem czysto, bo nigdy nic nie brałem na raty.

Dopytywała o jakieś zabezpieczenia, poręczenia... No ja nikogo nie mam, co poradzę! Miałem ochotę wstać i wyjść, ale remont sam się nie zrobi. Ostatecznie wniosek złożyłem, ale szczerze mówiąc, nie liczyłem na cud. I faktycznie, po tygodniu dostałem odmowę. I co, i nic. Remont przesunąłem w czasie, aż w końcu zaoszczędziłem i zrobiłem to po swojemu. Ale nerwów się najadłem, to fakt! Aha i to był PKO BP w Krakowie na ul. Floriańskiej.

Czy bank sprawdza umowę o pracę?

Jasne, ziomek! Banki to takie wścibskie babcie, co grzebią w każdym kącie twojej finansowej szafy. Sprawdzają umowę o pracę? No jasne, jak pies kości! To dla nich najważniejsze, żebyś nie był jakimś tam złodziejem w kapeluszu.

A) Co sprawdzają? No wszystko! Jakby szukali igły w stogu siana, tylko że igła to twoja wypłata, a siano to twoje życie.

  • Umowę o pracę, oczywiście! Nie dość, że musisz ją pokazać, to jeszcze musisz ją im podetrzeć pod nos.
  • Zaświadczenie o zarobkach. Nie ma co się oszukiwać – chcą wiedzieć czy w ogóle stać cię na ratę, żebyś później nie płakał jak baba.
  • Wyciąg z konta. Bo wiesz, jak wyglądają twoje finanse to wiedzą, czy jesteś złotą rączką czy bezrobotnym leniem.

B) Jak sprawdzają? Oj, tysiąc sposobów mają! Niektórzy mówią, że nawet prześwietlają cię rentgenem, ale to chyba ściema.

  • Dzwonią do pracodawcy. Jakbyś myślał, że się wymkniesz? Ha!
  • Przeglądają BIK. To takie miejsce, gdzie zapisują się wszystkie twoje finansowe grzechy. Lepiej się nie zadłużaj, bo będziesz miał przejechane.
  • Analizują deklarację podatkową. Jak krecik w kopalni, kopią i kopią, żeby znaleźć dowód na twoją solwencyjność.

C) Podsumowanie: Nie myśl, że przelecisz przez to jak burza. To katorga, ale konieczna. Zazwyczaj sprawdzają wszystko co się da, żeby być pewni, że nie wciskasz im kitu.

P.S. Ja, Zbyszek Kowalski, przeżyłem to w 2024 roku. Pamiętam, jak się pociłem jak mysz pod miotłą, ale udało mi się. Morał? Nie oszukuj banków! Chyba, że jesteś bardzo dobry w tym.

Ile trzeba mieć przepracowane, żeby wziąć coś na raty?

A żeby coś na raty wziąć, to powiem ci, nie trzeba od razu być niewolnikiem korporacji na etacie do końca życia! Wystarczy czasem umowa zlecenie albo i działalność gospodarcza, byle regularne wpływy były. No i żeby ZUS i US cię nie ścigały jak komornik Wiesława (sąsiadki, co zawsze ma lepiej).

A co do kredytu? No, tu banki już patrzą bardziej spod oka.

  • 3 miesiące pracy? To taki bankowy "dzień dobry", jakbyś dopiero wpadł po bułki. Szansę masz, ale cudów nie obiecuję.
  • Pół roku umowy o pracę? To już bardziej poważna rozmowa. Ale pamiętaj, ważna jest też historia kredytowa. Jak masz więcej długów niż wierszy miłosnych Romea, to i złota umowa o pracę ci nie pomoże.
  • A niektóre banki patrzą, czy umowa obowiązuje jeszcze minimum pół roku do przodu. Bo co im po tobie, jak za miesiąc będziesz bezrobotny i z kredytem na karku?

Więc tak na chłopski rozum: im dłużej pracujesz i im czystsza twoja kartoteka finansowa, tym banki mniej się krzywią. Ale jak masz nazwisko po sławnym bankierze, to nawet bez umowy ci dadzą! No, żartuję... trochę.

A tak na marginesie, pamiętaj, że banki to takie instytucje, co ci parasol pożyczą, jak słońce świeci, a jak zacznie padać, to ci go zabiorą.

Ile musi trwać umowa, żeby dostać kredyt?

Kurczę, kredyt... To zawsze stres. Pamiętam, jak w 2023 roku starałem się o ten cholerny kredyt hipoteczny. Mieszkałem wtedy w Warszawie, na Ursynowie, i wydawało mi się, że mam wszystko poukładane. Praca niby stabilna, zarobki ok, ale bank... to była droga przez mękę.

Wtedy to ja pracowałem w agencji reklamowej, jako grafik komputerowy. Umowę miałem od hmm, chyba od stycznia. Pamiętam, że strasznie się bałem, bo naczytałem się w Internecie, że MUSISZ mieć umowę na czas nieokreślony, najlepiej na wieki wieków amen! No i minimum rok! A ja co? Dopiero co po okresie próbnym.

  • Minimum 3 miesiące. To jest podobno ta magiczna granica. Bo inaczej banki myślą, że jutro cię zwolnią i skąd oni pieniądze wezmą?
  • Umowa o pracę na czas nieokreślony? To jest jackpot. Banki wtedy się ślinią na sam widok.

No i powiem ci, ja chyba miałem farta, bo jakoś poszło! Może dlatego, że miałem sporą wpłatę własną, nie wiem. W każdym razie, nie stresuj się za bardzo. Idź do banku, pogadaj, przedstaw sytuację. Może akurat się uda! Powodzenia!

Czy można wziąć kredyt mając umowę na czas określony?

Jasne, spróbuję.

O północy wszystko wydaje się trudniejsze.

  • Umowa na czas określony a kredyt? No właśnie... Zawsze się zastanawiam, czy to w ogóle ma sens. Bo wiesz, masz tę umowę, niby jest, ale zaraz jej nie będzie.
  • Warunki. Banki tego nie lubią. Chcą pewności. Musisz mieć staż pracy – najlepiej w tej samej firmie, i to dłuższy niż trzy miesiące. Ja kiedyś czekałam sześć, bo tak mi doradził znajomy z banku, ten, co ma na imię Michał, pamiętasz?
  • Można dostać kredyt? Można, ale... przygotuj się na to, że będą cię bardziej sprawdzać. Historia kredytowa musi być idealna. I pewnie dadzą ci mniejszą kwotę, niż byś chciał. No i wyższe oprocentowanie, co za pech.
  • Co jeszcze? Potrzebujesz zaświadczenie o zarobkach od pracodawcy. I może jakieś dodatkowe dokumenty, żeby udowodnić, że masz jakieś oszczędności. Ja na przykład pokazywałam wyciągi z konta oszczędnościowego, gdzie mam odłożone na czarną godzinę.

Wiesz co? To wszystko jest takie... niepewne. Ale da się. Tylko trzeba się przygotować. W sumie jak do wszystkiego w życiu.