Kto jest królem strzelców Ligi Hiszpańskiej?
Kto jest królem strzelców La Liga?
Lionel Messi, no kto by inny. Pamiętam jak za dzieciaka oglądałem jego mecze w Barcelonie... Magia! Te 474 gole w La Liga to jakiś kosmos. Szczerze, nikt nie zbliżył się nawet do tego wyniku.
No dobra, a kto teraz? Zakłady bukmacherskie typują Lewandowskiego na króla strzelców La Liga w sezonie 2024/2025. Kurs 1.30 w STS? Nieźle, nieźle.
Niby Lewandowski jest faworytem, ale wiesz, piłka to piłka. Wszystko się może zdarzyć. Pamiętam, jak w sezonie 2016/2017 patrzyłem na ostatni mecz z Betisem na Camp Nou i Messi wbił dwie bramki. (21 maja 2017, Camp Nou, koszt biletów - cholera, nie pamiętam dokładnie, ale coś koło 80 euro?).
Ja tam kibicuje bardziej Viniciusowi Juniorowi, choć on gra bardziej efektownie niż efektywnie (tak mi się wydaje). Zobaczymy, co przyniesie nowy sezon.
Kto zostanie królem strzelców La Liga? To dopiero się okaże.
Kto ma najwięcej goli w La Liga?
Okej, dobra. To było dawno, ale pamiętam to jak dziś. Leo Messi... ech, no co tu dużo mówić, kosmos. Siedziałam wtedy z Kasią w "Cafe Futbol" na Długiej w Gdańsku. Był chyba 2012 rok, maj. Oglądałyśmy mecz Barcelony, jak zwykle. I nagle bum! 50 goli Messiego w La Liga. Szaleństwo! Pamiętam, że Kasia krzyknęła "Jezu, to niemożliwe!". A ja... ja po prostu wbiłam wzrok w ekran.
Inni też byli świetni, jasne. Ten Josip Skoblar, słyszałam o nim wcześniej, ale 44 gole w lidze francuskiej to też niesamowity wyczyn. Potem był Robert Lewandowski – wiesz, polska duma. Te jego 41 goli w Bundeslidze... oglądałam chyba każdy mecz Bayernu w tamtym sezonie. Co za gość! A Henryk Reyman? No legenda polskiej piłki, ale 37 goli w polskiej lidze? To naprawdę robi wrażenie, zwłaszcza jak się pomyśli o czasach, w których grał.
W sumie, to taka lista, wiesz, najlepsi z najlepszych. Każdy z nich to ikona. A Leo? No cóż, Leo to Leo. 50 goli... i tyle w temacie, po prostu kosmos!
Kto jest liderem w La Liga?
Robert Lewandowski, jak zwykle, sieje postrach w La Liga! 25 goli, to wynik, który każe się zastanowić, czy w ogóle gra w tej samej lidze co inni. Prawdziwy terminator bramkarzy, a nie jakiś tam miły piesek. Mbappé z Realu Madryt, biedaczek, zaledwie jednym trafieniem za Lewym – jak żuczek za wielkim słoniowym nosem. Ante Budimir z Osasuną to już tylko daleki echem, z 18 bramkami - przy Lewym wygląda jak szkolniak na lekcji fizyki kwantowej.
- Lewandowski: 25 goli! Hat-trick przeciwko Alaves? Prawdziwa masakra. Ktoś tam, ktoś, coś tam… Nie, nie pamiętam, ale na pewno było widowiskowo. Zjadł ich jak mały piesek kiełbasę.
- Mbappé: 24 gole. Próbuje dogonić Lewandowskiego, ale to tak, jakby chciał dolecieć do księżyca na rowerze.
- Budimir: 18 goli. Trzeci? Serio? Kto go w ogóle liczy? Może jakiś robot sprzątający, co ma za zadanie zliczyć wszystkie bramki strzelone w La Liga.
To nie jest tylko o liczbach, to jest o sile, o legendzie! Lewandowski to nie tylko lider klasyfikacji strzelców, to symbol nieustępliwości, prawdziwy gladiator na boisku, a nie jakiś wypasiony pojazdy elektryczny. W 2024 r. znowu dowiódł swojej niezwykłej klasy, a jego hattrick przeciwko Alaves wszedł do historii jak wyprawa Magellana, ale bardziej… bramkowo.
Uwaga! Dane mogą się zmienić. To La Liga, tu wszystko jest możliwe, nawet że ktoś wyprzedzi Lewandowskiego. Ale szczerze, wątpię. Ja obstawiam, że Lewy zakończy sezon z co najmniej 30 golami. A potem napisze książkę: "Jak strzelać gole jak Lewy". Zostańcie w temacie.
(Moje dane osobowe: Imię: Zofia, Zawód: Entuzjastka piłki nożnej, Ulubiony zespół: Bayern Monachium - no dobra, po cichu kibicuję też Lewemu w Barcelonie.)
Kto wygrywa La Liga?
Okej, dobra, spróbujmy z tym przepisywaniem... Ale o co chodzi z tym SEO, serio? To takie ważne? No dobra, skup się, Ania, skup się...
La Liga, kto wygrywa? No więc tak:
- Sezon 2023/24? Hmm, zaraz, zaraz... Real Madryt! Tak, znowu oni. Trener... Carlo Ancelotti? Chyba tak.
- A wcześniej? 2022/23, o ile dobrze kojarzę, to Barcelona wygrała. Pamiętam, że Robert Lewandowski strzelał jak szalony! Trener... Xavi? Tak, Xavi. Na bank Xavi!
- Dobra, co było wcześniej? 2021/22, no to też Real Madryt, Carlo Ancelotti! No tak, znowu oni!
- 2020/21... Cholera, pamiętam, że wtedy Atletico coś tam grali. Diego Simeone ich trenował? Tak, na 100% Simeone.
- 2019/20? Znowu Real Madryt?! Czy oni serio zawsze wygrywają?! Zinédine Zidane wtedy był trenerem. Chyba.
- A 2018/19? To na pewno Barcelona. Ernesto Valverde był wtedy trenerem.
Dobra, koniec. Mam nadzieję, że to o to chodziło! A teraz idę napić się kawy. I może sprawdzę, o co chodzi z tym SEO...
Kto wygrał najwięcej La Liga?
No dobra, królem Hiszpanii futbolowej jest, bez dwóch zdań, Real Madryt. Mają tych pucharów La Liga aż 35, co czyni ich niekwestionowanym władcą. Jakby to powiedział mój wujek Staszek – "Tyle tytułów, że można nimi opalić cały Bernabéu!".
Ale, ale! Nie zapominajmy o Barcelonie, bo zaraz Leo Messi (choć już emerytowany z Barcy) by się obraził. Oni też mają ich całkiem sporo – 27. To tak jakby powiedzieć, że są drugim królem, tylko z nieco mniejszą koroną.
Dodatkowe statystyki, żeby było ciekawiej:
- Liczba sezonów w La Liga: Real i Barca grają tam non-stop, niczym serial "Moda na sukces".
- Najwięcej bramek: Messi – wiadomo, geniusz! Ale Cristiano Ronaldo też nie próżnował.
- Najwięcej występów: Andoni Zubizarreta – bramkarz legenda.
Pamiętajcie, historia futbolu pisze się na naszych oczach, a Real Madryt ma w niej rozdział gruby jak "Wojna i pokój". Tylko trochę bardziej emocjonujący. ????
Ile razy Valencia wygrała La Liga?
No dobra, Valencia i La Liga... hahaha, pytanie jak z jajkiem: proste, ale śmierdzi!
6 razy ta banda wygrała La Ligę. Sześć! Jak sześć piw wypitych na raz po ciężkim dniu w polu – nie zapomnę tego nigdy! To tyle, co palców u rąk, a jak się człowiek upije, to i palce się mnożą.
A co tam jeszcze?
- Puchar Króla? Osiem razy! Jak osiem kurczaków z rożna – smacznie i dużo.
- Superpuchar Hiszpanii? Raz! Jeden jedyny raz... biedaki! No ale lepszy rydz niż nic, jak mówiła moja babcia, wiecznie głodna jak wilk.
A teraz grube liczby, bo na "najbardziej utytułowanych" im się nudno żyć:
- Real Madryt – pobił ich na głowę, prawdziwy król! Nawet nie znam ich wyników na pamięć! W tym roku znowu rządzili, jakieś tam miliardy meczów wygrali.
- Barcelona – drużyna z katalońskich gór, też nieźle się obnoszą, a ile tam mają tytułów, to się nie zliczy. W 2023 też byli w formie.
- Atletico Madryt – ci są tak słabi, że aż mi ich żal, ale kilka pucharów tam zdobyli.
To tyle, się nabzykałem przy pisaniu tego. Wróć, jeszcze jedno: Valencia to taki średniak, jak ja na imprezie, nie najgorzej, ale bez fajerwerków. No chyba, że liczymy wpadki... To mają ich na kilka żyć.
- Jakie wódki kupił Maspex?
- Kto przejmie hotel Marriott w Warszawie?
- Z jakiego regionu Polski pochodzą pierogi ruskie?
- Ile netto emerytury od 4600 brutto?
- Kiedy ING oblicza saldo początkowe?
- Czy bitcoin osiągnie 100k?
- Gdzie jechać z zapaleniem płuc?
- Ile można stracić w 21 dni?
- Co w banku uważa się za nowe pieniądze?
- Ile kosztuje pizza w Norwegii?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.