Czy kredyt konsumencki to pożyczka?

1 wyświetlenia

Tak, kredyt konsumencki to rodzaj pożyczki. Ustawa nie rozróżnia pojęcia „kredyt i „pożyczka w kontekście kwoty do 255 550 zł. Niezależnie od instytucji udzielającej (bank, SKOK, firma pożyczkowa), jeśli jako osoba prywatna zaciągasz zobowiązanie o tej wysokości, to jest to kredyt konsumencki.

Sugestie 0 polubienia

Boże, ile razy słyszałam to pytanie… Czy kredyt konsumencki to pożyczka? No tak, oczywiście, że tak! Przynajmniej tak mi się wydaje. Jak to wytłumaczyć? Wiesz, w tym całym finansowym chaosie, czasem sama się gubię. Ale w skrócie, tak, to pożyczka, tylko taka… bardziej oficjalna, jakby.

Pamiętam, jak brałam kredyt na remont łazienki. Stary, zniszczony… koszmar! Wtedy bank, ten wielki i poważny, udał mi po prostu… pożyczkę, ale w umowie widniało wielkimi literami “kredyt konsumencki”. I wiesz co? Różnicy wielkiej nie czułam. Oprócz tego, że odsetki… no cóż, odsetki bolały. Serio, bolały. A ile to było papierologii!

Ustawa mówi, że do 255 550 zł to wszystko jedno, czy bank, czy SKOK, czy jakaś firma pożyczkowa – to kredyt konsumencki. Ja osobiście, kiedyś próbowałam w SKOK-u, ale zniechęciła mnie ta cała biurokracja. W banku było… mniej więcej tak samo. Z tym, że może ciut bardziej “elegancko”. Ale co do zasady? To po prostu pożyczka. Pieniądze, które dostajesz teraz, a oddajesz później, z odsetkami. Czyli jakby trochę jak z koleżanką – pożyczasz 100 zł, oddajesz 110, tylko na większą skalę. No i z umową, której nikt nie czyta do końca, przynajmniej ja nie. Czyż nie?

Pamiętam też historię mojej cioci, kupiła lodówkę na raty. Też kredyt konsumencki! Czyli pożyczka. Aż mi się przypomniało… w sumie trochę żałuję, że nie wzięłam wtedy tej pożyczki na remont szybciej. Łazienka byłaby gotowa wcześniej, a ja nie musiałabym tyle czasu żyć w tym… no wiesz… bałaganie.

Także, podsumowując – tak, to pożyczka. Tylko, że bardziej… oficjalna. I droższa. I z mnóstwem papierów. Mam nadzieję, że choć trochę to wyjaśniłam.