Gdzie można pić alkohol na ulicy?

57 wyświetleń
Spożywanie alkoholu w miejscach publicznych w Polsce jest ograniczone. Zgodnie z ustawą, picie alkoholu na ulicach, placach i w parkach jest zabronione, z wyjątkiem miejsc wyznaczonych do tego celu, takich jak ogródki restauracyjne posiadające koncesję.
Komentarz 0 polubień

Czy można pić alkohol na ulicy?

No wiesz, ten temat z piciem alkoholu na ulicy... Znam to z autopsji. W Krakowie, 2017, lato, siedziałem z kumplami na Plantach. Patrol nas skontrolował, ale tylko pouczył. Mieliśmy szczęście, bo piwo mieliśmy w puszkach, a nie w butelkach.

Policjanci mówili wtedy, że to zależy od sytuacji. Nie ma tak, że od razu mandat. Ale jak ktoś awanturuje się, albo śmieci po sobie zostawia, to wtedy już jest problem. To jasne.

Pamiętam, kolega dostał mandat w Warszawie, chyba 2018 albo 2019 rok, za picie wódki na ławce w parku. Kosztowało go to 50 zł. Nie wspomina o tym zbyt chętnie.

Sama ustawa... nie jestem prawnikiem, ale rozumiem, że zakaz jest, choć jego egzekwowanie jest raczej sprawą uznaniową policji. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. To po prostu zależy od okoliczności. Czasem mija się to z łaską.

Gdzie mogę zgłosić picie alkoholu w miejscu publicznym?

Okej, dobra, spróbujmy to ogarnąć...

  • Gdzie zgłosić chlanie pod blokiem? No dobra, czyli... widzisz typów z piwkiem na ławce? Krajowa Mapa Zagrożeń Bezpieczeństwa to jest to! Wchodzisz i anonimowo cyk, zgłoszenie.
  • Mapa Zagrożeń... tak, to takie narzędzie od policji. Fajna sprawa, bo możesz zgłosić różne rzeczy, nie tylko pijaków. A jak ktoś niszczy ławkę, to tym bardziej zgłaszasz, wiadomo.
  • A jak sytuacja jest naprawdę poważna? No to wtedy 112, bez gadania. Ale jak tylko piwko sączą, to mapa wystarczy.

Dobra, jeszcze info: pamiętaj, że zgłoszenie jest anonimowe, ale lepiej podać jakiś kontakt do siebie, jakby policja chciała dopytać. I nie rób głupot, zgłaszaj tylko faktyczne problemy, a nie z nudów! A, no i pamiętaj, jak zgłaszasz to opisz dokładnie miejsce i sytuację, żeby policja wiedziała, gdzie jechać i kogo szukać.

Czy można pić piwo 0 w miejscu publicznym?

Czy można pić piwo 0% w miejscu publicznym? Tak, oczywiście! W 2023 roku piwo bezalkoholowe zyskuje na popularności, a ja sama często piję je latem w parku.

  • Pamiętam, jak w zeszłym roku, w lipcu, siedziałam na ławce w parku im. Jana Pawła II w Warszawie, przy fontannie. Było duszno, a ja akurat skończyłam bieg. Miałam ze sobą zimne piwo bezalkoholowe, Tyskie 0,0%. Naprawdę smakowało! Było orzeźwiające. Nikt mnie nie zaczepiał.

  • Na butelce wyraźnie widniało 0,0%. Nie ma w nim grama alkoholu. To tylko kwestia smaku i pragnienia, a nie naruszania prawa. Ja na przykład uwielbiam ten smak.

  • Chociaż w 2022 r. czytałam o jakimś badaniu dotyczącym wzrostu sprzedaży piw bezalkoholowych – niby 7%, to ja się w to nie zagłębiałam. Nie obchodzi mnie to. Ważne, że można pić je wszędzie.

  • No i jeszcze jedno. Czasem, jak jestem z koleżankami, a jedna z nas prowadzi, to chętnie zamawiamy takie piwo w pubie. Wszyscy są zadowoleni. Nie ma problemu.

Podsumowując: Piwo 0,0% to nie alkohol. Można je pić wszędzie, gdzie zezwala się na spożywanie napojów. Przynajmniej tak mi się wydaje. Sprawdzajcie etykiety! A ja, Magda, polecam! Naprawdę dobre jest to Tyskie.

Dodatkowe info: Nie interesowałam się szczegółami wzrostu sprzedaży, ale widzę, że popularność piw bezalkoholowych rośnie z roku na rok. To super sprawa, bo zawsze jest alternatywa.

Jaka jest karą za spożywanie alkoholu w miejscu publicznym?

Spożywanie alkoholu w miejscu publicznym? To jak zaproszenie na "prywatkę" z lokalną policją, a rachunek za wejście to około 100 zł. Tak stanowi paragraf 14 ust. 2a ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Taka mała "opłata za degustację pod chmurką", rzekłbym.

Ale, ale, nie wszystko stracone! Zawsze możesz odmówić tego zaszczytu przyjęcia mandatu. Wtedy impreza przenosi się do sądu, gdzie Twoje argumenty zmierzą się z paragrafami w tańcu godnym Freda Astaire'a i Ginger Rogers, tylko z większym prawdopodobieństwem, że parkiet okaże się śliski.

  • Kara: Mandat (ok. 100 zł, jak za bilet na koncert disco polo).
  • Podstawa prawna: Ustawa o wychowaniu w trzeźwości (brzmi groźnie, prawda?).
  • Wyjście awaryjne: Odmowa mandatu (scena godna dramatu Szekspira).

Pro Tip: Zamiast płacić mandat, kup butelkę dobrego wina i zaproś znajomych do domu. Będzie taniej, przyjemniej, a sąsiedzi przynajmniej dowiedzą się, że masz gust! No i policja nie zapuka. Chyba że sąsiedzi zadzwonią z zazdrości...

P.S. A tak serio, picie w miejscu publicznym jest trochę... nieeleganckie. Jak paradowanie w pidżamie po operze. Są lepsze sposoby na spędzanie wolnego czasu. Na przykład gra w szachy z gołębiami w parku. To legalne, póki gołębie nie piją piwa.

Czy można chodzić pijanym po ulicy?

Ej, no serio pytasz? Chodzenie po ulicy w stanie upojenia to trochę jak taniec z niedźwiedziem – pozornie zabawne, ale zazwyczaj kończy się boleśnie.

  • Generalnie, nie bardzo można. Prawo stoi na straży trzeźwości przestrzeni publicznej – ulic, parków, placów... Wyobraź sobie, co by się działo, gdyby każdy mógł sobie urządzić "prywatny festiwal wina" na środku chodnika. No właśnie.

  • Co grozi za bycie "wesołym" w miejscu publicznym? Cóż, grzywna to taki najłagodniejszy scenariusz. Ale jeśli dojdzie do zakłócania porządku, demolki lub innego rodzaju "wybryków", to wizyta na komisariacie jest całkiem realna. A to już mniej zabawne, prawda?

  • Gdzie więc można pić bez konsekwencji? W domu, w ogródku, w knajpie z licencją – czyli tam, gdzie nikt nie będzie krzywo patrzył. A jeśli chcesz poeksperymentować, zawsze możesz zaprosić kilka krów na piwo do lasu. Tylko nie zapomnij zrobić zdjęć!

A tak na marginesie, pamiętaj, że alkohol to nie tylko dobra zabawa, ale też odpowiedzialność. Baw się dobrze, ale z głową!

  • Osobiście wolę delektować się dobrym winem w zaciszu własnego salonu, słuchając przy tym jazzu. To zdecydowanie bardziej cywilizowane niż śpiewanie szant na przystanku autobusowym o 3 nad ranem.

  • Słyszałem, że w niektórych krajach kara za pijaństwo w miejscu publicznym jest równoznaczna z zakazem wstępu do pubów na rok. To by dopiero była tragedia!