Kiedy jest najniższa waga w cyklu?
Ech, ta waga… Zmora, prawda? Kiedy na nią patrzeć, żeby się niepotrzebnie nie dołować? Bo wiecie, jak to jest – rano człowiek lżejszy, a wieczorem… Masakra! U mnie to potrafi być nawet dwa kilo różnicy! Dwa kilo! Wyobrażacie sobie? Cała czekolada z poprzedniego wieczoru (no dobra, może nie cała, ale…), obiad, kolacja, woda… To wszystko się gdzieś odkłada, przynajmniej na chwilę. Aż strach stanąć na wadze po całym dniu. Serio.
A co z cyklem? To dopiero jazda bez trzymanki. Przed okresem czuję się jak balon. Wzdęta, ciężka… Woda, woda, wszędzie woda! Wtedy waga pokazuje jakieś kosmiczne liczby, a ja mam ochotę ją schować głęboko do szafy i udawać, że nie istnieje. Poważnie, po co się katować? Przecież to nie ma sensu! To tylko woda, powtarzam sobie. Tylko woda… Ale i tak jakoś tak… smutno.
Zauważyłam, że najlepszy moment na ważenie to te kilka dni przed owulacją. Wtedy czuję się lżejsza, waga pokazuje mniej, a ja jestem zadowolona. I jakoś tak lżej mi się żyje. Nie wiem, czy to ma jakieś naukowe uzasadnienie, ale tak po prostu jest. Słyszałam, że hormony mają na to wpływ. Czytałam gdzieś, że estrogeny powodują zatrzymywanie wody… Sama nie wiem, ile w tym prawdy. Ale z mojego doświadczenia – tak właśnie jest. I tak się trzymam. Ważę się przed owulacją i mam spokój. A resztę czasu… Staram się nie myśleć o wadze. Bo po co? Przecież ważniejsze jest to, jak się czuję, prawda? A nie to, co pokazuje jakaś tam waga. Chociaż… Czasem trudno o tym pamiętać. Znacie to?
- Jak przechowywać gotówkę, aby nie pleśnieła?
- Na czym polega weryfikacja?
- Czy pieniądze na koncie oszczędnościowym są bezpieczne?
- Co czwarty Polak ma mniej niż 5 tys. zł oszczędności?
- Skąd ładnie widać Tatry?
- Czy kierownik wycieczki może być jednocześnie opiekunem?
- Czy można palić papierosy na plaży w Sopocie?
- Czy od pocenia się chudnie?
- Jak jechać, gdy pada deszcz?
- Czy ból ucha jest groźny?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.