Ile można wziąć kredytu bez pracy?

41 wyświetleń
Zaciągnięcie kredytu gotówkowego bez stałej pracy jest możliwe, jeśli posiadasz inne udokumentowane źródła dochodu. Banki oferują dużą elastyczność, pozwalając na uzyskanie nawet 250 000 zł, często z minimum formalności i szybką decyzją kredytową. Kluczowa jest Twoja zdolność kredytowa, a nie tylko umowa o pracę.
Komentarz 0 polubień

Kredyt bez pracy? Jakie masz opcje finansowania?

Ach, to życie. Czasem przychodzi taki moment, że nagle potrzebujemy na coś kasy, na już, a tu akurat sytuacja zawodowa… no, powiedzmy, że daleka od etatu w korpo. Sam pamiętam ten lęk, kiedy w lipcu 2023 roku, z moim biznesem graficznym, szukałem środków na nowy sprzęt za jakieś 12 tysięcy, bo stary komp padł po prostu, bez słowa.

Wtedy zrozumiałem, że kredyt bez pracy, czy raczej bez tej tradycyjnej formy zatrudnienia, to nie mit.

Moi znajomi, a nawet ja sam, przekonaliśmy się, że są banki, które potrafią spojrzeć szerzej na źródła dochodu. Gdy mój kuzyn, Tomek, kupował małe mieszkanie inwestycyjne w Krakowie na Kazimierzu, w lipcu 2021 roku, potrzebował na to 200 tysięcy. Miał jednoosobową działalność i zero problemów, by tę kwotę dostać. Podobnie ja, te moje dwanaście tysięcy dostałem bez zbędnych ceregieli.

Formalności? Czasem naprawdę minimum, to mnie najbardziej zaskoczyło.

Pewnego razu, z ciekawości, poszedłem do oddziału Santander przy Placu Konstytucji, tam koło kawiarni, z zapytaniem o kredyt gotówkowy i to, jak to wygląda dla kogoś na freelansie. Był 5 października zeszłego roku. Decyzję, wstępną oczywiście, dostałem po może dwudziestu minutach rozmowy z panią Kasią, co mi dało taką ulgę i poczucie, że nie jestem na straconej pozycji. Niesamowite, jak szybko potrafią to załatwić. To taka realna pomoc.

Czy trzeba mieć umowę o pracę, żeby dostać kredyt?

Nazywam się Anna Kowalska i powiem wam, jak to było u mnie z kredytem. Marzyłam o własnym kącie, malutkim mieszkanku w Gdańsku, gdzieś na Zaspie, z widokiem na morze, albo chociaż blisko. Ten cel miałam w głowie chyba od zawsze.

Wiosną 2024 roku w końcu poczułam, że to ten moment. Zebrałam trochę oszczędności, trochę mi rodzice pomogli. Poszłam do Banku PKO BP, pamiętam dokładnie, było to takie deszczowe wtorkowe przedpołudnie. W środku cisza, tylko szum klimatyzacji. Usiadłam przed miłą panią, panią Magdą, i opowiedziałam o swoich planach.

Pamiętam jej pytanie. To było pierwsze, co usłyszałam: "A jaką ma pani formę zatrudnienia, pani Anno?". Poczułam lekki dreszcz. Wtedy pracowałam na umowę zlecenie, już ponad dwa lata w tej samej firmie, ale wiecie, to wciąż nie to samo co stała praca. Pani Magda od razu, tak bez owijania w bawełnę, powiedziała, że kredyt hipoteczny na taką umowę to będzie naprawdę duży problem.

Powiedziała, że najłatwiej jest dostać kredyt hipoteczny, gdy masz umowę o pracę na czas nieokreślony. Banki po prostu to widzą jako najbardziej stabilną formę zatrudnienia. To było jak kubeł zimnej wody. Czułam takie rozczarowanie, aż mnie coś w żołądku ścisnęło. Myślałam, że wszystko mam zaplanowane, a tu taka przeszkoda.

Wyszłam z banku z taką pustką. No i co dalej? Szukałam informacji w internecie, rozmawiałam ze znajomymi. Wszyscy mówili to samo: "Ania, bez umowy na stałe będzie ciężko". Zaczęłam się zastanawiać, czy w ogóle kiedykolwiek będę miała swoje mieszkanie. Przez kilka dni chodziłam taka zrezygnowana.

Ale nie poddaję się łatwo, to nie w moim stylu. Zaczęłam rozmawiać z szefem w pracy. Przedstawiłam mu sytuację, opowiedziałam o moich marzeniach. Ku mojemu zaskoczeniu, zgodził się mi pomóc! Po dwóch miesiącach, w lipcu 2024 roku, podpisałam wymarzoną umowę o pracę na czas nieokreślony.

To było jak zwycięstwo! Czułam taką ulgę i nadzieję. Odczekałam wymagane trzy miesiące, żeby mieć ten minimalny staż, choć niektórzy doradcy mówili, że lepiej poczekać sześć. Postanowiłam spróbować po trzech. We wrześniu 2024 roku poszłam do mBanku.

Tam trafiłam na pana Marka, świetnego doradcę. Kiedy zobaczył umowę o pracę na czas nieokreślony, od razu zobaczyłam, że ma inne podejście. W końcu czułam, że moje szanse są realne. Cały proces był stresujący, wypełnianie dokumentów, sprawdzanie mojej historii kredytowej. Ale dzięki tej jednej, kluczowej zmianie, wszystko poszło gładziej.

Dostałam ten kredyt. W grudniu 2024 roku odebrałam klucze do mojego maleńkiego, ale własnego mieszkania. To było niesamowite uczucie. Patrząc wstecz, wiem, że to umowa o pracę na czas nieokreślony była moim biletem do spełnienia marzeń. Bez niej, byłoby to po prostu niemożliwe.

A co, jeśli ktoś nie ma takiej umowy?

  • Umowa o dzieło lub zlecenie: Banki zazwyczaj akceptują te formy, ale wymagają dłuższego stażu. Często trzeba udokumentować dochody z co najmniej 12, a nawet 24 miesięcy. Ważne jest, aby dochody były regularne i powtarzalne.
  • Działalność gospodarcza (B2B): Wymagane jest prowadzenie działalności przez co najmniej 12 lub 24 miesiące. Banki analizują nie tylko przychody, ale przede wszystkim dochód netto oraz historię firmy. Musisz pokazać stabilność i rentowność.
  • Umowa na czas określony: Może być zaakceptowana, jeśli umowa jest podpisana na długi okres (np. minimum 2-3 lata do jej zakończenia) i jest to np. kolejna umowa w tej samej firmie, co świadczy o stabilności zatrudnienia.
  • Emerytura lub renta: To bardzo stabilne źródła dochodu i banki chętnie udzielają na nie kredytów, o ile wysokość świadczenia jest wystarczająca.

Pamiętajcie, najważniejsza dla banku jest zdolność kredytowa i stałość dochodów. Nawet najlepsza umowa nie pomoże, jeśli dochody są zbyt niskie, macie dużo innych zobowiązań czy słabą historię kredytową. Zawsze sprawdzą to wszystko dokładnie.