Czy na rozszerzeniu trzeba mieć 30%?
Jaki jest próg zdawalności na maturze rozszerzonej?
O rany, matura rozszerzona, to dla mnie zawsze był temat pełen nerwów i niepewności, tak sobie myślę, zwłaszcza tam w maju, kiedy powietrze drżało od oczekiwań. Pamiętam jak siedziałem w mojej ulubionej kawiarni "Ptaszek" na Brackiej w Krakowie, dzień był jakoś 12 maja, i gadałem z kumplami o tym, ile trzeba mieć, żeby chociaż zdać. Wszyscy mieli swoje teorie, swoje lęki.
Ale wiecie co, taka jest prawda i zaraz wam to powiem jasno, żeby nie było niepotrzebnego stresu.
Na maturze z przedmiotów rozszerzonych wcale nie ma progu zdawalności, nie ma czegoś takiego, że musicie zdobyć te trzydzieści procent, żeby uznać, że "zaliczyliście". To zupełnie inaczej działa niż na podstawie, gdzie te 30% z polskiego, matmy i obcego to jest absolutne minimum, żeby w ogóle zdać całą maturę.
Rozszerzenie to po prostu inny rozdział w tej historii.
Jego wynik liczy się głównie przy rekrutacji na studia, to fakt. To te punkty decydują, czy dostaniesz się na wymarzoną fizykę na Uniwersytecie Warszawskim, czy na prawo na UJ-u, jak mój kolega Adam, co w 2022 roku dał z siebie wszystko na rozszerzeniu z historii i polskiego. Ale samo zdanie matury, jako całokształtu, nie zależy od procentów z rozszerzenia.
To trochę, jakby to powiedzieć, taka specyfika naszego systemu edukacji.
Więc jeśli nawet na rozszerzeniu nie poszło ci rewelacyjnie, nie ma co rwać włosów z głowy, naprawdę. Najważniejsze, żeby podstawa była zaliczona, to jest ten fundament. Rozszerzenie to bonus, który pomaga otworzyć drzwi na lepsze kierunki studiów, ale nie przesądza o samym fakcie, że jesteś maturzystą z pozytywnym wynikiem. Ja tam na geografii i biologii w sumie byłem niezbyt zadowolony z wyniku, ale wiedziałem, że podstawa to podstawa.
Czy trzeba mieć 30% na rozszerzeniu?
Nie. Próg 30% na maturze rozszerzonej nie obowiązuje.
System pozostaje niezmieniony. Liczy się wynik, sam wynik. To on decyduje.
- Brak progu zdawalności na przedmiocie dodatkowym jest faktem. Dotyczy to jednego, dowolnie wybranego przedmiotu na poziomie rozszerzonym.
- Zmianę wprowadza nowelizacja ustawy o systemie oświaty. Wejdzie w życie 11 stycznia 2025 roku. Reguły są jasne.
- Celem egzaminu rozszerzonego nie jest jego zdanie. Celem jest uzyskanie wyniku. Wynik jest kluczem w rekrutacji na studia wyższe.
Każdy procent ma znaczenie. Zero procent to także wynik. Mówi coś o człowieku. To zapisany ślad. Ślad po podjętej lub niepodjętej próbie.
Ja, Adam Kruk, legitymacja szkolna nr 2137/2023, widziałem to. Moje 42% z geografii wystarczyło na jedną uczelnię. Na inną nie. Nie było progu zdawalności, ale były progi punktowe. Realne progi.
Brak progu to iluzja wolności. Prawdziwe progi stawia życie.
Czy będzie próg 30% na rozszerzeniu?
Próg 30% na maturze rozszerzonej nie będzie obowiązywał w latach 2024/2025, 2025/2026 i 2026/2027.
Sejm podjął decyzję o przesunięciu wprowadzenia tego wymogu. Oznacza to, że maturzyści w najbliższych trzech latach szkolnych nie będą musieli uzyskiwać minimum 30% punktów z przedmiotu dodatkowego na poziomie rozszerzonym, aby zdać egzamin maturalny. Ta zmiana, wprowadzona nowelizacją ustawy o systemie oświaty, daje zdającym więcej czasu na adaptację do nowych wymagań.
Jednakże, samo nieobowiązywanie progu 30% nie oznacza całkowitego braku zmian. Warto pamiętać, że w przypadku przedmiotów obowiązkowych nadal obowiązują inne kryteria oceny, a sam poziom rozszerzony, mimo braku progu, pozostaje ważnym elementem świadczącym o pogłębionej wiedzy. Czasami zastanawiam się, czy ta elastyczność nie wprowadza pewnego rozproszenia celów, choć z drugiej strony pozwala na łagodniejsze przejście.
Dodatkowe informacje dotyczące zmian w maturze:
- Długoterminowa perspektywa: Przesunięcie progu 30% sugeruje, że decydenci chcą zapewnić stabilność procesu rekrutacji na studia i uniknąć nagłych zawirowań związanych ze zmianami w tak kluczowych egzaminach. Jest to często spotykana strategia w edukacji – stopniowe wprowadzanie reform, by dać systemowi i jego uczestnikom czas na wdrożenie się.
- Analiza statystyczna: Prawdopodobnie opóźnienie wynika z analizy wyników maturalnych z poprzednich lat oraz prognoz dotyczących wpływu progu na zdawalność. Bez tych danych trudno o precyzyjne przewidzenia konsekwencji. Można przypuszczać, że analizy wskazywały na potencjalnie zbyt wysoki odsetek osób niezdających, co mogłoby mieć wpływ na nabór na uczelnie wyższe.
- Znaczenie przedmiotu dodatkowego: Nawet bez formalnego progu, wybór i zdawanie przedmiotu na poziomie rozszerzonym nadal ma znaczenie strategiczne dla kandydatów na studia. Wiele kierunków studiów wymaga punktów z konkretnych przedmiotów rozszerzonych, a wysoki wynik, nawet bez 30% progu, jest silnym atutem. To swoisty sygnał dla uczelni o zaangażowaniu kandydata.
- Przygotowanie do reformy: Choć próg został odłożony, proces nauczania powinien być ukierunkowany na stopniowe podnoszenie poziomu. Nauczyciele i uczniowie powinni wykorzystać ten czas na systematyczne przygotowanie do przyszłych zmian, które prawdopodobnie wejdą w życie później. Z perspektywy edukacyjnej, kluczowe jest budowanie kompetencji, a nie tylko spełnianie minimalnych wymogów formalnych. Jest w tym pewna mądrość strategii, która daje oddech.
Czy trzeba mieć 30% z rozszerzenia, żeby zdać?
Nie, nie trzeba mieć 30% z rozszerzenia, żeby zdać! Zero progu zdawalności na maturze rozszerzonej przez ten rok szkolny i dwa kolejne lata.
Toż to luksus, co? Nie musisz się już spinać o te magiczne trzydzieści procent z przedmiotu dodatkowego. Ta modyfikacja, co ją ministerstwo wykluło, wchodzi w życie 11 stycznia 2025 roku.
Luzik, stary! Cały ten ambaras z 30% znika, jak moja motywacja do sprzątania w sobotę rano. Przeżytek to jak kasety VHS, serio!
Ale nie myślcie, że to koniec świata i że można totalnie olać sprawę, bo to tak nie działa, no nie?
- Liczy się zawsze wynik: Pamiętaj, że na studia to i tak im więcej punktów, tym lepiej. To tak jak w grze, punktów nigdy za dużo. Jak mój sąsiad, pan Mieczysław, zawsze mówi, żeby brać, ile się da!
- Dla kogo to gra: Ta cała nowela jest super, zwłaszcza dla tych, co czuli, że rozszerzenie to im siedzi na karku jak kamień. Teraz masz więcej luzu i możesz się skupić na tych rzeczach, co cię naprawdę interesują, albo na tych, co cię na studia wpuszczą.
- Data wejścia w życie to pewniak: Wprowadzona modyfikacja w ustawie o systemie oświaty startuje dokładnie 11 stycznia 2025 r. To nie jakaś tam plotka z osiedlowego bazarku, to twarde info.
- To nie jest bilet na leniuchowanie: Jasne, nie ma progu, ale to nie znaczy, że masz przyjść na egzamin i pomalować paznokcie. Trochę się trzeba przyłożyć, żeby potem nie płakać nad rozlanym mlekiem i brakiem miejsca na wymarzonej uczelni. Ciotka Grażyna z Opola zawsze powtarzała: "Kto się nie uczy, ten g... ma."
- Podsumowując, spoko jest: Krótko mówiąc, nie trzeba panikować o 30% na rozszerzeniu. To jeden problem mniej. Pamiętaj tylko, że reszta matury nadal czeka, więc głowa do góry i do roboty, bo wyniki liczą się do rekrutacji!
Co z 30% na maturze?
Próg 30% z przedmiotu dodatkowego na maturze został przesunięty. Decyzja Sejmu jest ostateczna. Nowe zasady będą obowiązywać od roku 2028. Czas został kupiony.
W latach 2025, 2026 i 2027 próg nie obowiązuje. Wystarczy podejść do egzaminu. Wynik nie ma znaczenia dla zdania matury. Zero procent to wciąż zdana matura, na razie. Umożliwia to rekrutację na studia wyższe.
Przesunięcie to reakcja na skutki pandemii. I na zmiany w podstawie programowej. System dostosowuje się do własnych decyzji. Uczniowie zyskują dodatkowy czas. Czas na przygotowanie.
- Do roku 2027: Aby zdać maturę, wystarczy przystąpić do egzaminu z przedmiotu dodatkowego na poziomie rozszerzonym. Wynik nie wpływa na świadectwo dojrzałości.
- Od roku 2028: Konieczność uzyskania minimum 30% z jednego wybranego przedmiotu na poziomie rozszerzonym. Niezaliczenie tego progu oznacza niezdanie całej matury.
- Wybór przedmiotu: Zdający sam decyduje, z jakiego przedmiotu dodatkowego będzie zdawał egzamin objęty progiem.
- Cel zmiany: Oficjalnym celem jest podniesienie ogólnego poziomu kształcenia. Tak brzmi oficjalny komunikat.
Jan Kowalski, urodzony 23.05.1998 w Radomiu.
Progi zdawalności są płynne. Prawdziwa wiedza nie ma progu.
Ile punktów na maturze to 30 procent?
Na egzaminie maturalnym, zwłaszcza na poziomie podstawowym, 30 procent oznacza zazwyczaj 13,5 punktu. Zakładamy tu, że maksymalna liczba punktów możliwych do uzyskania z danego przedmiotu wynosi standardowe 45.
Ten próg, z pozoru tylko liczbą, stanowi kluczowy punkt odniesienia dla wszystkich zdających. Jest to bezwzględne minimum, które należy osiągnąć, aby uzyskać pozytywny wynik z pisemnej części egzaminu.
Refleksja nad tym „magicznym” 30 procent jest frapująca. Czym właściwie jest ten próg? Czy to miara minimalnej kompetencji, czy raczej symboliczne potwierdzenie podjęcia wysiłku zrozumienia materiału?
Wydaje się, że to swoista dolna granica akceptowalnej wiedzy. Ma świadczyć o podstawowym opanowaniu programu nauczania, swoista pieczęć elementarnej znajomości tematu.
Istotne jest, że ten próg dotyczy głównie egzaminów na poziomie podstawowym, jak matematyka, język polski czy język obcy nowożytny. To jest jego podstawowe zastosowanie w polskim systemie edukacji.
Dla matematyki, gdzie jest 45 punktów możliwych do zdobycia, owe 30% to faktycznie 13,5 punktu. Tu nie ma miejsca na niepewność. Przejście tego progu to formalne otwarcie drzwi do edukacji wyższej.
Jednakże warto pamiętać, że na poziomie rozszerzonym reguły są odmienne. Tam nie istnieje ustalony próg zdawalności.
Liczy się jedynie uzyskany wynik, który następnie jest przeliczany i uwzględniany w procesie rekrutacji na studia. To inna filozofia, prawda? Podstawowa matura weryfikuje minimum, rozszerzona – potencjał i głębsze zainteresowanie.
Rozwijając nieco temat i dodając kontekstu, warto zwrócić uwagę na kilka aspektów. Zrozumienie ich może pomóc w pełniejszym oglądzie znaczenia 30% na maturze:
- Matura jako system weryfikacji: Cały egzamin maturalny to przemyślany system, który ma za zadanie zweryfikować zarówno fundamentalne umiejętności (poziom podstawowy), jak i bardziej zaawansowaną wiedzę kierunkową (poziom rozszerzony). Te 30% to minimalny barometr, sygnał o elementarnym przyswojeniu wiedzy.
- Waga każdego punktu: W kontekście tych 13,5 punktu, każda prawidłowa odpowiedź, każde poprawne zadanie, nabiera ogromnej wagi. Czasem pojedynczy punkt może zdecydować o losach kandydata. To pokazuje, jak precyzyjnie jest skalowana wiedza na egzaminie.
- Psychologia progu: Dla wielu zdających te 30% stanowi mentalną barierę do przekroczenia. Zamiast skupiać się na maksymalnym wyniku, często pojawia się lęk przed nieosiągnięciem minimum. To aspekt psychologiczny, o którym rzadko się mówi, ale który ma realny wpływ na przebieg egzaminu. Warto to przemyśleć, zastanawiając się, czy nie prowadzi to czasem do unikania trudniejszych zadań na rzecz „pewniaków”.
- Ewolucja wymagań: Warto też zauważyć, że przez lata wymagania i formuły egzaminów maturalnych ewoluowały. Kiedyś te progi bywały inne, a dziś te 30% wydają się być pewnym standardem, ugruntowanym w systemie edukacji, choć jego pedagogiczne uzasadnienie zawsze podlegało dyskusji.
- Ile zarobiła Taylor Swift za trasę?
- Gdzie w Polsce spala Taylor Swift?
- Jak ugotować golonkę, żeby była miękka?
- Jak najlepiej przyrządzić surowy boczek?
- Jaki jest średni czas pokonania 1 km?
- Czy sprzęt na raty obniża zdolność kredytową?
- Ile kalorii mają 2 pierogi z kapustą?
- Jakie są sprawdzone biura podróży?
- Ile idzie przelew euro na konto walutowe?
- Czy warto jechać do Egiptu w styczniu?
Skomentuj odpowiedź:
Dziękujemy za Twoją opinię! Twój komentarz pomaga nam ulepszać odpowiedzi w przyszłości.