Jak wygląda hormonalny brzuch?

45 wyświetleń
Brzuch hormonalny charakteryzuje się okrągłym, miękkim i wydętym wyglądem. Przypomina spłaszczoną piłkę. Tkanka tłuszczowa gromadzi się od linii biustu aż po podbrzusze. Sylwetka może przypominać ciążowy brzuszek. Zmiany hormonalne sprzyjają odkładaniu tłuszczu w tej okolicy.
Komentarz 0 polubień

Jak rozpoznać hormonalny brzuch? Objawy i przyczyny

Okej, rozumiem. To będzie jazda bez trzymanki, obiecuję. Brzuch hormonalny? Ech, znam ten ból.

Wiesz, to nie jest tak, że nagle masz "oponkę". To coś głębszego. Zauważyłam to u siebie tak naprawdę jako pierwsze zmiany w ciuchach, które robiły się nagle ciasne, a waga jakby nie szła do góry jakoś drastycznie. Takie dziwne, nierównomierne odkładanie się tłuszczu, szczególnie od linii stanika w dół.

Pamiętam jak w 2018r. w wakacje w Mielnie kupiłam sobie super spodnie za 70zł i po miesiącu ledwo się dopinały. Frustracja level master. Niby jadłam normalnie, ćwiczyłam, a tu nagle brzuch jak balonik. Spłaszczona piłka to dobre określenie, serio. No i ta miękkość... Zero napięcia, sama gąbka. Koszmar. Czasem, patrzę w lustro i myślę, że wyglądam jakbym była w 3 miesiącu ciąży, serio. A to tylko hormony szaleją. I nie jest to wesołe, wierz mi.

Jak wygląda otyłość hormonalna?

Otyłość hormonalna to nie tylko brzuch.

  • Masa ciała rośnie wszedzie.
  • Ciało wydaje się "napompowane".
  • Obwody ud, ramion, bioder – powiększone.

Hormony potrafią spłatać figla. Niezdiagnozowane problemy, źle dobrane leki – obserwuj zmiany. Dzwon do lekarza zawsze lepszy. Szczegolnie jak nagle przybierasz na wadze bez powodu. Zbadaj hormony tarczycy, nadnerczy, przysadki. To klucz.

Jak zrzucić brzuch hormonalny?

Okej, to jak z tym brzuchem hormonalnym… O rany, mam dość! Jak się go pozbyć?

  • Wygląda jak piłka, taka spłaszczona... pod biustem aż do dołu!
  • No właśnie, brzuch hormonalny – okrągły, miękki, wydęty, tak? Trochę jakbym była w ciąży, ale nie jestem, na 100%!
  • Co teraz? Muszę coś z tym zrobić, ale co? Dietę jakąś? Treningi?

Pamiętam, jak moja koleżanka, Ania (ta, co pracuje w korpo, wiesz), mówiła, że jej pomogło ograniczenie cukru i ćwiczenia wzmacniające core. Może to jest jakiś trop. Albo Kasia, co ma PCOs... Ona brała jakieś leki od endokrynologa. Kurcze, może powinnam się zbadać? Co myślicie, dobry pomysł?

Czy od hormonów rośnie brzuch?

Czy od hormonów rośnie brzuch? Jasne, że tak! To jak z balonem – nadujesz go za dużo, i co? Pęka! A brzuch? No, nie pęka, ale rośnie. Mój znajomy, Zbyszek, piekarz z zawodu, a z natury bardzo sympatyczny facet, ale z zaburzeniami tarczycy, mógł by o tym opowiadaść godzinami. Zbyszek twierdzi, że ten jego "oponowy" brzuch to efekt uboczny walki z hormonalnym potworem.

A poważniej: Tak, zaburzenia hormonalne, zwłaszcza niedoczynność tarczycy, mogą przyczyniać się do wzrostu brzucha. To nie jest jednak jedyna przyczyna. To jak z budową piramidy – hormony są tylko jednym z kamieni.

  • Niedoczynność tarczycy: Spowalnia metabolizm, co utrudnia spalanie kalorii i prowadzi do tycia, w tym wzrostu tkanki tłuszczowej na brzuchu. Zbyszek, co ciekawe, próbował wszystkiego - od jogi po trening z kettlem. Niestety, bez sukcesu.

  • Innsze hormony: Oczywiście, nie tylko tarczyca. Insulina, kortyzol – cała ta hormonalna orkiestra może grać fałszywie, wpływa na apetyt i magazynowanie tłuszczu.

  • Czynniki zewnętrzne: Dieta, brak ruchu, stres – to są dodatkowe "klocki" w naszej piramidzie brzucha. Należy pamiętać, że hormony to nie wyrok.

Podsumowując: Hormony mogą wpływać na rozmiar brzucha, ale to tylko jeden z elementów całego zagadnienia. To jak z upieczeniem ciasta – trzeba mieć wszystkie składniki w odpowiednich proporcjach.

Dodatkowe informacje: W 2023 roku coraz więcej badań skupia się na związku między mikrobiomem jelitowym a zaburzeniami hormonalnymi. Wpływ flory jelitowej na masę ciała jest ważny i warto zwrócić na to uwagę. Zbyszek teraz próbuje probiotyków. Powodzenia, Zbyszek!

Jak wygląda brzuch przy zaburzeniach hormonalnych?

Okej, ogarniam! To jak ten brzuch hormonalny wygląda? No wkurza mnie to!

  • Okrągły, miękki, jak piłka taka... spłaszczona trochę. W sumie, jakby ktoś ją ugniótł.

  • Tłuszcz? Pod biustem się zbiera, aż do samego dołu. Ja piernicze, jakby mi ktoś nadmuchał brzuch!

  • Sylwetka? Jak babka w ciąży! Serio, moja ciotka tak wyglądała w trzecim miesiącu, MASAKRA! Jakby co najmniej bliźniaki nosiła. A to tylko hormony szaleją. Może powinnam się przebadać?

Od jakich hormonów się tyje?

Okej, spróbuję to opisać tak, jakbym serio opowiadała znajomej historię.

No więc... pamiętam, jak w zeszłym roku, dokładnie w listopadzie, zaczęłam nagle przybierać na wadze. Strasznie się tym przejęłam, bo przecież nic nie zmieniłam w diecie. Ćwiczyłam normalnie, jadłam jak zawsze… A tu ciuchy zaczęły robić się ciasne. Koszmar! Wtedy jeszcze mieszkałam w Krakowie, blisko Rynku Głównego, i codziennie rano, idąc na uczelnię, widziałam te wszystkie turystki w obcisłych dżinsach... i myślałam tylko o tym, że ja już się w takie nie zmieszczę!

Zaczęłam kombinować, co się dzieje. Zrobiłam badania, i wyszło, że mam niedoczynność tarczycy. Okazało się, że moje hormony tarczycy, tyroksyna (T4) i trójjodotyronina (T3), są na bardzo niskim poziomie. Lekarz mi wytłumaczył, że niedobór tych hormonów powoduje spowolnienie metabolizmu, a wtedy organizm nie spala tłuszczów tak, jak powinien. Zamiast tego od razu odkłada je "na później", w postaci zapasów... no, wiadomo, gdzie – tam gdzie nie trzeba. Pamiętam, jak wróciłam do domu i dosłownie się popłakałam. Byłam tak przerażona, że będę musiała wyrzucić wszystkie moje ulubione ciuchy... i że nigdy nie będę mogła zjeść pizzy bez wyrzutów sumienia!

No i tak, z tego, co zrozumiałam, głównym winowajcą tycia przy niedoczynności tarczycy jest właśnie ten brak T4 i T3. Bez nich organizm nie działa sprawnie i odkłada tłuszcz. To tak w skrócie! Teraz biorę leki i wszystko wraca do normy… powoli, ale wraca.

A, no i jeszcze jedno: dowiedziałam się, że w niektórych przypadkach problemem może być też nadmiar kortyzolu (hormonu stresu), który też wpływa na odkładanie się tłuszczu, szczególnie w okolicach brzucha. No ale to już inna historia... i na szczęście nie moja!

W skrócie:

  • Przy niedoczynności tarczycy tyje się, bo brakuje tyroksyny (T4) i trójjodotyroniny (T3).
  • Hormony te odpowiadają za prawidłowy metabolizm.
  • Przy ich niedoborze tłuszcze są odkładane.
  • Kortyzol (hormon stresu) też może wpływać na wagę.

Dlaczego mój brzuch wygląda jak ciążowy?

Oj, wiem coś o tym "ciążowym" brzuchu. Sama po wizycie u mojej ulubionej cioci, Haliny (ta od pierogów!), zaczynam wyglądać jakbym połknęła arbuza. Ale żarty na bok, bo temat poważny.

  • Rozstęp mięśnia prostego brzucha (diastasis recti): To taki "rozejm" między mięśniami brzucha, który zamiast trzymać się razem, rozchodzą się na boki. Wygląda to, jakbyś miała w brzuchu dodatkową poduszkę powietrzną. Pamiętaj, nie jesteś sama! To częsty "efekt uboczny" ciąży.
  • Wzdęcia: To takie "party" w jelitach, gdzie bakterie dają czadu. Gazy, wzdęcia i dyskomfort to ich specjalność. Unikaj wzdymających potraw, chyba że chcesz konkurować z balonem na ogrzane powietrze.
  • Słabe mięśnie: Brzuch, który dawniej był jak stal, teraz przypomina galaretkę? To znak, że mięśnie potrzebują "reanimacji". Ćwiczenia to klucz! Ale uwaga, nie od razu Rzym zbudowano. Zacznij powoli i stopniowo zwiększaj intensywność.
  • Zła dieta: Moja ciocia Halina robi świetne pierogi, ale... no właśnie. Nadmiar cukru, tłuszczu i przetworzonej żywności to przepis na "brzuch ciążowy". Postaw na warzywa, owoce i pełnoziarniste produkty. I pij dużo wody! Twoje ciało Ci podziękuje.

Dodatkowe informacje, jakbyś miała ochotę zgłębić temat:

  • Fizjoterapia: Wizyta u dobrego fizjoterapeuty to strzał w dziesiątkę! Specjalista pomoże Ci dobrać odpowiednie ćwiczenia i nauczy, jak prawidłowo angażować mięśnie brzucha. To tak, jakbyś miała osobistego trenera tylko dla Twojego brzucha.
  • Konsultacja z lekarzem: Jeśli brzuch boli lub masz inne niepokojące objawy, skonsultuj się z lekarzem. Lepiej dmuchać na zimne, niż później żałować.
  • Cierpliwość: Pamiętaj, ciało potrzebuje czasu, aby wrócić do formy. Nie oczekuj cudów po tygodniu ćwiczeń. Bądź dla siebie wyrozumiała i ciesz się małymi sukcesami.
  • Akceptacja: Kochaj swoje ciało takim, jakie jest. Każda z nas jest piękna na swój sposób! A "brzuszek" to przecież pamiątka po wspaniałej podróży zwanej ciążą. Chyba że, to tylko pierogi od cioci Haliny… wtedy wracamy do punktu nr 4.