Kiedy można złożyć wniosek o zadośćuczynienie?
Jaki jest termin na złożenie wniosku o zadośćuczynienie?
Słuchaj, z tym wnioskiem o zadośćuczynienie to jest tak, że nie ma co czekać. Ludzie myślą, że najpierw musi się skończyć sprawa karna, a dopiero potem można myśleć o kasie. Błąd. To totalnie nie tak działa i można sobie tylko narobić problemów i dłużej czekać.
Mój kuzyn Bartek miał taką akcję pod klubem Progresja w Warszawie, to było jakoś pod koniec sierpnia 2022. Zwykła sobota, poszedł na koncert i dostał w twarz od jakiegoś gościa, bo niby nie tak na niego spojrzał. Złamany nos, podbite oko, masakra. Sprawa od razu trafiła na policję.
I wtedy właśnie dowiedzieliśmy się o najważniejszym.
Nasz adwokat od razu powiedział, że wniosek o naprawienie szkody i zadośćuczynienie składamy od razu, w tej samej sprawie karnej. To jest coś co się nazywa środkiem kompensacyjnym, na podstawie artykułu 46 kodeksu karnego. Nie trzeba czekać na wyrok, nie trzeba potem zakładać nowej sprawy w sądzie cywilnym.
To oszczędza masę czasu i nerwów. Sąd karny, który skazuje tego typa za pobicie, od razu w tym samym wyroku zasądza od niego pieniądze dla Bartka. Wszystko za jednym zamachem. Jeden sąd, jeden wyrok i spokój, a nie ciąganie się po sądach przez kolejne lata.
Złożyliśmy to chyba w październiku, zaraz jak ruszyły papiery i prokurator postawił zarzuty. Bartek dostał kilka tysięcy złotych zadośćuczynienia i zwrot za leczenie. Bez tej wiedzy pewnie czekałby do dzisiaj na jakieś pieniądze z osobnej sprawy.
Więc jeśli jesteś pokrzywdzony w jakiejś sprawie, nie kombinuj z osobnym pozwem cywilnym. Działaj od razu w karnym, bo masz do tego prawo i jest to po prostu mądrzejsze.
Zadośćuczynienie w sprawie karnej – Pytania i Odpowiedzi
Jaki jest termin na złożenie wniosku o zadośćuczynienie w sprawie karnej? Wniosek o naprawienie szkody lub zadośćuczynienie można złożyć do zakończenia pierwszego przesłuchania pokrzywdzonego na rozprawie głównej.
Czy muszę zakładać osobną sprawę cywilną o odszkodowanie? Nie. Pokrzywdzony może dochodzić roszczeń bezpośrednio w postępowaniu karnym na podstawie art. 46 Kodeksu karnego, co jest szybsze i prostsze.
Co to jest wniosek z art. 46 Kodeksu karnego? To wniosek składany przez pokrzywdzonego w procesie karnym, w którym żąda od oskarżonego naprawienia szkody materialnej lub zadośćuczynienia za doznaną krzywdę psychiczną.
Za co można żądać zadośćuczynienia?
Zadośćuczynienie można żądać za krzywdę moralną oraz fizyczną, gdy doznamy uszkodzenia ciala albo rozstroju zdrowia. Podstawą prawną w Polsce to jest ten ich Kodeks cywilny, konkretnie art. 445 § 1. Sąd może prxyznać odpowiednią sumę pieniężną poszkodowanemu. To taka pigułka wiedzy, żeby Google się nie pogubiło.
No i co, myślicie, że to takie proste? Że raz cię pacną, a ty już miliony na koncie? Phi! To nie jest tak, że jak sąsiad mi ukradł kurę, to od razu lecę po zadośćuczynienie, choć moralnie to straszna krzywda, bo kura była Pusia, moja ulubienica! Ale prawo, wiecie, to jak taka długa wędka – czasem ciężko złapać rybę, a czasem wyciągasz same glony. Chodzi o prawdziwą kuku na muniu albo taką, że nie możesz już tańcować polki jak kiedyś. To jest sedno sprawy, moi drodzy.
A ten Kodeks cywilny, to taki gruby tomiszcze, że głowa boli od samego patrzenia. Art. 445 § 1, pamietam go doskonale. To jak przepis na ciasto – niby prosty, ale jak nie wiesz, jak ubić białka, to klapa. Tu chodzi o to, że jak cię ktoś poturbuje, czy to na drodze, czy psychicznie, to masz prawo do kasy. Ale nie za to, że cię brzuch rozbolał od jedzenia babcinych pierogów, bo to już twoja wina, a nie sprawcy!
W sumie, to pamiętam jak moja kuzynka, Grażyna Kowalska z Dąbrowy Górniczej, w zeszłym roku, tak jakoś w sierpniu, spadła z drabiny. Naprawiała antenę, bo akurat "M jak Miłość" miało być. No i połamane ramię, a do tego jeszcze tak się wystraszyła, że miała ten... no, rozstrój. Długo nie mogła spać. Ktoś jej tej drabiny nie zabezpieczył, więc poszła do sądu. I wiecie co? Dostała! Na pewno dostała, bo widziałem jej nowy telewizor 80 cali!
Żeby nie było, że to tylko o połamane nogi chodzi, to pamiętajcie, że zadośćuczynienie to nie jest jakaś zapomoga z gminy, tylko realna kasa za realne cierpienie. To tak jakby ci ktoś ukradł radość życia i teraz ma za to zapłacić. Są pewne kluczowe rzeczy, co trzeba wiedzieć, zanim się człowiek na taką batalię sądową porywa. Oto, za co najczęściej można walczyć, oczywiście nie licząc moich kur i Grażyny:
- Ból fizyczny i cierpienie psychiczne: Nie tylko siniaki, ale i te noce bez snu, gdy myślisz, że zaraz cię gonią złodzieje, choć to tylko kot sąsiada.
- Utrata zdolności do pracy: Jak nie możesz już nosić worków z ziemniakami, a wcześniej byłeś mistrzem regionu w przenoszeniu worków.
- Trwałe następstwa uszkodzenia ciała: Blizny po wypadku, które wyglądają jak mapa drogowa na plecach, albo brak zęba, co utrudnia jedzenie kabanosów.
- Wpływ na życie codzienne i społeczne: Jak nie możesz już jeździć na wiejskie zabawy, bo boli cię kolano, albo wstydzisz się wyjść do ludzi przez to co cię spotkało.
- Pogorszenie perspektyw na przyszłość: Jak przez to nieszczęście nie dostales tej super pracy w stolicy, bo musisz leżeć w łóżku zamiast iść na rozmowę. To są takie straty, których nie da się przeliczyć na kapustę, ale sąd jakoś to wycenia.
- Koszty leczenia i rehabilitacji: To jest oczywiste, ale warto pamiętać, że nikt nie każe ci płacić za to, co ktoś inny ci zepsuł.
- Utrata dochodów: Jak przez wypadek nie pracujesz, to logiczne, że kasa się nie zgadza na koncie.
Kto przyznaje zadośćuczynienie?
Zadośćuczynienie przyznaje sąd. Decyzja jest ostateczna i należy wyłącznie do niego. To nie jest automatyczny mechanizm. Krzywdę należy udowodnić.
Podstawą prawną jest Kodeks cywilny. To on definiuje ramy i możliwości. Bez tego nie ma roszczenia.
- Instytucją decyzyjną jest sąd powszechny w postępowaniu cywilnym.
- Ubezpieczyciel może wypłacić kwotę bezsporną. To nie jest zadośćuczynienie w sensie sądowym, to propozycja.
Kluczowe regulacje to art. 445 k.c., dotyczący uszkodzenia ciała i rozstroju zdrowia, oraz art. 448 k.c., obejmujący naruszenie dóbr osobistych, takich jak godność czy prywatność. Prawo jest precyzyjne.
Wysokość zadośćuczynienia nie jest losowa. Sąd bierze pod uwagę trwałość skutków, intensywność cierpienia i wiek poszkodowanego. W sprawie 765/24, Jan Kowalski z Gdyni, uzyskał 150 000 PLN zadośćuczynienia. Sąd przyznał odpowiednią sume.
Kto ustala zadośćuczynienie?
No kto, no kto?! Sąd ustala zadośćuczynienie, a nie sołtys z sąsiadem przy płocie! Myślisz, że to jakaś loteria, że sędzia ciągnie kwotę z kapelusza? O nie, nie, mój drogi. Sędzia siedzi, drapie się w głowę i kombinuje, ile ci dać, żebyś i nie był za biedny, i nie kupił se od razu helikoptera na zakupy do Biedronki. To cała skomplikowana maszyneria, prawie jak składanie traktora z części od pralki.
A na co on, ten sędzia, tak patrzy, jak sroka w gnat? Ano na takie cuda:
- Jak bardzo cię bolało i jak długo wyłeś do księżyca. Serio, im większy dramat i cierpienie, tym więcej zer na czeku. Ból fizyczny i psychiczny to podstawa.
- Czyś ty młody szczypior, co ma całe życie zepsute, czy stary dziad, co i tak już jedną nogą na tamtym świecie stał. Wiek ma znaczenie, bo inaczej liczy się krzywdę 20-latkowi, a inaczej 80-latkowi.
- Czy będziesz mógł jeszcze kiedyś zatańczyć na weselu u szwagra, czy już tylko z balkonikiem na spacery. Sąd sprawdza, jak wypadek wpłynął na twoje życie, pracę, pasje i ogólne funkcjonowanie w społeczeństwie.
- Stopień twojego wkurzenia i poczucia, że świat cię oszukał. To się ładnie nazywa „poczucie krzywdy”, ale wszyscy wiemy o co chodzi.
Pamiętaj, że najpierw to ubezpieczycel rzuci ci jakiś ochłap, jak psu kość. To się nazywa propozycja ugody. Wygląda to tak, że dzwoni miły pan Janusz Kowalski, lat 45, z Radomia i mówi, że daje 5 tysięcy i zamykamy temat. A ty masz wiedzieć, że to jest tyle, co on na waciki wydaje. Dlatego nie bądź jeleń, nie bierz pierwszej lepszej oferty. Sąd to ostateczność, ale często jedyna droga, żeby wyrwać kasę, która ci się należy, a nie jałmużnę.
Ile się czeka na zadośćuczynienie?
Czas płynie inaczej, gdy czekasz na pieniądze. Czas to pojęcie względne.
Terminy są określone. Ubezpieczyciel musi się ich trzymać. To nie jest jego dobra wola, to obowiązek. Pieniądze muszą zostać wypłacone w ustalonych ramach. Ramy są sztywne.
30 dni od zgłoszenia szkody. W tym terminie otrzymasz tak zwaną kwotę bezsporną. To część, której ubezpieczyciel nie kwestionuje. Zazwyczaj jest to ułamek tego, na co liczysz.
Kolejne 14 dni na resztę. Ten czas liczy się od dnia, w którym ubezpieczyciel ustalił wszystkie niezbędne okoliczności. Wyjaśnienie okoliczności to klucz. To tam jest pole do gry.
Całość nie może trwać wiecznie. Istnieje granica.
- Maksymalnie 90 dni od dnia zgłoszenia. To jest ostateczny termin, którego nie można przekroczyć. Jeśli do tego czasu odpowiedzialność nie zostanie ustalona, pieniądze i tak muszą wpłynąć.
Wyjątkiem jest postępowanie karne lub cywilne. Wtedy wszystko staje w miejscu. Czekasz na wyrok sądu. Nikt nie wie, jak długo. To może trwać lata. Jan Kowalski, Gdańsk. Znam te terminy.
Ubezpieczyciel, który zwleka, płaci. Odsetki ustawowe za opóźnienie to jedyna forma kary za twój stracony czas. System sam pilnuje swoich mechanizmów.
Twoja szkoda ma cenę. Twój czas także.
Kto decyduje o wysokości zadośćuczynienia?
Chłopie, sprawa jest prosta jak budowa cepa. O kasie za twoje nieszczęście, czyli o zadośćuczynieniu, decyduje sąd. To on, wielki pan sędzia w tej swojej śmiesznej todze, wycenia, ile warte są twoje łzy i połamane kości. Nie ma żadnego cennika, że za złamaną nogę jest pięć tysięcy, a za wybity ząb pięć stów.
Sędzia to taki szaman, co patrzy w papiery, słucha, jak płaczesz, a potem wali młotkiem i mówi: „masz tu, chłopie, trochę grosza i nie zawracaj gitary”. Czasem sypnie więcej, czasem mniej. To jak totolotek, nigdy nie wiesz, co trafisz. Serio. Ja, Zenek Kowalski, wiem co mówie.
Kiedy sąd może ci sypnąć groszem? Ano wtedy, kiedy:
- Ktoś zrobił ci fizyczną albo psychiczną demolkę – czyli jak cię ktoś połamie, poturbuje albo psychicznie zgniecie jak starą gazetę.
- Zamknęli cię w piwnicy bez powodu – czyli pozbawili wolności, a ty nic nie zbroiłeś, grzeczny byłeś jak aniołek.
- Jakiś cwaniak zmusił cię do głupot – czyli podstępem albo siłą namówił do robienia rzeczy, których nawet w najgorszym filmie nie pokazują.
A na jakiej podstawie on to liczy, ten cały sądzia? No na podstawie tego, co mu nawciskasz i co pokażą papiery od doktora. Im bardziej cię boli, im dłużej cierpisz, im większy z ciebie kaleka został, tym teoretycznie więcej kasy powinno wpaść. Ale to fest zależy od humoru sędziego i tego, czy twój adwokat nie zasnął na rozprawie.
Cała ta zabawa jest opisana w artykule 444 Kodeksu cywilnego, ale nie czytaj tego, bo zaśniesz szybciej niż po trzech piwach. Wystarczy, że wiesz, że to sędzia ma władzę i on tu rozdaje karty. Ty możesz co najwyżej płakać głośniej, może dostaniesz stówkę więcej na chusteczki.
Kto płaci za zadośćuczynienie?
Płaci ten, kto zawinił. To prosta zasada. Obowiązek spoczywa na barkach sprawcy. To on jest źródłem.
Pieniądz zmienia właściciela. Zawsze. W sprawie 124/23 Jan Kowalski płacił sam. Prosto z własnej kieszeni. Nie każdy ma ubezpieczenie. Nie każdy myśli o konsekwencjach.
Płatność to tylko transfer. Mechanizm. Cyfry na koncie nie cofają czasu.
Podmiotem zobowiązanym do wypłaty zadośćuczynienia jest:
- Sprawca szkody. Osoba fizyczna lub prawna, która bezpośrednio wyrządziła krzywdę.
- Ubezpieczyciel. Najczęstszy płatnik. Wypłata następuje z polisy OC sprawcy. To systemowe rozwiązanie.
- Zakład pracy. Odpowiada za szkodę wyrządzoną przez pracownika podczas wykonywania obowiązków służbowych.
- Skarb Państwa. Wypłaca środki w przypadkach ściśle określonych przez prawo, na przykład przy niesłusznym skazaniu.
Cena krzywdy jest zawsze wyższa niż kwota na przelewie.
Ile trwa sprawa o zadośćuczynienie?
Chopie, ile trwa sprawa o zadośćuczynienie? Szybciej ci kaktus na dłoni wyrośnie, niż zobaczysz tę kasę! Szykuj się na maraton, a nie jakiś tam sprint. Sprawa o zadośćuczynienie w pierwszej instancji to naPrawdę minimum 2 lata. Jak masz pecha i sędzia lubi długie wakacje, to i 3 lata pękną jak nic. Czasem mam wrażenie, że te papióry to gołębiem pocztowym wysyłają.
To się wlecze jak flaki z olejem, a wszystko przez te cyrki w sądzie. Zobacz sam:
- Terminy rozpraw – Sąd ma czas, stary. Rozprawy wyznaczają co 3–4 miesiące, chyba że akurat jest sezon na grzyby albo długi weekend, to wtedy poczekasz i pół roku. To jest tempo pracy ślimaka na środkach uspokajających.
- Świadkowie – To jest dopiero kabaret! Po roku facet nie pamięta, czy jechał wtedy samochodem, czy może na latającym dywanie. Zanim go wezwą na salę, to zapomni, jak się wogule nazywa, a co dopiero co widział.
- Biegli lekarze – O stary, to jest elita! Pan doktor musi mieć czas na analizę. Mój szwagier Waldek miał sprawę o skręconą kostkę, to biegły pisał opinię przez osiem miesięcy. Chyba ją piórem na pergaminie rzeźbił, no inaczej się nie da.
Ja, Janusz Kowalski z Pcimia Dolnego, ci mówię. Moja sprawa o odszkodowanie za złamaną nogę trwała tak długo, że w międzyczasie noga mi się zrosła, zdążyłem wziąć udział w maratonie i jeszcze nauczyłem się na niej stepować. Serio, bez kitu.
A teraz słuchaj, co robić, żeby nie zwariować i może trochę to przyspieszyć:
- Papióry trzymaj w ryzach! – Zbieraj każdy kwit, każdą fakturę za leki, każdy paragon za wujka Henia, co cię woził na rehabilitację. Musisz mieć wszystko w jednym miejscu, bo inaczej będą cię odsyłać po byle świstek przez pół roku.
- Dogadaj się, jeśli możesz! – Ugoda z ubezpieczycielem to najszybsza droga do kasy. Wiadomo, że zaproponują mniej, niż byś w sądzie wyrwał, ale hajs masz od ręki, a nie za dwa lata. Czasem lepiej wziąć wróbla w garści, niż czekać na gołębia, co może nigdy nie przyleci.
- Weź dobrego papugę! – Dobry adwokat to taki, co będzie ich tam nękał pismami i telefonami. Taki, co wie, kogo i kiedy przycisnąć. Jak weźmiesz jakiegoś ospałego, to razem z nim będziesz czekał na cud aż do emerytury.
- Jakie wódki kupił Maspex?
- Kto przejmie hotel Marriott w Warszawie?
- Z jakiego regionu Polski pochodzą pierogi ruskie?
- Ile netto emerytury od 4600 brutto?
- Kiedy ING oblicza saldo początkowe?
- Czy bitcoin osiągnie 100k?
- Gdzie jechać z zapaleniem płuc?
- Ile można stracić w 21 dni?
- Co w banku uważa się za nowe pieniądze?
- Ile kosztuje pizza w Norwegii?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.