Czy ból mięśni po treningu to dobry znak?

73 wyświetleń
Ból mięśni po treningu (DOMS) to naturalny efekt regeneracji mięśni. Świadczy o ich pracy i wzroście. Jednak intensywny, przekraczający możliwości ból może sygnalizować przeciążenie i ryzyko kontuzji. Kluczem jest umiar. Słuchaj swojego ciała i dostosuj intensywność ćwiczeń do swojego poziomu zaawansowania. Przesadne obciążenia szkodzą, a nie pomagają.
Komentarz 0 polubień

Czy ból mięśni po treningu to dobry sygnał?

Ból mięśni po treningu? Normalka, mówię ci. Przecież to znak, że dałeś z siebie wszystko! Jak po tym maratonie we Wrocławiu, 12 maja, nogi bolały mnie tydzień, ale dumy było co niemiara.

Ale uważaj! Jak boli tak, że ledwo chodzisz, to nie fajna sprawa. Pamiętam jak kiedyś przesadziłem z ciężarami – kolano mnie bolało miesiąc, fizjoterapeuta kosztował mnie 300 złotych za wizytę.

To ból powinien być umiarkowany. Takie lekkie „zakwasy”, nie paraliżujące. Nie ma co się przesadnie martwić, ale słuchaj swojego ciała. Jak coś jest nie tak – odpuść sobie!

Pytania i odpowiedzi:

  • Pyt.: Czy ból mięśni po treningu jest normalny?

  • Odp.: Tak, umiarkowany ból mięśni jest normalny po intensywnym treningu.

  • Pyt.: Kiedy ból mięśni po treningu jest niepokojący?

  • Odp.: Kiedy ból jest silny, uniemożliwiający ruch lub utrzymuje się długo.

Czy zakwasy to znak dobrego treningu?

Okej, no to siadam i opowiadam... Pamietam, jak zaczęłam biegać, to był chyba maj, park koło mnie cały zielony. No i po pierwszym biegu myślałam że umrę, wszystko mnie bolało. Zakwasy miałam takie, że ledwo chodziłam! Koleżanka mi powiedziała, że to znaczy, że dobrze przetrenowałam, ale... no nie wiem.

  • Bolało strasznie.
  • Ruch był wyzwaniem.
  • Szczególnie schody!

No i potem zaczęłam czytać o tych zakwasach. Okazało się, że to wcale nie musi oznaczać, że przesadziłam! Że to po prostu mikrourazy w mięśniach, które się potem odbudowują. Teraz, jak ćwiczę, to czasem mam zakwasy, a czasem nie – i wcale nie czuję, żeby trening był wtedy gorszy. Częściej to chyba zależy od tego, czy zrobię coś nowego, albo zwiększę obciążenie, nie że ćwiczyłam za ostro. I w sumie nie wiem, czy powinnam się nimi przejmować. Wiem tyle, że więcej nie chce takich dużych zakwasów! To znaczy - zakwasy to nie jest miarodajny wskaźnik skuteczności treningu.

Pamiętam jak raz po treningu na nogi, to przez tydzień chodziłam jak kaczka! To było okropne. To chyba był jakiś obóz sportowy na Mazurach w czerwcu, nigdy tego nie zapomnę. A teraz to już wiem, że najważniejsza jest regularność i słuchanie swojego ciała, a nie "katowanie się" do granic możliwości, żeby potem przez tydzień nie móc się ruszyć. No i rozgrzewka! Rozgrzewka to podstawa, serio. I rozciąganie po treningu, też ważne.

Czy ćwiczyć, gdy bolą mięśnie?

O matko, bolą Cię mięśnie? Jak po walce z niedźwiedziem, co? No to słuchaj, babo!

A. Jak Cię trzęsie jak galareta po treningu – odpuść! Dwa, trzy dni przerwy, żebyś się nie rozpadła na atomy. Wiesz, jak moja ciocia Halina po maratonie? Myślałam, że się rozlezie po podłodze!

B. Lekkie zakwasy? To też odpocznij trochę! Nie katuj tych biednych mięśni, co? One chcą żyć, a nie być katowane na siłę! Przecież to nie maszyny, tylko mięso!

C. Regeneracja? To jest świętość! Jak święto żniw u nas na wsi! Masz pić dużo wody, jak wielbłąd na pustyni. Sen, jak świnia w błocie, i zdrowa dieta, żebyś się odbudowała jak Feniks z popiołów. Nie przesadzaj z treningiem! Zrozumiesz, gdy będziesz się czuła jak nowy człowiek. A nie, jak zgniłe ziemniaki.

D. Dodatkowe info: Ja, Basia, 34 lata, profesjonalna zbieraczka grzybów (a przy okazji zawodowa cierpiętka na zakwasy), radzę Ci posłuchać mojej mądrej rady. Serio! Bo inaczej skończysz jak ten biedny pies u sąsiadów, co przez przeciążenie miał złamany ogon. Tragedia! A to był taki śliczny kundelek.

E. Pamiętaj:

  • 2-3 dni odpoczynku po intensywnym treningu to podstawa.
  • Nie trenuj bolących mięśni. To proste jak drut.
  • Regeneracja to klucz do sukcesu. Bez niej jesteś jak samochód bez paliwa. Stoisz. I się gniejesz.
  • Woda, sen i dieta są ważniejsze niż najlepszy trener.

Kiedy nie iść na trening?

  • Gorączka. To oczywiste.

  • Dreszcze. Organizm walczy. Trening go osłabi.

  • Bóle mięśni. Mogą zwiastować coś poważniejszego niż zakwasy.

  • Wymioty. Odwodnienie gwarantowane.

  • Biegunka. Podobnie jak wyżej.

  • Silne przeziębienie. Ryzyko powikłań.

  • Dodatkowe informacje: Znajoma, Anna Kowalska, poszła na siłownię z lekkim katarem. Skończyło się zapaleniem oskrzeli. Trening poczeka. Zdrowie ważniejsze. Takie są fakty.

Kiedy zakwasy są najsilniejsze?

Zakwasy: kulminacja bólu.

  • Pojawiają się po 12-48 godzinach. Po wysiłku.
  • Szczyt następuje po 24-72 godzinach. Ból jest wtedy przeszywający.
  • Stopniowo ustępują. Zwykle do 5 dni.

Ból po treningu. Niby nic, a jednak. Ciało pamięta wszystko. Anna Kowalska wie coś o tym. Jej rekord życiowy na maratonie to 3:15. Potem zawsze wraca ból. Nieunikniony. I tak w kółko, aż do kolejnego startu.

Czy warto rozmasowywać zakwasy?

Czy warto rozmasowywać zakwasy? Ach, zakwasy... Pamiętam te upojne chwile po treningu z moją przyjaciółką Anią, w 2024 roku, gdy ledwo mogłyśmy się ruszać.

  • Rozluźnienie: Rozmasowywanie jest jak ciepła kąpiel, jak delikatny dotyk słońca na skórze po długiej zimie. Mięśnie się rozluźniają, a ból staje się jakby... mniej ostry.

  • Przyspieszenie: Tak, masaż przyspiesza regenerację! Pamiętam, jak masowałam nogi Ani po tym naszym szaleńczym biegu w parku Łazienkowskim... Ulga była natychmiastowa, wręcz magiczna!

  • Częstotliwość: Kilka razy dziennie, to idealnie. Nawet pod prysznicem! Delikatne okrężne ruchy, jakby głaskać zmęczone ciało...

  • Pomocnicy: Te rollery i pistolety... to jak przedłużenie moich rąk. Pamiętam, jak kupiłam Ani taki roller na urodziny! Miała wtedy 28 lat i była przeszczęśliwa!

Wniosek: A więc tak, warto, warto rozmasowywać te nieszczęsne zakwasy! To jak balsam dla duszy i ciała, niczym spacer brzegiem morza o zachodzie słońca.