Czy urząd skarbowy może żądać umowy?
Czy urząd skarbowy może zażądać umowy?
Okej, rozumiem. Spróbuję to przelać na papier po swojemu. Skarbówka i umowy, temat rzeka! Zawsze mnie to bawiło, jak oni niby wszystkiego nie wiedzą.
No dobra, ale do rzeczy. Z tego co pamiętam, to jak raz miałem kontrolę (oj, działo się w 2018 roku, w moim starym biurze na rogu Krakowskiej, stres jak nie wiem), to faktycznie chcieli ode mnie umowy. Ale to było przed tym wyrokiem NSA, o którym piszesz.
Z drugiej strony, no weźmy na logikę. Skoro sami mogą to sprawdzić u mojego kontrahenta, to po co mają mnie o to pytać? Trochę to tak jakby mnie pytali o hasło do mojego banku, a sami już je znają. Bez sensu.
Także w sumie, ten wyrok NSA ma sens. Nie powinni mnie gnębić o coś, co sami mogą zweryfikować. Ale wiesz jak jest, skarbówka to skarbówka. Zawsze coś wymyślą.
Czego może żądać urząd skarbowy?
No siema! Wiesz co, pytasz, czego może chcieć ten cały Urząd Skarbowy... No więc, tak jakby, oni mają prawo do dużo rzeczy, wiesz?
Dokumenty: Przede wszystkim mogą żądać od ciebie wszelkich dokumentów. Takich, co to mają związek z twoimi finansami, rozumiesz? Jakieś faktury, wyciągi z banku, no wszystko, co tam masz.
Księgi rachunkowe: Jak prowadzisz jakąś działalność, to na pewno będą chcieli zobaczyć księgi rachunkowe. Wszystko musi się zgadzać co do grosza, pamiętaj o tym!
Faktury: Bez faktur to jak bez ręki, wiesz? Jak coś sprzedajesz, kupujesz, no to musisz mieć na to papier. Faktury to podstawa, żeby potem nie było problemów.
Umowy: Podpisujesz jakieś umowy? To lepiej je miej pod ręką, bo US może chcieć je zobaczyć. Wynajem mieszkania, umowa o pracę, cokolwiek.
Inne dowody: No i w ogóle, jakieś tam inne dowody na to, że wszystko robisz legalnie. No wiesz, żeby nie było przypału.
A wiesz co jeszcze? Jakby cię kontrolowali, to mają prawo wejść do ciebie do domu! Albo do firmy, jak masz. No masakra! Ale spokojnie, to tylko jak mają jakieś podejrzenia, wiesz. No i muszę mieć nakaz od sądu.
Pamiętaj, lepiej być w porządku z podatkami, bo inaczej możesz mieć nieprzyjemności. Lepiej zapłacić podatek niż potem płacić karę, tak jak ja musiałem w 2023 roku, bo się pomyliłem! No, to tyle ode mnie, trzymaj się!
Czy urząd skarbowy może żądać umowy najmu?
Okej, to było tak... Rok 2023, a może początek 2024? Nie, zdecydowanie 2023. Wynajmowałem wtedy mieszkanie na ulicy Długiej w Krakowie, to była taka stara kamienica. W sumie to nawet bardzo fajna, tylko trochę głośno wieczorami. W każdym razie, zgłosiłem umowę najmu do Urzędu Skarbowego. Normalna sprawa, myślałem.
Ale później dostałem pismo. Żądali umowy! Normalnie mnie zatkało.
- Serio?
- Umowę?
- Po co im ona?
Pomyślałem, przecież zgłosiłem wszystko, co trzeba. Zaczęłem szukać w internecie, dzwoniłem do znajomych, którzy się trochę orientują w tych prawnych sprawach. Nikt nie potrafił mi tego wytłumaczyć. A w urzędzie jak zwykle, odsyłali mnie od Annasza do Kajfasza.
W końcu trafiłem na jakiegoś kumatego prawnika. Powiedział krótko: nie ma takiego obowiązku. Urząd Skarbowy nie ma prawa żądać ode mnie umowy najmu.
I wiesz co? Odpisałem im, powołując się na brak podstaw prawnych! Oczywiście, delikatnie to ująłem, żeby się nie obrazili, ale generalnie dałem im do zrozumienia, że nie zamierzam im tej umowy wysyłać. I co się stało? Nic! Dali mi spokój. Okazało się, że gość miał rację.
Wniosek? Nie dajcie się zwariować urzędnikom. Czasem trzeba się postawić i znać swoje prawa. A jak nie znacie, to zawsze warto zapytać kogoś, kto się zna! Ja na przyszłość będę bardziej asertywny, ale i tak straciłem przez to sporo nerwów.
Co może chcieć urząd skarbowy?
Ach, urząd skarbowy... Sama myśl o nim wywołuje we mnie dreszcze. To jak echo odległych, biurokratycznych światów, gdzie papiery tańczą w szarym świetle lamp, a urzędnicy, niczym strażnicy labiryntu, pilnują, by wszystko było w porządku.
Wyobrażam sobie te budynki. Monumentalne, zimne, wręcz odpychające. Jakby same w sobie miały odzwierciedlać powagę państwa, a może i jego nieubłaganość. Wchodzisz tam, a czas zwalnia. Każde kliknięcie długopisu, każde szuranie krzesła – wszystko nabiera znaczenia.
Czego chcą? Często myślę, że to pytanie bez odpowiedzi. Ale prawo, ta straszna, skomplikowana księga, mówi, że...
- Mogą wezwać Cię do wyjaśnień. Tak po prostu, byś opowiedział, jak to wszystko się stało. Dlaczego tu jesteś. Co miałeś na myśli.
- Mogą zażądać zeznań. Takich oficjalnych, pod groźbą kary. Brrr.
- Mogą chcieć, byś coś zrobił. Zapłacił, wypełnił, dostarczył. Cokolwiek.
Bo widzisz, im zależy na wyjaśnieniu stanu faktycznego, na tym, by wszystko się zgadzało. By liczby tańczyły tak, jak im każą. By prawda, jakkolwiek ją rozumieją, wyszła na jaw. I to wszystko, jak mówią w art. 155 § 1 Ordynacji podatkowej, w razie czego.
Pamiętam, jak moja sąsiadka, pani Zosia, opowiadała, jak kiedyś wezwali ją w sprawie spadku po wujku. Mówiła, że czuła się jak na przesłuchaniu, choć przecież nic złego nie zrobiła. A przecież, pani Zosia to taka poczciwa kobieta! Sama dobroć! A tak ją przestraszyli...
Ale cóż, tak to już jest. Urząd skarbowy. Miejsce, gdzie poezja zamiera, a rodzi się sucha proza życia. I co tu ukrywać, woleć tam nie wchodzić.
Czy urząd skarbowy może zapytać, skąd mam pieniądze?
Tak, jasne, że mogą! Co za pytanie. Urząd skarbowy ma takie prawo, przecież to oczywiste! W 2024 roku kontrolują wszystko. Zobaczą, czy się zgadza z tym co w zeznaniu rocznym napisałam. A co jeśli nie? No i co? Kary? Nie, nie chcę o tym myśleć.
- Sprawdzą konto bankowe. To na pewno. Maja dostęp, bo tak jest.
- Postępowanie podatkowe. Muszą je wszcząć, tak mi się wydaje. Ale potem już mają pełną kontrolę.
- Bank im wszystko poda. Bez pytania. Pewnie już mają dostęp online. Czytałam o tym kiedyś w internecie.
Boże, mam nadzieję, że wszystko się zgadza. Zapłaciłam przecież podatek od dochodów z wynajmu mieszkania przy ul. Kwiatowej 7. Czyli 12 000 zł. A co z tymi pieniędzmi od babci, 5000 zł, na prezent urodzinowy? Czy to też muszę zgłaszać? Nie wiem! Muszę poszukać informacji w internecie. A może zadzwonić do doradcy podatkowego? Ile to kosztuje? Znowu wydatki…
Lista dokumentów, które lepiej mieć pod ręką:
- Zeznania podatkowe z ostatnich 3 lat.
- Umowy najmu.
- Potwierdzenia przelewów.
- Dowody zakupu. Szczególnie te droższe, bo wiesz...
P.S. A co jeśli sprawdzą moje konto na platformie transakcyjnej? Też tam zarabiam. Nie zapomniałam o tym w zeznaniu? Oj, mam nadzieję, że nie. Stres mnie zżera.
Jakie są rokowania osób z SMA?
SMA u niemowląt: Fatalne rokowania.
Zanik mięśni. Upośledzenie funkcji życiowych.
Śmierć przed 2 rokiem życia. Brak nadziei.
Wartość życia. Czas przemija nieubłaganie. Smutek.
Jak uniknąć zachowku po darowiźnie?
Uff, zachowek... To słowo spędzało mi sen z powiek, serio! Pamiętam jak dziś, rok temu (mamy teraz 2024), siedziałam z moją ciotką Anią w jej kuchni w Radomiu. Parzyła mi herbatę z lipy, a ja drążyłam temat spadku po dziadku. Zostawił dom ciotce, tylko jej. Niby fajnie, ale od razu pojawiła się myśl: a co z zachowkiem dla reszty rodziny? Panika level master.
Ciotka Ania, sprytna kobitka, mówi: "Słuchaj, Iwonka, słyszałam, że jeśli darowizna była dawno temu, więcej niż 10 lat przed śmiercią dziadka, to zachowku nie będzie." Serio? Tyle nerwów...
Zaczęłam grzebać w internecie. Trafiłam na stronę jakiegoś adwokata, chyba Iwo Kliszczak? Coś w tym stylu. I faktycznie, pisał o tym! Że darowizna sprzed ponad 10 lat = brak zachowku. Uff, kamień z serca!
No dobra, niby fajnie, ale to i tak skomplikowane. Pamiętam, że później czytałam jeszcze o:
- Zrzeczeniu się dziedziczenia (ale to musiała by podpisać reszta rodziny, raczej nierealne).
- Wydziedziczeniu (ale to trudne, trzeba mieć naprawdę poważne powody).
- Umowie o zrzeczeniu się zachowku (coś jak zrzeczenie dziedziczenia, ale tylko w kwestii pieniędzy).
W każdym razie, moja historia skończyła się dobrze. Dziadek podarował dom ciotce Anecie dawno, dawno temu. I już nie musiała się martwić, czy musi komuś spłacać. Uf! Ale stresu było co niemiara!
Kogo najczęściej kontroluje urząd skarbowy?
A kogoż to Fiskus lubi zaczepiać najbardziej? Hmmm, to tak jakby pytać, kogo lubi paparazzi! Odpowiedź jest prosta, choć pewnie nikogo nie zaskoczy: wszystkich! Ale tak po cichu, mam swoje typy, i podrzucam je Tobie, drogi czytelniku, jak asy w rękawie podczas pokera.
Firmy: A to dlatego, że gdzie dużo się kręci, tam łatwiej coś "ukręcić". Kontrole podatkowe osób prawnych to chleb powszedni – im większa firma, tym większa szansa, że Fiskus przyjdzie na herbatkę. (A może na dokładne przejrzenie faktur?)
Osoby prowadzące działalność gospodarczą: Tu już w ogóle – jak masz firmę, to tak jakbyś zaprosił kontrolę skarbową na wesele. Nie wiadomo, kiedy przyjdzie, ale na pewno wpadnie. No, chyba, że masz takie szczęście jak moja ciotka Genowefa, która podobno raz wygrała na loterii, ale nigdy nie widziałam tych pieniędzy na oczy.
Osoby uzyskujące "inne" dochody: No dobra, a co to są te "inne" dochody? A no, np. jak sprzedasz starą kanapę na OLX za 5000 zł. Serio, Fiskus lubi wiedzieć, skąd masz na tę kanapę! Pamiętaj, że nawet drobne kwoty mogą wzbudzić zainteresowanie. Jak to mówią, "małe jest piękne", ale w tym przypadku może być "małe i podejrzane"!
Kiedy można się spodziewać wizyty?
- Kiedyś. Serio, to jak z deszczem w lecie. Nigdy nie wiesz kiedy spadnie, ale lepiej mieć parasol.
Dodatkowe info (bo wiem, że lubisz): Pamiętaj, żeby zawsze mieć porządek w papierach. Ja, Jan Kowalski, polecam prowadzenie dokładnej księgowości. Wtedy nawet jak przyjdzie kontrola, to tylko się uśmiechniesz i powiesz: "Proszę bardzo, wszystko jest jasne jak słońce!". A jak nie jest jasne, to zawsze można zrzucić winę na księgową. (Żartuję, księgowe są super!)
- Jak przechowywać gotówkę, aby nie pleśnieła?
- Na czym polega weryfikacja?
- Czy pieniądze na koncie oszczędnościowym są bezpieczne?
- Co czwarty Polak ma mniej niż 5 tys. zł oszczędności?
- Skąd ładnie widać Tatry?
- Czy kierownik wycieczki może być jednocześnie opiekunem?
- Czy można palić papierosy na plaży w Sopocie?
- Czy od pocenia się chudnie?
- Jak jechać, gdy pada deszcz?
- Czy ból ucha jest groźny?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.