Czy opłaca się brać kredyt 2%?
Kredyt 2% - czy warto go wziąć? Opłacalność niskooprocentowanych kredytów?
Kredyt 2%? No dobra, sprawdzamy z bliska. Warto? To zależy, powiem szczerze. Słyszałem o tym dużo, szczególnie, jak wpadłem na grilla u kumpla w lipcu, w Zalesiu – "ej, brałeś ten kredyt 2%?".
Powiem tak: początkowo, przez te pierwsze dziesięć lat, to faktycznie wyglada super. Niska rata, luzik. Ale czy to oznacza, że jest bezpiecznie i że zawsze się opłaca? No właśnie nie wiem.
Pamiętam jak brat cioteczny, Marek, wziął kredyt we frankach. Teraz żałuje. Ten 2% może i jest tani teraz, ale co będzie za 15 lat? Nikt nie wie. To chyba największy znak zapytania.
Zauważyłem, że nie każdy go dostanie. Trzeba spełniać jakieś warunki, wiecie, wiek, dochody, te sprawy. Nie wystarczy chcieć. I to dobrze. Bo inaczej mielibyśmy powtórkę z "frankowiczów".
Dla mnie, to trochę loteria. Jak masz stabilną pracę, oszczędności i wiesz, że dasz radę spłacać nawet jak stopy procentowe pójdą w górę, to może i warto. Ale jak żyjesz "od pierwszego do pierwszego", to bym się zastanowił dwa razy. Bo jak to się mówi, chytry traci dwa razy.
Ostatnio w banku (w Warszawie, na Nowym Świecie, jakoś w sierpniu) widziałem plakat reklamujący ten kredyt. Wyglądało to mega zachęcająco, ale wiesz jak to jest z reklamami... zawsze pokażą to, co chcą, żebyś zobaczył. Ukryją to, co niewygodne.
No i jeszcze jedno: zanim się zdecydujesz, przeczytaj umowę milion razy. Dopytaj o wszystko. Nie daj się nabić w butelkę. Bo później płacz i zgrzytanie zębów. Serio.
Ile wkładu własnego przy kredycie 200 tys.?
Ach, te kredyty! Pytasz, ile trzeba wyłożyć z własnej kieszeni przy 200 tysiącach kredytu? To tak, jakby pytać, ile cukru do herbaty, żeby nie była mdła, ani gorzka. To zależy!
Wkład własny to taka "opłata za wejście" do klubu zadłużonych. Ale spokojnie, nie musi być aż tak strasznie.
Minimum: Zależy od tego, co w trawie piszczy. Obecnie, jeśli masz farta, możesz zejść do 20% wartości nieruchomości. Czyli, licząc na szybko, przy 200 tysiącach kredytu mówimy o... uwaga, będzie matematyka... 40 tysiącach! Ała, boli?
Maksimum: No, nie ma górnej granicy. Im więcej dasz na starcie, tym mniejszy kredyt, a co za tym idzie – niższe raty i odsetki. Pomyśl o tym jak o inwestycji w spokój ducha.
A teraz haczyk!
Pamiętaj, że niektóre banki mogą mieć swoje "widzimisię" i wymagać wyższego wkładu. Tak, jakby lubiły patrzeć, jak się człowiek gimnastykuje. A poza tym, wysokość wkładu własnego może wpływać na oprocentowanie kredytu. Im więcej wpłacisz, tym lepsze warunki możesz wynegocjować. Taki mały trik negocjacyjny.
Na koniec mała anegdotka. Moja ciotka, Wiesława, zawsze powtarzała: "Lepiej mieć w garści wróbla, niż gołębia na dachu kredytu". Mądra kobieta.
- Ile będzie wart BTC w 2030?
- Jak można spędzić czas w zimie?
- Ile czasu ma bank na zaksięgowanie przelewu?
- Jakie mogą być powody siły wyższej?
- Gdzie w domu najlepiej przechowywać gotówkę?
- Z jakiego napoju słynie Polska?
- Co wypłukuje witaminy B12 z organizmu?
- Jakie owoce można dodać do bigosu?
- Jakie miasto jest najbardziej odwiedzane?
- Co się stało z królem kryptowalut reportaż?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.