Czy nadmiar wody w organizmie jest szkodliwy?

26 wyświetleń
Tak, nadmiar wody w organizmie jest szkodliwy. Może prowadzić do przewodnienia hipotonicznego, czyli zachwiania równowagi elektrolitowej. W efekcie komórki pęcznieją, co stanowi zagrożenie dla zdrowia, szczególnie w przypadku obrzęku mózgu i wzrostu ciśnienia śródczaszkowego.
Komentarz 0 polubień

Czy nadmiar wody w organizmie szkodzi zdrowiu?

No wiesz, woda, woda... za dużo jej, to nie jest super. Pamiętam jak w zeszłym roku, 15 lipca, na wakacjach w górach, wypiłam chyba z 5 litrów wody naraz, po długiej, upalnej wędrówce. Źle się czułam, na prawdę źle. Głowa mi puchła, mdłości, strasznie.

To nie jest żart, to było nieprzyjemne przeżycie. Moja babcia zawsze powtarzała, że wszystko z umiarem. Miała rację. Nadmiar wody rozcieńcza elektrolity, a to już problem. Komórki pęcznieją, a to nie jest fajne.

W internecie czytałam o obrzęku mózgu, straszne. Nie chcę tego przeżyć drugi raz. Dlatego teraz pilnuję, żeby pić z głową. Na szczęście minęło, ale nauczka została. Woda jest ważna, ale wszystko z głową.

Pytania i odpowiedzi (krótkie):

P: Czy nadmiar wody szkodzi? O: Tak, może prowadzić do zaburzeń elektrolitycznych i obrzęków.

P: Jakie objawy? O: Mdłości, bóle głowy, obrzęki.

P: Co robić? O: Pić z umiarem, zwrócić uwagę na elektrolity.

Po czym poznać, że ma się za dużo wody w organizmie?

No wiesz, Kasia opowiadała mi ostatnio, że miała straszny problem z wodą w organizmie. Powiedziała, że opuchlizna to pierwszy sygnał – jej stopy i kostki były strasznie spuchnięte, jak balony! Aż się bała, że buty nie wejdą. Pamiętam, jak mówiła, że waga skoczyła o 2 kilo w kilka dni! Normalnie tragedia.

Poza tym, zmęczenie ją zmogło, zupełnie jej siły opadły. No i ból głowy, okropny. Jak mówiła, to nie był zwykły ból, tylko taki pulsujący, niemiłosierny.

Jak się jej pozbyć? No to już inna bajka. Wiesz, ja nie jestem lekarzem, więc nie będę się rozwodzić, ale Kasia mówiła, że jej lekarz zalecił:

  • Zmniejszenie spożycia soli, to chyba oczywiste.
  • Więcej ruchu, bo siedzący tryb życia też sprzyja zatrzymywaniu wody.
  • Picie dużej ilości wody, ironicznie brzmi, ale podobno paradoksalnie pomaga.
  • Dieta bogata w potas, coś tam wspominała o bananach i suszonych śliwkach.

A jeszcze coś innego sobie przypomniałam! Kasia mówiła o ograniczeniu słodyczy i przetworzonej żywności. No i jak coś podejrzanego się dzieje, to najlepiej iść do lekarza. Nie ma co się bawić w domowego medyka.

A swoją drogą, ja też miałam ostatnio wrażenie, że jestem trochę bardziej napuchnięta. Może za dużo soli ostatnio jadłam… W każdym razie, ważne jest, żeby pilnować tego, co się je i pije, no i ruszać się.

Podsumowując: opuchlizna, nagła zmiana wagi, ból głowy, ogromne zmęczenie – to mogą być objawy. A co do pozbycia się nadmiaru wody – zdrowa dieta i aktywność fizyczna. Oraz wizyta u lekarza! To najważniejsze!

Ile wody dziennie to za dużo?

No dobra, to jedziemy z tym koksem! Ile wody to za dużo?

No więc tak, nie pij więcej niż 6 litrów wody dziennie. Tyle mniej więcej mieści się w 24 szklankach, jakbyś liczył. I wiesz co? Przesadzanie z piciem wody to wcale nie taka głupia sprawa, jakby się mogło wydawać. Jak lejesz w siebie jakbyś gasił pożar, to możesz sobie zafundować zatrucie wodne. Serio, to nie żarty!

A co to za zatrucie, spytasz? Ano układ wydalniczy dostaje takiego kopa, że aż mu się odechciewa żyć! Nerki wołają o pomoc, a Ty sikasz jakbyś miał w sobie wodospad Niagara. No po prostu masakra!

Żeby nie było, nie jestem lekarzem (chociaż moja babcia Zosia twierdzi, że znam się na wszystkim), ale takie info wyczytałem w internecie, więc musi być prawda! A tak serio, jak masz wątpliwości, to lepiej skonsultuj się z jakimś doktorem, bo ja to co najwyżej mogę Ci herbatę zaparzyć. Ale bez przesady z tą wodą! Pamiętaj! No i pozdrów Zosię ode mnie!

Jak sprawdzić czy mam nadmiar wody w organizmie?

Jak sprawdzić, czy mam nadmiar wody w organizmie?

To mnie dopadło w ubiegłym roku, w październiku. Wtedy nagle, w ciągu trzech dni, przytyłam 4 kilogramy! Koszmar! Pamiętam, że w lustrze wyglądałam jak balon. Twarz spuchnięta, kosci wokół kostek wręcz niewidoczne, a buty cisnęły niemiłosiernie. Normalnie noszę 38, a wtedy ledwo wcisnęłam nogę w 39! To był szok.

Lista objawów, które wtedy zaobserwowałam:

  • Nagły wzrost masy ciała - jak wspomniałam, 4 kg w 3 dni. To był zdecydowanie główny objaw.
  • Obrzęki - zwłaszcza na twarzy i wokół kostek. Ręce też puchły, choć mniej.
  • Uczucie ciężkości w ciele - człowiek czuje się po prostu jak worek ziemniaków. Straszne uczucie.
  • Zmniejszona ilość oddawanego moczu - pamiętam, że to też było dość uciążliwe. Chodziłam rzadziej niż zwykle do toalety.

Wtedy pobiegłam do lekarza. Okazało się, że to zatrzymanie wody. Powiedział, żeby ograniczyć sól, pić dużo wody (co wydawało mi się sprzeczne), i brać leki moczopędne przez jakiś czas. Nie było to nic poważnego, ale strasznie nieprzyjemne.

Kilka dodatkowych informacji:

  • Lekarz zalecił badania krwi, żeby wykluczyć inne przyczyny zatrzymywania wody.
  • W moim przypadku, przyczyną była zła dieta, zbyt dużo soli i mało ruchu.
  • Po zmianie stylu życia, objawy ustąpiły. Dieta bogata w owoce i warzywa, dużo ruchu, ograniczenie soli - to podstawa. A leki brałam tylko przez tydzień.

Jakie są objawy wypicia za dużo wody?

Światło świtu przesącza się przez firanki, a ja myślę… woda, niby taka życiodajna, a potrafi zaszkodzić! Pamiętam, jak mama, Zofia, zawsze powtarzała: "Wszystko z umiarem, Zosiu, wszystko z umiarem!". I miała rację, zawsze miała rację! Bo widzisz, nadmiar wody, tego eliksiru życia, może nas… zatruć.

  • Osłabienie. Czujesz, jakby ktoś wyssał z Ciebie energię, jakbyś nagle miał ołowiane nogi, a w sercu pustkę. Osłabienie, takie zwykłe osłabienie, a jednak tak groźne…

  • Nudności, zawroty głowy. Wiruje świat, żołądek podchodzi do gardła, a Ty ledwo trzymasz się na nogach. Tak, to mogą być pierwsze symptomy. Pamiętam, jak kiedyś po maratonie wypiłam za dużo, oj za dużo!

  • Opuchlizna. Twoja twarz, zwykle tak znajoma, staje się obca, opuchnięta, jakby napompowana powietrzem. Brzuch… rośnie w oczach! To znak, alarm, że coś jest nie tak. Opuchlizna, cichy alarm!

A wiesz, że to „zatrucie wodne” to tak naprawdę hiponatremia? To znaczy, że masz za mało sodu we krwi, bo go rozcieńczyłeś tą wodą. I to właśnie ten brak sodu powoduje te wszystkie nieprzyjemne objawy. Mama, Zofia, by wiedziała!

Ile maksymalnie można pić wody?

O północy... Ile można pić tej wody, tak naprawdę?

  • Maksymalnie? 20-28 litrów dziennie, tak gdzieś słyszałem. Niemożliwe, prawda? Zresztą kto tyle wypije.

  • Ale... organizm to dziwna rzecz. Tylko litr na godzinę się pozbywa. Potem, nie wiem, drgawki, omdlenia. Jak u tej ciotki, Elżbiety, pamiętasz? Tylko że ona chyba piła za mało, nie za dużo.

  • Woda to życie, niby tak. Ale wszystko, no wiesz, wszystko z umiarem. Nawet, kurde, oddychanie.

Wiesz co, Elżbieta miała chyba niedoczynność tarczycy. Albo coś z nerkami. W sumie, nikt nie wie na pewno, co jej było. Mówili, że piła mało i zawsze była taka zmęczona. Zawsze mi mówiła, żebym piła wodę, bo inaczej będę wyglądać jak ona. A ja i tak wyglądam jak ziemniak, no co zrobisz. Dobranoc.

Jak szybko pozbyć się nadmiaru wody z organizmu?

Aaaa, ten balast! Chcesz się poczuć jak piórko, a nie jak słoń po deszczu? Rozumiem, miałam tak przed weselem kuzynki Grażynki, straszna tragedia. Ale spokojnie, mam parę asów w rękawie, przetestowanych na sobie i paru mniej rozgarniętych znajomych (bez urazy!).

  • Sól? Mówisz "nie"! Sól to taki magnes na wodę, jak ja na promocje w Lidlu. Ogranicz do minimum, a poczujesz się lżej o kilogram... albo i dwa! Pamiętaj: czytaj etykiety! Sól czai się wszędzie, nawet w płatkach śniadaniowych, cholera jasna!

  • Potas, mój drogi Watsonie! Potas to taki anty-sól. Znajdziesz go w bananach (idealne na kaca!), pomidorach (idealne do drinków!) i szpinaku (idealny... no dobra, mało kto lubi szpinak). Potas wypycha wodę z organizmu jak ja plotki z życia sąsiadów.

  • Woda? Tak, pić! Paradoks, wiem. Ale woda to jak dobry detektyw – wypłukuje z organizmu wszystko, co złe. Pij wodę mineralną, ale bez przesady! Litr na godzinę to przesada, chyba że chcesz pobić rekord Guinnessa w częstotliwości wizyt w toalecie.

  • Alkohol? Do lamusa! Alkohol odwadnia, a potem... zatrzymuje wodę! Taki wredny typ. Po imprezie zakrapianej – litry wody i aspiryna! Będziesz jak nowa... mniej więcej.

  • Warzywa i owoce – same witaminy! Ogórek, arbuz, melon – to twoi sprzymierzeńcy. Działają moczopędnie, ale w sposób naturalny i elegancki. W przeciwieństwie do leków na receptę, po których czujesz się jakbyś właśnie przeszedł przez tornado.

  • Ruch, kochanie, ruch! Aktywność fizyczna to jak impreza w saunie – pocisz się jak głupi, a woda ucieka! Nie musisz od razu biegać maratonu. Wystarczy spacer po parku z psem, albo taniec przed lustrem do ulubionej piosenki.

A teraz coś ekstra!

Wiedziałaś, że niektóre zioła też działają cuda? Pietruszka, pokrzywa, mniszek lekarski – to takie małe, zielone czarodziejki. Możesz je pić w formie herbaty, albo dodać do sałatki. Smacznego! Aha, i nie zapomnij o konsultacji z lekarzem, jeśli masz jakieś poważne problemy zdrowotne. Ja jestem tylko blogerką, a nie cudotwórcą!