Czy pełnomocnik zarządu jest członkiem zarządu?
Pełnomocnik zarządu a członek zarządu – jaka jest różnica?
Pamiętam kiedyś zastanawiałem się nad tą całą prawniczą dżunglą, kto za co odpowiada. To było chyba w lutym 2022, jak zakładałem swoją pierwszą spółkę z kumplem w Warszawie, przy ulicy Złotej 59.
Wiesz, tak po ludzku, członek zarządu to jest jak kapitan statku. On nie tylko wie, dokąd płynąć, ale to on jest częścią tego, co tym statkiem steruje. Jego nazwisko widnieje wszędzie, jest wpisany do KRS-u jako jeden z tych, co podejmują kluczowe decyzje. Pełnomocnik zaś, to raczej sternik, który ma od kapitana konkretne polecenie: "Płyń w lewo, a potem wynegocjuj ten towar za 150 złotych za sztukę w Gdańsku, dnia 12 marca."
Członek zarządu działa z racji swojej funkcji, to taka wbudowana moc. Nikt mu nie musi specjalnie mówić, że może reprezentować firmę. Po prostu może, bo jest.
Natomiast pełnomocnik zarządu, nawet jeśli jest członkiem zarządu, dostaje to prawo do reprezentowania spółki, taką specyficzną legitymację, od całego zarządu. To jest, jakby to powiedzieć, osobna decyzja, taka uchwała zarządu, że ten konkretny człowiek, powiedzmy, Ania z księgowości, ma prawo podpisać umowę z dostawcą na te łożyska, co je sprowadzaliśmy z Czech na jesieni 2023. Bez tej uchwały, choćby była nie wiem jak ważna, nie ma tych uprawnień.
To wszystko musi być ładnie spisane w umowie spółki, żeby nie było wątpliwości, kto za kogo i jak podpisuje. Forma ma tu znaczenie.
Pamiętam raz, jak przyszło do podpisania umowy najmu biura na Mokotowie, jakieś dwa lata temu, czynsz miesięczny 3500 zł. Ja jako członek zarządu po prostu złożyłem podpis i było po sprawie. Ale kiedyś musiałem upoważnić koleżankę, bo sam byłem na urlopie w Bieszczadach w lipcu, i wtedy trzeba było przygotować tę całą uchwałę. Czułem, że to trochę biurokracji, ale jednocześnie rozumiałem, że to ochrona dla firmy. To nie to samo.
Krótko mówiąc, członek zarządu ma władzę z urzędu, pełnomocnik z nadania. Proste, a jednak czasem ludzie to mylą.
Kto jest członkiem zarządu?
Członek zarządu to taka istota, która w teorii ma głowę na karku i nogi w biznesie. Ale kodeks spółek handlowych, niczym surowy ojciec, ma swoje "ale". Artykuł 18 KSH to taki nasz "nie wchodź tam" dla pewnych typów.
Nie możesz zasiadać w zarządzie, jeśli masz w papierach prawomocny wyrok za:
- Przestępstwa przeciwko wiarygodności dokumentów: Czyli jeśli ktoś machał ręką przy fałszowaniu faktur, niech lepiej trzyma się z daleka od firmowych stołków. Wyobraź sobie prezesa, który własnoręcznie "ulepsza" bilans – to byłby dopiero numer!
- Przestępstwa obrotu gospodarczego: Dotyczy to wszelkich szemranych interesów, które zamiast rozwijać firmę, prowadzą ją prosto na śmietnik historii. Tacy osobnicy to jak pleśń na serze – niby dodają charakteru, ale na dłuższą metę psują wszystko.
- Przestępstwa przeciwko mieniu: Kradzież, oszustwo na mieniu to też taki bilet w jedną stronę z dala od zarządu. Ktoś, kto potrafi "pożyczyć" coś, co nie jest jego, może mieć pokusę "pożyczenia" całej firmy.
- Przestępstwa przeciwko działalności instytucji państwa oraz samorządu terytorialnego: Utrudnianie pracy urzędnikom, łapówki – to też sygnał, że taki ktoś nie nadaje się do zarządzania. Lepiej, żeby zajmował się zbieraniem znaczków.
- Przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu obrotu gospodarczego: Dotyczy to np. nieuczciwej konkurencji czy sabotażu gospodarczego. Czyli działań, które sieją chaos i niepokój w całym sektorze. Tacy ludzie to jak wiatr w żagle, ale niekoniecznie w dobrym kierunku.
Dodatkowe dane do rozważenia
Poza tymi bardziej "spektakularnymi" przewinieniami, warto pamiętać o kilku innych niuansach, które mogą sprawić, że twoje marzenia o zarządzie pozostaną tylko marzeniami. Kto wie, może kiedyś i to się zmieni, ale na razie jest, jak jest.
- Osoby pozbawione praw publicznych: Jeśli sąd zdecydował, że ktoś nie nadaje się do sprawowania funkcji publicznych, to logiczne, że nie będzie też dobrym menedżerem. To jak zakaz prowadzenia samochodu dla kogoś, kto już dwukrotnie wjechał na plac zabaw.
- Osoby, wobec których orzeczono zakaz prowadzenia działalności gospodarczej: Proste – jeśli już raz narobili bigosu i zakazano im działać w biznesie, to ponowne próby mogą skończyć się jeszcze gorzej. Trochę jak próba ponownego gotowania zupy, która wyszła niedogotowana za pierwszym razem.
- Ubezwłasnowolnienie: Osoby ubezwłasnowolnione całkowicie lub częściowo, również nie mogą zasiadać w zarządzie. To kwestia ich zdolności do podejmowania racjonalnych decyzji i ponoszenia odpowiedzialności.
Pamiętaj, że przepisy te mają na celu ochronę spółki i jej interesariuszy, a nie karanie ludzi dla samej zabawy. Choć czasem można by pomyśleć inaczej, patrząc na niektóre poczynania. Zarządzanie firmą to odpowiedzialność, a nie tylko okazja do wciskania się na salony. I tak, nawet największy geniusz musi czasem przestrzegać zasad. Szkoda tylko, że niektórzy odkrywają to dopiero po fakcie.
Czy pełnomocnikiem z 210 ksh może być członek zarządu?
Znowu ta noc... siedzę i patrzę w ekran. Myślę o tych wszystkich formalnościach, co nas ciągle gnębią. Zwłaszcza jak się pracuje w spółce... te zasady. Ciągle coś nowego, a jednocześnie starego, co wraca jak bumerang. Pamiętam, jak Marta z naszej spółki z o.o. kiedyś o to pytała. O to, kto może być tym pełnomocnikiem.
No więc tak, wracając do tego Art. 210 KSH, bo o nim właśnie mówimy... ta regulacja jest dla tych sytuacji, kiedy firma, ta nasza spółka, ma coś załatwić z własnym członkiem zarządu. To takie zabezpieczenie, wiesz. Żeby interesy były czyste. To ważne.
Pełnomocnikiem do zawarcia takiej umowy z członkiem zarządu spółki z o.o. może być inny członek zarządu. Tak, to brzmi trochę dziwnie, ale tak jest. Albo też, co jest częstsze, prokurent.
Tak, to są te opcje, sprawdzone, pewne. Zgromadzenie wspólników, oczywiście, może na to pozwolić. Oni muszą dać to pełnomocnictwo, każdorazowo. Tak to działa.
Ciężkie to wszystko. Kiedyś myślałem, że prawo jest proste, czarne i białe. Ale to takie szarości, pełne niuansów. Ten Artykuł 210 KSH ma swój sens, naprawdę.
Chodzi o unikanie konfliktu interesów. O to, żeby nikt nie podpisał umowy sam ze sobą, w dwóch rolach. Wiesz, jak to jest. Ludzie. Zawsze jest jakaś pokusa.
A co do tych opcji, które mamy, to ważne jest pamiętać o kilku rzeczach, takich prawdziwych, życiowych. Tak naprawdę:
- Cel Art. 210 KSH: Głównie ochrona spółki. Chroni ją przed tym, żeby członek zarządu nie zawarł z nią niekorzystnej dla niej umowy. To logiczne, prawda? Czasem zapominamy o logice w tym całym prawnym gąszczu.
- Kto udziela pełnomocnictwa: Zawsze, ale to zawsze, zgromadzenie wspólników. Oni muszą podjąć uchwałę. To oni mają te prawa. To ich decyzja. Bez tego nic.
- Forma pełnomocnictwa: Powinno być na piśmie, najlepiej z podpisami notarialnie poświadczonymi. To daje pewność. Bo wiesz, w życiu, jak coś jest tylko "na gębę", to potem są kłopoty. Duże kłopoty.
- Inne rozwiązania: Czasem, zamiast pełnomocnika, powołuje się radę nadzorczą. Ona też może takie umowy podpisywać. Albo komitet audytu. Zależy od struktury. Ale to już bardziej skomplikowane sprawy.
Tak to widzę. To wszystko. Noc cichnie. W sumie to dobrze, że te zasady są. Dają jakiś porządek w tym całym chaosie. Nawet jeśli czasem wydają się skomplikowane i męczące. Dobranoc.
Czy pełnomocnik zarządu musi być wpisany do KRS?
Wpis pełnomocnika zarządu do Krajowego Rejestru Sądowego nie jest wymagany. Pełnomocnik powołany do zawarcia umowy z członkiem zarządu działa ad hoc. Jego status prawny nie wymaga ujawnienia publicznego. To funkcja szczególna.
Nie ma obowiązku zatrudniania takiej osoby w spółce. Jej rola jest ściśle określona. Nie ma też żadnej podstawy prawnej do wpisu do KRS. Zasada jest klarowna.
Dodatkowe informacje dotyczące tej procedury:
- Podstawa prawna: Artykuł 210 § 1 Kodeksu spółek handlowych reguluje reprezentację spółki w umowach z członkiem zarządu. Chroni przed konfliktem interesów.
- Charakter pełnomocnictwa: Zawsze pełnomocnictwo szczególne. Udzielane do konkretnej czynności prawnej. Jego zakres jest ściśle limitowany.
- Różnice: Nie mylić z prokurą. Prokurent zawsze podlega wpisowi do KRS. Pełnomocnictwo ogólne również różni się. Pełnomocnik doraźny to inna kategoria.
- Ważność: Brak wpisu w KRS nie podważa ważności dokonanych czynności. Umowa zawarta przez właściwie umocowanego pełnomocnika pozostaje wiążąca. Jak wskazuje adwokat Ewa Jasińska, kluczowa jest treść samego dokumentu pełnomocnictwa. Musi być precyzyjna.
Czy członek zarządu to prezes?
Nie, prezes zarządu to funkcja w ramach zarządu.Spółka kapitałowa nie ma obowiązku posiadania prezesa. Członek zarządu to ogólne określenie osoby wchodzącej w skład tego organu.
Siedzę tak sobie w nocy, patrzę w okno... ta sama gwiazda świeci, co zawsze. I myślę o tych wszystkich rolach, co ludzie przyjmują. Prezes, członek zarządu... brzmi tak poważnie, prawda? A przecież za tym wszystkim jest po prostu człowiek. Jak ja, Agnieszka Kowalska, co tu siedzi i dumy o życiu.
No więc, wracając do tego pytania... Prezes to tylko jeden z tytułów, który może mieć osoba w zarządzie. Taki, wiesz, bardziej widoczny, czasem z większą odpowiedzialnością na papierze. Ale tak naprawdę, każdy, kto jest w zarządzie, jest członkiem zarządu. To takie ogólne określenie.
Pamiętam, jak kiedyś rozmawiałam z moim bratem, Tomkiem. On zawsze mówił, że tytuły to tylko etykietki. Ważne, co się robi. I miał rację. Bo prawo nie stawia prezesa wyżej niż inni. Naprawdę nie stawia. To tylko wewnętrzne ustalenia firmy nadają mu taką, a nie inną pozycję. Taką, wiesz, taką... różną.
Wiesz, spółka kapitałowa – taka na przykład z ograniczoną odpowiedzialnością, gdzie ostatnio zresztą w styczniu 2024 roku otwierałam konto – wcale nie musi mieć prezesa. Może mieć tylko zwykłych członków zarządu i to jest okej. To jest ważne. Ważne, bo ludzie często myślą inaczej.
Rola Prezesa Zarządu:
- Kieruje pracami zarządu.
- Zazwyczaj reprezentuje spółkę na zewnątrz.
- Jego szczegółowe uprawnienia określa umowa spółki lub regulamin zarządu.
- Nie wynika z ustawy, że prezes ma więcej praw niż inny członek zarządu.
- Może być to osoba fizyczna lub prawna (choć rzadziej).
Rola Członka Zarządu:
- Odpowiada za prowadzenie spraw spółki.
- Wspólnie z innymi członkami zarządu odpowiada za zobowiązania spółki.
- Każdy członek zarządu ma równe prawa, chyba że umowa spółki stanowi inaczej.
- Może być to wiceprezes, członek zarządu bez dodatkowego tytułu, czy nawet prezes.
- Powoływany jest uchwałą wspólników lub w inny sposób wskazany w umowie spółki.
Kluczowe różnice (prawne a faktyczne):
- Prawnie:Brak fundamentalnych różnic w zakresie odpowiedzialności i podstawowych uprawnień.
- Faktycznie: Różnice wynikają z wewnętrznych regulaminów spółki i podziału zadań.
- Umowa spółki ma decydujące znaczenie dla określenia roli i uprawnień prezesa.
Ważne aspekty:
- Liczba członków zarządu: Może być jednoosobowy lub wieloosobowy.
- Kadencja: Określona w umowie spółki, często na 1 rok, 2 lata lub 3 lata, ale może być też bezterminowa.
- Odwołanie: Członek zarządu może zostać odwołany w każdej chwili, chyba że umowa spółki stanowi inaczej.
Jak zostać członkiem zarządu?
Jak zostać członkiem zarządu? No dobra, żeby wylądować w tym całym zarządzie, to nie jest tak, że po prostu wpadasz z ulicy, machasz ręką i krzyczysz "Jestem!" – jakbyś na pociąg spóźniony biegł. Trzeba to ogarnąć na papierze i z pieczątkami, bo inaczej to cię nawet na kawę nie wpuszczą.
Generalnie, są dwie główne ścieżki, jak te orły zostają powołane na stołki:
Powołanie UCHWAŁĄ: To jest opcja dla tych, co już siedzą w spółce jak robak w jabłku, tylko trochę wyżej. Czyli jak jesteś ważniakiem w Zgromadzeniu Wspólników, takiej radzie mędrców, co wszystkim kręci, albo w Radzie Nadzorczej, co patrzy prezesowi na ręce, czy nie kradnie długopisów, albo w Komisji Rewizyjnej, co grzebie w papierach jak w śmieciach. Wtedy oni po prostu podnoszą rękę i uchwałą cię powołują. To jak awans z woźnego na generała, tylko bez szorowania podłóg. Na przykład, ostatnio pani Grażynka z księgowości została taką uchwałą wciśnięta, bo miała papiery na wszystkich i nikt nie chciał z nią zadzierać! Poważna sprawa.
Złożenie STOSOWNEGO OŚWIADCZENIA: A to jest dla tych, co są z zewnątrz, tacy co wpadają jak grom z jasnego nieba, żeby spółce dać kopa. Czyli jak jesteś tym "człowiekiem znikąd", co nagle pojawił się z genialnym planem, żeby z kurnika zrobić fabrykę samochodów. Wtedy po prostu składasz spółce stosowne oświadczenie, że się zgadzasz być tym "wybrańcem". To nie jest list miłosny, ale musi być na piśmie i poważnie, żeby nie było, że się rozmyśliłeś, jak zobaczysz te góry papierów. Tak kiedyś Wiesław z Pcimia wszedł do zarządu dużej spółki chemicznej. Nikt nie wie, jak, ale złożył oświadczenie i nagle zaczął rządzić. Szok!
To wszystko musi być zrobione tak, żeby było zgodne z Kodeksem Spółek Handlowych, bo inaczej to cała ta zabawa w zarząd może się skończyć szybciej niż zacząć. Jak w pokerze – musisz znać zasady, żeby nie skończyć w samych majtkach. Ważne jest też, żeby sprawdzić, co mówi statut albo umowa spółki, bo tam mogą być takie kruczki, że ci się w głowie nie mieści. Czasem, żeby w ogóle myśleć o zarządzie, musisz mieć na przykład 10 lat doświadczenia w hodowli ślimaków albo certyfikat obsługi maszyn rolniczych, a wszystko zależy od kaprysów udziałowców.
Dodatkowe informacje, bo życie to nie bajka o Kopciuszku:
To nie jest tak, że wystarczy chcieć. Trzeba jeszcze spełnić kilka warunków, co to je prawo ustaliło jak pan Bóg świat.
Brak karalności: No nie możesz być jakimś przestępcą, co siedział za kradzież bułek, bo cię nie wpuszczą. To chyba jasne, nie? Członek zarządu musi być krystalicznie czysty, jak studnia po ulewie. Nie może być skazany za jakieś wałki, przestępstwa gospodarcze czy inne takie smaczki, co to by mogły narazić spółkę na śmieszność albo prokuratora.
Pełna zdolność do czynności prawnych: Nie możesz być jakimś niedorozwojem, co to potrzebuje mamusi, żeby mu krawat zawiązać. Musisz być samodzielny i rozumieć, co podpisujesz. Krótko mówiąc, masz być pełnoletni i nieuprzedzony przez sąd jako niesprawny umysłowo. Żadne tam ubezwłasnowolnienia, bo wtedy to nawet paragonu w sklepie nie możesz podpisać.
Brak zakazu prowadzenia działalności gospodarczej: Jak już raz spartaczyłeś i sąd cię ukarał zakazem prowadzenia biznesu, to masz po ptokach. Żadne "na słupa"! Nie możesz się przemknąć bocznymi drzwiami. To jest jak z alkoholem – jak masz zakaz, to masz zakaz i tyle, mordo.
Kompetencje i doświadczenie: Choć prawo tego wprost nie wymaga, to nikt cię nie wsadzi do zarządu spółki informatycznej, jeśli jedyne, co potrafisz, to włączyć telewizor i odróżnić pilota od buta. Musisz coś tam wiedzieć, żeby nie robić z siebie pośmiewiska. To nie jest gra w bingo, gdzie los decyduje. Szefowie oczekują, że coś ogarniasz. Nikt nie chce dyletanta na pokładzie, co to by spółkę na dno pociągnął szybciej niż Titanic w oceanie. A Józek z Pcimia? On akurat miał doktorat z zarządzania pasieką, co okazało się kluczowe w firmie produkującej miód! Kto by pomyślał!
Pamiętaj: Zawsze sprawdzaj aktualne przepisy i statut spółki na 2024 rok. Prawo zmienia się szybciej niż nastrój mojej teściowej, więc musisz być na bieżąco, żeby nie wpaść w maliny!
Jak zgłosić pełnomocnika do KRS?
Kluczowa kwestia jest jednoznaczna: pełnomocnik, który posługuje się tradycyjnym, papierowym pełnomocnictwem, nie może zarejestrować nowej firmy w Krajowym Rejestrze Sądowym (KRS) w trybie online. Ta fundamentalna zasada wynika z wymogu formalnego, który nakłada na proces rejestracyjny konieczność materialnego załączenia dokumentów. Zatem, pełnomocnictwo powinno być udzielone na piśmie, a jego oryginał jest obligatoryjnym załącznikiem do wniosku o wpis. Ponadto, niezbędne jest dostarczenie dowodu opłacenia opłaty skarbowej od pełnomocnictwa, co stanowi materialny ślad potwierdzający autentyczność reprezentacji.
To ciekawe zjawisko w dobie wszechogarniającej cyfryzacji – pewne fundamenty proceduralne wciąż mocno tkwią w sferze fizycznej. Można by dywagować, czy to przejaw konserwatyzmu prawnego, czy może głębokiej intuicji o potrzebie namacalnego dowodu w sprawach o tak istotnym znaczeniu. Wszak rejestracja firmy to kreacja podmiotu prawnego, akt o doniosłych konsekwencjach w obrocie.
Funkcja pełnomocnika, w tym kontekście, jest kluczowa. Oznacza reprezentowanie mocodawcy przed sądem rejestrowym. Nie wystarczy tu zwykłe upoważnienie – wymagane jest pełnomocnictwo szczególne, jasno określające zakres czynności, a mianowicie złożenie wniosku o wpis do KRS. Pani Joanna Lewandowska, radca prawny z Wrocławia, często podkreśla, że interpretacja zakresu takich pełnomocnictw bywa przedmiotem wielu pytań praktycznych.
Warto przy tym pamiętać o specyfice procedur. Jeśli nawet teoretycznie pełnomocnik dysponowałby własnym kwalifikowanym podpisem elektronicznym i chciał złożyć wniosek elektronicznie poprzez Portal Rejestrów Sądowych (PRS) czy S24, to dla pierwotnej rejestracji nowej spółki zazwyczaj wymagane jest, aby dokumenty założycielskie (jak umowa spółki) były podpisane przez założycieli elektronicznie. To rozróżnienie jest subtelne, ale istotne.
Dodatkowe informacje na temat zgłaszania pełnomocnika do KRS:
- Forma pełnomocnictwa: Niezmiennie forma pisemna jest fundamentem. W przypadku, gdy mocodawcą jest osoba prawna, niezbędne są podpisy osób uprawnionych do jej reprezentacji, zgodnie z aktualnymi danymi w KRS. Upewniamy się w ten sposób, że uprawnienie do udzielenia pełnomocnictwa jest niepodważalne.
- Zakres uprawnień: Kluczowe jest, aby pełnomocnictwo precyzowało możliwość złożenia wniosku o wpis do rejestru przedsiębiorców KRS. Ogólne sformułowania mogą zostać zakwestionowane przez referendarza sądowego. To nie miejsce na dwuznaczności, prawda.
- Opłata skarbowa: Aktualna wysokość opłaty za złożenie dokumentu stwierdzającego udzielenie pełnomocnictwa procesowego czy prokury wynosi 17 złotych. Konieczne jest dołączenie oryginalnego potwierdzenia dokonania przelewu tej kwoty na konto właściwego urzędu miasta lub gminy, czyli tego, na którego terenie znajduje się siedziba sądu rejestrowego. Brak takiego dowodu, lub jego nieprawidłowe sporządzenie, prowadzi do wezwania o uzupełnienie braków, co wydłuża całą procedurę rejestracyjną.
- Sposób dostarczenia: Wniosek wraz ze wszystkimi wymaganymi załącznikami, w tym oryginałem pełnomocnictwa oraz dowodem opłaty skarbowej, należy dostarczyć osobiście do biura podawczego sądu rejestrowego lub za pośrednictwem poczty. To jedyne drogi w przypadku, gdy opieramy się na tradycyjnym, papierowym pełnomocnicwie.
- Znaczenie oryginału: Wymóg dołączenia oryginału pełnomocnictwa nie jest arbitralny. Jest to mechanizm gwarantujący, że sąd ma do czynienia z autentycznym wyrazem woli mocodawcy, minimalizując ryzyko fałszerstwa czy nadużycia.
Cały ten system, mimo pozornej sztywności, ma służyć pewności obrotu prawnego. Czasem, zdaje się, potrzebujemy tych fizycznych kotwic w morzu cyfrowych danych. To trochę jak z architekturą – fasada może być nowoczesna, ale fundamenty muszą być solidne, nienaruszone, nawet jeśli wydają się "staromodne". Myślę, że to właśnie te niuanse, te wymagania co do formy, nadają prawu jego ciężar i jego niezmienność, mimo upływu lat.
Za co odpowiada pełnomocnik?
Pełnomocnik… to taki ktoś, co za nas gdzieś idzie, za nas podpisuje, albo za nas mówi, kiedy my sami nie możemy. To trochę jakby mieć drugą wersję siebie, tylko w innym miejscu, wykonującą to, co nam jest potrzebne.
Wieczorami tak sobie myślę, że to trochę jak… jak oddać komuś ważny fragment swojego czasu, swojej siły. Ustanowienie pełnomocnika jest przydatne, gdy brakuje nam dnia, albo gdy coś jest takie… skomplikowane, że głowa puchnie. Po prostu nie wiemy, jak zacząć, jak się za to zabrać.
A to właśnie on, pełnomocnik, bierze to na siebie. Reprezentuje nas przy umowach, przy tych wszystkich papierkach w urzędach, co to się piętrzą i straszą, albo nawet w sądzie, gdzie sprawy potrafią być takie… męczące.
Na przykład ja, Maria Kowalska z Warszawy, miałam taką sytuację w zeszłym roku, kiedy musiałam załatwić te wszystkie dokumenty związane z nieruchomością po babci. Czasu miałam jak na lekarstwo, a ten język prawniczy, te wszystkie paragrafy… po prostu nie ogarniałam.
- Zawarcie umowy – np. sprzedaż samochodu, gdy jestem na wakacjach.
- Sprawy urzędowe – jak odbiór dokumentów w urzędzie stanu cywilnego, czy złożenie wniosku.
- Postępowanie sądowe – w sprawach cywilnych, czy administracyjnych.
Czasem, kiedy się tak siedzi po nocy i myśli, dochodzi się do wniosku, że to takie ludzkie, potrzebować wsparcia. To nie jest słabość, ale mądrość. Że są ludzie, którzy potrafią nam w tym wszystkim pomóc. A my, zajęci swoim życiem, swoimi troskami, możemy na nich liczyć. To daje taki… spokój. Nawet jeśli sprawy są trudne, to wiesz, że ktoś tam, po drugiej stronie, robi co może, żeby ci ulżyć.
- Jak przechowywać gotówkę, aby nie pleśnieła?
- Na czym polega weryfikacja?
- Czy pieniądze na koncie oszczędnościowym są bezpieczne?
- Co czwarty Polak ma mniej niż 5 tys. zł oszczędności?
- Skąd ładnie widać Tatry?
- Czy kierownik wycieczki może być jednocześnie opiekunem?
- Czy można palić papierosy na plaży w Sopocie?
- Czy od pocenia się chudnie?
- Jak jechać, gdy pada deszcz?
- Czy ból ucha jest groźny?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.