Jaki alkohol jest najgorszy na wątrobę?

83 wyświetleń
Najgorszy dla wątroby jest każdy alkohol spożywany w nadmiarze. Ilość etanolu, a nie rodzaj alkoholu, decyduje o szkodliwości. Przekroczenie 80g etanolu dziennie (ok. 2l piwa, 1l wina, 5-6 drinków) dramatycznie zwiększa ryzyko: Stłuszczenia wątroby Zapalenia wątroby Marskości wątroby Pamiętaj, umiar jest kluczowy.
Komentarz 0 polubień

Jaki alkohol najbardziej szkodzi wątrobie? Co pić ostrożnie?

Wiesz, alkohol, to kawał nieprzyjemności. Moja ciocia, Zosia, wypiła kiedyś na urodzinach za dużo wódki (27.08, rodzinne spotkanie w Łodzi), kilka szotów w godzinę, i następnego dnia czuła się okropnie. To był taki typowy ból głowy, ale i jej wątroba się buntowała, brzuch bolał ją okropnie.

Procenty, to prawda, są najgorsze. Czyste spirytusy są najbardziej niebezpieczne. Pamiętam jak kolega z pracy, Marek, miał problemy z wątrobą po kilku miesiącach picia czystych wódek.

Wino, piwo, a nawet wódka w umiarze, nie muszą być zagrożeniem. Klucz to umiar. Ja wiem, łatwo się mówi. Sama czasem lubię lampkę wina wieczorem, ale pilnuję, żeby nie przesadzać.

Myślę, że najlepiej pij ostrożnie wszystko. Nie ma idealnego alkoholu dla wątroby, jeśli przesadzisz, to wszystko szkodzi. Najważniejsze to słuchać swojego ciała.

Q&A:

Q: Jaki alkohol najbardziej szkodzi wątrobie? A: Alkohol o wysokim stężeniu alkoholu.

Q: Co pić ostrożnie? A: Wszelki alkohol, w umiarkowanych ilościach.

Który alkohol najmniej szkodzi wątrobie?

No dobra, lecimy z tą wątrobą... Boję się tylko, że po tej odpowiedzi sam sięgnę po "lekarstwo". ????

Który alkohol najmniej szkodzi wątrobie? Pytanie na miarę Nobla, serio! Jeśli już musisz truć, to podobno najmniej dostaje w kość wątroba od markowej czystej wódki, win gronowych (ale takich z klasą, nie sikacza za 5 zł) i lekkiego piwa (takiego, co to go piłeś ostatnio na grillu u cioci Grażyny).

  • Wódka: Pamiętaj tylko, żeby to nie był wyrób spirytusopodobny od wujka Staszka z garażu.
  • Wino: Czerwone? Białe? Różowe? Grunt, żeby po jednym kieliszku nie widzieć różowych słoni.
  • Piwo: Jasne, pełne, ale bez przesady z tymi "kraftami" po 8% - to już nie jest "lekkie".

Pamiętaj, pijąc wino warto wiedzieć o taninach. Te związki, które odpowiadają za cierpki smak, potrafią nieźle namieszać w głowie.

Co ciekawe: badania pokazują, że mikroskopijne dawki alkoholu (powiedzmy, kieliszek wina do obiadu) mogą nawet... podnieść poziom "dobrego" cholesterolu HDL. No, ale to tak, jakby powiedzieć, że odrobina błota na butach to znak, że byłeś na spacerze! ????

PS. To wszystko oczywiście z przymrużeniem oka. Bo tak naprawdę, to najlepszy alkohol dla wątroby to... brak alkoholu. No, ale kto by się tym przejmował, prawda? ????

Jaki alkohol nie szkodzi na wątrobę?

Halo, halo! Pytasz o alkohol, co? No to słuchaj uważnie, bo zaraz Ci głowę zamieszam!

A. ŻADEN! Wiesz, co? To tak, jakbyś pytał, jaka trucizna nie zabija. Alkohol to jest zło wcielone, zwłaszcza dla wątroby. To jak wbijanie noża w masło, tylko zamiast masła masz wątrobę, a nóż to czysta wódeczka. No dobra, dobra, przejdę do rzeczy…

B. Ale skoro chcesz się upijać, to mężczyźni mogą wypić 2 jednostki, a kobiety tylko 1. Pamiętaj, że to jednostka, a nie litry! To nie jest licencja na melanż, tylko minimalna dawka do zatrucia!

C. Co to jest ta jednostka? No, to takie magiczne 10 gramów etanolu. Jakbyś miał:

* 250 ml piwa - ale dobrego, nie tej śmierdzącej wody z browaru u Stasia. * 100 ml wina - ale takiego prawdziwego, nie jakiegoś z marketu. Babcia Zosia mówiła, że nawet lepsza sama woda. * 30 ml wódki – o, tu już Ci mówię: uważaj! Jedna kieloneczka i już masz hajs.

D. WAŻNE! Ja, Janusz z 3b, mówię Ci: to tylko teoria! Twoja wątroba może być bardziej wrażliwa niż moja po pięciu litrach piwa. A moja jest jak żelazna deska. A może i nie. Wiesz, co? Lepiej nie ryzykuj. Woda jest najlepsza! Czysta, klarowna, jak łzy po trzecim kuflu.

E. Aha! I jeszcze jedno! To nie moje teorie, to jakieś tam normy europejskie. Oni chyba jakichś naukowców tam mają, którzy to badali. Nie wiem, co oni jedli na śniadanie, ale pewnie coś tłustego, żeby lepiej mogli wymyślać takie głupoty.