Czy 6 tys. kroków to dużo?
Wiesz, 6 tysięcy kroków to chyba zależy od dnia i od tego, ile mam energii. Dla mnie, osoby w średnim wieku, to tak na granicy. Z jednej strony myślę sobie, że mogłoby być więcej, bo czułabym się bardziej aktywna. Z drugiej strony, jak jestem zmęczona po pracy, to i te 6 tysięcy wydaje się sukcesem! Ważne, żeby słuchać swojego ciała i nie przesadzać, ale też się nie lenić za bardzo.
6 tysięcy kroków – dużo czy mało? Moje przemyślenia.
No właśnie, 6 tysięcy kroków… To takie pytanie, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Znacie to uczucie, kiedy niby zrobiliście “coś” dla siebie, ale gdzieś tam z tyłu głowy pojawia się myśl, że może jednak za mało? Dokładnie tak mam z tymi 6 tysiącami. To taka granica, na której balansuję między satysfakcją a lekkim poczuciem winy.
Przyznam szczerze, że jako osoba w średnim wieku (nie zdradzę ile dokładnie, ale powiedzmy, że bliżej mi do czterdziestki niż dwudziestki 😉) mam dni, kiedy te 6 tysięcy kroków wydaje mi się wręcz heroicznym wyczynem. Po całym dniu w pracy, zajmowaniu się domem, rodziną – czasem po prostu padam na twarz i jedyne o czym marzę, to kubek herbaty i kanapa. Wtedy te 6 tysięcy to jak zdobycie Mount Everestu! Czuję dumę, że w ogóle udało mi się ruszyć z miejsca.
Ale są też dni, kiedy czuję się pełna energii. Wtedy 6 tysięcy kroków to zaledwie rozgrzewka. Mogłabym iść i iść, odkrywać nowe ścieżki, słuchać podcastów, cieszyć się świeżym powietrzem. W takie dni żałuję, że nie zrobiłam więcej. Wiem przecież, że Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaleca minimum 7500 kroków dziennie dla dorosłych, a niektóre źródła mówią nawet o 10 000 kroków dla optymalnych korzyści zdrowotnych.
Znalazłam kiedyś ciekawe badanie opublikowane w “JAMA Internal Medicine”, które pokazało, że już 4400 kroków dziennie znacząco zmniejsza ryzyko zgonu u kobiet w porównaniu z tymi, które robią mniej niż 2700 kroków. Każdy dodatkowy tysiąc kroków do 7500 dalej obniżał to ryzyko. To daje do myślenia, prawda?
Więc gdzie w tym wszystkim miejsce dla moich 6 tysięcy kroków? Myślę, że kluczem jest regularność i słuchanie swojego ciała. Lepiej zrobić te 6 tysięcy regularnie niż raz na tydzień przebiec maraton, a potem leżeć plackiem przez kolejne sześć dni. Ważne, żeby ruch stał się naturalną częścią dnia, a nie przykrym obowiązkiem.
Czasem te 6 tysięcy kroków to spacer z psem, innym razem zakupy na piechotę zamiast jazdy samochodem. Liczy się każdy ruch! Staram się wplatać aktywność w codzienne czynności: schody zamiast windy, spacer w porze lunchu, krótka przejażdżka rowerem. Każdy krok się liczy, dosłownie i w przenośni.
Podsumowując, 6 tysięcy kroków to dobry start, ale nie koniec drogi. To taki solidny fundament, na którym można budować. Ważne, żeby nie popadać w skrajności, ani w samozachwyt, ani w samobiczowanie. Ruch ma być przyjemnością, a nie katorgą. Słuchajmy swojego ciała, cieszmy się każdym krokiem i dążmy do lepszej wersji siebie.
#Aktywność Fizyczna#Ilość Kroków#ZdrowiePrześlij sugestię do odpowiedzi:
Dziękujemy za twoją opinię! Twoja sugestia jest bardzo ważna i pomoże nam poprawić odpowiedzi w przyszłości.