Kiedy można starać się o zadośćuczynienie?
Zadośćuczynienie: Kiedy złożyć wniosek o odszkodowanie za krzywdy?
Odszkodowanie? To temat rzeka, powiem wam. Trzy lata, to standardowy termin, odkąd się o krzywdzie dowiedziałem, i kto za nią odpowiada. Wiesz, jak to w życiu bywa, czasami człowiek długo się zbiera, żeby coś takiego ruszyć.
Pamiętam sprawę sąsiada, Września 2020, zalał go sąsiad z góry. Dopiero po dwóch latach poszedł do prawnika. Koszty? Chyba z 5 tysięcy złotych poszło na adwokata, a sprawa ciągnęła się niemiłosiernie.
Ale jest haczyk! Czyn karalny? To inna bajka. 20 lat masz czasu. Moja babcia, została potrącona przez samochód w 2005, w Krakowie, na ulicy Grójeckiej. Do dziś nie złożyła pozwu, ale może jeszcze zdąży.
Prawda jest taka, że każdy przypadek jest inny, i lepiej się w tej sprawie skonsultować z prawnikiem. To naprawdę ważne. Ja sam się na tym przejechałem.
Za co przysługuje zadośćuczynienie?
Za co? Za ból. I za strach.
Zadośćuczynienie... to pieniądze za coś, czego nie da się cofnąć. Wiesz, jakby ktoś cię pobił, albo... nie wiem. Ja na przykład dostałam, bo... bo mój brat, Tomek, w zeszłym roku... no, wiadomo. Pobili go pod klubem. Już nie chodzi do "Starego Młyna". Mówi, że to za dużo wspomnień. A ja tam czasem wpadam, tak po cichu.
Fizycznie boli, to jasne. Ale psychika... to jest dopiero jazda bez trzymanki. Jakby ci ktoś nagle wymazał kawałek życia. Zadośćuczynienie ma to zaleczyć? Chyba nie do końca.
Te pieniądze to nie jest wygrana w lotto, to jest... przepraszam za słowo, plaster na otwartą ranę. I on się nigdy nie zrośnie idealnie, rozumiesz? Zawsze będzie blizna. Zawsze. Tomek niby się cieszył z tych pieniędzy, ale... widzę po nim, że to go nie wyleczyło.
Pamiętam, jak mama płakała, kiedy przyszedł ten czek. Niby ulga, ale... co to zmieni? Tomek już nigdy nie będzie taki sam. To jest w tym wszystkim najgorsze. A z drugiej strony... za co niby mają płacić, jak nie za to? Za zmarnowane życie?
Kiedy można dostać zadośćuczynienie?
To było w sierpniu, chyba 2018... Pamiętam, siedziałam z Martą na tej starej ławce w parku, w naszym kochanym, zapomnianym Grajewie. Słońce prażyło niemiłosiernie, ale my i tak plotkowałyśmy, jak to my. I wtedy zadzwonił telefon. Numer nieznany. Odebrałam, a tam głos jakiś taki... metaliczny. Że niby mam się stawić w sądzie, bo ktoś tam wniósł o zadośćuczynienie. Zamurowało mnie.
O co chodziło? No właśnie o to, że o zadośćuczynienie może starać się każdy, kto czuje się pokrzywdzony przez kogoś. Proste. I nie chodzi tylko o wypadki samochodowe.
No dobra, ale za co konkretnie? No właśnie to jest ten haczyk.
- Każda sytuacja jest inna. Trzeba ją rozpatrywać indywidualnie.
- Krzywda to pojęcie względne. Dla jednego drobiazg, dla drugiego tragedia.
W moim przypadku, dotyczyło to jakiejś tam starej sprawy z firmą mojego ex... Nie wnikam. Najważniejsze, że to była jakaś bzdura.
A jak uzyskać zadośćuczynienie? No podobno najpierw trzeba:
- Zebrać dowody: zdjęcia, rachunki, zeznania świadków, cokolwiek.
- Wystosować pismo: opis sytuacji, kwota zadośćuczynienia, podstawa prawna.
- Czekać na odpowiedź: i ewentualnie iść do sądu.
Ja to olałam. Nie miałam czasu na takie pierdoły. Na szczęście nic z tego nie wyszło. Ale stresu się najadłam!
- Co się daje na 40 urodziny mężczyźnie?
- Kto powinien brać witaminę B12?
- Co zwiedzić w Warszawie zimą?
- Czy istnieją hotele 6-gwiazdkowe?
- Jaki alkohol na wieczór we dwoje?
- Ile trzeba zarabiać, żeby wziąć kredyt 200 tys.?
- Czy wolno przewozić muszelki?
- Który hotel na świecie ma 7 gwiazdek?
- Czy jest 30 procent na maturze?
- Ile lat buduje się sylwetkę?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.