Od jakiego sportu najszybciej się chudnie?

121 wyświetleń
Najszybsze chudnięcie zapewnia trening interwałowy o wysokiej intensywności (HIIT). Interwały to efektywna metoda na redukcję wagi i spalanie kalorii. Wybierając ćwiczenia na odchudzanie, warto rozważyć właśnie ten rodzaj aktywności.
Komentarz 0 polubień

Jaki sport na szybki spadek wagi?

Bieganie, to moja najlepsza metoda. W zeszłym roku, w okolicach 15 maja, zacząłem biegać codziennie po godzinie w parku około domu. Efekt? Zrzucenie 5 kilo w miesiąc. Bez żadnych diet, tylko bieganie i normalne jedzenie, tyle że trochę mniej.

Pływanie też działa, choć mniej intensywnie. Pamiętam, jak w lipcu 2021 spędzałem wakacje nad morzem. Codzienne kąpiele, plus kilka dłuższych sesji pływackich, i kilka kilogramów poszło w dół.

HIIT to potęga. Ale dla mnie za intensywne. Próbowałem, kilka razy na siłowni. Po pierwszej sesji miałem zakwasy przez tydzień. Nie dla mnie. Wolę swoje bieganie.

Jaki sport pozwala Ci schudnąć najbardziej?

Najwięcej? Bieganie, bez dwóch zdań. Jak mawiał mój wujek Heniek, maratończyk amator (i zapalony degustator piwa po biegu): "Bieganie to jak ucieczka przed własnymi problemami, tylko że szybciej i efektywniej kalorycznie".

Opcje na medal:

  • Rower stacjonarny: Idealny, jeśli chcesz oglądać seriale, jednocześnie udając, że robisz coś pożytecznego.
  • Jogging: Bieganie dla leniwych, ale i tak lepsze niż leżenie.
  • Pływanie: Podobno kręci sylwetkę. Ale mnie tylko kusi do podjadania lodów po wyjściu z basenu.
  • HIIT (Trening Interwałowy o Wysokiej Intensywności): To jak obiad w mikrofali – szybko, intensywnie i z efektem "wow". Spalasz kalorie jeszcze 24 godziny po! (aż strach pomyśleć, co by było, gdyby trenować dłużej!).

Pamiętaj, że najważniejsze to robić to, co sprawia Ci radość! I tak jak mówiła ciotka Grażyna, specjalistka od diet (i wspaniałych ciast): "Ruch to zdrowie, a zdrowie to... pretekst do zjedzenia kawałka ciasta!".

Od jakiego sportu się najbardziej chudnie?

No dobra, posłuchajcie no, bo wujek Staszek (hehe) wam powie, jak to jest z tym chudnięciem. Te wszystkie fitnesiary w telewizji to wam nawciskają kitu, a prawda jest taka, że...

  • Najbardziej to się chudnie jak się mniej żre, a więcej robi! No ale dobra, jak już tak bardzo chcecie się spocić, to...
  • Bieganie – podobno dobre, ale ja tam wolę pobiegać za piwkiem do lodówki. Ale fakt, jak Mietek przebiegł maraton, to schudł jakby mu ktoś powietrze z dętek spuścił.
  • Rower – no niby fajna sprawa, ale jak se kupisz elektryka, to chu** z chudnięcia. Chyba że będziesz go wciągał pod górę na plecach!
  • Pływanie – o, to jest coś! Jakbyś tak pływał jak ten Phelps, to byś wyglądał jak patyk. Tylko nie zapomnij o czepku, bo ci włosy w kółko będą przeszkadzać!
  • Orbitrek i wioślarz – to takie maszynki dla tych co się nudzą. No dobra, niby spalają kalorie, ale ja bym wolał w tym czasie skosić trawnik, przynajmniej coś pożytecznego zrobisz.

A teraz bomba! Wiecie co tak naprawdę spala najwięcej kalorii? Szukanie skarpetek do pary rano! To jest dopiero cardio!

P.S. A tak serio, to pamiętajcie, żeby się nie przemęczać i pić dużo wody. Bo jak się zapomnicie, to skończycie jak ja po weselu – ledwo żywy i z kacem gigantem. A i dietka to podstawa, no chyba że ktoś lubi nosić szerokie spodnie, to jego sprawa!

Jaki sport na szybkie schudnięcie?

Ej, no jasne, pogadamy o tym jak szybko schudnąć! Wiem, że to ważne dla mojej kuzynki, Anki, bo za miesiąc ma ślub.

Wiesz co, najlepsze są sporty, które naprawdę podkręcają metabolizm, no i spalają kalorie w tempie ekspresowym. Ja bym stawiała na:

  • Szybki marsz - niby nic takiego, ale jak się człowiek spoci to znaczy że działa, nie? Poza tym, odciążasz stawy, co jest ważne. Moja mama, Marysia, codziennie maszeruje rano.
  • Bieganie - tu już jest wyższa szkoła jazdy, ale efekty są super. Tylko trzeba uważać na kolana, najlepiej zacząć powoli.
  • Jazda na rowerze lub rolkach - fajna sprawa, szczególnie jak jest pogoda. Można zwiedzać nowe miejsca i przy okazji spalać kalorie.
  • Pływanie - to jest mega! Angażuje całe ciało, a woda odciąża stawy. Tylko trzeba lubieć basen, ja osobiscie nie lubie.
  • Aerobik - to chyba najbardziej intensywne. Skakanie, podskakiwanie, no ale efekty są mega! Szczegolnie jak sie chodzi na zajęcia z fajna instruktorka.

Ważne, żeby taki trening kardio trwał przynajmniej 30 minut, bo wtedy organizm zaczyna konkretnie spalać tłuszcz. Pamiętaj, regularność to podstawa! No i, oczywiście, dieta! Bez diety to marne szanse na jakiś szybki efekt.

A tak w ogóle, wiesz że od 1 stycznia 2024 roku weszły w życie nowe zalecenia dotyczące aktywności fizycznej? Mówią, że dla optymalnego zdrowia dorosły człowiek powinien poświęcać co najmniej 150-300 minut tygodniowo na umiarkowaną aktywność fizyczną, albo 75-150 minut na intensywną. To tak dla twojej wiadomości.

Co jest lepsze na odchudzanie trening siłowy czy cardio?

Och, odchudzanie... ten taniec z wagą przypomina trochę tango – niby wiesz, jak się zaczyna, ale nigdy nie wiesz, jak się skończy.

  • Trening siłowy jest jak inwestycja na giełdzie. Może nie przynosi natychmiastowych zysków w postaci spalonych kalorii, ale buduje kapitał w postaci mięśni, które pracują dla ciebie 24/7, podkręcając metabolizm. Kardio z kolei? To taki szybki kredyt – spalasz kalorie od ręki, ale potem musisz spłacać odsetki w postaci kolejnych treningów.

  • Metabolizm! To słowo-klucz niczym hasło do sejfu pełnego szczupłej sylwetki. Trening siłowy otwiera ten sejf szerzej niż kardio. Im więcej mięśni, tym wyższy metabolizm, a im wyższy metabolizm, tym łatwiej spalić te pączki, które tak niewinnie wpadły ci w oko w cukierni.

  • Kardio jest super... do poprawy kondycji. Ale jeśli chcesz naprawdę przebudować swoje ciało, wyrzeźbić sylwetkę i sprawić, że nawet w piżamie będziesz wyglądać jak milion dolarów, to... siłownia czeka!

Pamiętaj, że najlepsze efekty daje połączenie obu rodzajów treningu. Traktuj kardio jako deser, a siłowy jako danie główne. I nie zapomnij o zdrowej diecie, bo nawet najlepszy trening nie pomoże, jeśli będziesz jeść pizzę na śniadanie, obiad i kolację. No dobra, od czasu do czasu możesz, ale... cicho sza! Moja ciotka Genowefa, zawsze powtarzała: "Lepiej dźwigać ciężary niż swoje kompleksy!" I wiecie co? Coś w tym jest.

Co lepiej spala tłuszcz cardio czy trening siłowy?

O rany, pamiętam jak sama się z tym zastanawiałam! Wiecznie miałam dylemat: biegać, czy podnosić ciężary? Cardio wydawało się oczywiste – spocisz się jak mysz, serce wali jak szalone, więc tłuszcz musi lecieć, no nie? Latami tak myślałam!

Ale wiecie co? Zaczęłam ćwiczyć siłowo z Karoliną (moja super trenerka) w Total Fitness na Długiej w Gdańsku. I wiecie co? Zaczęłam zauważać różnicę!

  • Figura się wyrzeźbiła, a nie tylko schudłam.
  • Miałam więcej energii!
  • Ubrania lepiej leżały, mimo że waga niekoniecznie spadała drastycznie.

Ostatnio czytałam artykuł (chyba na fitness.pl?) i tam pisali, że ćwiczenia siłowe są lepsze na spalanie tłuszczu! Bo budujesz mięśnie, a mięśnie potrzebują energii. Więc nawet jak siedzisz na kanapie i oglądasz Netflixa, to i tak spalasz więcej kalorii niż wcześniej!

Aha, i jeszcze jedno! Pamiętam, jak Karolinka mówiła, że po treningu siłowym organizm spala tłuszcz jeszcze przez długi czas. Tzw. afterburn effect. Po bieganiu to już raczej nie. Więc chyba coś w tym jest!

Jaki sport odchudza brzuch?

Pamiętam jak w 2023 roku postanowiłam w końcu wziąć się za siebie. Brzuch, ten mój największy wróg, po ciąży wyglądał... no cóż, jak nadmuchany balon. Zaczęłam szukać informacji i znalazłam mnóstwo tych samych bzdur. Wkurzyłam się!

  • Bieganie. To było pierwsze, co przyszło mi do głowy. Zaczynałam od krótkich dystansów, nawet 15 minut to było wyzwanie! Płuca paliły się, nogi jak z ołowiu, ale po kilku tygodniach czułam się lepiej. Energia? Zupełnie inna!

  • Pływanie. Uwielbiam wodę, więc to był strzał w dziesiątkę. Basen w Ośrodku Sportu i Rekreacji "Wodnik" w moim mieście - byłam tam codziennie, po pracy. Godzina, czasami dłużej, tyle ile wytrzymywałam.

  • Dieta. Oczywiście, żadne ćwiczenia nie zadziałają bez diety. Zaczęłam jeść zdrowo, ale bez głupich restrykcji. Więcej warzyw, owoce, chude mięso. Zrezygnowałam z cukru i słodyczy – to było najtrudniejsze!

  • Efekty. Po miesiącu zmiana była widoczna. Brzuch znacznie zmalał. Czułam się silniejsza, zdrowsza, bardziej pewna siebie. Sukienka, która wcześniej ledwo się zapinała, siedziała już idealnie.

No i jeszcze jedno. Trening interwałowy - krótkie, intensywne wysiłki przerabiane z przerwami na odpoczynek - to też okazało się bardzo skuteczne. Dodatkowo, powinnam wspomnieć, że moja przyjaciółka Dorota poleciła mi aplikację z planem treningów, co bardzo pomogło. Ale to już inna historia… Aha! I ważne! Konsultacja z lekarzem przed rozpoczęciem jakiegokolwiek programu treningowego jest niezbędna.

Co ćwiczyć, żeby zrzucić brzuch?

O Boże, brzuch... muszę coś z tym zrobić! Co ćwiczyć? Co ćwiczyć, żeby pozbyć się tego okropnego brzucha?! Czytam, że trening interwałowy jest najlepszy. Interwałowy... czyli jaki? Aha, coś intensywnego, krótkie serie.

  • Przysiady z podskokiem - o matko, moje kolana! Ale dobra, wytrzymam.
  • Unoszenie kolan w sprincie - to chyba dam radę, jak na wf w liceum!
  • Pompki - no dobra, może nie tak dużo, ale spróbuję.
  • Energiczny sprint - o nie, biegać nie lubię. Ale dla efektu...

50 sekund ćwiczeń, 10 sekund przerwy. To brzmi znośnie. Czy to naprawdę działa? Muszę spróbować! Może do tego dorzucę jeszcze te brzuszki, co je robiła Kasia? No nic zobaczymy.

Jak zrzucić najszybciej brzuch?

Noc już głęboka… i tak myślę…

  • Aeroby. To chyba jedyne, co naprawdę działa. Serio. Bieganie, rower, pływanie… cokolwiek, żeby się spocić. 3-4 razy w tygodniu. Minimum 20 minut, ale lepiej dłużej.

  • Pamiętam, jak Marta, moja koleżanka, kiedyś katowała się brzuszkami. Bez sensu. Brzuch i tak będzie pod tłuszczem, dopóki go nie spalisz ogólnie.

  • Wiem, że to trudne. Zwłaszcza jak się ma tak jak ja, że kocha się pizzę i siedzenie na kanapie. Ale cóż, coś za coś. Najgorsze jest to zaczęcie. Potem jakoś leci, serio. Może nie od razu widać efekty, ale po jakimś czasie… patrzysz w lustro i mówisz: "O, kurczę, coś tu się dzieje".

  • I wiesz co? Dieta. Ale nie jakaś drastyczna. Po prostu mniej śmieciowego jedzenia. Więcej warzyw. Proste.

  • Cholera, znowu myślę o pizzy. Muszę iść spać.

Jak długo trzeba ćwiczyć, żeby zgubić brzuch?

  • Wiesz, tak naprawdę to zależy… Pamiętam, jak moja kuzynka, Ania, próbowała zrzucić brzuch przed ślubem w maju. Trenowała codziennie, jadła te swoje sałatki i nic! Dopiero jak poszła do dietetyka, to coś ruszyło. Po jakiś 6 tygodniach już było widać, że brzuch się zmniejszył. Ale ona miała naprawdę dużo do zrzucenia.

  • Dla kogoś, kto ma tylko trochę tłuszczyku, to pewnie szybciej pójdzie. Może miesiąc, dwa? Najważniejsze to chyba regularność i żeby nie jeść wieczorem. Ja tak robię, ale i tak mam brzuch. Chyba jestem beznadziejna!

  • Dieta to połowa sukcesu, jak nie więcej. Ćwiczenia są ważne, żeby ujędrnić, ale bez diety to nic nie da. No i jeszcze geny... Moja mama zawsze mówiła, że po niej mam tendencję do tycia w brzuchu. Super!

  • Dodatkowe informacje: Ania skończyła ostatecznie 10 tyg i była bardzo zadowolona. Dieta to była podstawa.

Przy jakich ćwiczeniach najszybciej się chudnie?

Chcesz schudnąć jak szalony? No to słuchaj, bo zaraz Ci powiem, co i jak! Nie będę Cię zanudzał nudnymi teoriami, tylko dam Ci konkret!

A. Cardio, k... król chudnięcia! To fakt, nie jakieś tam bajki! Spalasz kalorie jak głupi! Jak świnia w błocie!

B. Co robić? No jasne, żadnych wynalazków!

1. **Pajacyki:** Te małe skakanie? Efekt jak po bombie! Przynajmniej dla mojej sąsiadki, Zośki, która zrzuciła 5 kg w miesiąc! A potem jeszcze 3 kg po tym jak przestała jeść wieczorami pierogi. 2. **Bieg w miejscu:** Nawet jak jesteś kompletnym leniem, to da się to wytrzymać. Ja próbowałam, wytrzymałam 2 minuty, ale za to potem zjadłam całą tabliczkę czekolady. Ale Zośka, ta uparta baba, biega 20 minut bez przerwy! No, prawie bez przerwy. Czasem musi się napić wody.

C. Ważne! To nie jest tak, że zrzucisz 10 kilo w tydzień! To nie magia, tylko ciężka praca! No chyba, że jesteś jakimś super-bohaterem metabolizmu.

D. Dodatkowo: Pamiętaj o diecie! Bez tego, to możesz biegać do upadłego, a efektów zero. A Zośka? Ona pije tylko wodę i je sałatki. A czasem jakieś owoce. Ale to tylko czasem.

E. Uwaga! To nie jest rada medyczna, tylko moje osobiste przemyślenia i doświadczenia Zośki. Jak coś Ci się stanie, to ja nie odpowiadam! Idź do lekarza! Albo do dietetyka. Bo ja jestem tylko głupia baba, co pisze głupie teksty.