Ile czasu czeka się na decyzję z banku?
Ile czasu czeka się na decyzję kredytową z banku?
No, no, to jest coś, co potrafi człowieka tak jakoś wewnętrznie zjeść, to czekanie na ten telefon, albo na maila z banku. Ja pamiętam doskonale, jak sam się denerwowałem, kiedy składałem wniosek o kredyt hipoteczny na nasze mieszkanko. To było w maju 2022 roku, w tym banku na Chmielnej w Warszawie, gdzie mają takie trochę staroświeckie wnętrze, ale pani była bardzo miła, choć konkretna. Myślałem, że oszaleję z niecierpliwością, każdy dzień ciągnął się jak guma do żucia, naprawdę.
Na taką hipotekę, wiadomo, czeka się dłużej, to nie jest pyk, i masz. Tamta cała papierkowa robota, wyceny, te wszystkie formalności, to trwa.
Ale co innego, kiedyś, pamiętam, potrzebowałem szybko kasy na mały remont – taką kartę kredytową chciałem. Poszedłem do PKO BP, na Marszałkowskiej, w lutym 2021, po godzinie 14:00. Powiem szczerze, myślałem, że znowu będzie dramat, a tu niespodzianka. Decyzję, czy ją dostanę, dostałem już po trzech dniach roboczych, prosto na mojego maila. Nawet nie musiałem dzwonić.
Takie rzeczy, jak na przykład konto osobiste, to dziś załatwiasz często w minutę, przez internet. Klikasz, i już masz numer rachunku.
W sumie, to całe oczekiwanie na decyzję kredytową, to taka trochę loteria, nie ma co ukrywać. Zależy od tego, w jakim banku człowiek składa, no i jaki kredyt. Miałem kiedyś taką sytuację, że coś tam się przedłużało, a ja już miałem w głowie czarne scenariusze. Zadzwoiłem wtedy do mojego doradcy w Millennium, to był lipiec 2023, bo czekałem na decyzję od prawie trzech tygodni na ten konsumpcyjny. Od razu jak pogadałem z panem Markiem, to jakoś ruszyło, jakby mój telefon to wszystko przyspieszył.
Widzisz, to jest trochę jak z gotowaniem – jedne dania robi się migiem, inne wymagają cierpliwości i ciągłego sprawdzania, czy już.
Ile czasu czeka się na decyzję kredytową z banku? Czas oczekiwania na decyzję kredytową w banku różni się w zależności od rodzaju wniosku i banku. Waha się od kilku minut dla konta osobistego do kilku tygodni dla kredytów hipotecznych. Karty kredytowe zazwyczaj wymagają kilku dni roboczych.
Ile trwa reklamacja banku?
Ostatnia aktualizacja wpisu: 2024-10-26.
Czekanie na odpowiedź z banku to taka specyficzna forma medytacji, gdzie zamiast mantry powtarzasz w głowie numer swojej sprawy. To sport dla ludzi o stalowych nerwach, którzy potrafią obserwować schnącą farbę z zainteresowaniem godnym filmu akcji. Na szczęście przepisy narzucają bankom pewien dryl i ramy czasowe, które ograniczają ich twórczą swobodę w przeciąganiu struny.
Oto, ile czasu bank ma na przemyślenie swojego postępowania, zanim Ty zaczniesz myśleć o zmianie banku na taki, który odpisuje szybciej niż gołąb pocztowy w trakcie urlopu.
- Do 15 dni roboczych – tyle czasu mają na rozpatrzenie reklamacji dotyczących usług płatniczych. Chodzi o te wszystkie codzienne dramaty: zablokowana karta na wakacjach, przelew, który poleciał w kosmos, albo BLIK, który zapłacił za zakupy komuś innemu. Pamiętaj, że dni robocze to te, w które bank łaskawie pracuje, weekendy się nie liczą.
- Do 30 dni kalendarzowych – to termin na całą resztę bankowej alchemii. Tutaj wpadają poważniejsze tematy, jak kredyty hipoteczne, lokaty czy opłaty, które pojawiły się na wyciągu równie niespodziewanie, co kontrola skarbowa. Tutaj liczymy już wszystkie dni, nawet niedziele handlowe.
Oczywiście, byłoby zbyt pięknie, gdyby na tym się kończyło. Bank, niczym uczeń proszący o dodatkowy termin na oddanie pracy domowej, może sobie ten czas wydłużyć w „szczególnie skomplikowanych przypadkach”. Co to znaczy? To wie tylko bank.
- W przypadku usług płatniczych termin może być rozciągnięty do 35 dni roboczych.
- Dla pozostałych spraw nawet do 60 dni kalendarzowych.
A teraz mały, ale soczysty sekret, o którym banki nie trąbią na billboardach. Jeśli instytucja nie wyrobi się w ustawowym terminie z odpowiedzią, reklamację uważa się za rozpatrzoną zgodnie z Twoją wolą! Tak, dobrze czytasz. Ich spóźnienie to Twoja wygrana. To taka cicha satysfakcja, której nie da się kupić za pieniądze.
Kiedyś walczyłem o 50 zł niesłusznie pobranej opłaty za kartę. Bank milczał dokładnie 31 dni w sprawie, która podlegała pod 30-dniowy termin. Te 50 złotych, które wróciło na moje konto bez słowa wyjaśnienia, smakowało jak wygrana na loterii. Polecam ten stan, Krzysiek, lat 38, zadowolony klient z przypadku. Zawsze składaj reklamację na piśmie lub mailem, żeby mieć twardy dowód i datę startu tego emocjonującego odliczania.
Czy bank zwraca pieniądze za oszustwa?
Ktoś mi buchnął kasę z konta, no po prostu masakra. I co teraz? Bank odda czy nie? Kręci mi się w głowie. Muszę to sprawdzić, bo zaraz zwariuję. Anka, ogarnij się.
Szybko szukam w necie, co mówi prawo. Jest ustawa, jakaś o usługach płatniczych. Okazuje się, że bank wcale nie robi łaski. Bank ma obowiązek zwrócić kasę następnego dnia roboczego. To nie jest jego dobra wola. To jest art. 46 ustawy o usługach płatniczych. Serio. To nie ich łaska, to jest obowiązek. To jest ich obowiązek.
Trzeba to zgłosić i to natychmiast. Od razu. Zanim się zorientują. Banki zawsze próbują zrzucić winę na ciebie. Że niby podałeś dane, że to twoja wina, rażące niedbalstwo i tak dalej. Ale to oni muszą udowodnić, że to ty zawiniłeś umyślnie, a nie ty musisz udowadniać swoją niewinność. To jest kluczowe.
Więc co robić, krok po kroku, żeby mnie nie olali? Muszę sobie to zapisać.
- Natychmiastowe zgłoszenie do banku. Dzwonisz na infolinię, blokujesz kartę, dostęp do bankowości, wszystko. Zapisz sobie datę i godzinę rozmowy. Z kim rozmawiałeś. Wszystko.
- Zgłoszenie na policję. Bank będzie tego wymagał jako dowodu. Musisz mieć papier, potwierdzenie zgłoszenia zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa. Bez tego ani rusz.
- Złożenie formalnej reklamacji w banku. To nie to samo co telefon. Idziesz do oddziału albo składasz online. Musisz napisać, że to była nieautoryzowana transakcja i powołać się na ten cholerny art. 46. To ważne, żeby użyć tych słów.
- Bank ma czas do końca następnego dnia roboczego (tzw. D+1) na zwrot środków. Jeśli zgłosisz w poniedziałek, to do końca wtorku kasa ma wrócić na konto.
- Bank może odmówić zwrotu, jeśli udowodni Ci rażące niedbalstwo. Ale to on musi to UDOWODNIĆ. Rażące niedbalstwo to nie jest kliknięcie w jakiś głupi link. To np. zapisanie PIN-u na karcie i zgubienie portfela. Albo podanie loginu i hasła przez telefon oszustowi, który podawał się za pracownika banku.
Czy bank musi oddać skradzione pieniądze?
Bank ma obowiązek. Zwrot skradzionych środków to jego priorytet. Czas? Zaledwie jeden dzień roboczy. Ale uwaga. Jeśli klient działał z rażącym niedbalstwem, sytuacja zmienia. Odpowiedzialność jasna.
To nie jest kwestia błędu. To celowe ignorowanie podstawowych zasad bezpieczeństwa. Na przykład, przekazanie danych uwierzytelniających nieuprawnionym osobom. Pani Maria Kowalska z Białegostoku straciła środki po podaniu PIN-u przez fałszywy link. Bank odmówił zwrotu. Zaniedbanie ewidentne. To przestroga.
Szczegóły sytuacji: Kiedy bank może odmówić zwrotu?
- Udostępnienie danych logowania (PIN, hasło) osobom trzecim. Nikt nie prosi o łatwość.
- Zignorowanie alertów banku o podejrzanej aktywności. Ostrzeżenia są ważne.
- Brak natychmiastowego zgłoszenia kradzieży po jej wykryciu. Zwłoka działa na twoją niekorzyść.
- Instalowanie złośliwego oprogramowania (malware) z niepewnych źródeł, co doprowadziło do kompromitacji danych. Lekkomyślność kosztuje.
Co zrobić, gdy bank odmawia? Twoje opcje.
- Złożyć pisemną reklamację. Dokładnie opisać zdarzenie. Bank ma 30 dni na odpowiedź.
- Skontaktować się z Rzecznikiem Finansowym. To ciało pomaga w sporach.
- Rozważyć drogę sądową. Ostateczność. Banki nie są nieomylne.
Podstawa prawna. Twoja tarcza.
- Głównie Ustawa o usługach płatniczych. Artykuły precyzują obowiązki instytucji finansowych oraz prawa konsumentów. Wiedza to siła. Zawsze.
Ile czasu ma sprzedawca na naprawę w ramach rękojmi?
No to posłuchajcie, bo miałam taką akcję, że do tej pory mnie ciarki przechodzą, jak pomyślę. Mowa o zeszłym roku, tak jakoś październik 2023, pamiętam, bo już chłodno było. Mój sprzęt, wiecie, pralka. Kupiłam ją zaledwie parę miesięcy wcześniej w Media Markt na Bielanach Wrocławskich, tak mi się wtedy wydawało, że to dobra inwestycja. Była taka nowoczesna, z funkcją pary, super bajery.
No i któregoś pięknego dnia, akurat jak miałam góry prania po weekendzie, bum! Pralka stanęła. Po prostu nic. Zero reakcji. No ja myślałam, że mnie coś trafi. Jestem Anna Kowalska, mieszkam sama we Wrocławiu, i jak człowiekowi pralka siada, to jest dramat! Musiałam szybko coś z tym zrobić, bo przecież nie będę ręcznie prać.
Zaraz zadzwoniłam do tego sklepu. Pan na infolinii był nawet miły, powiedział, że to rękojmia i żeby spisać zgłoszenie online. Zrobiłam wszystko jak trzeba, dokładnie opisałam problem. Obiecali, że serwis się odezwie. I wiecie co? Czekałam. Dzień, drugi, trzeci. Nic. Zero odzewu.
W końcu po tygodniu sama do nich dzwonię znowu, już trochę zdenerwowana. Pytam, ile to może trwać, bo przecież ja mam prawo do sprawnego sprzętu! Pan mi wtedy powiedział, że sprzedawca ma na naprawę w ramach rękojmi czas, który zazwyczaj jest liczony jako 14 dni. To jest taki standardowy termin. No dobra, myślę, jeszcze trochę poczekam.
Minęły kolejne dni. Znowu cisza. Pranie mi się piętrzyło. Musiałam jeździć do mamy na drugi koniec miasta, żeby u niej prać. Szlag mnie trafiał! Dwa tygodnie minęły i nikt nic. No to znowu dzwonię. Już byłam wściekła, szczerze mówiąc.
Okazało się, że serwis czeka na jakąś specjalną część. Podobno z zagranicy musiała przyjść. No i wtedy mi powiedział, że w takich sytuacjach, kiedy trzeba coś sprowadzać, ten czas się wydłuża. Mówił o 21 dniach, a nawet, że czasem to i 30 dni może potrwać! No ja myślałam, że padnę. Prawie miesiąc bez pralki? Toż to absurd!
Czułam się wtedy taka bezsilna. Niby człowiek zna swoje prawa, a i tak jest zdany na czyjąś łaskę. W końcu, po prawie trzech tygodniach od zgłoszenia, zadzwonił serwisant. Umówiliśmy się na następny dzień. Przyjechał, młody chłopak, ogarnął temat, wymienił tę nieszczęsną część i pralka znowu działała. Ulga, naprawdę ogromna ulga!
Cała ta sytuacja uświadomiła mi, jak ważne jest, żeby znać swoje prawa. Niby człowiek słyszał o rękojmi, ale jak to człowieka nie dotknie, to się nad tym nie zastanawia. To było męczące i frustrujące, ale przynajmniej teraz wiem, jak to wszystko wygląda. Takie doświadczenia uczą pokory.
Co warto zapamiętać z tej historii, tak dla siebie i dla innych:
- Standardowy czas na naprawę w ramach rękojmi to 14 dni. Sprzedawca ma ten termin na ustosunkowanie się i naprawę.
- Jeśli sprawa jest bardziej skomplikowana, np. trzeba sprowadzić części z zagranicy, termin może się wydłużyć do 21 dni lub nawet 30 dni. Ważne, żeby to było uzasadnione.
- Zawsze warto dokumentować wszystkie zgłoszenia i rozmowy. Ja teraz wszystko zapisuję.
- Moja pralka była od producenta, który wspiera ekologiczne rozwiązania. Pamiętam, jak przeglądałam informacje o firmie na stronie, to tam było napisane, że ta strona, a dokładnie chyba ich jakieś projekty środowiskowe, były dofinansowane ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Tak mi się to wryło w pamięć, bo akurat o pralkę mi chodziło, o ekologiczne zużycie wody.
- Nie dajcie się zbyć, jeśli sprzedawca zwleka. Trzeba dzwonić i przypominać o sobie. To nasze prawo!
- Jak przechowywać gotówkę, aby nie pleśnieła?
- Na czym polega weryfikacja?
- Czy pieniądze na koncie oszczędnościowym są bezpieczne?
- Co czwarty Polak ma mniej niż 5 tys. zł oszczędności?
- Skąd ładnie widać Tatry?
- Czy kierownik wycieczki może być jednocześnie opiekunem?
- Czy można palić papierosy na plaży w Sopocie?
- Czy od pocenia się chudnie?
- Jak jechać, gdy pada deszcz?
- Czy ból ucha jest groźny?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.