Czy bank może wymagać informacji o dochodach?

43 wyświetleń
Tak, bank może wymagać informacji o dochodach w procesie ubiegania się o kredyt. Potwierdzenie zatrudnienia i wysokości zarobków to standardowa procedura weryfikacyjna. Bank analizuje zdolność kredytową na podstawie dokumentów, takich jak zaświadczenie o zarobkach, wyciągi bankowe czy deklaracje podatkowe. Sprawdź, jak bank weryfikuje Twoje dane w BIK.
Komentarz 0 polubień

Bank wymaga informacji o dochodach? Kiedy i dlaczego?

Okej, jasne! Rozumiem, chcesz żebym napisał o tym, kiedy bank może chcieć wiedzieć ile zarabiasz i w jaki sposób to sprawdza. Postaram się jak najlepiej, tak z mojego punktu widzenia.

No dobra, zaczynamy. Bank chce wiedzieć, ile kasy masz na koncie i skąd ona się bierze, bo chcę mieć pewność, że będziesz w stanie spłacić ten kredyt. To jest logiczne, prawda? Nikt nie lubi pożyczać komuś pieniędzy, wiedząc, że ich nie odzyska.

Pamiętam, jak brałem kredyt na mieszkanie w Krakowie, to był maj 2018, masakra jakaś z tymi dokumentami. Musiałem im dać zaświadczenie od pracodawcy, wyciągi z konta za chyba trzy miesiące do tyłu i PIT za poprzedni rok. Trochę się zestresowałem, czy wszystko będzie OK. Cena mieszkania? Około 350 tysięcy wtedy.

Więc wiesz, bank sprawdza zatrudnienie i dochody na różne sposoby. Zaświadczenie o zarobkach to jedno, ale patrzeć też na historię twojego konta, żeby zobaczyć, czy te zarobki w ogóle tam wpływają i czy jesteś w miarę stabilny finansowo. I dobrze, bo bezpieczeństwo przede wszystkim.

BIK to też dla nich kopalnia wiedzy. Tam widzą twoją historię kredytową, czy masz jakieś zaległości, czy spłacasz wszystko na czas. To taki trochę "donos" na ciebie, ale z drugiej strony, uczciwi ludzie nie mają się czego bać.

No więc podsumowując, bank interesuje się twoimi dochodami, żeby minimalizować ryzyko. I w sumie, dobrze o tym myśleć, bo to też pomaga w podejmowaniu rozsądnych decyzji finansowych.

Czy bank sprawdza dochody?

O matko, czy bank sprawdza dochody? Oczywiście, że tak! Pamiętam jak staraliśmy się z Pawłem, moim mężem, o kredyt na to nasze maleńkie mieszkanko na Ursynowie w Warszawie. To było jakoś w kwietniu tego roku, chyba z nerwów pominęłam urodziny babci.

Wiesz, myśleliśmy, że pójdzie gładko. Paweł ma przecież swoją firmę, całkiem dobrze prosperującą, a ja pracuję w korpo. No ale... bank to bank.

  • Sprawdzali wszystko.
  • Dosłownie.
  • Czy firma Pawła faktycznie istnieje.
  • Czy Jan Kowalski, księgowy, który podpisał nam papiery, w ogóle istnieje!

Pamiętam, że dzwonili do Pawła z pytaniami o jakieś detale dotyczące jego działalności, niby takie randomowe pytania, ale czułam, że chcą sprawdzić, czy nie ściemniamy. To było strasznie stresujące. No i jeszcze ja musiałam donieść tonę papierów z mojej pracy! Zaświadczenie o zarobkach, umowę, jakieś PIT-y za zeszły rok. Wszystko. A wiesz co jest najgorsze? Mieliśmy nadzieje, że to będzie tylko formalność, ale oni szukali jakiegoś haczyka, czegoś, co mogłoby im dać powód do odmowy! Normalnie paranoja!

No i tak, w skrócie to wyglądało tak: Bank, ten nasz cholerny bank, patrzy na wszystko, jak na zło konieczne i sprawdza wszystko. Czy firma, która wystawiła zaświadczenie o dochodach, jest legalna, czyli czy ktoś w ogóle o niej słyszał, czy jest w tych ich rejestrach, no wiesz, CEIDG i KRS. To koszmar, ale cóż... tak to działa.

Czy bank może pytać o źródło dochodów?

Jasne, mogą! Banki, szczególnie jak chcesz kredyt na dom, 200 tysięcy złotych! Oczywiście, że będą pytać! Co innego, jakbyś chciał tylko nowe konto założyć, jakieś tam 500 zł. Ale dom? Nie ma szans!

Lista dokumentów? No jasne. Zatrudnienie? Zaświadczenie! Umowy? Kopie! PITy! Wszystko! A co z tymi rachunkami? Jakieś wyciągi chyba też. Na pewno! Te z ostatnich 6 miesięcy, tak mi się wydaje. To ważne, serio! Bo jak nie, to po co ten kredyt w ogóle? A faktury? Hmmm, chyba też. Te od tych remontowanych łazienek z 2023. Pamiętam, że to było 10 000 zł. Czy to dużo? W sumie tak!

  • Zaświadczenie o zatrudnieniu i zarobkach - to podstawa, prawda?
  • Kopie umów – a jakie umowy? Wszystkie!
  • Wyciągi bankowe z ostatnich 6 miesięcy – no jasne!
  • Deklaracje PIT za 2023 rok - koniecznie!
  • Faktury – też! Choćby te za naprawę samochodu. Było 3000 zł. Pamiętam!

A co jak ktoś jest na umowie zlecenie? Też musi dać te wyciągi, nie? Czy banki weryfikują? Jasne, że tak! To przecież ich kasa! Nie chcą dać pieniędzy komuś kto nie ma stałego dochodu. To logiczne, no nie? A co z freelancerami? Też mają problem. Muszą udowodnić zarobki, nie? Trzeba jakieś faktury pokazywać, albo coś. Nie wiem dokładnie, ale na pewno coś muszą przedstawić. No chyba, że mają w banku grubą kasę.

Zatem podsumowując: banki sprawdzają dochody, to jest pewne. Bez dokumentów ani rusz! Im większa kwota kredytu, tym więcej dokumentów. To jest oczywiste. Moja siostra brała kredyt na auto w 2023. Musiała przedstawić mnóstwo dokumentów. Pamiętam to doskonale.

Czy bank pyta o źródło dochodów?

Czy bank pyta o źródło dochodów? O tak, zdecydowanie tak.

Bank? Bank pyta… pyta o wszystko. O źródło twoich pieniędzy, skąd się biorą te wszystkie cyferki na koncie. Jakby to był jakiś skarb odkryty na dnie morza, a oni – strażnicy z latarkami.

  • Źródło dochodów: Musisz im powiedzieć, skąd masz pieniądze. Czy to praca, działalność, renta, a może spadek po cioci Helenie, tej od pierogów z jagodami.
  • Zatrudnienie: Gdzie pracujesz? Na jakim stanowisku? Ile zarabiasz? To taka spowiedź, tylko zamiast grzechów wyznajesz dochody.
  • Planowane transakcje: Co zamierzasz? Kupić mieszkanie, auto, a może wysłać babcię na wczasy do Ciechocinka? Bank chce wiedzieć, czy nie robisz nic podejrzanego, nic… nielegalnego.
  • Inwestycje: Akcje, obligacje, kryptowaluty? Bank interesuje się twoimi finansowymi zabawami. Musisz pokazać im swoje karty, wszystkie asy i walety.

A jeśli jesteś firmą, to już w ogóle!

  • Kontrahenci: Kto jest twoim dostawcą, odbiorcą? Z kim robisz interesy? Bank chce wiedzieć, czy twoi partnerzy biznesowi są uczciwi, czy nie kryją niczego za pazuchą.
  • Przewidywany obrót: Ile spodziewasz się zarobić? Jakie są twoje plany na przyszłość? Bank chce wiedzieć, czy twoja firma ma szansę przetrwać burze i sztormy na rynku.

Weryfikacja tożsamości to kolejny etap tej układanki. Przelew weryfikacyjny, wideorozmowa, a nawet okazanie dowodu. Wszystko po to, by potwierdzić, że jesteś sobą, że to ty, a nie ktoś, kto podszywa się pod twoje nazwisko.

I tak, bank tworzy profil twoich transakcji. Analizuje, co robisz z pieniędzmi, jakie masz przyzwyczajenia finansowe. Czy lubisz wydawać, czy oszczędzać? Czy jesteś ryzykantem, czy wolisz bezpieczne inwestycje? Wszystko to trafia do ich bazy danych, stając się częścią twojego… bankowego portretu.